Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Nowe opłaty za śmieci. Sprawdź, czego powinieneś się bać

Nowe opłaty za śmieci. Sprawdź, czego powinieneś się bać

Fot. PAP/Marcin Bielecki

Do końca tego roku gminy muszą zdecydować, w jaki sposób będą od przyszłego roku naliczać swoim mieszkańcom opłaty za odbiór odpadów. Samorządy mają do wyboru kilka metod, które określiła tzw. ustawa śmieciowa. Każda z nich ma wady, dlatego w wielu miastach trwają jeszcze dyskusje, co wybrać, żeby było sprawiedliwie. Tymczasem część ekspertów grzmi, że bez względu na to, jaka metoda rozliczenia zostanie wybrana, opłaty za śmieci wzrosną w ciągu trzech lat średnio od 50 do nawet 250 proc.

Nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, która wprowadziła nowe przepisy dotyczące gospodarowania odpadami w gminach obowiązuje już blisko rok. Do 1 lipca 2013 roku gminy muszą przygotować się do odbioru i bezpiecznego zagospodarowania wszystkich odpadów komunalnych. Jak na razie wiele z nich nie zdołało jeszcze ustalić, w jaki sposób będą pobierały za to opłaty od mieszkańców.

Wystarczy wspomnieć, że w dwunastu największych miast skupionych w Unii Metropolii Polskich tylko w dwóch rady miejskie podjęły stosowne uchwały (Bydgoszcz i Szczecin). W pozostałych dziesięciu trwają jeszcze, gorące nieraz dyskusje i spory na ten temat.

A jest się o co kłócić, bo z czterech zapisanych w ustawie propozycji rozliczeń opłat za gospodarowanie odpadami przez gminy, żadna nie jest idealna. Samorządy mają do wyboru naliczanie na podstawie liczby mieszkańców w danym lokalu albo od ilości zużytej wody lub od powierzchni lokalu, czy w końcu od gospodarstwa domowego. Stawki mają być oprócz tego zróżnicowane dla tych, którzy segregują odpady (powinny być niższe) i tych, którzy tego nie robią.

Giełda na żywo

Od liczby mieszkańców

Ten sposób rozliczenia wydaje się najbardziej naturalny. - Tę metodę naliczania opłat cechuje prosta, oraz dostrzegana przez mieszkańców zależność między liczbą osób a ilością wytwarzanych odpadów - tłumaczy Piotr Kurek, rzecznik prezydenta Bydgoszczy, gdzie radni miejscy wybrali właśnie taki model.

Jak podaje rzecznik według przeprowadzonego badania przez Wydział Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska bydgoskiego magistratu, jest to najbardziej akceptowalna metoda - opowiedziało się za nią ponad 33 proc. z 610 ankietowanych.

- Urzędy mają także narzędzie weryfikacji w postaci lokalnej bazy danych tj. ewidencji mieszkańców. Warto pamiętać, że właściciele nieruchomości przywykli do opłaty za wywóz odpadów naliczanej w zależności od liczby osób zamieszkujących daną nieruchomość - dodaje Piotr Kurek.

Czytaj więcej Śmieciowa rewolucja. Ma być zgodnie z naturą 30 procent samorządów dopiero rozpoczyna prace. Tylko 16 procent gmin ma już prawie gotowy system odbioru i utylizacji odpadów. Nie brakuje jednak głosów przeciwnych, które wskazują choćby na to, że sposób ten nie uwzględnia osób niezameldowanych, co jest nagminne w przypadku mieszkań wynajmowanych np. studentom, zatem w praktyce jest trudny do weryfikacji.

Ministerstwo Środowiska, które odpowiadało na wątpliwości w sprawie tej metody wskazało jednak, że jeśli jest problem z weryfikacją liczby osób zamieszkujących daną nieruchomość, gmina może wszcząć postępowanie wyjaśniające na podstawie ordynacji podatkowej, oprzeć się na zeznaniach świadków albo przyjąć za wskazówkę ilość odpadów powstających na nieruchomości o podobnym charakterze.

Od metra zużytej wody

Szczecin - drugie z dużych miast, które wybrało już metodę naliczania opłat, postanowiło powiązać ją ze zużyciem wody. Prezydent przedstawił szczecińskim radnym trzy projekty - nie sugerując żadnego. Decyzję radnych poprzedziły konsultacje społeczne przeprowadzone m.in. przez internet. Szczecinianie mogli zagłosować na metodę, która ich zdaniem jest najlepsza oraz dzięki kalkulatorom wyliczyć ile będą orientacyjnie płacić w każdym z zaproponowanych modeli rozliczeń.

