Co stoi za lepszymi prognozami dla Polski?

fot: sjlocke/iStockphoto
Na giełdzie można było dobrze zarobić, a raty kredytów walutowych powinny być niższe - to efekt lepszej kondycji gospodarki. Polska ma rozwijać się szybciej niż dotychczas przewidywali specjaliści. To wszystko dzięki temu, że nie zaniechaliśmy zakupów.
Wczoraj Bank Światowy ocenił, że nasz PKB wzrośnie w tym roku o ponad 2 procent. Rząd poszedł jeszcze dalej stawiając na 3,4 procent. Czy to oznacza, że kryzys już za nami?
Optymistyczne założenia rząd - według nieoficjalnych informacji - zawarł w Programie Konwergencji, który lada dzień ma zostać przyjęty. Tymczasem prognoza budżetowa z ubiegłego roku zakładała wzrost na poziomie 1,2 procent. Bank Światowy mówi o przyroście PKB na poziomie 2,2 procent w tym roku i 3,4 procent w przyszłym.
- Różnice rzeczywiście są spore. Mam wrażenie, że rząd odbija się od ściany do ściany, przechodząc od prognoz bardzo pesymistycznych do zbyt optymistycznych, których zapewne nie uda się zrealizować - uważa Krzysztof Wołowicz, analityk makroekonomiczny banku BPS. - Myślę, że najbliższy prawdy jest Bank Światowy.
Jego zdaniem za trafnością ostrożniejszej prognozy przemawia słabszy od oczekiwań wynik produkcji przemysłowej, która ostudziła nieco zbyt optymistyczne wizje ekonomistów.
W grudniu jej wzrost wyniósł bowiem 7,4 procent wobec ubiegłego roku, podczas gdy analitycy oczekiwali skoku na poziomie nawet 11 procent. Może to wynikać z tego, że firmy, którym banki zakręciły kurek z kredytami, na razie wstrzymują się ze zwiększaniem produkcji i nowymi inwestycjami.

Źródło: Money.pl na podstawie danych GUS
To konsumenci ratują gospodarkę
ZOBACZ TAKŻE:
Rosati: Nie ma się co cieszyć. Wzrost gospodarczy to efekt zacofania i izolacji.
Jak podkreślają ekonomiści, z którymi rozmawiał Money.pl, tak duże rozbieżności pomiędzy ubiegłorocznymi i tegorocznymi prognozami wzrostu gospodarczego w Polsce wynikają przede wszystkim z niedoszacowania konsumpcji indywidualnej, która stanowi ponad trzy czwarte naszego PKB.
- Nie zrealizowały się obawy dotyczące tego, że Polacy w kryzysie przestaną kupować, tak jak stało się to w krajach Europy Zachodniej - tłumaczy Krzysztof Wołowicz.
Podobnego zdania jest profesor Marian Noga, były członek Rady Polityki Pieniężnej. - Jesteśmy krajem rozwijającym się, więc nie mam obaw o spadek konsumpcji. Na wzrost naszego PKB wpływają też inwestycje ze środków unijnych, a także te związane z przygotowaniami do Euro 2012. To one mogą spowodować, że w przyszłym roku wzrost PKB w Polsce wystrzeli do poziomu ponad czterech procent - twierdzi profesor Noga.
Polska liderem w Europie
Bank Światowy, który jest ostrożniejszy w prognozach od naszego rządu, chwali jednak naszą gospodarkę za to, że udało się jej uniknąć kryzysu.
- Inne europejskie gospodarki wschodzące odnotowały duże spowolnienie, które w dużej mierze było spowodowane spadkiem popytu na ich towary w Europie Zachodniej - czytamy w raporcie Banku Światowego.
Wśród gospodarek naszego regionu, które najmocniej odczuły skutki kryzysu w 2009 roku Bank Światowy wylicza: Litwę (spadek PKB o 17,5 procent), Ukrainę (-15 procent), Rumunię (-7,8 procent) i Bułgarię (-6,5 procent).
Prognozy na ten rok są już dla tych krajów nieco lepsze, choć zakładają, że będą się one rozwijać wolniej niż Polska. Daleko nam jednak do wzrostów odnotowanych w Azji. Zdaniem ekspertów Banku Światowego Chiny odnotują w tym roku przyrost PKB na poziomie 9 procent, a Indie 7,5 procent.

