Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Sypmy skażoną sól do jedzenia. Na zdrowie!

Sypmy skażoną sól do jedzenia. Na zdrowie!

Zachowajcie spokój. Nie ma tu nic ciekawego. Możecie się rozejść - tak w policyjnym żargonie można opisać stanowisko prokuratury i sanepidu, które zajmują się wyjaśnianiem tzw. afery solnej.

Prokuratura ogłosiła: przemysłowa sól, sypana do wędlin, nie była groźna dla zdrowia. Alarmujące doniesienia o rakotwórczych substancjach traktowane są tym samym jak medialna histeria. Do podobnych wniosków doszedł też wielkopolski sanepid. Jednak szef tej instytucji - w rozmowie z Gazetą Wyborczą - od razu zastrzega: Swojej rodzinie bym tego nie dał.

Słowa człowieka, który trzyma pieczę nad bezpieczeństwem konsumentów, są nie tylko zdumiewające, ale i znamienne. Najlepiej chyba ilustrują podejście urzędników do karygodnego procederu.



Można jeszcze zrozumieć ministra rolnictwa, który apeluje o wyciszenie emocji, bo przecież ewentualne embargo na polską żywność uderzyłoby właśnie w niego. Marek Sawicki tonuje też zapędy do publikowania listy zakładów, które stosowały tzw. sól wypadową - być może niektóre z nich kupowały ją w dobrej wierze. Jednak zachowanie szefa wielkopolskiego sanepidu, który powinien na pierwszym miejscu stawiać nasze zdrowie, trudno racjonalnie wytłumaczyć. Oto bowiem ważniejszy okazuje się interes finansowy firm, które do wędlin sypały - zawierającą nie wiadomo co - sól.

Czytaj więcej Czy afera z trującą solą dobije rolników? Afera może mieć dla nich fatalne skutki.

Giełda na żywo

Sprawa ma też drugie dno. Minister Sawicki mówi, że cała afera to porażka prokuratury i Sanepidu, które miały informacje o tym, że za przyprawę służy odpad z produkcji nawozów, stosowany między innymi do posypywania dróg. Może teraz bagatelizują sprawę, by ukryć swoją nieudolność?

Dziś, gdy okazuje się, że w zasadzie nie ma problemu, proponuję, by raz na zawsze zamknąć temat. Tym bardziej, że premier Tusk wyraźnie mówi, że gdy weźmiemy pod uwagę proporcje składników żywności, trudno sobie wyobrazić, by użycie zakazanej soli mogło mieć poważne konsekwencje.

Żeby uniknąć w przyszłości niepotrzebnych emocji, zalegalizujmy solny proceder. Firmy zarobią więcej, bo kupią sól taniej, a konsumenci zjedzą produkty tak samo smaczne, jak dotychczas. Na dodatek tegoroczna zima okazała się wyjątkowo łagodna. Problem z hałdami soli, której drogowcy nie wysypali na drogi, sam się rozwiąże.

Autor jest dziennikarzem Money.pl

Czytaj więcej o potencjalnych skutkach spożycia soli wypadowej
Wielka afera grozi falą zachorowań na raka
- Potas może spowodować zatrzymanie akcji serca. Siarczany mogą oddziaływać na wątrobę, śledzionę, układ krwiotwórczy. Do tego dochodzą białaczki, anemie - wylicza zagrożenia, jakie mogą płynąć z jedzenia soli przemysłowej, Bolesław Piecha, były wiceminister zdrowia.


prokuratura, sanepid, sól, afera solna
Czytaj także
Polecane galerie
Konsument
83.31.196.* 2012-03-12 22:05
Banda pismaków żądnych sensacji rozpętała afere, a reszta się podłącza pod sztuczną panike
krucjata
178.43.180.* 2012-03-08 22:05
..no to sól dołączyła do grona raka ,a morze to działanie celowe którego skutkiem ma być większa oszczędność dla zus 50 000 ton rocznie równe jest 4 000 zgonów na raka rocznie ,ekstra, wiadomo człowiek po 60 ma mniejszą odporność . musimy walczyć o dziedziczenie rent i emerytur
1999
87.64.123.* 2012-03-08 13:22
Dopoki nie bedzie wprowadzony przepis o obowiazkowym badaniu soli przeznaczonej do spozycia pod katem zawartosci siarczanow i podany do publicznej wiadomosci w mediach nie bede kupowac polskich produktow w Brukseli.
Zobacz więcej komentarzy (14)