Wśród mieszkańców, którzy wzięli udział w sondażu ponad 60 proc. opowiedziało się za rozliczaniem od głowy. Niespełna 22 proc. uznało za najlepsze związanie opłaty ze zużyciem wody, a tylko ponad 17 proc. - z metrażem mieszkania.

- Każda metoda ma swoje plusy i minusy, ale radni w wybrali rozliczenie w oparciu za zużytą wodę, ponieważ taki system pozwala na jakąkolwiek weryfikację. Choć nie jest to metoda idealna, można mówić o jakimś przełożeniu ilości zużytej wody na wyprodukowane śmieci - mówi Tomasz Klek z biura prasowego urzędu miasta w Szczecinie.

Podobny pogląd wyraża poseł Tadeusz Arkit z Platformy Obywatelskiej, przewodniczący podkomisji stałej ds. monitorowania gospodarki odpadami, który pracował nad nową ustawą śmieciową. - Zazwyczaj liczba metrów sześciennych zużytej wody jest proporcjonalna do liczby osób żyjących w danym mieszkaniu - przekonuje.

Od metra powierzchniUzależnienie opłaty za śmieci od metrażu domu albo mieszkania budzi najwięcej kontrowersji. Jak wskazują przeciwnicy tej metody - metry nie produkują śmieci. Poza tym, w mieszkaniu o podobnej powierzchni może być jedna osoba albo kilka, co przekłada się na liczbę wytwarzanych śmieci, a opłata byłaby identyczna.

Od gospodarstwa domowego

Czwarty sposób też wzbudza kontrowersje, ale głównie ze względu na wątpliwości gmin, co interpretacji zapisów ustawy. Podobnie jak w przypadku metrażowej metody i tu może dochodzić do rażących dysproporcji - jedn- lub dwuosobowe gospodarstwo domowe wytworzy zazwyczaj mniej odpadków niż cztero- lub pięcioosobowe.

Czytaj więcej UE chce nałożyć na Polskę gigantyczną karę Oprócz Polski, Komisja Europejska postanowiła ukarać także trzy inne kraje: Węgry, Słowację i Bułgarię. Część samorządów, w tym dużych miast uznała, że przepisy nie pozwalają jednak na wprowadzanie kategorii lub przedziałów, które mogłyby różnicować stawki dla gospodarstw domowych różnej wielkości.

Dzisiaj senacka komisja środowiska rozpatrywać będzie nowelizację ustawy o odpadach, do której ma być wprowadzony zapis doprecyzowujący możliwość wprowadzenia grup gospodarstw domowych w zależności od liczby osób wchodzących w ich skład.

- Liczymy, że da to samorządom możliwość stworzenia wachlarza kategorii przykładowo gospodarstw jedno-dwuosobowych i większych co pozwoliłoby zróżnicować stawki opłat. Uważam, że obowiązująca ustawa pozwala tez na taką interpretację, ale niektórym miastom jest być może wygodniej przyjąć prostsze rozwiązanie na zasadzie urawniłowki - mówi poseł Arkit. Jego zdaniem podobne kategorie można tworzyć przy rozliczaniu za metraż.

Będzie drożej?

Bez względu na to, który system rozliczenia zostanie wybrany przez daną gminę, najważniejsze, by system był przejrzysty dla mieszkańców. - Kwestia systemu poboru opłat jest drugorzędna. Bardziej obawiałbym się tego, że ustawa za dużo władzy oddaje w ręce gmin. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zapowiedział, że będzie bacznie kontrolować przetargi na odbieranie śmieci, tak by ukrócić ewentualne forowanie gminnych spółek działających na tym rynku - powiedział Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej.

Kolejny problem, na który wskazuje KIG to prawdopodobne podwyżki opłat za śmieci. - Z naszych symulacji wynika, że opłaty za śmieci w ciągu trzech lat wzrosną średnio od 50 do 100 proc. w przypadku mieszkańców domów jednorodzinnych i od 100 do 250 proc. dla lokatorów budynków wielorodzinnych - twierdzi Andrzej Arendarski. Taki duży spodziewany wzrost tłumaczy, tym, że do tej pory mieliśmy w Polsce przede wszystkim proste składowanie odpadów. - Teraz będzie trzeba robić także selekcję, utylizację, przetwarzanie itd. A to wszystko kosztuje. Będą też wyższe opłaty dla firm - argumentuje.

