
Autor: (bach)
"Mam nadzieję, że Senat skoryguje tę decyzję. Jeśli nie, to będą cięcia w innych wydatkach" - zapowiedziała minister finansów podczas forum ekonomicznego w Krynicy.
Dodała, że zaplanowany został miliard euro w przyszłorocznym budżecie na budowę dróg. Przez decyzje Sejmu, te pieniądze są zagrożone. Według Gilowskiej nie ma bowiem mowy o zwiększaniu deficytu budżetowego -nie przekroczy on 30 mld zł.
Gilowska:
"Za wyższą ulgą prorodzinną głosowała także PO, która mieni się być partią liberalną
i zdroworozsądkową."
Zyta Gilowska poczynania posłów określa mianem szaleństwa, które jest szkodliwe dla Państwa.
Wyjaśnia, że szaleństwo to polega na ofiarowaniu prezentu najbogatszym, co "w państwie stosunkowo biednym, jak Polska, jest zwykłą rozrzutnością".
Podkreśla, że ulga w wysokości 572 zł 54 gr na każde dziecko - jak proponował rząd - została tak skalkulowana, aby wszyscy mogli z niej skorzystać. Sejm podniósł ulgę do kwoty 1,2 tys. zł, "co oznacza stratę dla budżetu w przyszłym roku w wysokości 3 mld zł" - mówi wicepremier.
"Z tak wysokiej ulgi nie wykorzystają młodzi ludzie, osoby średnio zarabiające, takie które trzeba wspierać, gdyż nie będą miały z czego odpisywać, tak dużo nie zarabiają" - tłumaczy Zyta Gilowska.
Wicepremier zapowiedziała również, że ze względu na niestabilną sytuację polityczną, na 99 procent obniżona zostanie przyszłoroczna prognoza tempa wzrostu PKB. Teraz resort finansów prognozuje wzrost na poziomie 5,7 proc., a prawdopodobnie obniży prognozę do 5,5 proc.
| KOMENTARZ |
|
Według mojej prognozy w przyszłym roku wzrost PKB wyniesie 5,8 proc. Jednak tak niewielkie różnice nie mają większego znaczenia. Dlatego nie przywiązuje większej wagi do obniżenia prognozy przez Panią wicepremier. Więcej opinii Ryszarda Petru czytaj na jego blogu: http://ryszardpetru.bblog.pl/ |
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Zyta nie kłam i nie oszukuj !
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Takie proste a jak trudno to zrobic i wprowadzic ... no ale trzebaby "wywalic" z roboty topk ca 70% urzednikow do liczenia podatkow wg idiotycznych algorytmow z kosztami uzyskania przychodu skladkami ZUS itp kretynizmami.
podsumowujac - skasowac wszelkie ulgi i koszty uzyskania przychodu bo sa bez sensu a dochod liczony jako suma wszystkich czlonkow rodziny ktorzy "zarabiaja" dzielimy na ilosc osob w gospodarstwie domowym i placimy podatek wg jednolitej liniowej stawki !!! Finito wszyscy wiedza ile musza oddac w formie podatku a i budzet panstwa latiej sobie policzy przychody
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
A na dzieci powinna być jakaś ulga, bez dwóch zdań.
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Nic złego, więc się nie stanie, jeżeli władza będzie miała o 3 miliardy mniej do zmarnowania a ta część polskich rodzin, która wychowuje dzieci o 3 miliardy więcej do wydania na poprawę swojego poziomu życia. Jeżeli wśród tych rodzin, które mniej zapłacą podatku będą rodziny osiągające wysokie dochody opodatkowane w 2-gim i 3-cim przedziale skali podatkowej to nic się złego nie stanie, bo ta bogatsza rodzina wychowująca 3 dzieci i tak zapłaci więcej podatku od rodziny biednej z jednym dzieckiem, ale zapłaci mniej podatku od rodziny mającej takie same dochody, ale niewychowującej dzieci tylko utrzymującej rasowego luksusowego psa, z którym co tydzień udaje się do zakładu fryzjerskiego i kosmetycznego dla psów.
Przyjęte przez Sejm prawo do ulg podatkowych na wychowanie dzieci jest wiec pod każdym względem dobre a środki na budowę dróg można zapewnić zmniejszając kosztowną biurokrację, i wprowadzając rzeczywiste a nie tylko werbalne usprawnienie i kontrolę finansów publicznych do tej pory marnowanych na różne bzdety wymyślane przez Rząd i Posłów.
