
Autor: Paweł Satalecki
Jeśli historia lubi się powtarzać, to bessa ma się ku końcowi. Sprawdź czy możesz na tym zarobić.
Trzy bessy na GPW, czwarta w toku
W 18-letniej historii Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie prawdziwe bessy zdarzyły się 3 razy. Co ciekawe, żadna z nich nie trwała dłużej niż 2 lata. Uściślając jeszcze bardziej: pierwsza trwała nieco ponad rok (od lutego 1994 do kwietnia 1995 r.), druga - bardzo krótko - od maja 1998 do października 1998 r.), a trzecia ponad półtora roku (od marca 2000 do października 2001 r.).
Obecnie znajdujemy się pod wpływem czwartej bessy w historii GPW. Co ciekawe trwa ona już właśnie ponad rok. Co więcej, w przeciągu ostatnich 12 miesięcy nasz parkiet (mierzony indeksem WIG) stracił już 38 proc. na wartości, a od szczytu hossy w lipcu 2007 roku 46 procent.
| Okres spadków | Wartość spadków [proc.] |
| 03.1994 - 04.1995 |
-71 |
| 05.1998 - 10.1998 |
-40 |
| 03.2000 - 10.2001 |
-49 |
Źródło: Obliczenia własne
Jak widać zarówno procentowy spadek wartości indeksu WIG jak i ramy czasowe (nieco ponad 14 miesięcy) wskazują, że bessa ma się obecnie ku końcowi. Nie należy bowiem przykładać dużej wagi do okresu 1994-1995, gdy rynek był mało płynny, w obrocie znajdowało się zaledwie kilkadziesiąt spółek, a liczba zarejestrowanych rachunków sięgała aż 120 tysięcy.
Powyższa teza niesie ze sobą bardzo istotne wnioski, szczególnie dla ludzi, którzy wahają się, co zrobić ze swoją gotówką.
Bessa? Wspaniale!
Money.pl przeanalizował, jak zachowywał się WIG zarówno podczas spadków, jak i w kolejnych latach po ich zakończeniu.
| Bessa |
Stopa zwrotu 2 lata od szczytu |
Stopa zwrotu 3 lata od szczytu |
Stopa zwrotu rok od dna bessy |
| 02.1994 - 04.1995 |
-32 proc. |
5,76 proc. |
86,3 proc. |
| 05.1998 - 10.1998 |
+18,8 proc. |
-17,5 proc. |
26,02 proc. |
| 03.2000 - 10.2001 |
-29,6 proc. |
-37 proc. |
7,91 proc. |
Źródło: Obliczenia własne
W najprostszej sytuacji są ci, którzy mają nadmiar gotówki i chcą ją zainwestować. Paradoksalnie obecna sytuacja na rynkach jest im jak najbardziej na rękę. Jak widać w tabeli powyżej, jeśli zainwestowaliśmy w koszyk firm odwzorowany przez indeks WIG dokładnie w momencie zakończenia bessy, po roku zyskalibyśmy, w zależności od czasu, od niecałych 8 proc. do nawet 86 proc. w przypadku słabo regulowanego rynku w roku 1995.
To, co widać pod postacią liczb, inwestorzy giełdowi znają jako hasła: po każdej bessie przychodzi hossa, czy kupuj gdy krew się leje.
Zakładając, że czas przeceny wygasa, ci którzy zastanawiają się nad ulokowaniem swoich pieniędzy, powinni zainteresować się naszą giełdą. Pamiętając o zasadach, które nauczyło nas ostatnie kilkanaście miesięcy, czyli: dywersyfikacji (nielokowaniu wszystkich środków w jedną spółkę, branżę, typ funduszu), nie podążaniu ślepo za szybko przemijającą modą (np. produkty oparte na wzrostach ropy), trzymaniu się wcześniej ustalonych celów (np. zakładając sobie próg 10 proc. strat, poniżej którego inwestycja będzie upłynniona, lub sprzedaż akcji w zakładanym przez nas czasie) czy w końcu analiza własnych zdolności finansowych, czyli ile środków możemy przeznaczyć na agresywne inwestycje, licząc się z możliwością strat.
