
Autor: Marek Knitter
Kiedy Polska powinna wstąpić do strefy euro? Czy przyjęcie wspólnej waluty przyniesie Polsce więcej strat niż korzyści? Czytaj w raporcie Money.pl i Expandera.
Od kilku lat toczy się dyskusja o tym, kiedy Polska powinna wejść do strefy euro. Czyli mówiąc wprost kiedy euro ma zastąpić naszą złotówkę. Rządzący unikają jednoznacznych deklaracji i nie chcą podać konkretnej daty. Taka taktyka może się nie opłacić. Bo możemy przegapić najlepszy czas na przygotowanie się do zmiany. Większość ekonomistów uważa bowiem, że istotne przemiany i reformy gospodarcze - a są one niezbędne byśmy byli w stanie wprowadzić wspólną europejską walutę - przeprowadza się bezboleśnie, wtedy kiedy kraj notuje dynamiczny wzrost gospodarczy. A tak jest właśnie teraz.
Po pierwsze ustalić datę
Ustalenie konkretnej daty już teraz, spowoduje, że rząd zostanie zmuszony przystąpić do szybkich zmian zarówno po stronie finansów publicznych jak i w prawodawstwie dotyczącym m.in. Narodowego Banku Polskiego.
Zbyt długa zwłoka w ujawnieniu planowanego terminu wejścia do strefy euro może zostać odebrana w Unii Europejskiej, jako brak woli do przeprowadzenia reform finansów publicznych. A takie właśnie reformy są konieczne i powinny być przeprowadzone w okresie dobrej koniunktury gospodarczej.
Jaka więc powinna być data wejścia do strefy euro? Naszym zdaniem realny termin to styczeń 2011 roku. Do tego czasu Polska powinna spełniać wszystkie kryteria konwergencji. Jest to też termin, który pozwala na spełnienie drugiego warunku. Przed wejściem do strfy euro, złoty - przez co najmniej dwa lata - musi pozostawać pod szczególnym rygorem systemu ERM II. Jeżeli zdecydujemy się na wejście do systemu ERM II w styczniu 2008 roku, to Komisja Europejska przystąpi do sprawdzania kryteriów zbieżności najwcześniej w pierwszej połowie 2010 roku. Jeżeli okaże się, że wszystkie warunki zostały spełnione, to komisja podejmie ostateczną decyzję i wyznaczy datę przyjęcia przez Polskę euro na dzień 1 styczeń 2011 rok. Wydaje się, że jest to scenariusz bardzo optymistyczny, choć jeszcze realny.
Kryteria zbieżności i reforma finansów
Podstawowe kryterium, które musimy spełnić dotyczy stabilności finansów sektora instytucji rządowych i samorządowych. Pisząc wprost, chodzi o to, żeby różnica pomiędzy wszystkimi wydatkami Państwa, a jego przychodami, nie była za duża. Jeżeli wydajemy więcej, niż jest pieniędzy w kasie, mamy do czynienia z deficytem. Według UE dany kraj nie spełnia warunków, jeśli deficyt jest wyższy niż 3 proc. Produktu Krajowego Brutto, a relacja zadłużenia publicznego do PKB przewyższa 60 proc.
Według ostatnich szacunków rządu, deficyt w Polsce w 2006 roku spadł poniżej 3 proc., wliczając w to transfery do Otwartych Funduszy Emerytalnych (OFE). Dla wielu osób, a szczególnie dla polityków, jest to informacja, która silnie działa na wyobraźnię. Należy jednak zauważyć, że tak niski deficyt za chwilę przejdzie do historii. Od marca tego roku, zgodnie z zaleceniem UE, nastąpi zmiana klasyfikacji OFE. Inny sposób księgowania wpłat do funduszy spowoduje, że w tym roku deficyt wzrośnie już do poziomu, co najmniej 3,4 proc.
Obecna minister finansów Zyta Gilowska zdając sobie sprawę z zagrożenia postanowiła wprowadzić nowy plan naprawy i konsolidacji finansów publicznych. Niestety kolejny dobry pomysł, który ma dać kilka miliardów złotych oszczędności, będzie realizowany dopiero od 2008 roku. Do tego czasu w polityce wiele może się jeszcze wydarzyć, a z planu mogą pozostać tylko dobre chęci.