Pani minister Gilowska jako profesor zamiast narzekać proszę się wziąć do profesjonalnej roboty i wykonać program "taniego państwa" i reformę finansów publicznych a zobaczy Pani, że jeszcze będzie można zmniejszyć deficyt budżetowy. Bo urzędnik państwowy nie musi mieć pod tyłkiem fotela za kilka tysięcy, aby dobrze pracować, bo siedząc na ergonomicznym krześle obrotowym za kilkaset złotych można również dobrze pracować.
Podatek liniowy bez ulg i odliczeń jest prosty, klarowny, zachęcający do osiągania wyższych dochodów bez poczucia bycia "skubanym" przez państwo.
Czas przestać wygadywać bzdety o solidarnym państwie, bo Polski na to nie stać!!! Jesteśmy krajem biednym, co min. Gilowska podkreśla, więc czas pozwolić ludziom bogacic się!!! Państwo jest bogate bogactwem swoich obywateli, a nie ilością wypłacanych zasiłków!
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
nie wycierajmy gęby dziećmi, bo dla nich żyjemy i to Oni będą płacić za drogie drogi zbudowane dziś !!!
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Jeżeli wygra PiS to powie, że jego pierwotny projekt to była tylko połowa więc nie można się dziwić że zaraz obetnie ulgę a drugą połowę wyciągnie w inny sposób (a może nawet nie zważywszy na szczęśliwy stan gospodarki).
Jeżeli wygra PO to powie że oni wprowadzają podatek liniowy i likwidują wszystkie ulgi. Albo że to nie był ich projekt więc likwidują szaleństwo kampanii wyborczej PiS.
Tak czy siak to tylko KIEŁBASA WYBORCZA - puste słowa polityków.
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
My Wam damy, ale nas wybierzcie, a jak wybiorą to sorry ale musimy na drogi...
Tylko Zyta ma jaja i potrafi się odezwać, że z pustego naewt i Salomon nie naleje....
Więcej limuzyn i telefonów komórkowych - Panie i Panowie Posłowie.... Śmiech na sali :(((
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Ceny rynku budowlanego są obłędne, bo brak planów zagospodarownia przestrzennego. A na rynku chaos, regulowany przez łapówki oraz złą wolę architektów miejskich i luki w przeepisach. Tam, gdzie Państwo powinno być obecne, nie ma go ogóle. Ba, przede wszystkim nawet nie próbuje udawać, że coś robi.
Za to wszystko płacę i płacę....
Kocham Cię Polsko
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
W ten sposób przegrzewa się gospodarkę – konsumujemy szybciej niż wytwarzamy. Skutkiem ubocznym przegrzanej gospodarki jest wyższa inflacja. NBP rozpoczął już cykl podwyżek stóp, a działania rządu podwyżki stóp przyspieszają. Przegrzanie gospodarki musi oznaczać wyższą inflację. Wyższa inflacja – wyższe stopy procentowe – wyższe stopy wyhamowanie konsumpcji - a to oznacza wolniejszy wzrost.
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Jeśli bogatsi skorzystają - przepraszam, mamy demokrację. Jesli uczciwie zarabiam ponad przeciętną, to również należy mi się ulga. A super bogaci - nie ma co dyskutować - dla nich to nie ma znaczenia, mają inne sposoby na zmniejszenie podatku... które nam, szaraczkom, nigdy nie przyjdą do głowy.
A zatem nie zabierajmy ludziom ulgi, która akurat nawet w takiej minimalnej formie jest uzasadniona.
Zabierzmy się oczywiście za naszych utracjuszy polityków, urzędasów, administrację z czasów PRL - trudno się ich pozbyć, bo to demokracja, ale może troszkę obroku im zabrać, to będą zdrowsi.
A my spokojniejsi!!!
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Niestety tłumaczenie, że na tym rozwiązaniu zyskają tylko najbogatsi, jest czystą demagogią, w stylu LPR.
