Drogie jedzenie to wina Azjatów

fot: EPA/PAP
Mimo rekordowych zbiorów ceny żywności poszybowały mocno w górę. Jak wynika z raportu Money.pl przyczyna podwyżek to zmiana nawyków żywieniowych w Chinach i Indiach oraz wzrost produkcji biopaliw na świecie.
Według GUS w 2007 roku ceny żywności w Polsce wzrosły o 7,9 procent. Jeszcze bardziej podrożały produkty rolne, z których jest ona wytwarzana. Za pszenicę trzeba było zapłacić o ponad 40 proc. więcej niż rok wcześniej. Żyto i kukurydza były droższe o prawie 30 proc., zaś mleko o ponad 34 procent.
W konsekwencji pieczywo zdrożało o prawie 20 proc., zaś produkty mleczarskie przeciętnie o ponad 15 proc. (za sery trzeba było jednak zapłacić nawet kilkadziesiąt procent więcej niż na początku 2007 roku).
| Zmiana cen produktów rolnych w grudniu 2007 roku | ||
| Produkt | XII 2007 (proc.) wobec |
|
| XII 2006 | XI 2007 | |
| Pszenica | 40,4 | 0,6 |
| Żyto | 29,9 | -1,5 |
| Jęczmień | 45,3 | -0,8 |
| Kukurydza | 28,2 | 5,7 |
| Ziemniaki | -13,9 | 50,4 |
| Bydło | -2,2 | 2,3 |
| Trzoda chlewna | 2,0 | 2,6 |
| Drób | 21,0 | -9,9 |
| Mleko | 34,4 | 1,8 |
Wzrosty cen były zaskoczeniem, biorąc pod uwagę fakt, że w 2007 roku zbiory zbóż w Polsce były rekordowe w ostatnich latach i wyniosły ponad 27 mln ton, czyli o 25 proc. więcej niż rok wcześniej. Także w przypadku przetworów z mleka zanotowano wzrost produkcji o kilkanaście procent (od stycznia do lipca produkcja mleka i śmietany wzrosła o 14 proc., jogurtów o 11 proc., a masła o 6 proc.).
Skąd więc te podwyżki? W przypadku zbóż znaczenie miały kiepskie zbiory w Niemczech, Czechach, na Węgrzech oraz na Ukrainie. Kraje te były więc zmuszone do większego niż zwykle importu, a to zaś przełożyło się na wzrost cen przede wszystkim u nas.
Podobnie wygląda sytuacja na rynku produktów mleczarskich, gdzie za wzrost cen odpowiadają zdarzenia, mające miejsce poza granicami naszego kraju. Przede wszystkim susza w Australii i Nowej Zelandii, skąd pochodziło 50 proc. produktów mleczarskich sprzedawanych na rynkach światowych oraz wprowadzenie ceł eksportowych w Indiach oraz Argentynie.

Źródło: MFW
To jednak nie nieurodzaj jest główną przyczyną gwałtownego wzrostu cen żywności w ostatnim czasie na rynkach światowych. Sprawców takiego stanu rzeczy należy szukać gdzie indziej. Po pierwsze wśród bardzo szybko bogacących się krajów rozwijających się, a w szczególności Chin oraz Indii. A po drugie w znacznym wzroście produkcji biopaliw.
Azjatyckie kolosy jedzą coraz lepiej
Chiny oraz Indie to dwa najbardziej ludne kraje świata - na ich terenie żyje około 37 proc. mieszkańców globu (2,45 mld osób). Od 1980 roku populacje obu tych nacji zwiększyły się o niemal 800 mln, czyli o prawie 50 procent.