A co z tymi, którzy nie poddali się presji i wytrzymali ze swoimi inwestycjami do dziś? Najprawdopodobniej są stratni kilkadziesiąt procent i obawiają się o dalsze losy swoich inwestycji. Zakładając powyższy scenariusz rada jest tylko jedna - czekać, jeśli mamy pieniądze być może także sukcesywnie powiększać wartość inwestycji.
Jest jednak jedno ale...
Ryzyko dla dotychczasowych inwestorów polega na tym, że historia wcale nie musi się powtarzać. Szczególnie jeśli dotyczy ona tak młodego rynku, jakim jest GPW. Pierwsza bessa w Warszawie to właściwie choroba wieku dziecięcego naszego parkietu. Druga miała już fundamentalne, makroekonomiczne podstawy, choć ich zakres nie dotyczył całego świata. Trzecia dotyczyła właściwie jednej branży - spółek internetowych, których akcje zostały nadmuchane do rozmiarów bańki spekulacyjnej.
Problem polega więc na tym, że obecny kryzys jest chyba najpoważniejszym w dziejach GPW. Od rynku nieruchomości w USA, poprzez wysoką inflację i malejące tempo wzrostów całego świata, kończąc obecnie na kryzysie sektora finansowego i bankructwach banków, obecna bessa zdaje się sięgać o wiele głębiej niż jej poprzedniczki. Mimo to, że na razie nie dotyczy bezpośrednio naszego kraju.
Co jeśli ten scenariusz się sprawdzi? Jeśli WIG przebije dno z 18 września tego roku, a Amerykanie nie zdołają pomóc zadłużonym instytucjom finansowym?
Taki scenariusz oznaczałby precedens w dziejach naszej giełdy i dalsze, groźne, spadki. Wtedy najlepiej byłoby zainwestować większość pieniędzy na wysokooprocentowanej lokacie, akceptując obecną stratę, i doczekać do końca bessy. Ewentualnie wybrać jeden z bezpiecznych instrumentów, jak niektóre produkty z gwarancją kapitału lub fundusze pieniężne czy dłużne. A najlepiej, w ramach dywersyfikacji - wszystko na raz.
A, że taki precedens jest możliwy, warto spojrzeć na wzrost ostatniej hossy: od marca 2003 r. do lipca 2007 r. WIG zyskał na wartości prawie 5-krotnie.
ZOBACZ TAKŻE:
"Chcemy uruchomić wspólną organizację gospodarczą, by efektywniej wykorzystać potencjał Polonii."
Sprawdź, kiedy kupować akcje oraz czy postawić na blue chipy, czy może na średnie i małe spółki.
Re: Kryzys: Co robić z naszymi pieniędzmi?
Czy nie lepiej jest złapać sytuację za „gardziel” i wykorzystać to, że jest akurat taka sytuacja?
Przyznam się szczerze, że ja osobiście uwielbiam besse bo zawsze wtedy zarabiam najszybciej. W myśl przyslowie że byki po schodach a niedzwiedzie oknem…
Ale ja się pytam… kto teraz kupuje akcje skoro spadamy…. Akcje się kupuje na hossie a w czasie bessy korzysta się z innych instrumentów, które kumulują zysk na spadkach… Wszystko należy utrzymywać w prostocie – POWODZENIA
Re: Kryzys: Co robić z naszymi pieniędzmi?
Re: Kryzys: Co robić z naszymi pieniędzmi?
Po upadku komunizmu i doktryny socjalizmu, zgniciu kapitalizmu jedyny izm jaki nam pozostał to INDYWIDUALIZM
Re: Kryzys: Co robić z naszymi pieniędzmi?
Mnie na całe szczęście stać na spłatę kredytu i nigdzie nie zalegam. I co? Wlaśnie mam nową umowę i ma coraz to niższe raty. Ale to tylko dlatego że nie najgorzej zarabiam. Miljonerów jest paru. Banowców jest kilkaset. Takich jak ja jest paredziesiąt tysięcy. Reszta to ludzie którzy mają po 1000 - 2000 na miesiąc. A cena węgla za tonę to ok. 500 700 PLN. Sorki, ale WY PIEPRZONI EKOLODZY, ZABLOKOWALIŚIE BUDOWE ATOELEKTROWNI, ROZPUDY ITD. A LUDZIE (EMERYCI KTÓRZY ZYJĄ ZA 600 PLN NA MIESIĄC ) chcąc mieć ciepło w zimie pala śmieciami, plastikiem, i tym co popadnie na wysypisku) Zabroncie im i strzelajcie w potylice tak jak NKWD.