Zaliczki na podatek w wysokości 1200 zł rocznie odprowadza się z wynagrodzeń poniżej 1 800 zł miesięcznie. Z tego wynika, że statystyczna rodzina 2+2 będzie w stanie w całości skonsumować ulgę, jeśli jej łączne miesięczne dochody nie będą mniejsze niż 3 600 zł. Rodzinie, w której oboje rodzice pracują i jedno zarabia 2 000 zł, a drugie 1 600 zł, podatku na ulgę nie braknie.
Przypomnę, że przeciętne wynagrodzenie w tym kraju to coś koło 2 700 zł, a najniższe od 2008 ma wynosić 1 120 zł.
Zakładam tu wariant mniej korzystny dla podatnika, gdy ulga nie będzie mogła być potrącana ze składki na NFZ. Gdyby rozliczać tę ulgę tak jak "normalną" kwotę wolną, to na pełną ulgę "załapią" się nawet osoby z najniższym wynagrodzeniem.
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Mnie problem ten nie dotyczy, bo bardzo dobrze zarabiam, ale uważam, że bogaci poradziliby sobie bez tej ulgi. Przecież trzeba wyrównać szanse dzieci z biednych i bogatych rodzin.
A jeśli chodzi o podatki, to największe wpływy do budżetu pochodzą od biednych, bo stanowią oni 80% polskiego społeczeństwa.
Nie wiem, czy spotkała się Pani z nędzą, bo ja tak. Pochodzę z rodziny, która żyła w nędzy. Nędza ta nie wynikała z alkoholizmu rodziców. Po prostu, nie każdy potrafi się łokciami przepychać przez życie. Są ludzie uczciwi, którzy ciężko pracują, za małe pieniądze aby utrzymać czwórkę dzieci. Ich dzieci tą ustawą będą pokrzywdzone, bo ta ustawa zwieksza przepaść między nędzą, a luksusem.
największe wpływy do budżetu
pochodzą od biednych, bo stanowią oni 80% polskiego
społeczeństwa
nieprawda - 95% najbiedniejszych (tzn. wszystkie osoby z I progu) to ok. 51% wpływów.
osoby z II progu (4%) wpłacają ok. 19% całości, a z III progu (1% osób) ok. 30%
Podaj źródło Twojej statystyki!
Co do "finansowania biednych"-jeszcze nie słyszałam o przypadku,żeby od dawania zrobiło się komuś lepiej.To raczej utwierdza biednych w postawie roszczeniowej-że się im należy i już-bo są biedni.Zdecydowanie lepiej będzie pokazać im sposób na poprawienie swego bytu.Jest takie stare powiedzenie:"Nie dawaj jedzenia,naucz je zdobywać".
Co do utrzymywania większości budżetówki...ech,szkoda mówić...mnie się przysłowiowy nóż w kieszeni otwiera jak mam iść cokolwiek załatwić np.w państwowej służbie zdrowia-na to naprawdę trzeba mieć czas i zdrowie.Z innymi instytucjami państwowymi podobnie-nasze pieniądze z podatków się tam po prostu marnotrawi,one znikają i nikt nie wie po co i gdzie...i to jest przerażające.
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Ponadto lepiej, aby więcej dzieci rodziło się w rodzinach bardziej zamożnych niż w rodzinach patologicznych nieosiągających żadnych dochodów i żyjących z pomocy społecznej. Dlatego ulga podatkowa dla rodzin wychowujących dzieci i wyższe kwoty wolne od podatku są lepszym rozwiązaniem dla obecnych polskich problemów niż podatek liniowy.
Dlatego ulga podatkowa dla rodzin wychowujących
dzieci i wyższe kwoty wolne od podatku są lepszym
rozwiązaniem dla obecnych polskich problemów niż podatek liniowy
Nie są lepszym rozwiązaniem!!! Im bardziej skomplikowany system progresywny, z mało zrozumiałym systemem ulg i odliczeń, tym gorzej. Niestety, najczęściej osoby mniej zamożne i biedne w ogóle z nich nie korzystają, bo nie wiedzą jak. Zatrważające są statystyki dotyczące osób nie potrafiących wypełnić PITa, a są to najczęściej emeryci, renciści i osoby o niskich dochodach!!! Natomiast ludzie o wyższych dochodach, albo juz płacą według liniowej stawki PIT 19%, prowadząc działalność gospodarczą lub, w przypadku bardzo wysokich dochodów, w ogóle nie są polskimi rezydentami podatkowymi!!! Zatem proporcjonalnie osoba o niskich dochodach i tak płaci większą ich część w formie podatków, niz osoba o dochodach wyższych. Liniowa stawka redukuje te dysproporcje do zera!!!