| Porównanie Chin i Indii | ||||||||
| |
Kraj | 1980 | 1985 | 1990 | 1995 | 2000 | 2005 | 2007 |
| Przyrost PKB w latach 1980-2007 (1980=100 w proc.) | Chiny | - | 165,6 | 241,9 | 431,3 | 652,0 | 1030,0 | 1276,0 |
| Indie | - | 130,1 | 175,1 | 224,8 | 302,5 | 412,9 | 493,3 | |
| PKB w cenach bież. mld USD) | Chiny | 307,6 | 305,3 | 387,8 | 728,0 | 1198,5 | 2243,9 | 3248,5 |
| Indie | 176,6 | 219,9 | 311,9 | 353,4 | 461,9 | 778,7 | 1089,9 | |
| PKB w cenach bież.na osobę (USD) | Chiny | 311,6 | 288,4 | 339,2 | 601,0 | 945,6 | 1715,9 | 2459,8 |
| Indie | 262,4 | 297,6 | 373,5 | 388,3 | 455,1 | 710,5 | 964,6 | |
| Ludność w mln | Chiny | 987,1 | 1058,5 | 1143,3 | 1211,2 | 1267,4 | 1307,6 | 1320,7 |
| Indie | 673 | 739 | 835 | 910 | 1015 | 1096,0 | 1130,0 | |
Źródło: MFW
Ostatnie trzy dekady to także okres wielkiej prosperity gospodarczej obu tych krajów. PKB hinduski liczony w cenach bieżących w ciągu ostatnich 27 lat zwiększył się ponad 6 - krotnie. W Chinach wskaźnik ten jest jeszcze bardziej imponujący - od początku lat 80. chiński PKB wzrósł ponad 10 razy.
Równie imponująco wygląda wzrost PKB w przeliczeniu na mieszkańca. W przypadku Chin PKB per capita od 1980 roku wzrosło prawie 8-krotnie, natomiast w przypadku Indii ten sam wskaźnik jest wyższy prawie 4 razy.
Według ekspertów FAO (Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa) wzrost zamożności społeczeństwa w pierwszym rzędzie przekłada się na zmianę przyzwyczajeń żywieniowych, a w szczególności na wzrost spożycia mięsa.
Dokładnie działanie tego mechanizmu widać na przykładzie bogacących się Chińczyków. Jeżeli w połowie lat 80. przeciętny mieszkaniec Państwa Środka konsumował rocznie około 20 kg mięsa, to obecnie zjada już ponad 50 kilogramów. Również w kolejnych latach prognozuje się, że tendencja ta nadal będzie rosła. Podobna sytuacja ma miejsce także w innych krajach rozwijających się, gdzie popyt na mięso się podwoił.
| Zmiana struktury spożycia żywności w krajach rozwijających się w latach 1990-2005 (2005/1990) |
|||||
| Indie | Chiny | Brazylia | Kenia | Nigeria | |
| Zboże | 1,0 | 0,8 | 1,2 | 1,1 | 1,0 |
| Rośliny oleiste | 1,7 | 2,4 | 1,1 | 0,8 | 1,1 |
| Mięso | 1,2 | 2,4 | 1,7 | 0,9 | 1,0 |
| Mleko | 1,2 | 3,0 | 1,2 | 0,9 | 1,3 |
| Ryby | 1,2 | 2,3 | 0,9 | 0,4 | 0,8 |
| Owoce | 1,3 | 3,5 | 0,8 | 1,0 | 1,1 |
| Warzywa | 1,3 | 2,9 | 1,3 | 1,0 | 1,3 |
Źródło: IFPRI
To zaś jest główną przyczyną podwojenia światowego zapotrzebowania na mięso od początku lat 80. Tylko w latach 1992 - 2007 światowa produkcja i konsumpcja mięsa wzrosła z prawie 200 mln ton do niemal 300 mln ton.
Efektem gwałtownie rosnącej produkcji mięsa jest znaczny wzrost cen zbóż, które są najważniejszym składnikiem pasz dla zwierząt (aby wyprodukować kilogram wieprzowiny potrzeba 3 kg zboża, i aż 8 kg na wyprodukowanie 1 kg wołowiny). Obecnie ich ceny są o prawie 50 procent wyższe niż jeszcze dwa lata temu.
To jednak nie dziwi, biorąc pod uwagę fakt, że choć od początku lat 90. liczba ludności wrosła o 25 proc., a produkcja zbóż w tym czasie zwiększyła się z 1,8 mld ton do 2,1 mld ton, to aż o 200-250 mln ton zboża więcej jak 20 lat temu przeznacza się na karmę dla zwierząt. W tej sytuacji obecnie na mieszkańca Ziemi przypada relatywnie mniej pszenicy, kukurydzy, czy ryżu do spożycia niż kilkanaście lat temu.
Żarłoczne biopaliwa
Jeszcze większym zagrożeniem dla globalnego rynku żywności są jednak biopaliwa. A w szczególności amerykański program - forsowany przez administrację Busha - ,,Twenty by ten". Według założeń jego autorów w ciągu dziesięciu lat za oceanem udział biopaliw ma się zwiększyć do 15 proc. całości zużywanych paliw płynnych.
