Na skróty
Money.plGospodarkaRaportyDyktatorzy upadają przez kryzys. Zaczęło się od Lehman Brothers
Maciej Miskiewicz
Maciej Miskiewicz, redaktor Money.pl
2011-02-23 06:07

Dyktatorzy upadają przez kryzys. Zaczęło się od Lehman Brothers

Autor: Maciej Miskiewicz, Bartosz Wawryszuk

1 / 2
Dyktatorzy upadają przez kryzys. Zaczęło się od Lehman Brothers
[fot: PAP/EPA]

Światowy kryzys uderzył w gospodarki krajów arabskich na tyle mocno, że rządzący nie poradzili sobie z narastającymi problemami gospodarczymi. Szybki wzrost gospodarczy, jakim mogły pochwalić się państwa z Bliskiego Wschodu, i próby liberalizowania gospodarki nie zahamowały bezrobocia i ubożenia społeczeństw. Głównym powodem protestów, które doprowadziły do zmian władzy w Tunisie i Kairze, a teraz sprawiają, że w posadach chwieje się libijska dyktatura, jest bieda. Brak pracy to najpoważniejszy problem w Jemenie i Libii.

W Libii targanej od kilku dni przez starcia sił rządowych z demonstrantami sytuacja może zaostrzyć się jeszcze bardziej. - Stanie się tak, jeśli odżyją silne podziały regionalne i plemienne. Nie wykluczam, że jeśli armia libijska zacznie się dzielić, to może skończyć się rozpadem kraju na dwa państwa - ocenia prof. dr hab. Jerzy Zdanowski z PAN, autor książki Historia Bliskiego Wschodu w XX wieku.

Taki scenariusz ma uzasadnienie historyczne, bo gdy Libia stała się krajem niepodległym w latach 50. XX wieku, dość mechanicznie scalono kilka regionów. Wówczas dominującą rolę miał region Cyrenajka, w której znajdują się złoża ropy naftowej. W 1969 roku król Idris I, który rządził Libią, został obalony wskutek puczu przeprowadzonego przez Muammara Kaddafiego. W konsekwencji Cyrenajka straciła znaczenie na rzecz Tripolitanii, z której pochodzi pułkownik.

Bezrobotne tygrysy

Obecną falę protestów spowodowały zmiany, jakie zaczęły zachodzić w krajach arabskich po 2004 roku. Wtedy rządy zaczęły przechodzenie z dotychczasowego socjalistycznego modelu gospodarki na bardziej liberalny. Jednocześnie państwa wycofywały się coraz bardziej z programów socjalnych.

Giełda na żywo

Kryzys w Grecji nie odbije się na innych krajach Unii. Resort finansów Francji uspokaja

- Nauczyliśmy się budować mury aby się chronić, aby chronić system bankowy i...

Giełda na żywo

Vistal Gdynia i Intop Warszawa wygrywają przetarg

Planowane zakończenie robót to listopad 2016 roku.

9 mld dolarów rocznie za spokój na Bliskim Wschodzie. Opłaciło się
- W 2008 r. wskaźniki makroekonomiczne krajów Bliskiego Wschodu dowodziły szybkiego przyspieszenia rozwoju gospodarczego. Mówiło się nawet o bliskowschodnich tygrysach. Należało jednak zracjonalizować gospodarkę. Okazało się, że zrodziło to poważne napięcia społeczne, ponieważ jedni ludzie korzystali, a drudzy nie. Mimo bogactwa był niedorozwój - wyjaśnia prof. Jerzy Zdanowski. Poza tym w wielu krajach nie udało się opanować inflacji, co dotknęło szczególnie mocno pracowników sfery budżetowej: nauczycieli, lekarzy.

- Gdy światowy kryzys uderzył w gospodarkę arabską, to był już gwóźdź do trumny - podsumowuje prof. Zdanowski.

W krajach Afryki Północnej i niektórych z Bliskiego Wschodu to właśnie bieda wyprowadziła ludzi na ulice. - Kryzys finansowy był odczuwalny w tych państwach, które prowadzą handel z Unią Europejską. Ponieważ poziom życia jest w nich niższy niż w Europie, tym bardziej odczuli go zwykli ludzie - mówi Beata Wojna, kierownik biura analiz Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Pałka: Kaddafi przegrał przez chciwość
Drugi czynnik, który miał duży wpływ na zrodzenie się antyrządowych nastrojów to demografia tych państw. Kraje regionu, choć różnią się wielkością, mają jedną cechę wspólną. To młode społeczeństwa. Mediana wieku waha się od 17,8 lat w Jemenie do 28,1 w Bahrajnie. To znacznie mniej niż w starzejącym się coraz bardziej polskim społeczeństwie. U nas mediana przekracza nieznacznie 38 lat.

Masy niezadowolonych, młodych ludzi, którzy pozbawieni koneksji rodzinnych i znajomości, często zasilają rzesze bezrobotnych to idealna pożywka dla społecznej frustracji, której ujście obserwujemy od kilku tygodni na ulicach i placach afrykańskich metropolii.

źródło: CIA - The World Factbook

Brak pracy to najpoważniejszy problem w Jemenie i Libii. Nie dziwi więc, że właśnie w tych krajach ubóstwo jest najbardziej powszechne. W Jemenie 17,5 proc. mieszkańców żyje za mniej niż 1,25 dolara dziennie. W Egipcie 20 mln ludzi musi sobie radzić za mniej niż dwa dolary. Choć nie ma oficjalnych danych, to z tych, które są dostępne, wynika, że co trzeci Libijczyk żyje poniżej granicy ubóstwa. We wszystkich tych państwach doszło do gwałtownych protestów.

źródło: CIA - The World Factbook

Fasadowe republiki

Nie bez znaczenia jest także aspekt polityczny. Część z państw ogarniętych rozruchami teoretycznie ma ustrój republiki, zakładający wielopartyjność i swobodę tworzenia organizacji (np. Jemen, Algieria, Syria). - W praktyce prawa obywatelskie są jednak poważnie ograniczone, działa system monopartyjny, a władze sprawuje często od lat ten sam człowiek - zaznacza Beata Wojna.

Jeszcze gorzej jest w Libii, gdzie od 1969 roku niepodzielnie rządzi Muammar Kaddafi. On nie dba nawet o pozory demokracji.

- Przez lata pułkownik Kaddafi był na marginesie areny międzynarodowej, m.in. za sprawą powiązań z terroryzmem. To się zmieniło i doszło do zbliżenia z Unią Europejską, która zaczęła uwzględniać Libię w Partnerstwie Eurośródziemnomorskim (platforma współpracy między państwami członkowskimi UE a państwami basenu Morza Śródziemnego - przyp. red.). Kraj ten ma tam status obserwatora - mówi Beata Wojna.

Tagi:rynek, ue, pkb, gospodarka, ceny, bezrobocie, ropa, armia, wzrost, władza, Egipt, jemen, maroko, algieria, libia, demonstranci, muammar kaddafi
Pochwal się na swojej stronie,
że czytasz Money.pl
Czytam Money.pl