Ponadto lepiej, aby więcej dzieci rodziło się w rodzinach
bardziej zamożnych niż w rodzinach patologicznych
nieosiągających żadnych dochodów i żyjących z pomocy
społecznej
Tak, to prawda, więc zostawmy tym rodzinom więcej pieniędzy!!! Będą lepiej wiedziały, jak je mądrze wykorzystać, od rządu!!! Liniowa stawka PIT jest ponadto zachętą dla innych: bogaćcie się!!! I tego nam potrzeba. Państwo jest bogate bogactwem swoich obywateli. Czy tak trudno to zrozumieć???
potrafiących wypełnić PIT a, a są to najczęściej emeryci,
renciści i osoby o niskich dochodach!!! „
Nieprawda od 15 lat jestem doradcą podatkowym i liczba osób szukających pomocy przy wypełnianiu rocznych zeznań w biurach rachunkowych z roku na rok maleje, bo ludzie sami potrafią to zrobić zaś emeryci nie mają potrzeby rozliczać się samodzielnie, bo robi to za nich ZUS a liczba ulg i odliczeń jest już obecnie tak mała, że nie stanowi problemu.
Natomiast nikt z wyższym wykształceniem nie księgowym bez specjalnego programu i kilkudniowego szkolenia nie potrafi obecnie w Polsce obliczyć za pomocą kalkulatora i kartki papieru składek ZUS i zdrowotnej od wynagrodzeń pracowniczych. Na studiach rachunkowości jest to jeden najtrudniejszych tematów do zdania. Tak skomplikowano zależności pomiędzy obowiązkowymi składkami a podatkami. Ale tego problemu podatek liniowy również nie rozwiąże.
a liczba ulg i odliczeń jest już obecnie tak mała, że nie stanowi problemu
Znam ludzi, którzy wolą zrezygnować z odliczeń, byle tylko uniknąć PRAWDOPODOBIEŃSTWA popełnienia błędu i problemów z USami.
To, że jesteś doradca podatkowym tłumaczy twoja niechęć do reform podatkowych i uproszczenia syatemu, choćby przez wprowadzenie podatku liniowego. Będziesz zbędny! nalezy więc wykazać, jak bardzo jest się potrzebnym i mydlic oczy ludziom o "pożytecznych" ulgach.
Tak skomplikowano zależności pomiędzy
obowiązkowymi składkami a podatkami. Ale tego problemu
podatek liniowy również nie rozwiąże
Dlatego należy przeprowadzic reformę!!!
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Chciałbym jednak zobaczyć statystyki - ilość wypadków śmiertelnych na 100 km drogi, w zależności od jej kategorii.
Główną przyczyną wypadków jest głupota.
Ostatnio widziałem jak na autostradzie do Poznania młody szaleniec uprawiał slalom przy prędkości ok. 180. Hamowanie z dymiącymi oponami przypadkowo udało się.
Wyprzedzanie pasem awaryjnym nie należy do rzadkości - i to nie w korku, ale przy normalnym ruchu i dużej prędkości , Jazda "na zderzaku" jest normą, slalom ulubioną zabawą.
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Kocham ten kraj ale robi się tu coraz bardziej nienormalnie!
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Gilowska wyborczą ciemnote wciska
Mam wrażenie że trzeba zarabiać kilka razy więcej by w ogóle myśleć o decydowaniu się na dziecko !
Coś u kolegi kiepsko ze znajomością polskiego prawa. Algorytm obliczania podatku, który należy zapłacić do US jest znacznie bardziej skomplikowany.