Oznacza, to, że gdyby plany te zostały zrealizowane obecne, i tak rekordowe zbiory kukurydzy (335 mln ton w 2007 roku) - z której wytwarza się w USA bioetanol - wystarczyłyby na zaspokojenie zaledwie nieco więcej jak połowy popytu na biopaliwa. Według programu ,,Twenty by ten" Amerykanie chcą docelowo produkować 132 mld litrów bioetanolu, co przy założeniu, że na wyprodukowanie 50 litrów bioetanolu potrzeba 232 kg kukurydzy, oznacza, że na osiągnięcie tego celu będzie trzeba przeznaczać ponad 600 mln ton kukurydzy rocznie.
| Produkcja biopaliw na świecie w 2005 roku | |
| Kraj | Produkcja w milionach litrów |
| Stany Zjednoczone | 16,214 |
| Brazylia | 16,067 |
| Chiny | 3,800 |
| Indie | 1,700 |
| Francja | 910 |
| Rosja | 750 |
| RPA | 390 |
| Hiszpania | 376 |
| Niemcy | 350 |
| Tajlandia | 300 |
| Wielka Brytania | 290 |
| Ukraina | 245 |
| Kanada | 230 |
| Polska | 220 |
| Indonezja | 170 |
| Arabia Saudyjska | 170 |
| Argentyna | 165 |
| Włochy | 150 |
| Australia | 125 |
| Japonia | 113 |
| Pozostałe | 2,139 |
| Ogólnie | 44,879 |
Jak katastrofalne mogą być skutki realizacji tego programu niech świadczy fakt, że pomimo zwiększenia w ciągu roku w USA - największego producenta kukurydzy na świecie (40 proc.) - areału upraw kukurydzy o 25 proc., jej ceny wzrosły o prawie 30 procent. A obecnie jedynie 85 milionów ton tego zboża jest przeznaczane przez Amerykanów na produkcję biopaliw. Tak więc, jeżeli rząd USA nadal będzie konsekwentnie realizował program ,,Twenty by ten" czekają nas podwyżki cen kukurydzy o niewyobrażalnej skali.
Ale to nie jedyny minus rozwoju programu biopaliw. Tylko w ciągu roku amerykańscy farmerzy zwiększyli areał upraw kukurydzy o 19 proc. do prawie 94 milionów akrów, kosztem ograniczenia powierzchni upraw pszenicy i soi.
Podobnie będzie wyglądać sytuacja w Unii Europejskiej, gdzie planuje się zwiększyć do 2020 roku udział biopaliw do poziomu 10 proc. Jak się szacuje spowoduje to wyłączenie spod upraw żywności 15 procent unijnych gruntów.
Żywność będzie drożeć
Sytuacja na światowym rynku żywnościowym jest coraz trudniejsza. Z jednej strony mamy do czynienia z gwałtownie rosnącym popytem na żywność w związku z dynamicznym rozwojem krajów rozwijających się, a szczególnie Chin i Indii. Z drugiej zaś stale zmniejsza się powierzchnię wykorzystywaną pod uprawę żywności. Taka sytuacja każe oczekiwać, że wzrosty cen, notowane w ostatnich latach będą nadal trwały. Według International Food Policy Research Institute, w 2020 roku ceny kukurydzy mogą wzrosnąć o ponad 70 proc., a pszenicy ponad 20 procent.
ZOBACZ TAKŻE:
Winiecki: Inflacja rośnie i będzie rosnąć






Panie Astrolog już po raz któryś z kolei widzę ten sam
komentarz-krytykę produkcji biopaliw. Jakby wymyślono lepszą
alternatywę od biopaliw USA stosowałyby ją aby uniezależnić się
od szejków z OPEC,Hugo Chaveza itp,itd. To,że amerykanie będąc
największym supermocarstwem tego jeszcze nie zrobili,nie
wymyślili jakiegoś cudu tylko stawiają na biopaliwa daje do
myślenia. Nie wierzcie też w bajki o cudownym paliwie wodorze
ani innych ściemach które można włożyć między opowieści ze
Strefy 51. Żeby wyprodukować ilość wodoru która zastąpi paliwa
kopalne trzeba by postawić tyle reaktorów jądrowych, że ekologom
popuściłyby ze strachu zwieracze(nie mówiąc o technicznych
problemach związanych z wykorzystaniem tego paliwa). W
biopaliwach nie chodzi
o globalne ocieplenie tylko o odrobinę niezależności
energetycznej, politycznej i finansowej.W Brazylii w większości
używają biopaliwa i jakoś żyją,chcą nawet eksportować. Pan
Astrolog lamentuje, że aby wyprodukować biopaliwo trzeba
podjąć działania negatywne w skutkach ale paliwa kopalne które
wystarczy wydobyć z ziemi kurczą się i trzeba sobie będzie
odpowiedzieć na pytanie czy paliwo zrobimy sobie sami czy
przesiadamy się na rowery...