Innego zdania jest Tadeusz Arkit z sejmowej podkomisji stałej ds. monitorowania gospodarki odpadami. W kilku miastach, gdzie gospodarka odpadami odbywa się już na zasadach określonych w nowej ustawie ceny jeśli wzrosły to tylko nieznacznie. - W żadnym wypadku nie można mówić o stu, czy dwustu procentach podwyżki. Tak jest w Legionowie i w Pszczynie. Owszem, jeśli miasta zaczną kosztowne inwestycje polegające na budowie spalarni śmieci, a zaawansowane pod tym względem są już mocno Poznań, Kraków i Bydgoszcz, to za jakiś czas może wpłynąć to na wzrost ceny odbioru śmieci. Z drugiej jednak strony możliwe, że te projekty będą dotowane przez Unię Europejską - dodaje.

Przykład

Money.pl oszacował jak mogą wyglądać opłaty na rzecz gminy po zmianach na przykładzie stawek zatwierdzonych w Szczecinie. Dotychczas w tym mieście obowiązywały dwa maksymalne progi rozliczeń opłat za śmieci: 91,80 zł brutto za metr sześc. odpadów albo ryczałt w wysokości 20,25 zł brutto od osoby miesięcznie.

Przyjmując, że trzyosobowa rodzina ponosiła maksymalną opłatę ryczałtową, rocznie jej koszty związane z wywozem śmieci wynosiły 729 zł. Po zmianie systemu, gdy mieszkańcy będą płacić gminie na podstawie zużycia wody, trzyosobowa rodzina szczecinian, która zużywa 3 metry sześc,wody miesięcznie na głowę (108 m. sześc rocznie) będzie płacić za odpady 533,52 zł jeżeli będzie segregować śmieci i 694,44 zł za odpady nie posegregowane. Przy takim modelu, opłata będzie niższa od maksymalnej stawki jaka dotychczas mogły pobierać firmy. Trzeba jednak zastrzec, że dotychczasowe stawki za wywóz oferowane przez firmy zajmujące się odpadami mogły być niższe od górnego progu ustalonego przez samorząd.

Nie zdążą na czasNa pewno trzeba liczyć się z tym, że od 2014 roku wzrosną stawki opłat za składowanie śmieci na wysypiskach. Ten krok ma sprawić, że branża śmieciowa będzie niejako zmuszona do inwestowania w recykling i przetwarzanie odpadów, a nie ich składowanie. Polska musi bowiem w tym względzie dorównać do standardów określonych w unijnych dyrektywach, których na razie nie spełniamy.

Dane za 2010 r.

Źródło: Eurostat/ Ocena możliwości skutecznej realizacji obowiązków w zakresie gospodarki odpadami Deloitte

Na pewno też wiele gmin nie zdąży na czas uruchomić systemu odbioru odpadów i będą z tego tytułu płaciły kary, zapewne egzekwowane bardzo restrykcyjnie. Wystarczy wspomnieć, że z ankiety, którą resort środowiska przeprowadził wśród gmin między majem a lipcem, aż 54 proc. samorządów nie prowadziło jeszcze wówczas żadnych prac nad uchwałami w sprawie stawek opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Jeszcze wyższy odsetek gmin nie zajął się do tego czasu sposobem i zakresem świadczenia usług w związanych z komunalnymi odpadami (60 proc.). Deloitte wyliczył natomiast, że wdrożenie nowego systemu gospodarowania odpadami komunalnymi w Polsce zajmie co najmniej 5 lat.

- Ten system będzie dopiero tworzony, a czasu jest bardzo mało. Przecież nie mamy w kraju wystarczającej liczby instalacji do utylizacji śmieci, które spełniałyby normy narzucane przez ustawę. Nie mamy systemu do odbioru bioodpadów, a przecież ten rodzaj śmieci jest bardzo wyraźnie eksponowany w przepisach. Gminy będą musiały też ewidencjonować i monitorować jakość segregowanych odpadów - co wcale nie będzie łatwe - wylicza prezes KIG.

KIG spodziewa się, że przy założeniu, że wszystko będzie szło dobrze, do końca 2014 r. gminy będą zapewniały odbiór śmieci, ale selekcji już nie. - Do 2020 roku może zbudujemy społeczeństwo stosujące recykling, takie, gdzie praktycznie nie ma składowania odpadów i większość śmieci się przetwarza. Polska pod tym względem na razie jest w tyle za Europa Zachodnią - choć za nami są takie kraje jak Grecja, Słowacja, Cypr, Malta, Rumunia i Bułgaria - wymienia Arendarski.