Kolejnym kryterium, jakie należy spełnić, dotyczy stabilności cen, zwane też kryterium inflacyjnym. Inflacja w kraju ubiegającym się o członkostwo w strefie euro nie może przekraczać więcej niż 1,5 pkt. proc. średniej inflacji w trzech krajach członkowskich UE najlepszych pod tym względem. Jest to kryterium, które Polska już spełnia. Należy jednak zauważyć, że rosnące PKB w dłuższym terminie wymusi wzrost pewnych czynników inflacyjnych. Przede wszystkim chodzi o znaczny wzrost płac. Nie bez wpływu na dynamikę inflacji będą miały także rosnące ceny żywności i paliw. Z pewnością będzie już o wiele trudniej utrzymać poziom inflacji na tak niskim poziomie, jak dotychczas. Szacuje się, że średnioroczna inflacja w tym roku w Polsce wyniesie około 2,1 proc.
Następny warunek do spełnienia, to kryterium stóp procentowych. Oznacza, że długoterminowa nominalna stopa procentowa w Polsce nie może być wyższa niż 2 pkt. proc. od średniej w trzech krajach UE o najniższym poziomie stóp procentowych obliczanych na podstawie oprocentowania długoterminowych obligacji państwowych. Pod tym względem, na razie nie ma większych zagrożeń i Polska spełnia te kryterium. Sytuacja może ulec zmianie w dłuższym okresie, jeżeli pod wpływem rosnącej inflacji Rada Polityki Pieniężnej podniesie zbyt wysoko stopy procentowe.
Do podstawowych warunków, jakie kraj musi spełnić należy zaliczyć także kryterium kursowe. Przed przyjęciem euro Polska, przez co najmniej dwa lata, musi uczestniczyć w Europejskim Mechanizmie Kursowym II (ERM II). ERM II nazywany także „wężem walutowym” polega na tym, że kurs złotego wobec euro przez dany okres musi utrzymywać się w określonym przedziale wahań (+/-15 proc.), albo w wynegocjowanym węższym paśmie, wokół ustalonego centralnego parytetu.
Dla przedsiębiorców, a także dla osób spłacających kredyty zaciągnięte w walutach obcych, stabilność złotego ma zasadnicze znaczenie. Istotne jest jednak ustalenie odpowiedniego poziomu kursu krajowej waluty, od której mogą występować określone wahania. Jedynie z pozoru może się wydawać , że jest to prosta sprawa. Musimy bowiem pamiętać, że do Polski napływają miliardy euro w postaci funduszy unijnych. Nie bez wpływu na kurs złotego przekładają się także inwestycje bezpośrednie zagranicznych firm (wymiana waluty na złotego), a także napływający kapitał (portfelowy lub spekulacyjny) ze strony znaczących inwestorów instytucjonalnych. Mając to, na uwadze wielu ekonomistów uważa, że należy ustalić jak najszerszy możliwy przedział wahań.
Jednym z ostatnich kryteriów jest zbieżność prawna. Przede wszystkim chodzi o ustawę o Narodowym Banku Polskim, która nie spełnia wszystkich wymogów koniecznych do osiągnięcia niezależności i integracji prawnej polskiego banku centralnego z eurosystemem. Nowa ustawa będzie wymagała przegłosowania jej w Sejmie. A znając polską scenę polityczną może to być gorący moment.
Blaski i cienie wspólnej waluty
W chwili wejścia Polski do strefy euro, żaden rząd nie będzie miał bezpośredniego wpływu na wysokość stóp procentowych czy kurs walutowy. Nie będzie mógł nawet apelować o poluzowanie lub zaostrzenie polityki monetarnej przez Europejski Bank Centralny. Jest to sytuacja, której obecnie rządzący politycy nie są w stanie sobie wyobrazić. Nic więc dziwnego, że nowo mianowany prezes NBP Sławomir Skrzypek, uważa, że nie należy spieszyć się z przyjęciem euro. W tym samym tonie wypowiada się premier Jarosław Kaczyński, który sądzi, iż zbyt szybkie przyjęcie euro może zagrozić wzrostowi gospodarczemu, a przede wszystkim eksporterom. Z takim postawieniem sprawy nie zgadza się z kolei były już prezes NBP, Leszek Balcerowicz. Wyjaśnia on, że gdy w Polsce będzie euro, to wahania kursowe będą zerowe, co jest bardzo dobrą sytuacją dla eksporterów. Szybkiego przyjęcia euro oczekują także sami przedsiębiorcy. Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan, uważa, że korzyści wejścia do strefy euro są tym wyższe, im szybciej ono nastąpi. Wiadomo, że przedsiębiorcy wywierają w tej sprawie duży nacisk bezpośrednio na rząd i ministerstwo finansów. Jak na razie nie uzyskują oni jednoznacznej odpowiedzi, kiedy Polska przyjmie euro.