Biopaliwa dodatkowo przyspieszają efekt cieplarniany [0]
Ich produkcję propagują tak naprawdę handlarze bronią,
przeczytajcie listę polityków z USA którzy
ustawę o 'BIO'paliwach przepchneli. To ich walka z globalnym
ociepleniem - jak się ludzie pozabijają
to będzie mniej smrodu - to ich ideologia.
Bioplaiwa to:
1) Konieczność nawożenia, nawożenie to emisja azotanów i efekt
cieplarniany
2) wycinanie lasów tropikalnych, polskich haszczy - spadek
możliwości pochłaniania CO2 - efekt
cieplarniany
3) patogeny i szkodniki, zmutowane bakterie pojawiające się
zawsze na uprawach monokulturowych
4) zmarnowana siła robocza
5) wyjałowienie gleby pomimo nawożenia,
6) emisja do wielkomiejskiej atmosfery bardziej szkodliwych
substancji niż przy spalaniu ropy
7) głód, destabilizacja
pominąłem coś?
w tym artykule nic nie wspomniano o socjalistycznych urzędnikach
z UE, którzy ograniczając produkcję w Europie także przyczynili
się do wzrostu cen żywności
To przez biopaliwa - ten sztańsko-kretyński pomysł, który
przyspieszy ocieplanie się planety
2x.
Biopaliwa:
1) Oddają 3x więcej CO2, metanu przy produkcji niż spalanie
benzyny!! To nie jest walka z
globalnym ociepleniem - to sabotaż polityczny przyśpieszający
zmiany klimatu!!!!!!
2) Powodują dramatyczne wyniszczenie, zubożenie gleby z
najcenniejszych składników, po 3
latach uprawy potrzeba 7-10 lat na przywrócenie pola do
poprzedniego stanu (wiem - widziałem,
gadałem)
3) 10% dodatek do paliwa jest 100x bardziej szkodliwy niż reszta
- zwykła benzyna - zobaczycie
jak zaczniemy chorować za kilka lat
4) właściwie 1) Głód!!! G Ł Ó D - nie wiecie o co mi chodzi
bóbki? To jedzcie poza
Europę! Gdziekolwiek. Durni politycy - tylko patrzą gdzie tu
zhandlować krajową produkcję
broni....
5) Monokultura wysokoenergetyczna - czyli rozwój grzybów,
szkodników, patogenów i całego
świństwa które sprawia że okolica wygląda jak z jakiegoś taniego
filmu SF.
biopaliwach, czy paliwach w ogóle.
Punkt 1.
Istotnie przy produkcji biopaliw pozostaje całkiem sporo
produktów ubocznych szkodliwych dla środowiska. Nie jest to
taka czysta sprawa. Ale można mieszać olej rzepakowy z
dieslem do 50% bez szkody dla środowiska i silnika
samochodu.
Punkt 2 i 5. Słyszałeś o płodozmianie? Żaden rolnik nie
pozwoli sobie na wyjałowienie gleby poprzez sianie tej samej
rośliny na jednym polu rok w rok. Poza tym każde kolejne
zbiory będą niższe. Chyba że chciałeś napisać że ogólnie
produkcja biopaliw (zasiewy i potem cały proces
technologiczny) zatruwa środowisko.
Punkt 3. Nie wiem co miałeś na myśli.
Podsumowując: na pewno dożyjemy kryzysu energetycznego.
bardziej szkodliwe dla silnika, szczególnie diesla który
musi mieć lepsze smarowanie.
Kochani biopaliwa wymyślono po to by zmniejszyć i
przedłużyć korzystanie z ropy naftowej i silników
spalinowych. Cena ropy będzie wysoka a jej zuzycie sie
zmniejszy - piękny biznes.
Poza tym jedynym rozsądnym rozwiązaniem dla transportu sa
silniki elektryczne ładowane czystą energią. Silnik
elektryczny ma o niebo lepszą sprawność i osiągi niż
spalinowy. Dawno byśmy jeździli na elektrycznym zasilaniu
tylko "trzymający władzę" czytaj "trzymający kasę" czytaj
"konserny paliwowe" mocno blokuja takie rozwiązania.
