
Autor: Bartosz Chochołowski
Na 5,7 mld złotych rynek leków dostępnych bez recepty (OTC) został wyceniony w raporcie firm PMR i PharmaExpert. W dodatku PMR spodziewa się, że rynek w tym roku wzrośnie jeszcze o ponad 7 procent.
Tymczasem jak wynika z najnowszych badań TNS OBOP, już co piąty klient kupuje takie leki poza apteką. Można więc oszacować, że aptekarzom przeszło koło nosa około miliarda złotych.
Przestaje więc dziwić, dlaczego ta branża tak intensywnie sprzeciwiała się wprowadzaniu leków do sklepów, kiosków, czy stacji benzynowych.
Według TNS OBOP, leki bez recepty kupuje aż trzy czwarte Polaków.
Aptekarze mogą liczyć na seniorów. Są oni przyzwyczajeni, do kupowania w aptekach i najrzadziej - tylko 12 procent z nich - idą do zwykłych sklepom.
Największy odpływ widać wśród 20 i 29-latków. Aż 27 procent z nich kupowało poza aptekami.
"Wyniki badania pokazują, że polski konsument przyzwyczaja się do tego, że leki można kupować nie tylko w aptece. Trudno jest im przełamać pewne utrwalone zwyczaje oraz obawy związane z zaufaniem do produktu związanym z miejscem jego sprzedaży" - komentuje Magdalena Sawińska, Lider Sektora Badań Rynku Medycznego TNS OBOP.
"Jak zwykle najbardziej otwartą na zamiany przyzwyczajeń jest grupa młodych konsumentów. Starsi wymagają więcej czasu, aby zaakceptować nowe, nawet stanowiące większe udogodnienie, rozwiązania" - dodaje Sawińska.
O ile w kategorii leków dostępnych bez recepty, sklepy stały się zagrożeniem dla aptek, to internetowych aptek na razie tradycyjni sprzedawcy nie muszą się obawiać. Według TNS OBOP, w ciągu ostatniego pół roku, jeden procent z kupujących leki nabył je on-line.
Aptekarzom częściowo udało się powstrzymać kolejne zagrożenie - internet. Co prawda posłowie uchwalili, że można leki bezrecepturowe sprzedawać on-line, ale nałożyli szereg dodatkowych wymagań na takich sprzedawców.
Między innymi obowiązek prowadzenia całodobowej infolinii z wykwalifikowanym farmaceutom podnosi koszty takiej działalności, a przecież to właśnie niższa cena najczęściej skłania do zakupów w sieci.
Poza tym w sieci można sprzedawać tylko leki wydawane bez recept. Jak wspomnieliśmy, ten segment rynku wart jest blisko 6 mld złotych. Natomiast cały farmaceutyczny rynek apteczny w Polsce osiągnął wartość 20,4 mld zł (za raportem firm PMR i PharmaExpert "Rynek farmaceutyczny i ochrony zdrowia w Polsce").
67 procent z tych 20,4 mld zł, apteki uzyskują ze sprzedaży leków na receptę (w tym są leki dotowane przez państwo i pełnopłatne). Czyli tradycyjne apteki nie muszą się dzielić z internetowymi blisko 14 mld złotych.
Ministerstwo Zdrowia się skompromitowało - grzmią eksperci branży medycznej. Pół miliona Polaków żyje w strachu.
Kardynał Carlo Maria Martini: To co się stało miało osłabić papieża. Uważa, że Kościół musi pilnie odzyskać zaufanie wiernych.
Re: Dla aptekarzy groźniejszy jest kiosk niż internet
Re: Dla aptekarzy groźniejszy jest kiosk niż internet
Re: Dla aptekarzy groźniejszy jest kiosk niż internet
A w jaki sposób odróżniasz w internecie informacje
prawdziwe od nieprawdziwych? Fora internetowe
przypominają znaną od dawna sytuację
a w jaki sposób odróżniasz u lekarza informacje
prawdziwe od nieprawdziwych? po papierku kupionym za przynależność partyjną w PRL? po fartuchu?
Re: Dla aptekarzy groźniejszy jest kiosk niż internet
Re: Dla aptekarzy groźniejszy jest kiosk niż internet
Ad meritum. Kluczowa jest sprawa uczciwej konkurencji. Bez tego każdy rynek wcześniej, czy poźniej się degeruje. Słabość państwa w egzekwowaniu i ustanawianiu prawa prowadzi do tego, że w aptece aby sprzedać pierwszy lepszy lek przeciwbólowy, trzeba pilnować temperatury, wilgotności, światła, wykształconego (drogiego) personelu, etc. ; w kiosku - dokładnie NIC. Gdzie tu jest równość podmiotów ja się pytam? Dopóki nie będzie równości zapisanej PRAWEM i egzekucji tego prawa (dlaczego Inspekcja Farm. zajmuje się tylko aptekami i hurtowniami, a nie np. kioskami????) - nici z prawdziwej ucziwej konkurencji.
Re: Dla aptekarzy groźniejszy jest kiosk niż internet
Pytanie dlaczego leki akurat mają być dostępne tylko w aptece? Jesli ktoś chce zażywać leki nieodpowiedzialnie, czasem źle przechowywane, to jego sprawa. Ja mając wybór i tak wybiorę aptekę.
Problem w tym, ze jesli ktoś chce się otruć, to i tak on decyduje kiedy i ile leków weźmie. Rozumiem w szpitalach - tam jest proces leczniczy, świadczona jest pewna usługa, ale jesli certyfikat aptekarza ma mnie chronić przed złym uzywaniem leków, to dlaczego np. obrót siekierami nie jest również certyfikowany? Jak pisałem wyżej - ja i tak pójdę po leki do apteki, bo mam większe zaufanie do tych ludzi - ale to jest kwestia mojego wyboru i mojej troski o siebie, a nie opieki państwa nad moim zdrowiem. Opieki byle jakiej i dość drogiej.
Re: Dla aptekarzy groźniejszy jest kiosk niż internet
Re: Dla aptekarzy groźniejszy jest kiosk niż internet
Mierny poziom edukacji zdrowotnej ludzi w naszym kraju i coraz wiecej lekow w sklepach doprowadzi ze predzej czy pozniej pacjenci wrócą do apteki wydajac znacznie wiecej niż pozornie zaoszczedzili.
pacjenci wrócą do apteki wydajac znacznie wiecej niż
pozornie zaoszczedzili.
i to właśnie powinno cieszyć aptekarzy i lekarzy!!
Re: Dla aptekarzy groźniejszy jest kiosk niż internet