Klienci i firmy odnoszą korzyści, gdy silna pozycja i dostępność euro powoduje wzrost konkurencyjności między kredytodawcami, co z kolei pozwala na obniżenie stóp procentowych.Niechęć i obawy polityków mogą spowodować, że Polska pozostanie na szarym końcu za innymi krajami, które wcześniej wejdą do strefy euro. Skutek będzie taki, że gospodarki tych państw będą się szybciej rozwijać niż nasza, choćby z jednej prostej przyczyny. Firma zagraniczna dwa razy się zastanowi nim zainwestuje w Polsce własne środki ze względu na ryzyko kursowe i związane z tym dodatkowe koszty.
Naszym zdaniem wejście do strefy euro w odpowiednim momencie będzie sprzyjać dalszemu dynamicznemu rozwojowi gospodarczemu. Nie powinniśmy, więc zbyt długo zwlekać z podjęciem decyzji i wyznaczeniem konkretnej daty. Dobra koniunktura w gospodarce nie będzie trwać wiecznie, a przeprowadzenie odpowiednich reform finansów publicznych już teraz, może przynieść tylko same korzyści.
| Korzyści z wejścia do strefy euro wg. Europejskiego Banku Centralnego |
|
Euro jest dobrem publicznym, przynoszącym liczne korzyści krajom, które je przyjęły. Eliminuje ryzyko kursowe w relacjach pomiędzy krajami mającymi wspólną walutę, wpływając w ten sposób na obniżenie stóp procentowych oraz umożliwia tym krajom korzystanie ze stabilności cenowej, której utrzymywanie jest głównym celem EBC. Euro umożliwia również utworzenie głębokiego, płynnego i zintegrowanego rynku kapitałowego, wspólnego dla krajów, które przyjęły euro. Rozszerzenie strefy euro pozwala czerpać te korzyści większemu gronu państw członkowskich UE. Co więcej, niektóre z dobroczynnych efektów gospodarczych unii monetarnej (jak na przykład eliminacja niepewności związanej z kursami walutowymi) potęgują się w miarę powiększania się strefy euro. Podróżując po krajach strefy euro nie trzeba już wymieniać walut, ani ponosić kosztów transakcyjnych takiej wymiany. |
| KOMENTUJE DLA MONEY.PL |
|
Maciej Kossowski, Expander:
Na jak najszybszej zamianie złotówki na euro powinno zależeć kilkuset tysiącom osób, które zaciągnęły kredyty we frankach szwajcarskich. A to dlatego, że w ich przypadku zdecydowanie spadni ryzyko kursowe oraz ryzyko stopy procentowej. Okazuje się bowiem, że Szwajcaria jest gospodarczo mocno "zsynchronizowana" ze strefą euro - szwajcarski bank centralny zmienia stopy procentowe w ślad ze EBC, a kurs frank i euro względem walut zewnętrznych zachowują się praktycznie tak samo. To z kolei oznacza, że ich wzajemny kurs jest dość stabilny (chociaż w ostatnim czasie można zauważyć tendencją osłabiania się franka do euro natomiast skala tych zmian jest niewielka). W efekcie kredytobiorca, który zarabia euro a spłaca franki szwajcarskie nie ponosi praktycznie ryzyka kursowego. Nie musi się też bać, że stopy w Szwajcarii wzrosną, a jego oszczędności w euro będą coraz niżej oprocentowane.
|
Nie wiemy, jak wyrzucić Grecję ze Eurolandu. Wiemy jednak, jak jej wyjście odbije się na nas.
Choć instalacje CCS, czyli wychwytywania i składowania dwutlenku węgla są drogie i niesprawdzone, to Komisja Europejska traktuje je jako warunek przetrwania elektrowni węglowych. Dla Polski to wielkie wyzwanie.