Zresztą z punktu ekonomicznego wcale im się nie dziwie.
2) Mój drogi urwałeś się ze średniowiecza... w poważnej
produkcji żywności nie ma czegoś takiego jak płodozmian.
Szkoda ziemi leżącej odłogiem czytaj za długo to trwa i
za drogo kosztuje. Teraz uprawy intensywnie się nawozi.
Wystarczy zobaczyć uprawy w Belgii lub Holandii gdzie
areał jest mały a ludzi dużo. Weź sobie rocznik
statystyczny i zobacz ile Holendrzy potrafią wyciągnąć z
m2 ziemi i porównaj to z USA gdzie na preriach nie nawozi
się wogóle tylko zasiewa ogromne obszary bo tam ziemi
jest pod dostatkiem.
Co do tekstu... kto to pisze.
Zbiory były większe w 2007 roku o 20% niż w 2006 BO BYŁA
SUSZA w 2006!!! Ludzie myślta co piszeta.
rzepakowym i dieslu.
2) Chcesz mi w mówić, że w Holandii rok w rok
uprawiają tę samą roślinę na tym samym polu? "Ziemia
leżąca odłogiem" to nie to samo co płodozmian. Coś Ci
się poplątało.
morda mi się cieszy na fakt, że są ludzie którzy nie przechodzą
obok problemów tych małych i dużych jak globalna produkcja
pokarmu. Ale faktem jest, że nie znamy statystyki ilu ludzi tak
naprawdę myśli o sobie i o swojej najbliższej rodzinie. A
związku z tym globalny problem może stać się problem wybranych
bo w sumie 100 mln czy miliard gdzieś tam w kraju środka to
przecież nie ja i moja rodzina? system demokratyczny i ekonomia
jest sensem życia tych ktorzy strerują wydarzeniami przykład
WTC. Reasymując do czasu kiedy dla człowieka najwyższą wartościa
będzie władza dla władzy (chiny) to cena zawsze będzie
argumentem do reżimu. Statystyki jednak nie mogą być monotonne,
kilkanaście rodzin i firm na świecie steruje nami)
http://video.google.com/videoplay?docid=-5870901554543719947&tot
al=100&start=0&num=10&so=0&type=t100_pol&plindex=3
odpowiedzią jest działanie na zasadach ekonomi społecznej. Taka
forma pracy dopiero się rozwija. Wszyscy kreatywnio ludzie są
mile widziani. http://www.ekonomiaspoleczna.pl/
Naród głupi wszystko kupi!, reszta bez komentarza.
Zawsze jest ktoś winny naszych nieszczęść. To fajna wymówka. Po
drugie - zbytnio się przyzwyczailiśmy do taniego, byle jakiego
jedzenia. Płacimy krocie za samochody, wczasy, domy, a
chcielibyśmy konsumować jak najtańszą żywność. Coś tu jest nie
tak. Przestańmy oszczędzać na swoim zdrowiu. Zaraz zaczniemy
wsuwać modyfikowane goentycznie byle co, gdyż chcemy
"zaoszczędzić" na kolejny zbytek. A później co się dzieje -
choroby, nowotwory, otyłość... Ludzie zastanówcie się nad tym.
marzyć nawet o utrzymaniu obecnej wydajności nie mówiąc o
wzroście. Ciekawy jestem jaki jest Twój pomysł na
zaspokojenie zapotrzebowania na substraty do biopaliw ??
No i dobrze że drożeje, ja już ważę 115 kg wiec czas się
odchudzać dla zdrowia i portwela!
Nie wina Azjatów, ale mięsożerstwa. Cały artykuł (obok biopaliw)
wskazuje na ten prosty fakt. Chcecie globalnego rozwiązania
problemu: wegetarianizm. Oczywiście rządy i media tego nie
wypromują, bo za przemysłem mięsnym stoi taka kasa i lobby, jak
za przemysłem zbrojeniowym, alkoholowym, tytoniowym,
narkotykowym czy pornograficznym. Konsumpcjonizm jest jak rak,
który powoli, ale konsekwentnie pożera ciało ziemskiej
populacji.
przechodzi na wegetarianizm, nie tylko ze względów
zdrowotnych (wiadomo, że dzisiejsze "mięso" to największe
zagrożenie dla zdrowia), ale i humanitarnych, to oczywiste
dla ludzi wrażliwych, cywilizowanych
Bycie wegetarianinem jest bardzo kosztowne. Nie każdego
na to stać.
