Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Zamrożenie produkcji ropy nie podbije cen surowca

Zamrożenie produkcji ropy nie podbije cen surowca

Fot. Kool Cats Photography over 6 Million Views/CC/Flickr

Rosja i Arabia Saudyjska uzgodniły we wtorek w Dausze zamrożenie pułapu wydobycia ropy. Nie podbije to jednak cen surowca, które utrzymują się na rekordowo niskim poziomie ze względu na kryzys nadpodaży - ocenili w rozmowie z AFP eksperci sektora naftowego.

Od ponad 18 miesięcy cena ropy systematycznie spada; momentami schodzi nawet do nienotowanego od ponad 10 lat poziomu poniżej 30 dolarów za baryłkę. Od połowy 2014 roku notowania surowca spadły o około 70 proc.

Tylko bardzo znaczące ograniczenie produkcji jest w stanie odwrócić ten trend - uznali rozmówcy AFP.

Rosja i Arabia Saudyjska oraz Katar i Wenezuela - cztery państwa odgrywające znaczną rolę na światowym rynku ropy - uzgodniły zamrożenie pułapu wydobycia surowca, aby zahamować spadek cen, a także ,,ustabilizować rynki naftowe" - jak podano po spotkaniu. Na razie nie wiadomo, czy przyłączą się do tej inicjatywy inni globalni producenci.

Porozumienie to, zawarte na niezapowiedzianym spotkaniu w stolicy Kataru, spowodowało natychmiastową reakcję na rynkach, na których notowania surowca podskoczyły, ale nie jest to trend długofalowy; aby odwrócić tendencję spadkową trzeba radykalnie zmniejszyć podaż ropy, w przeciwnym razie na rynku utrzyma się zdecydowana nadpodaż - powiedział analityk Saxo Bank Christopher Dembik.

"Aby ceny wzrosły, nie jest potrzebne zamrażanie produkcji, tylko jej redukcja, i to redukcja bardzo znacząca" - wtórował mu szef firmy Strategie i Polityka Energetyczna Francis Perrin.

"Takie zamrożenie nie zmienia fundamentów rynku, ponieważ wśród tych czterech krajów (zamrażających wydobycie) nie ma żadnego, po którym spodziewano się, że ją jeszcze znacząco zwiększy" - skomentował profesor Uniwersytetu Paris-Dauphine i ekspert rynku ropy Jean-Marie Chevalier.

Według Perrina to "zapowiedź symboliczna", może ona jednak oznaczać, że kraje produkujące ropę podejmą jakieś bardziej radykalne kroki. W czerwcu spotkają się ministrowie krajów OPEC. A jakieś istotne decyzje podjęte przez kraje naftowego kartelu mogłyby mieć już znaczący wpływ na rynek - prognozuje Perrin.

Saudyjski minister Ali al-Naimi oświadczył w Dausze, że w najbliższych kilku miesiącach mogą w istocie zostać rozpatrzone nowe kroki "na rzecz ustabilizowania rynku". Dodał, że wtorkowa decyzja to dopiero "początek procesu". OPEC ocenia, że dzienna nadpodaż ropy sięgnęła w 2015 roku 2 mln baryłek.

Rozmówcy AFP uważają, że ograniczenie produkcji i wywindowanie cen ropy byłoby korzystne dla USA, które stały się bardzo znaczącym graczem na rynku ropy, inwestując w wydobycie ze złóż łupkowych.

"Byłoby to dużą ulgą nie tylko dla samego sektora naftowego, w którym w roku 2015 doszło do 39 bankructw małych i średnich firm, ale też dla banków amerykańskich, które udzieliły bardzo znaczących pożyczek temu sektorowi" - uznał Dembik.

Mogłoby to też stać się dobrym impulsem dla światowej gospodarki, zagrożonej spadkiem cen surowców, które ciągną w dół spadki notowań ropy; mogłaby też skorzystać Europa, "gdzie rosną obawy przed deflacją" - wyjaśnił Perrin. Zastrzegł jednak, że jeśli konsekwencją wtorkowej decyzji czterech krajów będzie tylko to, że inne państwa produkujące ropę zamrożą produkcję, to sytuacja nie zmieni się znacząco.

Pod koniec stycznia słynny ekspert ds. ropy Daniel Yergin napisał na łamach w "Financial Times", że ceny nie będą rosły ze względów geopolityki.

Jak dotąd OPEC nie decydował się na zmniejszenie własnych pułapów wydobycia, jeśli nie zrobią tego konkurenci - napisał ekspert. OPEC, a zwłaszcza najważniejsze państwo w tym kartelu, Arabia Saudyjska, broni swego udziału w rynku, utrzymując wysokie wydobycie i niskie ceny.

Yergin uważa, że "geopolityka i globalne względy ekonomiczne determinują teraz rynek ropy".

Kolejne spadki cen surowca spowodowane będą tym, że zawarto porozumienia z Iranem, który po zdjęciu embarga rzuci na rynek kolosalne ilości ropy i gazu.

"Arabia Saudyjska i inne kraje Zatoki Perskiej obawiają się, że Iran stara się zdobyć dominującą pozycję na całym Bliskim Wschodzie (...) Ostatnią rzeczą, jakiej chcą kraje Zatoki, jest ograniczenie ich własnego wydobycia ropy, co oznaczałoby zrobienie miejsca na rynku dla zwiększonego eksportu z Iranu" - napisał Yergin.

Dyrektor firmy Petrostrategies Pierre Terzian zapowiada, że "jest rzeczą absolutnie oczywistą", że na rynkach naftowych zacznie się teraz "pojedynek" między "Saudyjczykami (...) A Iranem".

AFP przypomina, że również Irak zapowiedział w ostatnich miesiącach, że zwiększy produkcję.

Tymczasem w Rosji - jeśli nie podniosą się ceny ropy - ucierpi cała gospodarka, rząd będzie musiał ciąć wydatki publiczne i wprowadzić politykę zdecydowanych oszczędności - przewidują francuscy eksperci.

 

PAP
Czytaj także
Polecane galerie