Źródło: Money.pl na podstawie danych Banku Światowego
- Wzrosty PKB na świecie w tym roku są jak najbardziej realne. Nie oznacza to jednak, że druga fala kryzysu jest niemożliwa - sądzi Krzysztof Rybiński, ekonomista z Ernst&Young, były wiceprezes NBP.
Jak podkreśla, teraz wiele będzie zależało od tego, jak rządy poradzą sobie z ograniczaniem olbrzymich wydatków budżetowych, które wzrosły przede wszystkim wskutek wdrażania bardzo kosztownych programów pomocowych.
Mniejszy deficyt, mocniejszy złoty
Informacje dotyczące lepszego od oczekiwań wzrostu PKB w Polsce to dobra wróżba dla złotego. Polska waluta od kilku dni wyraźnie rośnie i za euro trzeba zapłacić już mniej niż cztery złote. Zdaniem analityków ankietowanych przez Money.pl ten rok upłynie właśnie pod znakiem mocnego złotego, choć w pierwszym półroczu może go czekać korekta.

Źródło: Money.pl na podstawie ankiety wśród analityków walutowych
Te wahania to efekt ciągłych niepokojów o stan finansów publicznych w Polsce, choć wyższy PKB pozwala jednocześnie zakładać, że deficyt budżetowy będzie w tym roku niższy od zakładanych pierwotnie 52 miliardów złotych.
- Myślę, że wyniesie on około czterdzieści miliardów - mówi Krzysztof Wołowicz. - To dobra informacja, choć trzeba pamiętać o tym, że poprawa wynika tylko z lepszej sytuacji gospodarczej i stan naszych finansów publicznych może się znacznie pogorszyć, gdyby spowolnienie wróciło.
Początek korekty na giełdzie?
Podobnie wygląda sytuacja na warszawskiej giełdzie, która dobre prognozy gospodarcze uwzględniła w swoich wynikach już wcześniej, wspinając się na kilkunastomiesięczne szczyty. Od swoich minimów z połowy ubiegłego roku do maksymów główne indeksy GPW poszybowały o około 90 procent. Teraz większość analityków obstawia korektę w pierwszym półroczu. Ich zdaniem w najgorszym wypadku wartość indeksu WIG20 może stracić około 15 procent i spaść do poziomu dwóch tysięcy punktów. Jak podkreśla Paweł Cymcyk, analityk z firmy AZ Finanse, o zyski na giełdzie pomimo lepszej sytuacji gospodarczej będzie w tym roku znacznie trudniej niż w ubiegłym.
| KOMENTARZ |
|
Dane zaprezentowane przez Bank Światowy pozwalają mieć nadzieję na to, że koniec spowolnienia gospodarczego na świecie jest tuż tuż. Nie wolno jednak zapominać o tym, że ceną tego kryzysu, praktycznie we wszystkich gospodarkach na świecie, będzie niespotykany dotychczas wzrost ich zadłużenia. A to może sprawić, że zamiast obawiać się bankructw banków zaczniemy się teraz bać bankructw całych państw. W tym kierunku zmierza chociażby Grecja. Pasa nie zaciskają też Amerykanie, którzy już dawno by zbankrutowali, gdyby nie fakt, że największa światowa gospodarka rządzi się innymi prawami niż reszta świata i na razie wydaje się, że upaść po prostu nie może. Niemniej jednak sprawdzianem dla światowych rządów prędzej czy później będzie to, jak poradzą sobie z gigantycznymi deficytami. Jeżeli go nie zdadzą, druga fala kryzysu stanie się faktem. |
| WIĘCEJ O POLSKIEJ GOSPODARCE W KRYZYSIE | |
![]() |
Sami ratujemy naszą gospodarkę. Kupując Nie przestraszyliśmy się recesji i cały czas robimy duże zakupy w sklepach. |
![]() |
Wszyscy zapłacimy za ratowanie budżetu Niższe pensje z powodu ponownego podniesienia składki rentowej z 7 do 13 procent. Wyrzucenie części ludzi z KRUS-u. Obniżka emerytur i rent o 0,5 procenta. Podwyżka VAT-u do 25 procent. |
![]() |
Polska gospodarka rusza do przodu, ale powoli Produkcja przemysłowa w Polsce była w grudniu o 7,4 procenta wyższa w porównaniu do ostatniego miesiąca 2008 roku. |
![]() |
Złoty będzie mocniejszy, ale nie od razu Jeszcze przed końcem roku za euro zapłacimy mniej niż cztery złote. Wcześniej polska waluta może się jednak osłabić. |
- Wskaźniki makroekonomiczne w Money.pl
- Wskaźniki inflacji i bezrobocia
- Wiadomości z kraju i ze świata na Twojej stronie internetowej
- O kryzysie finansowym czytaj w serwisie specjalnym Money.pl