Mięso jednak jest potrzebne dla zdrowia i rozwoju człowieka,
a po drugie nie na wszystkich powierzchniach da się uprawiać
rośliny tylko zjadalne przez człowieka (półpustynie to
idealne pastwiska dla bydła czy choćby polskie hale dla
owiec) a i odpadki przemysłowe (np. wywar pogorzelniczy ,
melasa, otręby) są bardzo dobrą paszą a ludzie tego jeść nie
będą.
stanie zaspokoić zapotrzebowania na wszystkie składniki
odżywcze zwłaszcza aminokwasy. Wegetarianizm pozatym jest
bardzo drogi i ludzi na niego w polsce nie stać.
czasów studenckich, kiedy naprawdę było mało
pieniędzy, ale nie przeszkadzało to w niejedzeniu
mięsa), co mniej wygodny - dość schematyczny przykład:
ile czasu zajmuje kupienie wędliny i położenie jej na
kanapkę, a ile kupienie soi i zrobienie z niej w domu
pasztetu?
jest w stanie zaspokoić zapotzrebowania na aminokwasy
jest oczywistym nieporozumieniem i brakiem wiedzy z
zakresu biochemii.I na tym braku wiedzy koncerny
mięsne buduja swoja pozycje.
Zresztą mamy żołądek jednokomorowy i kły, gdyby
natura chciała żebyśmy byli roślinożerni to
mielibyśmy czterokomorowy żołądek i całkiem inne
uzębienie. :-)
Ekolodzy i wszelacy "pro-zieloni", jeśli
chcecie być brani na poważnie nie możecie
wykraczać poza realne argumenty, jak np w tym
przypadku.
Negowanie genetycznie modyfikowanej żywności to
też brak jakiejkolwiek wiedzy na ten temat. Z
resztą potrzebne będzie ogromne zwiększenie
produkcji żywności na potrzeby biopaliw(czyste
spaliny, dużo mocniejsze silniki, brak problemu
ciężkich akumulatorów i również ciężkich
silników elektrycznych o dużych mocach (bo
zwiększanie napięcia zmniejsza ich żywotność, a
więc jest złą drogą), z resztą energię
elektryczną też skądś trzeba będzie brać, a
jedyną przyszłą realną metodą wytwarzania
odpowiednich ilości energii elektrycznej będą
elektrownie fuzyjne na które narazie liczyć nie
możemy i przewidywać kiedy będą odpowiednio
sprawne też nie możemy...).
Ale sie tu rozgadaliście na temat grożby globalnego
niedożywienia. Dobre. ! nie będe sie rozwodził w temacie ale czy
wiecie ile jest na swiecie niezagospodarowanej ziemi pod uprawy?
jest b.dużo (Brazylia). Ale czym to skutkuje w Brazylii?
Każdy pewnie czytał. IMHO należy zwiększyc produktywność
obecnie uprawianej ziemi dostępnymi metodami. Napiszę jaka
jest produktywność żywnościowa 1ha ziemi: Chiny 12 ton
zboża/rok (dwa zbory ryżu do roku), Holandia 7-8 ton/rok,
Polska 3-4 tony/rok, Ukraina, Stany, Australia 2-3 tony/rok.
Ale jestem jednocześnie przeciwnikiem GMO. Myślę że
konwencjonalne metody (nawożenie, polepszenie jakości uprawy,
ochrona) zdecydowanie wystarczą.
A nasi rolnicy likwidują krowy i wylewają mleko po rowach.
Kretynom ubzdurała się idea GLOBALIZMU - no problems - ale tylko
dla decydentów. Oni na tyle nakradli, że nie jest istotne czy
zapłaciny za chleb w Polsce 3zł, 3$, lub 3 Funty.
"Oni się wyżywią" - jak to mówił do dziś żyjący spaślak Urban -
chyba czas na znaczące zmiany...
- to chyba logiczne, że to w takim razie robią prawda?
Problem ten wynika z braku pojęcia o ekonomice własnego
gospodarstwa i dodatkowo o niedorozwoju naszego doradztwa
rolniczego, które powinno im w tej materii pomóc - od tego
jest.
Swoją role odgrywa poruszony przez Pana wątek podejścia
rolników do produkcji - oni cały czas wierzą w swoją
mesjanistyczną rolę, która miała sens w czasie głodu, ale
teraz gdzieś się "po drodze" zdewaluowała.
Dodatkowo WPR jest od początku bezskutecznie wdrażana.
