
Autor: Szymon Łucyk
Francuskie media pasjonują się tzw. jaśminową rewolucją, w której wyniku odsunięto w ostatnich dniach tunezyjskiego prezydenta Ben Alego. Tunezja była do 1956 roku protektoratem francuskim, a obecnie we Francji mieszka, według szacunków, co najmniej 600 tys. imigrantów z tego kraju Maghrebu.
Lewicowy dziennik Liberation zamieszcza na swojej okładce - obok przekreślonego zdjęcia Ben Alego - fotografie innych przywódców pobliskich krajów arabskich, posądzanych przez Zachód o dyktatorskie metody rządzenia. Świat arabski - na kogo kolej? - głosi wielki tytuł obok zdjęć m.in. prezydenta Egiptu, Hosniego Mubaraka, przywódcy Libii, Muammara Kadafiego oraz algierskiego szefa państwa Abdelaziza Butefliki. Według gazety, upadek Ben Alego może zagrozić innym reżimom autorytarnym w północnej Afryce i na Bliskim Wschodzie.
Polacy wracają z Tunezji. Ale nie wszyscy
Liberation dodaje, że już teraz jaśminowa rewolucja wyznaczyła nowy horyzont świata arabskiego i jest w centrum wszystkich dyskusji w Libanie, Egipcie i Jordanii.
Prasa zwraca także uwagę na spóźnioną woltę Paryża, który - po latach milczenia - dopiero w momencie obalenia Ben Alego wypowiedział się przeciwko reżimowi w Tunezji. Sarkozy, ale przed nim także Jacques Chirac i Francois Mitterrand popierali bez zastrzeżeń reżim Ben Alego - twierdzi Liberation. W opinii gazety, było tak dlatego, że do tej pory francuskie władze uważały przywódcę Tunezji za sojusznika w walce z islamizmem.
Spłacasz kredyt w walutach?
Oszczędzaj na każdym przelewie nawet 1500 zł dla kwoty 10 000 euro bez wychodzenia z domu. więcej »
Największa manifestacja odbyła się w Krakowie. Uczestniczyło w niej 15 tysięcy osób.
Sondaż pokazuje, jak bardzo w swoich ocenach, kobiety różnią się od mężczyzn.
Re: Facebook pomaga rewolucjonistom