Przedsiębiorcy spodziewają się również, że przetargi ogłaszane przez gminy na odbiór odpadów komunalnych doprowadzą do konsolidacji rynku. Według KIG uruchomienie nowego systemu sprawi, że z około 3-4 tys. podmiotów działających w branży, 2 tys. zakończy działalność.

Segregacja będzie też problem dla zwykłych ludzi. W małych mieszkaniach będzie trzeba wygospodarować miejsce na kilka kubłów, zamiast jednego, do którego teraz wielu z nas wrzuca wszystkie śmieci.

Zajrzyj na fanpage autora i zobacz jego inne publikacje

Czytaj więcej w Money.pl
Problem ze śmieciami. Bo przepisy są złe?
Od pierwszego stycznia 2012 obowiązuje nowa ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach.
Nowa ustawa zmieni całkowicie ich branżę
Nowa ustawa śmieciowa miała być ukłonem w stronę przedsiębiorców. Wojciech Smołka, prezes ECU opowiada, jak wyszło w praktyce.
Chcą referendum ws. opłat za wywóz śmieci
Opozycyjni radni PiS chcą, by mieszkańcy Białegostoku w referendum lokalnym zdecydowali o wyborze metody, według której będzie ustalona cena za wywóz śmieci.
stawki, odpady, rozliczanie, segregacja, tadeusz arkit
Czytaj także
Polecane galerie
keks
83.13.242.* 2013-06-21 16:38
Głupota władzy polskiej przechodzi wszelkie możliwe poziomy zbliżając ją do poziomu najwyższej budowli człowieka...
a dlaczego?
opłata za śmieci od zużycia wody, proszę o jednego chociaż inteligentnego analityka, który wykaże mi korelację pomiędzy tymi danymi (zużycie wody i produkcja śmieci w gospodarstwie domowym) oczywiście wliczając w to dzieci, ogródki przydomowe, zwierzęta, itd... czyli zmienne zachowujące się zupełnie inaczej niż przysłowiowa sztuka dorosłego obywatela...
w powyższym zacytowanym wypadku dochodzi jeszcze oczywiście możliwość rozliczenia wody za podlewanie ogródka, napełnienia basenu, umycia samochodu (choć to nielegalne)...
wyrzucając tak samo jak przed quasi reformą jedne koszt na tydzień... porównując w wyliczeniem (na bazie zużycia wody, bo kąpie się i moja rodzina składająca się z dwóch dorosłych osób, dwójki dzieci) na poziomie nie segregowanych śmieci opłata wzrosła o 120% a w wypadku segregacji, której nie prowadziłem o 70%... a poziom wyrzucania śmieci nie uległ zmianie, to gdzie idzie ten zysk dla gminy skoro nie miała na reformie zarabiać,... tzn że koszty innych śmieci pokrywam ja i moja rodzina...
T.
81.190.61.* 2012-12-10 13:41

Szczecin - drugie z dużych miast, które wybrało już metodę naliczania opłat, postanowiło powiązać ją ze zużyciem wody.


Czu ktoś widzi tu logiczne powiązanie: ilość śmieci pochodząca z danego gospodarstwa uzależniona jest od ilości zużytej wody?
Tylko Polaczki mogą tak debilne rozwiązanie znaleźć...


Wśród mieszkańców, którzy wzięli udział w sondażu ponad 60 proc. opowiedziało się za rozliczaniem od głowy. Niespełna 22 proc. uznało za najlepsze związanie opłaty ze zużyciem wody, a tylko ponad 17 proc. - z metrażem mieszkania.


Przeprowadzono sondaż,gdzie 60% mieszkańców logicznie uznało pobieranie opłat za wywóz śmieci, a tu grupa "radnych" ma gdzieś głos mieszkańców, dzięki którym są na stołkach i samowolnie ustalili pozbawioną logicznego myślenia uchwałę.
Nic dodać,nic ująć tylko litować się.
T.
81.190.61.* 2012-12-10 13:20
Nowe opłaty i ceny z marsa !
Ponadto pojemniki na śmieci każdy będzie musiał teraz kupić sobie sam i o nie dbać!!!
Koszt pojemników ich wymiana i utrzymanie spada teraz na mieszkańców,właścicieli posesji! A oni jeszcze wróżą horrendalne podwyżki za wywóz.
Zobacz więcej komentarzy (116)