Moim zdaneim stoimy w punkcie, z którego możemy pójść w każda
strone. Każdy kto dziś kupuje, zastanawia się - jak długo
jeszcze będzie go na to stać, więc może nie opierajmy na
zkłonności do zakupów prognoz gospodraczych?.... polecam do
poczytania obserwatorfinansowy.pl - potral ekonomiczny - tam
czasem radosne prognozy są kontrowane realnymi analizami. I już
nie nie tak różowo, za to prawdziwiej.
Poza podejściem życzeniowym nic nie stoi.
prognozami. Akurat na nasz rynek jest stosunkowo łatwo
wpłynąć.
wynikach polskich instytucji finansowych ktore na przekor, w
czasie kryzysu mialy swietne wyniki , np skoki i banki
spoldzielcze.
Trzeba brac pod uwage rozne prognozy ale napewno nie osiadac
na laurach jak to sie zwykle u nas dzieje.
Gadka analityków jest także trąbieniem PR że dzięki rządowi
jest dobrze .Przypomnijcie sobie jak długo ekonomiści ukrywali
że kryzys nadchodzi.
Plastikowy ?
Obecnie nie rosnące bezrobocie to zasługa Zyty Gilowskiej, która
obniżyła składkę rentową łącznie o 7%, a ponadto rząd PiS
przegłosował (razem w PO) obniżkę podatków, co każdemu obniżyło
podatek dochodowy co najmniej o 1%. Łącznie rząd PiS a właściwie
to Gilowska przeforsowała obniżenie klina podatkowego o 8
punktów procentowych.
To że teraz nie rośnie bezrobocie, to jest to opóźniony efekt
tych zmian (które wprowadzono w latach 2007 - 2008 a ostatnia
weszła w życie od początku 2009).
Bezrobocie nie rośnie, więc konsumpcja drastycznie nie spada w
przeciwieństwie do innych krajów, a przypomnę że to dzięki
stabilnej konsumpcji wewnętrznej mamy dodatni wzrost
gospodarczy
- Nie zrealizowały się obawy dotyczące tego, że Polacy w
kryzysie przestaną kupować, tak jak stało się to w krajach
Europy Zachodniej - tłumaczy Krzysztof Wołowicz.
Więcej
http://czarnyzajaczek.bblog.pl/wpis,bezrobocie;nie;rosnie;-;dzie
ki;gilowskiej,40420.html
Dlaczego nie nazwałeś tego "klinem składkowym"? Dlaczego nikt
tego tak nie nazywa?
zatrudnienia, a tu wyglądamy już źle.
Co do faktu, że gdyby PiS nie przygotował obu ustaw, to do
dziś byśmy ich nie mieli, bo z rządem tak pracowitym jak
obecny gabinet, nie byłoby na co liczyć.
Mentalność niedowartościowanego i pełnego kompleksów chłopa
pańszczyźnianego. Nieważne czy trzeba - liczy się że sąsiad ma
...
To konsumenci ratują gospodarkę
ciekawe czy nadal będą ją ratować przy VAT 25% ?
kto to mówił? Jakoś nie mog sobie przypomnieć.
Do...
Don...
Donald!
hmmm, mija 3 lata rządów i nic. Na pewno zmienią podatki w 4
roku ...
Od ponad 1000 dni mówi ,MÓWI ,w czasie przyszłym -
zrobimy, naprawimy stworzymy, wybudujemy, uchwalimy,
odbudujemy, …….