Ostatni dzień notowań przed świętami upływa w USA tak jak należało się spodziewać - czyli spokojnie.
Indeks Instytutu Zarządzania Podażą (ISM) w sektorze usług spadł do poziomu najniższego od 4 lat do 52,4 pkt.
Rynek nieruchomości dawno nie przyniósł inwestorom pozytywnych wieści. Dziś jest inaczej - sprzedaż domów na rynku wtórnym w lutym wzrosła nieoczekiwanie o 0,7 proc. Jest to dobry powód do zakończenia sesji na plusach.
Indeks instytutu ISM mówiący o aktywności przemysłu w USA w marcu nie sprawił pozytywnej niespodzianki i spadł do 50,9 pkt. z 52,3 w lutym. W dalszym ciągu oznacza to, że sektor ten rozwijał się, jednak tempo wyraźnie spadło.
Jeśli wczoraj nieszczęścia chodziły przynajmniej parami, to dziś szczęście również nie pozostało same na placu boju.
Gospodarka USA to już nie jest ten rekin, który kiedyś połykał z łatwością inne rybki. Pojawiające się kolejne dane, pokazują, że trawią ją niestrawności. Nie zmienia to jednak faktu, że wpływ USA na resztę świata nadal jest ogromny.
Co wczoraj było widać w danych dziś przełożyło się na "rzeczywistość". Lennar Corp. - spółka budująca domy w USA, już dziś ogłosiła że tegoroczne wyniki będą mniejsze niż przewidywano.
A jednak - styczniowy dołek sprzedaży nowych domów nie okazał się tą ostateczną granicą. Sprzedaż nowych domów w lutym nadal spadała.
Z USA nareszcie pojawiły się pozytywne dane. Rynek nieruchomości odbił się w lutym od dna. Do pełni szczęścia potrzeba jeszcze pozytywnej wypowiedzi FED.
Ten tydzień będzie kluczowy dla indeksów Stanach Zjednoczonych. Posiedzenie FED oraz dane z rynku nieruchomości na pewno wskażą drogę, którą podąży rynek w najbliższym czasie.
Trwająca korekta spadków charakteryzuje się dużą zmiennością cen i sporymi emocjami na rynku. Jest to typowe zachowanie giełdy w fazie dystrybucji akcji. Prawdopodobnie będziemy świadkami jeszcze wielu prób "wyciągania" cen
Oczekiwane przez inwestorów dane o inflacji okazały się gorsze, niż przewidywali analitycy. Kontrastuje to z podanymi danymi o produkcji przemysłowej za luty - indeks ten wzrósł więcej niż prognozy.
Indeksy w USA nadal borykają się z problemem czy iść w dół czy w górę. Mimo niekorzystnych danych cen producentów, indeksy zwyżkują. Jeśli już o nie chodzi to rynek bardziej czeka na jutrzejsze dane o cenach konsumentów.
Notowania w USA oscylują wokół linii wczorajszego zamknięcia. Zadziałał tu brak ważnych danych makroekonomicznych, który sprawił, że rynek nie jest pewien jak poradzić sobie z ostatnimi spadkami.
Dane o sprzedaży oraz problemy spółek udzielających pożyczki hipoteczne spowodowały, że główne indeksy dziś tracą. Czkawką na dzisiejszej sesji odbija się kryzys nieruchomości.
W mijającym tygodniu rynek amerykański odreagowywał spadki. Relatywnie dobre dane z rynku pracy pomogły dodatkowo dzisiaj giełdom na otwarciu. Nie zmienia to faktu, że korekta spadków może przedłużyć się w przyszłym tygodniu.
Cały świat zdaje się już zapominać o niedawnej korekcie. Mimo, że dane wciąż nie są pocieszające, indeksy zwyżkują. Kto wie jednak, kiedy rynek przypomni sobie znów, że tak naprawdę - mogłoby być lepiej?
Mimo kolejnych, niezbyt przychylnych, danych makro z USA rynek nie załamuje się. Indeksy oscylują wokół wczorajszego zamknięcia, a inwestorzy czekają na wiążące dane pod koniec tygodnia.
Zieleni się nie tylko za oknem, ale również na światowych parkietach. Dziś większość giełd europejskich jak i tych w USA notuje wzrosty.
Światowa korekta indeksów z poprzedniego tygodnia przeciąga się również na nowy tydzień. Spadały giełdy w Azji, przez cały dzień traciła Europa. Teraz USA – o dziwo trzyma się całkiem nieźle.
| Indeks | Wartość | Zm. [%] | Godz. |
|---|---|---|---|
| Dow Jones Industrial | 12451,27 | -0,63% | 16:00 |
| Nasdaq | 2837,53 | -0,07% | 17:30 |
| Nikkei 225 | 8580,39 | +0,20% | 15:28 |
| DAX | 6339,94 | +0,38% | 17:45 |