Dwie najważniejsze cechy:
1. Podatku nie liczy się od pensji brutto tylko pensji brutto pomniejszonej o składkę na ZUS
2. Od kwoty tak naliczonego podatku odejmuje sie składkę na ubezpieczenie zdrowotne i kwotę wolną od podatku
Ogólny algorytm naliczania podatku to:
PODATEK_NALEŻNY=(PENSJA_BRUTTO*SKŁADKA_NA_ZUS-KOSZTY_UZYSKANIA)*SKALA_PODATKU-SKŁADKA_NA_UB_ZDROWOTNE-KWOTA_WOLNA_OD_PODATKU
gdzie:
SKŁADKA_NA_ZUS=PENSJA_BRUTTO*15,71% (ub. chorobowe, rentowe i emerytalne)
KOSZTY_UZYSKANIA=1302 (rocznie)
SKALA_PODATKU=19%
SKŁADKA_NA_UB_ZDROWOTNE=(PENSJA_BRUTTO-SKŁADKA_NA_ZUS)*7,75%
KWOTA_WOLNA_OD_PODATKU=572,52 (rocznie)
PODATEK_NALICZONY=(PENSJA_BRUTTO*(1-15,71%)-1302)*19%-PENSJA_BRUTTO*((1-15,71%)*7,75%)-572,52
Czyli żeby załacić 1200 podatku do US, trzeba zarabiać 21312 PLN rocznie (czyli 1766PN brutto miesięcznie), co w ostateczności oznacza 1266pln netto (na rękę) miesięcznie)
Pozdrawiam,
Gość
Przy 570 byłaby ulga prawie dla wszystkich...
Wtedy mogą ulgi "wchłonąć"...
bez innch ulg (internet..)
normalnej jednej uldze (47.71),
normalnych kosztach (108.85),
podatku 19% zaliczka podatku 96
(po odjęciu składki zdrowotnej)
96x12=1152
tyle wynosi ulga (około 1150)
a gdy więcej niż 1dziecko
a inne odliczenia...
Zaliczka podatku... jak się liczy?
Przychód pomniejszamy o składki ZUS (emer, rent, chor)
później pomniejszamy o koszty
póżniej x 19% odejmujemy ulgę...
odliczamy składkę zdrowotną 7.75%
dopiero mamy zaliczkę podatku...
Tak więc trzeba zarobić około 20.5 tys rocznie
aby odliczyć ulgę na 1dno dziecko..
A inne odliczemia (internet)
a inne dzieci
Ulga dla średniaków i wyżej...
Nie dla biedoty
Dwie płace minimalne to prawie 30.000 rocznie. Taki dochód umożliwia odliczenie pełnej ulgi dla trójki dzieci. Oczywiście to ciągle biedota, bo raptem 500 na głowę miesięcznie.
No to może należało zrobić ulgę malejącą, uzależnioną od dochodu per capita. Pełna przy 500, stopniowo malejąca do zera przy np. 2000.
Wbrew pozorom daje to różne rezultaty...
Czy odliczyć w rozliczeniu rocznym...
Czy odliczyć 1/12 każdego miesiąca...
Trudno opisywać algorytmy słowami...
Ale składkę zdrowotną płaci się do wysokości podatku...
I nie podlega ona rozliczeniu rocznemu, tak jak podatek
Przy odliczeniu miesięcznym, "biedota"
(przepraszam za to słowo, ale wbrew pozorom sympatyzuję z "biedotą") nie zapłaciłaby pełnej składki zdrowotnej, która i tak faktycznie jest podatkiem...
No ale wtedy NFZ i pielęgniarki...
Może ustawa daje taką możliwość...
Tylko trzeba się wczytać...
Niepełną składkę zdrowotną płacą np osoby z umowy
o pracę z 50% kosztami... a najczęściej nie są to osoby
ubogie
A tak ... zdaje się, iż mimo wszystko obciążenia
podatkowe biedoty (podatki i składki) rosną,
średnio i lepiej zarabiających maleją...
Nie ma sensu mnożyć liczb i przykładów,
ale jestem prawie pewien (99.9999%) iż jest to fakt
Ponadto zmniejszenie wpływów z podatku musi być czymś
uzupełnione...
Ano PiSowska obłuda kwitnie, jak zawsze zresztą...
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Przeprowadziłem drobną kalkulację (uproszczoną, nie obejmującą odpisu składki zdrowotnej od podatku).
Przyjąłem model 2 + 3 i wspólne rozliczenie małżonków. Graniczny przychód, przy którym nie zapłacą ani grosza podatku i wykorzystają całą ulgę wynosi ca. 24.000 dochodu do opodatkowania na rodzinę. Ponieważ przyjąłem pewne uproszczenia, będzie to zapewne ok. 28.000 - czyli oboje pracujący za pensję minimalną.
