
Autor: Bartosz Chochołowski
Dariusz Filar (na zdjęciu), członek Rady Polityki Pieniężnej, ostrzega, że czas tanich kredytów przeminął. Przez boom na kredyty konsumpcyjne RPP może chętniej podnosić stopy - alarmuje Filar. Dlaczego tak dużo pożyczamy?
"Rosną płace, a więc stać nas, aby się zadłużać" - wyjaśnia w rozmowie z Money.pl powody kredytowego boomu Krzysztof Olszewski z Open Finance. "Wiele produktów bankowych spopularyzowało się. Kartę kredytową można dostać nawet w hipermarkecie razem z rabatem na zakupy" - dodaje.
Zapotrzebowanie na kredyty jest tak duże, że po raz pierwszy banki pozyskały od klientów mniej pieniędzy niż im pożyczyły. Mniejsza wartość depozytów niż udzielonych kredytów oznacza, że bankom skończył się tani pieniądz - tani, bo pozyskany od klientów. Teraz żeby udzielać kredytów, banki nie będą pozyskiwać pieniędzy ze swoich skarbców, ale z rynku.
"To sprawia, że z punktu widzenia banków przede wszystkim pieniądz na rynku międzybankowym staje się droższy i banki już na to reagują. To nie jest już ta łatwa podaż depozytów pochodzących od obywateli" - mówi Dariusz Filar, członek RPP cytowany przez agencję ISB.

Źródło: NBP
Poza tym prawdopodobnie Rada Polityki Pieniężnej podniesie w tym roku po raz kolejny stopy procentowe, co też przyczyni się do tego, że będziemy płacić wyższe raty.
Mechanizm jest taki, że właśnie zwiększone zapotrzebowanie na kredyty może skłonić Radę do podwyżek stóp.
"Mamy kolejny miesiąc, w którym dynamika kredytów dla gospodarstw domowych jest bardzo blisko 40 procent" - powiedział Filar w wywiadzie dla TVN CNBC Biznes, który cytuje ISB.
Przypomniał, że w 2006 roku kredyty dla gospodarstw domowych rosły w tempie 20-30 procent, a od początku 2007 - blisko 40 procent.
"Co więcej, struktura tego kredytu się zmienia. Na początku roku to był przede wszystkim kredyt na cele mieszkaniowe, w ostatnich miesiącach on się przesuwa w stronę klasycznego kredytu konsumpcyjnego, a to jest znowu kredyt, który wywiera presję cenową" - powiedział Filar.

Źródło: NBP
Co ciekawe, wartość naszych zakupów na raty wcale tak szybko nie wzrasta, jak wartość kredytów konsumpcyjnych. Kupujemy na raty mniej chętnie, niż sześć lat temu.

Źródło: NBP
Również nie rośnie zainteresowanie zadłużaniem się na rachunku. Debet na koncie nie zyskuje zwolenników - można powiedzieć, że zainteresowanie nim ustabilizowało się w ostatnich latach.
Źródło: NBP
Pewnym wyjaśnieniem tego, że nie rośnie zadłużenie na rachunkach oraz to wynikające z kupowania na raty, jest bardzo dynamiczny wzrost zadłużenia na kartach kredytowych.