Re: Euro potrzebne od zaraz
Re: Euro potrzebne od zaraz
Wyrownanie cen z cenami w UE spowodowaloby podwyzke cen glownie na produkty sporzywcze. Ceny za paliwa nie wzroslyby poniewaz sa juz takie same jak w krajach EU plus/minus. Wzroslyby rowniez ceny za mieszkania, domy. Zmalalyby ceny samochodow. Sprzety RTV i AGD, meble pozostalyby bez zmian. Znacznie stanialyby kredyty. Ceny tytoniu wzrosly by o 100% , cena za alkochol kolorowy znacznie by zmalala.
Wraz z otwarciem granic i z zwiekszeniem zarobkow znacznie zwiekszylby sie naplyw cudzoziemcow - taniej sily roboczej z biedniejszych krajow. Mozna sobie to wyobrazic na przykladzie np: Niemiec, Francji czy Belgii.
A co z zarobkami??
Czy jak teraz osoba zarabia 1000 zł to bedzie zarabiać 250 euro?? TO juz jest śmieszna a jak wejdzie euro to będzie jeszcze śmieszniejsze. Najpierw muszą otworzyć w pełni granice i wyrównać zarobki a później mogą wprowadzać euro
Re: Euro potrzebne od zaraz
Neutralne spojrzenie
Jakiś nonsens lub paranoja - euro.
Re: Euro potrzebne od zaraz
Ja dodam jeszcze, że nie możemy dać się ogłupić tym kilkudziesięciu najbogatszym obywatelom polskim, którym opłaca się wejść w strefę EURO choćby i dziś, bo oni interes Polski, Polaków już dawno mają w głębokim poważaniu, żeby nie powiedzieć wulgarnie w dupie...
Re: Euro potrzebne od zaraz
Tzreba wspomnieć, że Izby walutowe cieszyły się ostatnio złą sławą bo kraje które miały izby walutowe z dolarem, Azja Płd. Wschodnia i Argentyna, przeżyły powazne kryzysy. Winna temu nie była jednak izba walutowa ale fakt związania się z niestaslbilną walutą bo taką pod konieć lat 90 stał się dolar. Jeśli się związać ze stabilną (względem złota) walutą currency board jest bardzo dobrym rozwiązaniem.
Re: Euro potrzebne od zaraz
Re: Euro potrzebne od zaraz
pieniądza to ceny idą w górę a to bedzie powodować napływ funduszy z unii, ". Wymysliłeś co wspaniałego . Zatem Skrzypek już wie. Włączy mennicę w nadgodzinach i Unia nas całkowicie zaleje kasiorką . A ja naiwny myslałem, że należy ciąć koszty , szukać lepszych technologii i rozwijać marketing oraz pare innych rzeczy albo Polske rozwijać. Po co nam jakiś instrument podaży pieniądza wszak można mieć i pewność i gwarancję w jednym. Im wieksza Unia monetarna tym gwarancje i pewnośc większa.Po co jakieś tam mechanizmy a nade wszystko koszty po stronie polskiego producenta czy handlowcy bo to zawsze koszty ponosi strona, która obraca pieniądze słapszym. Jakkolwiek złotówka byłaby silna to wobec UURO zawsze będzie słabsza bo każdy kontrahent w strefie EURO niemal dla każdej transakcji ma alternatywę u partnera w UERO. Polski producent musi ponieść koszty wymiany waluty i jeszcze do tego stale ponosic ryzyko kursowe. Od ryzyka kursowego mozna się ubezpieczyc ale to kolejne znacznie większe koszty. Trudno namawiać bogate państwa jak choćby USA aby przystapiły do EURO skoro nawet z partnerami ze strefy EURO rozliczaja się w $ . Widać, żę zakompleksieni wolimy ponosic koszty ale przy tym być dumni i biedni. EURO to jeden z elementów w budowaniu naszej konkurencyjności. Niestety ze smutkiem stwierdzxam, żę w imię czekoś tam nic nie robimy po to aby dorównać starej Europie. To naprawde jest mozliwe, i włAŚNIE POPRZEZ OBCY KAPITAŁ I OBCE INWESTYCJE. Otwartość gospodarcza jest dobra dla biednego . To tak jak klasyczny system naczyń połączonych. System ten musi zadziałać i wyrównanie musi nastapić a siłą rozpędu biedniejsi mogą całkiem niespodzianie wysforować chocby na jakiś czas ponad poziom przecietny. Nasza część systemu naczyń połączonych musi pozostawać poniżej poziomu bo jak bogatsi dolewają płyn w naszą stronę aby ten poziom wyrównać to my wysadzamy wyrwę we dnie i w ten sposób marnotrawimy szansę. Ekonomia to nie jest nauka cudów - ekonamia to nauka o przyczynach i skutkach oraz korelacjach (to mało naukowe ale to moje czucie ekonomii) . Zatem proponuje przemysl do końca czemu ma Ci służyć poza mnożeniem kosztów owe dawkowanie biletów narodowego banku polskiego. Dla mnie to tylko koszty, utrudnienia i zwiekszone ryzyko gospodarcze a do tego poksa grania na skrzypkach smyczkiem, który trzymać będą Kaczyńscy (nieważne , że Kaczyńscy ważne że politycy, którzy zechcą wyprodukowac poprzez dodruk "kiełbasę wyborczą " za lat trzy" a my obdarowaniu zapłacimy za nią po wyborach po wielokrotnie wyżśzej cenie - w wiekszości nie mając nawet świadomości przyczyn i skutków.