Cele są O.K., a jak przychodzi do praktyki to się okazuje, że
80% dopłat bierze 20% gospodarstw - i tak od początku ich
istnienia (reforma McShharyego 1992-1996).
wegeruje za swoich 3 morgach po pra,pra,pra-dziadku!
To wina nie tylko azjatów ale także po części każdego z nas. Po
pierwsze straciliśmy jako ludzkość szacunek dla jedzenia który
był przez pokolenia, jemy byle co i byle jak (fastfody,
genetycznie modyfikowana żywność itp) Po drugie postępująca
urbanizacja niszczy środowisko do produkcji czystej i zdrowej
żywności (czy to w postaci kataklizmów czy w postaci zajmowania
powierzchni uprawnej przez budowle,drogi jak również skażenie
środowiska przez spaliny i związki poprzemysłowe) Po trzecie
braki energii próbujemy uzupełniać z ziemi uprawnej (biopaliwa).
Cały świat dąży do modelu konsumpcji w Stanach. To jest nie
możliwe. Nie może każdy człowiek mieć fury z silnikiem
5litrowym mieć 2 domy i jesć co się chce a przy okazji być mało
produktywnym jak większość ludzi w biurach. Niedługo przyjdzie
czas na zaciskanie pasa gdy surowce energetyczne zaczną być
coraz trudniej dostępne.
nawymyslać od debili i półgłupków.
do kryzysu jeżeli swiat sie do tego nie przygotuje.
UNI powinna znisść jakolwiek limity na produkcję żywności ,
jak się rolnicy odzwyczaja od pracy to trudni ich bedzie
potem do tego zmusić ,dokładnie jak wieczni bezrobotni w
mieście.
żywność powody mogą być inne np. brak wody (napewno
czystej słodkiej wody za kilkanaście lat będzie mocno
brakować, oczywiście nie we wszystkich regionach),
niedobory energii (czy to w postaci ropy czy w postaci
prądu) lub rozwarstwienie społeczeństw a nawet watażkowie
mogą być przyczyną kryzysu na miarę globalną. Ten proces
juz się rozpoczął. Ale to mgliste gdybanie. Najważniejsze
jest tu i teraz. A teraz na topie jest limitowanie
produkcji mleka i zamykanie rentownych cukrowni.
zdaniem, ale cała reszta brzmi jak jakiś bełkot
przywódcy sekty. słyszałeś kolego coś o energii
odnawialnej i o technologiach uzdatniania wody. nie
wiem skąd jesteś, chociaż to w sumie nie ma większego
znaczenia, nie martw się mega mózgi na całym świecie
kombinują już od dawna jak niedopuścić do zagłady
gatunku ludzkiego. napewno w tym stuleciu głodu nie
zaznamy.
mesjanizm. Ale....
Energia odnawialna nie dostarczy wszystkim
energii(czy to w postaci prądu czy to w postaci
paliw ) i będzie bardzo droga, woda może powstać w
drodze odwróconej osmozy ale to także jest proces
energochłonny i jedynie na wybrzeżach, bo jak niby
sobie można przetłumaczyć pompowanie wody w głąb
lądu na setki kilometrów? Co do mózgów są takie
które kombinują dobrze dla ludzkości ale są i takie
które kombinują w drugą stronę (przykłady z
zeszłego wieku to Hitler, Stalin i inni)
Dobre zbiory + Wysokie ceny żywności => Rolnicy zaczną płacić
normalne podatki?
nie ważne ile zarabiasz i ile dostaniesz podwyżki,
system i tak cię oskubie.
umysłu.
Jest jeszcze jedna przyczyna wzrostu cen zbóż, w Azji
dotychczas bardzo dużo zjadano owoców morza, problem w
tym, że oceany zostały zjedzone i coraz mniej można
złowić. Na to miejsce zaczęto hodować ryby ale teraz
trzeba je karmić paszą, co zwiększa zużycie zboża,
wcześniej to było jakby "za darmo" a dziś trzeba
nakładów. Inną sprawą jest, że ceny zbóż do niedawna
były "symboliczne" 300 -400 zł, za tonę,
praca rolnika była wyceniana na żenującym poziomie, a
teraz będzie na normalnym poziomie, porównywalnym do
innych branż.