Pieprzony "artysta" zawyje na koncercie i chce 30 000 PLN. Lekarz przyjmuje po 30 pacjentów dziennie za 50 - 100 PLN za wizyte-płaci podatek od dochodu 1000 PLN na miesiąc. Śmieszne! Gornicy, zapieprzają niezle, ale.... Mają 13tki, 14tki , BARBURKI ITP., ITD. Chciałbym wam powiedzieć że za wypadek w pracy idę do p****** - zamienicie się?
Mam was ! Ja zapier...am po 12 - 14 godzin na dobę u francuza.
Kur..a , gdzie ja żyję????? Najlepiej strzelajcie do wszystkich - kierowcy, bo przekroczył prędkość o 10 km/h, ...kurczę . Sorki, trochę mnie poniosło, ale jak to wszystko obserwuję to mnie szlag jasny trafia.
Re: Kryzys: Co robić z naszymi pieniędzmi?
Re: Kryzys: Co robić z naszymi pieniędzmi?
http://zlotemysli.pl/promowane,money/publication/show/6493/Zarobic-na-kryzysie.html
tylko przynajmniej za adres email
i zgodę na regulamin czytaj zalew skrzynki spamem
Pozdrawiam i polecam tą jak i 28 innych "darmowych" eBooków:
http://www.zlotemysli.pl/promowane,moneyk/category/2156/
jestem juz zapisany od kilku lat
i ciągle mnie bombardują meilami
"Otrzymujesz tego maila, gdyż zapisałeś/aś się na listę Klubu Książki Audio. Jeśli nie interesują Cię już książki audio i nie chcesz otrzymywać od nas więcej korespondencji, kliknij tutaj."
Oczywiście jest to link do zaprzestania subskrypcji.
Tak więc jeśli od kilku lat jesteś "bombardowany mailami", to sprawdź choć jeden i zobacz co jest na dole ;).
jak kiedyś w GS
chce być zapisany
ale nie chcę nic dostawać
Re: Kryzys: Co robić z naszymi pieniędzmi?
Witam po dlugiej przerwie,
Na ten moment czekalem kilka dobrych kwartalow.
Sobotnie wydanie Parkietu z krzyczacym wyrazeniem KRACH na pierwszej stronie, blade oblicza najtrwardszych zarzadzajacych, oglupiale spojrzenie tzw narodowych tele-analitykow plecacych coraz wieksze bzdury co chwili zaznaczajac ze wszystko przewidzieli, wiesci z gield na kazdej stacji z Wiadomosciami, artykuly kilkustronicowe na temat dramatu gield w tygodnikach ktore z natury tematami ekonomicznymi sie nie zajmuja, domniemywania ludzi ze "swiat sie wali" i gloszone glosno teorie ze "juz nic nie bedzie takie jak poprzednio", nie wspominajach o przerazonych pseudo-doradcach finansowych ktorzy totalnie nie wiedza co sie dzieje i jak zwykle doradzaja to czego akurat klienci nie powinni zrobic. O to w miare aktualny stan emocjonalny "rynku". Czy moze byc gorzej? A pewnie ze moze? Ale czy na pewno? A cholera wie! Czy bedzie lepiej? A pewnie ze bedzie lepiej! Ale kiedy teraz czy pozniej? A kto to wie!