Czy jesteś z samej centrali z Brukseli ????
Oni tam podobno są teraz szpikowani narkotykami,zeby łatwiej mogli, wciskać głodne kawałki... tzn bez poczucia winy i odpowiedzialności , otumanionym łatwiej to przychodzi
Re: Euro potrzebne od zaraz
Re: Euro potrzebne od zaraz
Przecież EURO już było w Europie do końca XIX wieku i nawet w USA , pomysł ten okazał się kompletną klapą a był nim jednolity stosowany przez poszczególne państwa pieniądz kruszcowy.
Dzisiaj kruszcem zabezpieczającym wartość pieniądza ma być w przypadku EURO, Europejski Bank Centralny, wiec pozostaje pytanie czy nie jest lepiej dla gospodarki Europejskiej, ze bedzie dywersyfikować ryzyko prowadzenia populistycznej polityki gospodarczej, poprzez istnienie różnych walut .
Gospodarki eruropejskie są na różnym stopniu rozwoju, charakteryzują się róznym ryzykiem inwestycyjnym, rózne ryzyko, rózna stopa procentowa, nie moze być jednolitej stopy procentowej a tą może zapewnić jedynie pieniądz krajowy. Eksport nie może być na wieki siła pociągową gospodarki, jedynie co sie liczy to produkcja na własny rynek, napędzająca popyt krajowy i dająca siłe gospodarce, eksport moze służyc tylko jako silniczek rozruchowy.
Jeden pieniądz to jedna polityka gospodarcza w perspektywie długoterminowej, jaka jest gwarancja ,ze ta polityka bedzie korzystna dla POlski a nie sprzyjajaca realizacji zdobycia władzy w Europie przez realizację rozdawnictwa pieniądza, polityki socjalnej itd.
Lepsze perspektywy rozwoju stwarza konkurowanie ze sobą gospodarek poszczególnych krajów.
Kiedy do łbów Balcerowiczów i innych tępogłowych zwolenników EURO dotrze do głowy, ze ci co chcą zdobycia władzy nad zjednoczoną Europą, swoje plany przeprowadzają po ciuchu z zachowaniem pozorów wspólnego interesu.
Jaki jest wynik gry "paradoks więźnia" opisywany w terorii gier? Mimo istnienia wspólnego interesu ,zawsze wygrywa egoistyczny interes jednostki, który kończy sie przegraną wszystkich, taki sam schemat z teorii gier można podpiąć do idei EURO.
http://www.columbia.edu/~ram15/nobelLecture.html
"Gospodarki eruropejskie są na różnym stopniu rozwoju,
charakteryzują się róznym ryzykiem inwestycyjnym, rózne ryzyko, rózna stopa procentowa, nie moze być jednolitej stopy procentowej a tą może zapewnić jedynie pieniądz krajowy. "
Nicpoń, zastosuj ten sam tok myślenia do poszczególnych regionów w jednym kraju. Pomyśl o Warszawie i Warmińsko-Mazurskim. To są gospodarki na róznym etapie rozwoju, o róznym ryzyku i potencjale inwestycyjnym, itp. Może należałoby wprowadzić dwie waluty jedną dla Polski rozwiniętej a drugą dla Polski B? Proponuję żebyś przeprowadził ten eksperyment myślowy żeby ci uświadomić, że wspólny pieniądz to jest dobry pomysł. Nie ma żadnej korzyści w tym żeby zamiast jednej walut używać więcej walut. To tylko komplikuje prowadzenie biznesu między granicami. To jest właśnie koncepcja optymalnych obszarów walutowych.
