
Autor: Maciej Miskiewicz
Od ponad roku złoty systematycznie się umacnia. Od połowy lutego 2009 roku - gdy euro kosztowało niemal pięć złotych, dolar niemal cztery złote, a frank szwajcarski ponad 3,30 zł - zyskał w stosunku do najważniejszych walut o około 20 procent.
Póki co nie ma jednak szans na powrót do poziomów z wakacji w 2008 roku. Wtedy dolar i frank szwajcarski kosztowały nawet 1,95 i 2,02 zł, a euro zbliżyło się do poziomu 3,20 zł.,
ZOBACZ JAK ZMIENIAŁ SIĘ KURS ZŁOTEGO OD LUTOWEGO DOŁKA W 2009 ROKU
EURO![]() |
DOLAR![]() |
FRANK SZWAJCARSKI![]() |
(kliknij wykresy, by powiększyć)
Zdaniem analityków waluty będą jeszcze tańsze. Z prognozy Money.pl wynika, że za pół roku nasza waluta zyska średnio o około trzy procent i po wakacjach trzeba będzie płacić: za euro 3,78 zł, za dolara 2,74 zł, a za franka szwajcarskiego 2,57 zł. Czyli o kilkanaście groszy mniej niż obecnie.
PROGNOZY DLA EURO, DOLARA, FRANKA SZWAJCARSKIEGO W OKRESIE:
MIESIĄCA (1M), PÓŁ ROKU (6M), ROKU (12M)
Źródło: Money.pl na podstawie prognoz analityków.
Jako aktualny kurs przyjęto średnią NBP z 12 marca.
Umocnienie złotego oznacza, że z miesiąca na miesiąc - po przeliczeniu na waluty obce - nasze pensje będą warte coraz więcej. A to oznacza wymierne korzyści.
Maleją raty, kredytobiorcy odetchnęli
Powody do zadowolenia mają Polacy, którzy na kupno mieszkania wzięli kredyty we franku szwajcarskim lub euro.
Kowalski, który wiosną 2007 roku zaciągnął 300 tys. zł kredytu na mieszkanie denominowanego w szwajcarskiej walucie przez 30 lat miał do spłacenia 125 tys. franków.
Na początku ubiegłego roku miesięczna rata sięgnęła niemal 1500 zł (przy stałym oprocentowaniu na poziomie: LIBOR + 1,5 proc.). Teraz jest o 270 zł niższa.
Podobnie - bo o 290 zł - zmalała rata takiego samego kredytu udzielonego w euro. (przy stałym oprocentowanie na poziomie: EURIBOR + 1,5 proc.).
Jak sprawdził Money.pl m.in. dzięki korzystnemu kursowi rata kredytu udzielonego w euro może być nawet o jedną czwartą niższa niż w przypadku takiej samej pożyczki w złotych. Marcin Krasoń z Open Finance uważa, że kurs sprzedaży euro musiałby sięgnąć 4,87 zł - czyli mniej więcej tyle ile wtedy, gdy złoty był rekordowo słaby - by rata kredytu we wspólnej walucie zrównała się z ratą kredytów udzielanych w złotym.
W przypadku franka kurs musiałby urosnąć do 3,19 zł. Z obliczeń OF wynika, że posiadacze kredytów w szwajcarskiej walucie płacą raty o kilkanaście procent niższe niż osoby spłacające kredyty zaciągnięte w złotych.
Tanieją wycieczki i zagraniczne wojaże
Mocny złoty to także tańsze wyjazdy za granicę. Jednak nie za sprawą obniżenia cen przez organizatorów wycieczek.
- Tour operatorzy w tym roku oferują wycieczki w cenach takich samych lub nieco wyższych niż przed rokiem. Po pierwsze ofertę rezerwowali wczesnym latem 2009 roku. Wtedy euro kosztowało 4,5 zł. Po drugie ubiegły rok branża zakończyła na minusie. Teraz musi odrabiać straty - mówi Andrzej Glapiak z Enovatis SA, operatora serwisów easygo.pl i wakacje.pl.
Całkowity koszt wyjazdu z biurem podróży może być jednak niższy niż przed rokiem. Bo zmalały koszty utrzymania w czasie pobytu za granicą.
Bilety wstępu do zwiedzanych atrakcji, obiady w restauracjach i wycieczki - to wszystko w przeliczeniu na złote kosztuje mniej niż kilka miesięcy temu.
Za możliwość podziwiania panoramy Londynu z kabiny umieszczonej na wysokim na 135 metrów diabelskim młynie London Eye dziś trzeba zapłacić w przeliczeniu 78 zł. O 20 zł mniej niż rok temu. Piwo w irlandzkim pubie koło katedry Notre Dame w Paryżu - 8,5 euro - jest dziś o 8 zł tańsze niż w lutym 2009 roku. - Takie wydatki, to często połowa wszystkich kosztów wyjazdu - podkreśla Glapiak.
Dzięki umocnieniu złotego konkurencją dla rodzimych tour operatorów stają się wycieczki, które można znaleźć na stronach zagranicznych biur podróży.