Gieldy maja wiele wspolnego z porami roku. Po lecie przychodzi pora deszczow a kilka miesiecy pozniej sroga zima, po ktorej nadchodzi dlugo oczekiwana wiosenka i cieplutkie mile lato - taki cykl. To truizm. Tak wiem ale specjlanie go przytoczylem. Nie, nie po to aby dodac otuchy. Ale po to aby pokazac pewna zasadnicza roznice. Termin nadejscia pory roku mozna w miare przewidziec. Nawet jak wiosenka nie zawita w kwietniu to zawita miesiac pozniej. I tyle. Cykle gieldowe maja to do siebie ze moga niestety albo stety (w zaleznosci od punktu siedzenia) trwac i trwac miesiacami, latami a nawet dziesiecioleciami. I jezlei ktos zaczyna przeiwdywac ze bessa potrwa do tego i tego momentu to mnie az zatyka od smiechu. Bo na jakiej podstawie? Tajemna wiedza, znak od Najwyzszego, analiza przeszlosci (ktorego wydarzenia z krotkiej 15 letniej historii gpw), wyzsza matematyka? Sklad indeksu dzisiaj nie rowny indeksowi z przed 5 lat. Z reguly kazda hossa i bessa nie pokrywa sie czasowo z poprzednimi cyklami. Oczywiscie jest niewielka szansa ze timingowcowi UDA sie przewidziec jeden czy dwa punkty zwrotne. Pytanie tylko czy jest w stanie to systematycznie powtarzac?
Smieszni ci ludzie w tele co mowia ze "nie chwyta sie spadajacego noza" albo ze "indeks nie spadnie ponizej jakiegos tam progu bo biegnie akurat tedy jakies tam wspracie czy zniesienie Fibonnaciego". A tlum slucha uwaznie zastygniety w bezruchu bo nadal nie wie co robic. Zreszta ci tele analitycy tez nie wiedza. Czaruja swoja techniczna wiedza ale sami prawdopodobnie tez nic nie robia. Czekaja az sytuacja sie wyjasni bo teraz czasy niepewne. To ostatnie jest najlpesze, bo kiedy tak naprawde czasy sa pewne?
Ze srebnego ekranu bije wrazenie ze inwestowanie to taka gra na kilka dni albo sztuka zlapania dolka. Zupelnie nie promuje sie dlugofalowego swiadomego podejscia przy inwestowaniu swoich oszczednosci czy mowieniu o prawdziwych fundamentach spolek czy chocby poszczegolnych branz gospodarki. Kreuje sie emocje ponad miare (dzis negatywne, 2 lata temu pozytywne). Co wiecej na forach az roi sie od dyskredytowania stwierdzen ze "inwestowanie jest dlugoterminowym procesem" bo zapewne "TFI czy inni magicy zaczynaja naganiac ponownie na fundusze". No tak bo przeciez duzy zysk ma byc juz po kilku dniach!
Przegladam w "podlodze" proste wskazniki historyczne i porownuje je z tym co bylo 2 lata temu. Dzis duzo spolek w okolicach ksiazki z C/Z w okolicach 10. Dwa lata temu trudno bylo uraczyc cokolwiek z C/wk ponizej 3 i C/Z ponizej 30. OK wiem licza sie przyszle zyski i one beda pod presja. Ale czy wszystkich spolek/branz? A poza tym na jaki disaster czekasz inwestorze zezy odwazyc sie zajac pozycje?
Tak, jestem tym co zaczyna przebierac nogami jak "leje sie krew", gdy tlum rusza w odwrotna strone i tzw tele specjalisci mowia ze "nie lapie sie spadajacych nozy". Tak, lubie przyjmowac postawe kontrarianska (ala Phil Fisher). Dlaczego? Bo dawno dawno temu (polowa lat 90tych) zachowywalem sie jak tlum i nic z tego nie wyszlo poza stratami. Od momentu zapoznania sie z biblia Grahama, fantastycznymi przemysleniami Fishera, Malkiel'a nie mowiac o Buffecie, jest inaczej. Wogole odszedlem od wykresikow i kocham sprawozdania. Dlaczego? Bo nie jestem w stanie zainwestowac ciezko zarobionych pieniedzy ufajac analizom technicznym. Musze wiedziec co kupuje i ile za to place. Jak dobrze to zrobie to rynek kiedys tam doceni "moja spolke". Przy analizie technicznej jest zbyt wiele wyjatkow. Wymaga to wycwiczenia w sobie pewnej postawy. Jakiej?