Złoto było zabezpieczeniem dla pieniadza samym w sobie, tak jak teraz ma byc dla Euro gwarancja Europejskiego Banku Centralnego do niedorukowywania pieniedzy i trzymanie sie krajów członkowskich warunku nie przekraczania deficytu 3 % PKB, przecie z to juz było i sie rozleciało w drzazgi o tym piszę w głównym wątku ale tego nie dostrzegles bystrzaku.
Pytasz mnie czy nalezałoby wprowadzic dwie waluty jedną dla Polski A drugą dla Polski B , popadasz w skrajności , pomimo ze Polsa B jest zacofana w stosunku do Polski A to rózniac a ta nie wynosi 50% jak ma to w przypadku całej Polski do średniej unijnej , powtarzam sredniej unijnej, Polska jest wiec zaściankiem w stosunku do bogatych krajów Europy, tak samo jak zaściankowa jest twoja znajomośc ekonomii. Skoro piszesz o dwóch róznych w rozwoju obszarach należących do jednego państwa, to juz samo to ,ze jeden jest biedniejszy charakteryzuje go wiekszym ryzykiem inwestycyjnym, jesli takie zróznicowanie wystepuje na obszarze małego kraju jakim jest Polska to co dopiero na obszarze całej unii. Twój wywód poddaje jeszcze mocniej konieczności istnienia jednej waluty dla całego ogromnego obszaru.
"Twój wywód poddaje jeszcze mocniej w wątpliwość koniecznośc istnienia
jednej waluty dla całego ogromnego obszaru."
Polecam ksiazke Unia Walutowa Grauwe Paul napisana bez emocji, obiektywnie mowi o wszystkich apektach unii. Powinien ja przeczytac kazdy zainteresowany debata, nie tylko osoby z duza wiedza ekonomiczna
Oni moga czytać setki książek a jeśli sie coś dowiedzą, ci super znawcy od ekonomii, to należałoby ogłosić świetem narodowym...
Oczywiście są wśród profesorów ci co mają pojecie o czym sie uczą i czego uczą ale jest ich znikomy procent...
A z paradoksu nie wynika, że wszyscy tracą - służy on do przeprowadzenia obliczeń, aby wszyscy mogli wygrać.
Najlepszą polityką, prowadzoną przez rząd dla poszczególnych stanów, byłoby nie prowadzenie żadnej polityki oprócz polityki wolności gospodarczej jesli można by tak ją nazwać polityką i jesli by miała znamiona prowadzenia polityki gospodarczej.
W przypadku prowadzenia jakiejkolwiek polityki chyba byłaby lepsza opcja dla Hawajów , Alaski i Kaliforni odłączenia sie od USA czy innych stanów...zwłaszcza ,ze wielkością spora ich liczba przewyższa terytorium Polski, lokalny rynek jest ważniejszy od globalnego bo na lokalnym rynku działa wiekszosć żyjących ludzi...
Ja, bardziej wierzę w idealistyczny solidaryzm społeczny i w to, że słabsi wnoszą ważne wartości do społeczeństwa, a silniejsi nie wykorzystują słabszych chociaż mogliby.
Nieładnie.
Re: Euro potrzebne od zaraz
Od kiedy to w Polskim eksporcie dominują towary zawierające "wysoką technologię"[?] Panie Deresz?
Owszem jesteśmy największym w Europie eksporterem np. ekranów ciekłokrystalicznych - niby wysoka technologia, ale z części i surowców Made in Taiwan lub China... Nasz eksport ciągle jeszcze napędza produkcja tania i prosta, korzystająca z niedoszacowania i słabości złotego w strefie Ero, (np. świeża nie przetworzona żywność - gwiazda naszego eksportu; owszem ładnie przy tym często zapakowana to fakt) a import środków do niej to tylko ok. 7,5% ze strefy Euro (np. profesjonalne nasiona warzyw).
- to są fakty a z faktami nie radziłbym dyskutować bo one się mszczą i to bardzo dotkliwie Panie Deresz na dodatek "2" (te "2" to od chronicznej dwói z ekonomii, czy ekonomiki ?)...
Poza tym, to głupi jest naród, dla którego gwarantem przeprowadzenia reform gospodarczych - zamiast dobrego wyboru elit rządzących (np. w ramach JOW) - ma być własnoręczne nałożenie sobie kagańca na pysk.