marginalna produktywność. Marginalna produktywność
małoobszarowego rolnika z europy jest niewielka w porównaniu
z produktywnością np amerykańskiego, dlatego ten pierwszy bez
przemocy państwa (subsydia, ceny minimalne itd) okradającej
resztę społeczeństwa by się nie utrzymał. Teraz dzięki
zwiększonemu popytowi w azji ten nieefektywny europejski
rolnik może być nawet zyskowny bez przemocy państwa, tyle że
bez przemocy państwa już dawno rolnictwo europejskie
wyglądałoby tak jak w stanach, czyli byłoby dużo bardziej
efektywne i pracowałoby w nim jeszcze mniej ludzi.
wydajność z ha USA i w UE.
i jest utrzymywana - mimo silnego oporu lobby
przemysłowego - z powodu rosnącego protekcjonizmu na
rynkach światowych (WTO) oraz rosnących subsydiów
podmiotowych i przedmiotowych do produkcji rolnej w
Stanach włąśnie, ojczyźnie liberalizmu.
A globalną ofiarą tej polityki "lęku przed głodem" jest
Afryka - ginąca na oczach milczącego świata, kontynent,
który mógłby wyżywić całą półkulę, gdyby tylko dano mu
szansę...
Sprawdź sobie ile ludzików przypada na 1 ha w USA a ilu w
UE ....
w otoczeniu rolnictwa już następne 30-35% także to
wszędzie jest bardzo ważna gałąź gospodarki. Zresztą
Stany też subsydiują swoje rolnictwo tylko przez inne
mechanizmy niż UE a poziom ich wcale nie jest niższy.
Drogie jedzenie to zaczyna być problem, zaczyna sie o nim mówic
z niepokojem, ale instytucje opłacane z podatków obywateli dla
samych obywateli niewiele robią. Politycy nie są zainteresowani
dluższym horyzontem działań, partie nie sa zainteresowane bo ich
finansowanie jest uzaleznione od wskaźnika popularności. To
determinuje działania polityków nakierowane na czas wyborow
ktore odbywają się w krótkookresowych cyklach, bo to wymusza
ordynacja wyborcza. W związku z tym politycy zrobią wszystko
aby sprzedać duszę diabłu, aby być wybranym stąd dyscyplina
glosowań i groźba wykreślenia z listy powoduje że zachowania
posłów i senatorow nie sa akceptowane przez wyborców i ich
samych. Ale prawdą jest że starzy wyrafinowani posłowie lub
senatorowie wiedzą jak sie poruszać na ścieżkach aby być stale
wybieranym, bo z tego jest kasa, nieważne jest co robią i jak
głosuja, najważniejsze jest żeby ich wyborcy wybrali w dniu
wyborow, później można porzucić, zapomnieć o obietnicach, nie ma
przepisów nakazujących klamcom rezygnację z mandatu posla czy
też senatora. System korporacyjny chroni swoich członków mimo że
tyle złego robią dla swoich wyborców poprzez zaniechanie
przyszlości. Młodzi posłowie, impulsywni, jak się wyłamia to juz
na listach sie nie znajdą, zreszta młode twarze juz nie sa
potrzebne, komputer zrobi swoje, nawet z starca można zrobić
odmłodzonego posła czy też działacza samorzadowego > zdziwienie
nadchodzi jak się porowna to co pokazywały plakaty a to co widać
później w okienku telewizyjnym czy zdjęciu w prasie.
Socjotechnika poszla w zym kierunku i straciła etyczna stronę
zawodu, dla kasy zrobi sie wszystko. W unii ustalono limity na
mleko, co powoduje że nie są wykorzystane rezerwy produkcyjne,
produkty mleczne drożeją, nie odblokowuje się limitów bo Unia to
pociag pancerny długo tworzy przepisy ale jak je stworzy to
ludzie wymra zanim coś ulegnie zmianie. Chciałbym się mylić, ale
wydaje mi się że dla emerytów i rencistow , mam na myśli
zwyczajnych kowalskich na emeryturze a nie ludzi
sporawiedliwości od okresu powojennego gdzie publikatory podaja
że ich emerytury są kosmiczne. Oni się wyrzywia, oni się wylecza
, natomist zwykly kowalski, zazwyczaj ofiara, będzie głodowal bo
ceny wszystkiego rosna jak kula śniezna, żywność także, szczury
naszych finansów będą żyli wygodnie i bezpiecznie, syci nie
głodni w swoich twierdzach a emerytom zostaje tylko kupon LOTTO.
Nie mam dobrych myśli i nie wierzę że PO coś zrobi , bo minęło
już 100 dni a tu nic, za to obietnice wyborcze znikaja ze strony
internetowej PO jak zauważaja publikatory.