- inwestowanie jest procesem ciaglym, ba powiem wiecej jest wpisane w moje zycie na dobre i na zle. Dlatego nie rozpatruje lokat bankowych jako alternatywy ale wylacznie jako zla koniecznosc dla przechowania kaski pod rozsadne zakupy. I dlatego sa to kilku tygodniowe depozyty (wiem ze trace na odsetkach ale coz taka strategia czekania na duuuuuze ponadprzecietne zyski w dluzszym horyzoncie)
- inwestowanie z d
Pozdrawiam,
www.odpowiedzialne-inwestowanie.pl
- inwestowanie z definicji jest dlugoterminowe (kilka lat na trzymanie spolki to norma),
- spekulacja jest krotkotemrinowa tj od kilku dni to roku (ja jej unikam, no chyba ze na forexie:)
- najblizsza przyszlosc jest nieznana, tym bardziej ta dalsza:) (od momentu zaakceptowanie tego faktu nie popleniam juz glupich bledow)
- timing nie jest potrzebny do zajecia pozycji - liczy sie cena i tylko cena!
- akceptacja sytuacji ze moze byc taniej. Jak jest juz w mojej ocenie atrakcyjnie to poprostu zajmuje pozycje i czekam. A jak bedzie taniej to coz pozostaje mi jedno: doinwestowac, skoro bylem gotow wiecej zaplacic poprzednio. Dolka i tak nie mam szansy zlapac
- margines bezpieczenstwa (zawsze moze byc gorzej niz zakladamy)
- unikanie spolek ktore sa juz faworytami funduszy inwestycyjnych (ostatnie tygodnie to chyba dobitnie pokazuja co moze stac sie z ich kursami)
- preferownie spolek ktore w przyszlosci moga stac sie faworytami funduszy inwestycyjnych (zerknijcie na poczatek ostatniej hossy rok 2003 i 2004 vs sprawozdania finansowe funduszy akcyjnych)
- usrednianie jest dobra strategia na spadki - konieczna zelazna konsekwencja i sukces na pewno przyjdzie. Przy czym lepiej robic na funduszach akcji niz na spolkach bo jak spolka zbankrutuje to nici po usrednianiiu :)
- lepiej kupowac po kilkudziesiecioprocentowych spadkach anizeli po kilkudziesiecioprocentowych wzrostach (trudne w praktyce ale oplacalne)
- lepiej kupowac jak dookola wszyscy chca zapomniec o gieldzie niz w czasach gdy wszyscy o niej mowia (zasad troche wbrew naturze ludzkiej ale warto stosowac)
- budowanie rozsadnej pozycji moze trwac nawet kilka miesiecy
- nie mozna wyeliminowac ryzyka. Dywersyfikacja sprowadza zyski w dol .O stratach nie pisze bo na samym poczatku inwestycyjnej drogi mozliwosc ich wystapienia zaakceptowalem
- nigdy nie kupuje na kredyt (kiedys raz to zrobilem:)
- nigdy nie kupuje na IPO (tez kiedys raz to zrobilem:)
- duze zadluzenie spolki to proszenie sie o klopoty
- ROE to czynnik wyboru
- preferuje C/wk od C/Z. Ten pierwszy jest bardziej konserwatywny ten drugi bardziej zmienny. Zreszta CZ jest dosc mylacy np w spolkach cyklicznych (KGHM). Swoja droga wiele osob wysmiewa C/wk traktujac go jako malo przydatny. No coz w niektorych branzach faktycznie malo przydatny (IT) ale skoro moje podejscie chroni mnie przed kupnem przewartosciowanej spolki i zwieksza p-stwo kupna niedowartosciowanej to ja tego nie zmieniam.
- rozwazajac kupno spolki na podstawie analizy finansowej zadaje sobie pytanie czy faktycznie chcialbym byc wlascicielem tego biznesu. Jezeli nie, to odpuszczam, Za atrakcyjny biznes czasami trzeba wiecej zaplacic niz by sie standardowo chcialo...
