Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Światowe parkiety wciąż odrabiają straty

Światowe parkiety wciąż odrabiają straty

Choć na giełdach w Europie oglądaliśmy w przeważającej części konsolidację, to jednak cały tydzień kończą one na delikatnych plusach. Na kontynencie wyróżniała się m.in. GPW, której główny indeks zyskał niemal 2 procent. Nieco lepiej sytuacja wyglądała w Stanach Zjednoczonych, gdzie S&P500 zanotował około 2,5-procentowy wzrost.

Mijający tydzień należał przede wszystkim do banków centralnych. W ciągu ostatnich dni swoje posiedzenia miały banki Japonii, Anglii, Szwajcarii, a przede wszystkim najważniejszy z nich wszystkich - amerykański FED. To na nim skoncentrowała się uwaga inwestorów i to jego posiedzenie okazało się najważniejszym punktem tygodnia.

Oczekiwania względem członków FOMC były bardzo duże - mieli oni nie tylko zrezygnować z podwyżki (według scenariusza z grudnia przypadała ona właśnie na okolice marca) ale i wycofać się ze swoich prognoz, mówiących o 4 podwyżkach w tym roku. I FED rzeczywiście nie zaskoczył, znacząco obniżone zostały oczekiwania względem liczby podwyżek w 2016 roku, a komunikat okazał się bardzo gołębi. Niemniej jednak, nie da się ukryć, że inwestorzy dość mocno przeszacowali swoją ocenę stanu światowej gospodarki, a dowodzi tego zachowanie indeksów giełdowych w ostatnich tygodniach.

Jeżeli bowiem sytuacja byłaby rzeczywiście tak negatywna, jak uważano jeszcze w styczniu czy w lutym, nie zobaczylibyśmy 10-procentowych wzrostów, jakie zrealizowały się na światowych parkietach w ostatnich tygodniach. Szczególnie że środowisko gospodarcze nie uległo zmianie - Chiny wciąż zwalniają i pogarszają koniunkturę w krajach rozwijających się.

W tym tygodniu poznaliśmy wiele danych z polskiej gospodarki. W większości zaskakiwały one pozytywnie, choć słabsze okazały się niemal wszystkie odczyty dotyczące inflacji. Jej ogólny wskaźnik spadł do poziomu -0,8 proc. z -0,7 proc. miesiąc wcześniej, choć i te dane zrewidowane zostały w dół, do poziomu -0,9 proc. w ujęciu rocznym. Obserwujemy więc drugą falę silniejszej deflacji, którą wywołuje dalszy spadek cen ropy naftowej w ostatnich miesiącach, a także, prawdopodobnie, słaba dynamika cen żywności oraz produktów przemysłowych. Ma to miejsce w całej strefie euro i jak widać, przekłada się także na Polskę.

Nie ma to jednak tak dużego znaczenia jak fakt, że po raz pierwszy zanotowaliśmy deflację także jeśli chodzi o wskaźnik inflacji bazowej. Jej roczna dynamika wyniosła w lutym -0,1 proc. r/r. Trudno powiedzieć, czy jest to wystarczająca podstawa, by RPP zdecydowała się ciąć stopy, jednak biorąc pod uwagę kompetencje i postawę niektórych członków można sądzić, że taki pretekst jest wystarczający.

Takiej potrzeby nie przejawiają jednak inne sektory polskiej gospodarki. Wzrost zatrudnienia przyspieszył na początku tego roku i jest obecnie najszybszy od 4 lat, a zeszłomiesięczne dane z przemysłu i sprzedaży detalicznej okazały się znacznie lepsze od prognoz i od wartości ze stycznia. W obecnym środowisku gospodarczym są to bardzo dobre dane i nie wskazują na konieczność sprowadzania stóp procentowych dalej w historycznie niskie obszary.

W takich warunkach WIG20 radzi sobie bardzo dobrze. Główny warszawski indeks giełdowy zyskał od dołka pod koniec stycznia już niemal 18 procent, a rósł przez ten czas praktycznie bez większych korekt. Jeżeli teraz inwestorzy mieliby choć część tych wzrostów, to pierwszym miejscem, gdzie taka korekta mogła by się zatrzymać, byłby poziom 1900 pkt. Problem jednak w tym, że jest on oddalony jedynie o 2,5 proc. od bieżącej ceny, toteż może się okazać zbyt bliski.

Investio

Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja kupna bądź sprzedaży papierów wartościowych. 

Czytaj także
Polecane galerie
jadowity
95.90.212.* 2016-03-19 00:07
Leszcze kupia kazde akcje, wystraczy im wskazac w kolorowej gazecie ktore, jak babie diete na odchudzanie