Skrzypka, z pozytkiem dla ludzi interesu i dla "swiata pracy".
Re: Euro potrzebne od zaraz
Pan prezydent Waclaw Klaus, znany przy tym ekonomista, powiedział latem coś w tym rodzaju (cytuję prawie dosłownie): "nie możemy przyjąć Euro w 2008 roku skoro Polska planuje to najwcześniej w 2011roku. Impuls infalcyjny, który u nas na pewno wystąpi, a przede wszystkim zwiększenie kosztów pracy, spowoduje odpłynięcie do Polski kapitałów i inwestycji zagranicznych..." [??????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!].
Czyżby Czesi zaczęli płacić naszym dziennikarzom za namawianie na PRZEDWCZESNE wejście Polski w strefę Euro?
Bo do strefy Euro warto i trzeba wejść - to wie każdy odpowiedzialny w Polsce ekonomista, ale trzeba to zrobić w optymalnym momencie - tj. gdy np. nasze zarobki i bardzo słaby obecnie i niedoceniany - w stosunku do swej siły nabywczej - złoty; się wzmocnią - tj. zł będzie wart nie mniej jak ok. 0,3 Euro a średnia pensja netto - tj. "na łapę" przekroczy 700 Euro... i tych wskaźników się trzymajmy i wtedy cała dyskusja: kiedy Euro?, będzie bezprzedmiotowa.
im większa firma
im bardziej globalna
to ma w nosie ryzyko kursowe a napewno ryzyko kursowe nie jest decydujacym czynnikiem
ponadto wielkie firmy o swiatowym zasiegu i tak poruszaja sie w strefach wpływów róznych walut
eruo to europejski grajdołek
Re: Euro potrzebne od zaraz
Ponadto, nie można lekceważyć braku mobilności siły roboczej w krajach strefy euro. Kultura, języki, gospodarki oraz interesy państw europejskich są zbyt odległe, aby pogodziła je wspólna waluta. W USA jeżeli dla jakiegoś stanu stopy procentowe są zbyt wysokie i powodują spowolnienie gospodarki oraz wzrost bezrobocia, to Amerykanie przenoszą się do tego stanu, który rozwija się lepiej i w którym brakuje rąk do pracy. W Europie trudno sobie wyobrazić, aby Niemcy jeździli pracować do Hiszpanii...
Zadłużenie w strefie euro wzrasta, bo państwa nie próbują nawet reformować swych gospodarek.
A przejściowe zmuszanie do obrony kursu naszej waluty (tzw. ERM II)? Toż to raj dla spekulantów.
I może czas przypomnieć, że poprawa naszego bytu nie zależy od euro, dotacji, siły polskie waluty, wysokości stopy procentowej etc. Zależy od wolności, twórczego działania, pracy, przedsiębiorczości. I te siły są w polskim społeczeństwie, tylko zostały spętane czerwoną pajęczyną.
Re: Euro potrzebne od zaraz
Re: Euro potrzebne od zaraz
"Niechęć i obawy polityków" - nie tylko, ale i bardzo, bardzo wielu niechętnych ekonomistów i to - na nieszczęście was "liberałków" - także z zagranicy (nazwisk nie podam bo nie będę wam dziennikarze ułatwiał pracy - jakoś tak was nie lubię ostatnio - hihihiiiiiiiiiii...)
...i to trzeba dodawać, jeśli chce się być obiektywnym i nie uprawiać politykierstwa zamiast dziennikarstwa...
Adam Smith et skrajnie liberalne consortes, ignorował wpływ irracjonalnych często zachowań ludzkich na gospodarkę - psychologię jednostki i tzw. tłumu - mieliśmy głębokie kryzysy kapitalistycznych gospodarek (do lat 30-tych ubiegłego wieku - wprowadzenia interwencjonizmu państwowego), których wg niego nie powinno być (!!!). Schematy Marksa także nie uwzględniały złożoności psychiki ludzkiej - no cóż nic więc dziwnego, że Pan B. jako były "marksista ekonomiczny", też jej nie docenia...
Re: Euro potrzebne od zaraz
Głupi naród, dla którego gwarantem przeprowadzenia reform gospodarczych - zamiast wybrania odpowiednich rządzących (np. w ramach JOW) - ma być własnoręczne nałożenie sobie kagańca na pysk.