- bledy to naturalny efekt uboczny inwestowania. W calej sztuce chodzi o to aby tych bledow bylo jak najmniej i o jak najmniejszej skali. Najwazniejsze "nie tracic" czyli mowiac po naszemu to jezeli juz tracic to tracic wzglednie malo:)
- nalezy odroznic zmiennosc od papierowych strat
- wazne jest zeby odnosci swoje inwestycje do jakiegos indeksu. Dzieki temu latwej bedzie nam zaakceptowac strate bezwzgledna w sytuacji kiedy pokonujemy rynek. Z kolei w czasie hossy takie podejscie umozliwia nam bardziej krytyczne spojrzenie na swoje umiejetnosci.
- i najwazniejsze - trzeba myslec i to myslec niezaleznie od tlumu.
Po co to wszystko pisze? Bo byc moze ktos skorzysta i sie zastanowi nad soba, swoimi oszczednosciami, swoja strategia przetrwania w dzungli zwanej gielda. Dla wielu osob obecna chwila to powrot do podstawowego pytania "czy gielda jest dla mnie" a dla innych "jak pomnazac swoj kapital"? Pamietajmy ze bessa to czas intensywanej pracy po to aby w przyszlosci moc spokojnie odpoczywac i patrzec jak plony naszego dziela dorastaja. Wtedy ci ktorzy inwestuja wedle zasady "sytaucja sie wyjasnila jest juz milo" wejda na rynek probujac nadgonic "utracone" niemale juz zyski. Co bedzie dalej? Niektorzy wiedza :) I tak dookola
Konczac jeszcze jedna refleksa odnoszac sie do obecnego kryzysu hipoteczno-finansowego w ktorym to jak muchy padaja giganci a systemowi finansowemu wrozy sie coraz czesciej totalne zalamanie. Faktycznie sam jestem tym przerazoony. Mowiac klasykiem ze skoro "ma juz nie byc niczego" to po co sie przejmowac pieniedzmi ktorych i najlepszy materac nie ochroni:)? Czas pokaze jak to bedzie, a dzis chyba coraz wiecej okazji na rynku lezy odlogiem. Ale to juz kazdy musi ocenic czy warto sie schylac narazajac kark na nieoczekiwany ciezar czy stac wyprostowanym czekajac obserwowac rozwoj sytuacji.
in.in
Re: Kryzys: Co robić z naszymi pieniędzmi?
kasy może zabrało ale oddziałowi, a nie banku;] 3,4 dni musieli czekac bo czekali na zasilenie... to jest normalna kolej rzeczy i nie masz co się podniecać :)
Re: Kryzys: Co robić z naszymi pieniędzmi?
Re: Kryzys: Co robić z naszymi pieniędzmi?
Jak ktoś chce wiedzieć jak to działa mozemy mailem sobie pokorespondować :-)
Pozdrowienia
Re: Kryzys: Co robić z naszymi pieniędzmi?
Co robić z naszymi pieniędzmi?
Pozdro.
Znam rozwiązanie niezależne od koniunktury na rynkach finansowych, ze stałym dostępem do gotówki bez ponoszenia żadnych opłat od początku założenia rachunku, przynoszące zyski o wiele lepsze niż lokaty i o wiele bezpieczniejsze od rozwiązań związanych z giełdą. Również krótkoterminowo. Jeśli jest Pani zainteresowana poznaniem szczegółów, proszę o kontakt na meila: kabbath@o2.pl
Znam rozwiązanie niezależne od koniunktury na rynkach finansowych, ze stałym dostępem do gotówki bez ponoszenia żadnych opłat od początku założenia rachunku, przynoszące zyski o wiele lepsze niż lokaty i o wiele bezpieczniejsze od rozwiązań związanych z giełdą. Również krótkoterminowo. Jeśli jest Pani zainteresowana poznaniem szczegółów, proszę o kontakt na meila: kabbath@o2.pl
Re: Kryzys: Co robić z naszymi pieniędzmi?
Re: Kryzys: Co robić z naszymi pieniędzmi?
ale mi ... kasy zabrakło! na 48 miejsc było ok. 250 chętnych a mam
możliwości docelowo na 150 miejsc!!! nie ma lekko ...