Tygodniowy pobyt all inclusive w pierwszym tygodniu czerwca w hotelu Iberotel Palace w egipskim Sharm El Sheikh z brytyjskim biurem Thomson kosztuje 1020 funtów czyli 4426 zł. Z Polski możemy polecieć tam np. z biurem Tui, ale zapłacimy 5283 zł. Różnica wynosi 857 zł. Niemal dokładnie tyle samo ile kosztuje lot liniami Ryanair z Wrocławia do Londynu i z powrotem.
Zdecydowanie mniej niż przed rokiem zapłacimy za wyjazd, który sami sobie zorganizujemy. Dwie pary, które w pierwszej połowie września chciałyby wynająć na tydzień czteroosobowy bungalow na luksusowym campingu w holenderskim Wassenaar, przy internetowej rezerwacji muszą liczyć się z wydatkiem 689 euro. To około 2680 zł. Gdyby za tą samą wycieczkę przyszło zapłacić w połowie lutego ubiegłego roku, jej koszt byłby o 696 zł wyższy.
Co ciekawe w tym przypadku zdecydowanie taniej jest skorzystać z oferty polskiego pośrednika. Za ten sam domek zapłacimy wtedy tylko 155 euro. Razem z prowizją pośrednika sześć noclegów kosztuje 762 zł. To mniej niż za domek o podobnym standardzie nad polskim morzem. Noclegi we wrześniu na campingu w wiosce Mikoszewo na Mierzei Wiślanej kosztują 780 zł, a w Łebie nawet 1200 zł.
Boom na zakupy za Oceanem szybko nie wróciMocny złoty może skłaniać do poszukiwania okazji w zagranicznych sklepach internetowych i serwisach aukcyjnych. Latem 2008 roku Polacy masowo zaczęli kupować: elektronikę, kosmetyki i ubrania w amerykańskich sklepach. Dziś kurs dolara nie jest już na tyle korzystny, by oszczędzać na zakupach w USA.
| DODATKOWE KOSZTY ZAKUPÓW W USA: |
Towar dostajemy w paczce pocztowej:
Kupiliśmy w USA aparat fotograficzny za 1000 dolarów. Koszt transportu to 100 dolarów. Wartość celna aparatu to 1100 dolarów. Stawka cła to 4,2 proc. (46 dolarów). Podatek VAT od wartości celnej powiększonej o cło (1146 dolarów) to 252 dolary. Całkowity koszt to 1398 dolarów. Sami przywozimy towar z zagranicy:
źródło: informacje Izby Celnej we Wrocławiu |
Cyfrową lustrzankę Canon EOS 50 D można sprowadzić z USA przez serwis aukcyjny eBay już za około 900 dolarów. Gdy do tego dodamy koszty transportu - około 100 dolarów - cła (4,2 proc.) i podatku VAT (22 proc.) okaże się, że aparat kosztuje nas 1271 dolarów. Czyli 3635 złotych. W polskich sklepach internetowych taki sam aparat możemy kupić za około 600 zł mniej. By zakup takiego aparatu w USA się opłacał, dolar musiałby kosztować około 2,40 zł.
Także kosmetyki i odzież, czyli inne hity zakupów za Oceanem, wciąż są droższe niż nad Wisłą. Kobieca woda toaletowa Calvin Klein Euphoria Blossom (100 ml) w serwisie ebay kosztuje 41 dolarów.
Gdy do tego dodamy koszt transportu - 16 dolarów - i 22 proc. VAT okaże się, że perfumy kosztują 199 zł. W polskich sklepach internetowych można je kupić za około 160 zł. By zakup w USA się opłacał, dolar musiałby kosztować mniej więcej tyle, ile wtedy gdy był najsłabszy czyli mniej niż 2,20 zł.
Sportowe buty Nike Jordan JAQ kosztują w serwisie eBay 85 dolarów. Transport to kolejne 35 dolarów. Razem z cłem (12 proc.) i VAT-em buty kosztują 164 dolary, czyli 468 zł. W Polsce można kupić je za 329 zł. Dolar musiałby kosztować 2 złote, by ceny butów kupionych za Oceanem i w Polsce się zrównały.
Auto zza Oceanu? Tylko duże i raczej używane
Dwa lata temu głośno było o boomie na sprowadzanie samochodów z USA. Zza Oceanu płynęły do nas auta dużo tańsze niż w naszym kraju. Dziś nie ma już o tym mowy. - Choć widać lekkie ożywienie po ubiegłorocznym dołku - przyznaje Krzysztof Jucewicz z serwisu usaautosystem.pl. Znawcy rynku podkreślają, że choć od dołków z lipca 2008 roku dolar umocnił się o około 35 proc., to kryzys spowodował, że ceny aut w Stanach spadły o około 15-20 proc.