Źródło: NBP
Zadłużenie związane z kartami kredytowymi zbliża się do 8 mld złotych. To najprostszy sposób na robienie zakupów, na które de facto nas nie stać. Nie trzeba wypełniać formularzy, składać zaświadczenia o zarobkach i tym podobnych formalności dopełniać, jak w przypadku zakupów na raty.
Chcesz zamieszkać na swoim?
Kredyty mieszkaniowe na nowych warunkach. Poznaj nowe oferty, doradcy Open Finance od lat doradzają swoim klientom. więcej »
Nawet sama groźba obniżenia wiarygodności kredytowej kraju może mieć dramatyczne konsekwencje dla naszych finansów.
Władze Iranu zbagatelizowały doniesienia Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej o odkryciu w irańskich zakładach śladów uranu wzbogacanego wyżej niż Teheran deklarował.
SZYBO i TANIO
- BEZ OPŁAT
- I o NIŻSZYCH RATACH (bo to Banki na Aukcji walczą o Ciebie)
Ach Ci Eksperci.
Z Giełdy Papierów Wartościowych, z giełdy samochodowej, rolnej? Kto mi (i wszystkim Polakom) odpowie z jakiego rynku banki biorą pieniądze? Dlaczego przemilcza się zasady funkcjonowania sektora bankowego? A Bank Centralny (w Polsce NBP) to jest od czego? Prostym ludziom dobrze jest posłać dobry "bajer" aby nie zadawali niewygodnych pytań. Ale i tak wszyscy czują, że jest coś nie tak. Nawet w telewizorze mówią o obniżkach stóp w stanach, a w Polsce po staremu. Taki stan nie potrwa długo, społeczeństwo nie jest głupie choć próbuje się je ogłupić. Polacy jeżdżą po święcie i wszystko widzą i jedyną nadzieję na poprawę mam jedynie w mądrości Polaków. Politykom przestałem już dawno ufać.
Re: Żyjemy na kredyt. Coraz droższy kredyt.
Re: Żyjemy na kredyt. Coraz droższy kredyt.
Re: Żyjemy na kredyt. Coraz droższy kredyt.
Co równoważy zadłużenie państwa? Rezerwy państwowe?
Re: Żyjemy na kredyt. Coraz droższy kredyt.
Czy wykona wszystko co obiecał? Miejmy nadzieję......
poprostu nowe swinki dorwą sie do korytka by sie nachapac.
Tak wygląda nasza polityka od dawna.
Co z z polską czy politycy juz niepotrafią zrobic czegos dla kraju jak niemają z tego kożyści dla siebie?
Na co dobitnym przykładem jest "Akysz".
Żal mi cię.;)
Skoro w kraju dzieje się źle, to nie wolno pisać o tym w kontekście PO?
Re: Żyjemy na kredyt. Coraz droższy kredyt.
Gazeta Wyborcza wypromuje modę na "dobrą i odpowiedzialną smierć".
Odpowiedzialna. tzn. przed rozpoczęciem pobierania emerytury.
Akcje producenta Pavulonu szybują w górę że ho ho!
Gazeta Wyborcza wypromuje modę na "dobrą i odpowiedzialną smierć"
Jak na razie widzę że to Twój pomysł. Czyżbyś pisywał do Gazety Wyborczej? Może jesteś w stanie pochwalić się jakimiś publikacjami?
Re: Żyjemy na kredyt. Coraz droższy kredyt.
Re: Żyjemy na kredyt. Coraz droższy kredyt.
kredytu oczywiście.
Re: Żyjemy na kredyt. Coraz droższy kredyt.
W moim przekonaniu dzialalnosc reklamowa bankow jest conajmniej watpliwa z moralnego punktu widzenia.
"prowident zawsze ci** może" ;-)
A jeśli chodzi o Rockefellera to zdaje się jego początki były dość skromne. Może z tego powinieneś wyciągnąć wnioski zamiast użalać się nad sobą?
Jednak wybacz, nie trafia do mnie argumentacja że winą banków jest branie kredytów przez ludzi. Każdy kupuje to co chce - w tym i kredyt. Ludzie mają wolną wolę, a to że nie każdy potrafi z niej korzystać to już inna para kaloszy.
Natomiast istotne jest że tak zaczyna się dekoniunktura. I coraz więcej ludzi to widzi.
Odpowiadamy na post(jw) o tym, że nie powinni tak naganiać na kredyty, a może więcej powinno być o całym ryzyku, itd...
Jeśli nie same banki, to chociaż NBP, RPP powinni się tym zająć. Z resztą nie wiem dokładnie, ja bankowcem nie jestem, ale sytuacja jaka się teraz robi średnio mi wygląda.
Chodzi mi o to, że nie można mówić, że tylko banki poniosą konsekwencje.
Nie napisałem że "tylko" - chciałem zwrócić uwagę że "również".
Odnośnie reszty generalnie się zgadzam (zobacz również mój post poniżej).