... i co wszyscy trąbią, że nie ma miejsc a ja nie mam od kogo
kasy pożyczyć na dokończenie realizacji investycji ... ani unia
europejska, ani uczelnie, samorządy - nikt nie jest
zainetresowany!!! tylko studenci wydzwaniają bo się
dowiedzieli, że ma być dobry akademik ... a pop-e banki nie chca
dać kredytu bo wg nich jestem developerem a to niebezpieczna
branża (nawet hipotekę kamieniczek -1500 m2 odrzucili jako
niewystarczajacą bo 200 tyś. zł to wg nich bardzo duża kwota!?)
może macie jakiś pomysł? bedę wdzięczny za każdą radę .....
Re: Kryzys: Co robić z naszymi pieniędzmi?
Natrfilem przez telwizje na strone Urbexzone.com tam glupki lataja po ruinach ogladaja szczyny po smierci ludzi i sie apawaja tym, jak umrzemy to nastepni ubexy beda ogladali...
Re: Kryzys: Co robić z naszymi pieniędzmi?
Re: Kryzys: Co robić z naszymi pieniędzmi?
Re: Kryzys: Co robić z naszymi pieniędzmi?
Re: Kryzys: Co robić z naszymi pieniędzmi?
Re: Kryzys: Co robić z naszymi pieniędzmi?
Re: Kryzys: Co robić z naszymi pieniędzmi?
Re: Kryzys: Co robić z naszymi pieniędzmi?
Stadion bedzie miał 12 000 m2 powierzchni komercyjnych to mądrale z ITI wynajmując tyklko po najniższej stawce warszawskeij 14 euro/m2, rocznie z wynajmu uzyska wpływy w wysokosci 6 854 400
A miastu będzie płaciło 3,5 miliona. Dobry kontrakt !
A jeszce dodać wpływy z reklam boiskowych i stadionowych, parking , i wejściówek i sprzedaż transmisji/
Super kontrakt Warszawy.
Za pieniadze podatnkiów ITI stworzyła sobie źródło dochodu i to nie małe do cholery !
Kosztowna ta W A Z E L I N A w tvn !
A teraz jeszcze rozwalają telewizję publiczną a oddać rynek tvn-owi. Za rozwalenie budzetyu publicznego operatora m tuska do Trybunału Stanu !
Jak premier RP może nazywać ołacających abonament , frajerami ?
Re: Kryzys: Co robić z naszymi pieniędzmi?
Re: Kryzys: Co robić z naszymi pieniędzmi?
Przecież przez ostatni rok hossy bańka narosła do monstrualnych rozmiarów inne giełdy wróciły o 10-20% poniżej poziomów wyjścia z trzech lat, a kryzys jeszcze się nie skończył.
Nasza jest nadal 10% wyżej - jesteśmy tacy mocni?
To daje różnicę 20-30%.
Może prawie dogonomy Niemcy, a może tylko dopadniemy Portugalię. Tak czy inaczej przed nami dobre (lub bardzo dobre) lata dla polskiej gospodarki. A globalna recesja (o ile do niej dojdzie) długo trwać nie będzie bo współczesna makroekonomia jest 100razy mądrzejsza niż ta z 1929r i wieloletnie głębokie załamanie nawe USA nie grozi (a u nas to nawet do ujemnego wzrostu PKB chyba nie dojdzie).
A na naszej giełdzie to chyba jeszcze nigdy nie było takiej superowej okazji jak dziś. Oczywiście mam tu na myśli dłuższą perspektywę, c/z w okolicach 8 i praktycznie pewny wzrost zysków w przyszłości. NORMALNE JAJA. Zidiociałe cykory sprowadziły ceny do totalnie nieracjonalnych poziomów. Ktoś powie że zawsze może być taniej. Pewnie może, ale już niewiele taniej i niezbyt długo. A potencjał zysków imponujący. Moim zdaniem w 2015 roku indeksy zobaczymy na KILKA razy wyższych poziomach niż obecne.
tylko te zyski to inzynieria finansowo ksiegowa ;-))))
Więc C/Z można wsadzić do kosza.
KUPUJ STARY KUPUJ
Re: Kryzys: Co robić z naszymi pieniędzmi?
a jak sie ma troche dolarów
a jak sie ma troche dolarów
Rokowania potwierdzam i sam osobiście co nie co kupuję... Pozdrawiam i życzę pomyślnych zakupów DF z Kalisza.
sprawdź koniecznie:-)