Taka rodzina, jeżeli nie zapłaci podatku, będzie miała miesięcznie na głowę mniej niż 500 zł - i wcale nie oczekuję, by płacili podatek. Dla nich 3500 ulgi na dzieci to kwota kolosalna.
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Re: Gilowska: Albo dzieci albo drogi
Dlatego nie rozumiem Pana. Czy wolałby Pan może, żeby z powodu ujemnego przyrostu naturalnego Polskę nawiedziły całe masy imigrantów z Afryki i z dalekiego wschodu? Jak pokazały chociażby wydarzenia z ubiegłego roku z Francji, kiedy na ulicę wylegli imigranci paląc i niszcząc nie jest to chyba dobre rozwiązanie. A to niestety nastąpi, jeśli w porę Państwo nie zmieni podejścia w kwestii prorodzinnej. Co prawda nie jestem zwolennikiem tego typu socjalistycznych zagrywek rządzących, które bardziej szkodzą niż pomagają. Ale cóż, takich mamy rządzących i na dzień dzisiejszy nic się w tej kwestii nie zmieni. Uważam, że pomoc nie powinna przypominać rozdawnictwa, a tak to niestety wygląda.
To nie jest rozdawnictwo - ulgi podatkowe na określone
cele są najlepszym sposobem ich realizacji
To najlepszy sposób do wzrostu podatkowej patologii. Każda ulga powoduje, że znajdzie się grupa cwaniaków. I tyle!
skorzystają biedni i bardzo biedni i wszyscy pozostali.
Ustawienie ulgi na poziomie 500 nie spowoduje, że bardzo biedni będą mieli więcej, tylko biedni, średni i reszta - mniej. Pozorna sprawiedliwość społeczna.
Społecznie najsprawiedliwsza jest zatem ulga równa zero.
Z tej skorzystają nawet nieroby.
Pozorna sprawiedliwość
społeczna.
W IV RP pozorna sprawiedliwość społeczna? To przecież nie trzyma się kupy! Zwolennik PiSu wypisuje takie "bzdury"? Pan zaprzecza samemu sobie. Wystarczy prześledzić wcześniejsze pańskie posty na forum. Moze sie pan łaskawie zdecyduje na konkretne poglądy?
Natomiast dylemat: drogi lub dzieci jest bardzo sprytnie postawiony. W związku z tym pytanie: ile procent z pieniędzy, które płacimy przy zakupie paliwa na budowę dróg faktycznie na ten cel jest wydawanych?
Rozumiem troskę Gilowskiej o budżet, jednak "dzieci lub drogi" nie jest jedyną możliwością. Na tak postawioną kwestię odpowiem bez wahania - DZIECI. Mogę postawić też pytanie czy chcemy mieć dzieci żyjące ze zbieractwa puszek wzdłuż super autostrad i żywiące się resztkami ze śmietników na pięknych parkingach.
Słusznie poruszył Pan problem podatków w paliwach. Należy przypuszczać, że była to dyżurna zatkajdziura budżetowa.
A nawet jeżeli w tej chwili tak nie jest ( bo jednak sporo dróg się remontuje), to podniesienie akcyzy lub podatku drogowego w paliwie o 10 gr. zapewni wzmiankowane miliardy na budowę dróg.
A może podnieść akcyzę na alkohol i papierosy. 50 gr do paczki i złotówka do butelki też pewnie da te miliardy.
- zwiększenie innych podatków
- zwiększenie deficytu
A obie te drogi prowadzą w złym kierunku.....
(Pomijam w tej chwili koszty aparatu państwowego.)
Należy ustalić priorytety i przesuwać wydatki i obciążenia podatkowe. Ulga na np. internet czy dzieci (ulga podatkowa) może być zrekompensowana np. akcyzą na paliwo czy gorzałę. Bez zmiany sumarycznego obciążenia podatkowego. A więc bez zwiększania podatku i deficytu.
Należy ustalić priorytety
po dwóch latach rzadzenia jesteśmy w punkcie wyjscia: brak priorytetów rządów PiS. Przy wszystkich dziwnych pańskich postach na forum, to jedno zdanie jest prawdziwe, bo odkrwa to, o czym inni dawnio juz wiedzą: PiS NIE MA I NIE MIAŁ PRIORYTETÓW!!!
Proponuję dymisję na znak protestu.