Importerzy podkreślają, że nie wszystkie auta opłaca się sprowadzać. Najlepsza przebitka jest na dużych i luksusowych samochodach używanych, takich jak np.: Chevrolet Escalade czy Lincoln Navigator. Także SUV-y i pick-upy z drugiej ręki można kupić taniej niż nad Wisłą. - Za Jeepa Grand Cherokee z 2009 r. trzeba zapłacić od 200 do 265 tys. zł. Z USA można ściągnąć go za około 180 tys. zł - mówi Jucewicz.
Decydujący wpływ na cenę aut z USA mają: cło (12 proc.), akcyza (18,6 proc. dla aut o pojemności ponad 2000 cm sześc.) i VAT (22 proc.). Za ich sprawą samochód kupiony w USA za 20 tys. dolarów, kosztuje klienta z Polski 32,5 tys. dolarów. Do tego dochodzą opłaty za transport. Średnio to dodatkowy koszt rzędu 3000 dolarów.
Coraz bardziej opłacalne staje się sprowadzenie samochodu z Europy. Trzyletni VW Golf 1.9 TDI (diesel, przebieg około 50 tys. km) w Niemczech można kupić za około 13 tys. euro. Gdy euro było rekordowo mocne takie auto kosztowało 63 tys. zł. Dziś ten sam samochód jest aż o 12,5 tys. zł tańszy.
Umacniający się w stosunku do dolara złoty powinien też chronić nas przed drożyzną na stacjach benzynowych. Walutą, która płaci się za ropę na światowych rynkach jest bowiem amerykański dolar.
Tak było latem 2008 roku. Wtedy ceny ropy biły historyczne rekordy. Za baryłkę płacono nawet 145 dolarów. Ale dolar kosztował niewiele ponad 2 złote i tylko dzięki temu nie płaciliśmy ponad 5 zł za litr benzyny.
Z kolei na początku ubiegłego roku przed drożyzną na stacjach uchroniła nas głęboka korekta na rynku paliw. Rekordowe osłabienie złotego zbiegło się w czasie z tym, że baryłka ropy kosztowała mniej niż 50 dolarów.
Od tego momentu złoty umocnił się w stosunku do dolara o ponad 25 procent. Ale przy tankowaniu zupełnie tego nie odczuwamy. Wręcz przeciwnie - jak wynika z najnowszych danych GUS - w lutym paliwa były o 14 proc. droższe niż przed rokiem. Powód? Baryłka ropy kosztuje blisko dwa razy więcej niż na początku 2009 roku.
Eksporterzy i emigranci nie mają powodów do radości
Umocnienie złotego z pewnością nie cieszy Polaków, którzy zdecydowali się na pracę za granicą, by z oszczędnościami wrócić do kraju. Polak, który w Dublinie zarabia dwa tysiące euro po przeliczeniu na złote zarabia dziś o 2000 zł mniej niż w lutym ubiegłego roku. Jego kolega z Londynu, który zarabia 1500 funtów, dziś po przeliczeniu dostaje na konto o 800 zł mniej niż przed 13 miesiącami.
Powodów do zadowolenia nie mają też nasi eksporterzy. Oni za towary sprzedawane za granicę, dostają w przeliczeniu na złote mniej niż rok temu. Przedsiębiorca, który sprzedał towar za 5000 euro dostawał wtedy po przeliczeniu 24,5 tys. zł. Dziś na jego konto - za ten sam towar - wpłynie nieco ponad pięć tysięcy złotych mniej.
Ekonomiści podkreślają jednak, że nie ma powodów do niepokoju o kondycję eksporterów. Bo dawali oni sobie radę nawet wtedy, gdy euro było o ponad 20 proc. tańsze niż dziś. A ubiegłoroczne osłabienie złotego paradoksalnie pomogło im przetrwać czas kryzysu i wspomogło gospodarkę. Wyjątkowo opłacalny eksport był - obok rosnącej konsumpcji - kołem zamachowym gospodarki.
Strażnicy państwowej kasy mogą się cieszyć
Mocniejszy złoty to natomiast powód do zadowolenia dla szefa resortu finansów. Maleją bowiem: wycena polskiego długu zagranicznego - zmniejsza się prawdopodobieństwo przekroczenia progów ostrożnościowych w stosunku do Produktu Krajowego Brutto - i koszt obsługi naszego zadłużenia. Przez co maleją wydatki budżetu państwa.
A w przyszłym roku mocna waluta pozwoli na oszczędności przy wpłacaniu polskiej składki do wspólnej kasy w Brukseli.
Zadowoleni mogą być tez włodarze NBP. Umacniający się złoty - dzięki tańszemu importowi - zabezpiecza przed wzrostem inflacji.
| Czytaj więcej o polskiej walucie w Money.pl | |
![]() |
Skrzypek: Będą ataki spekulantów na złotego - Polska powinna przystąpić do mechanizmu ERM2 po spełnieniu kryteriów z Maastricht - powiedział prezes Narodowego Banku Polskiego Sławomir Skrzypek. |
![]() |
Rzońca: Szybkie umacnianie się złotego zagroża PKB Członek Rady Polityki Pieniężnej dr Andrzej Rzońca szacuje tegoroczny wzrost gospodarczy na poziomie ok. 3 proc. Jego zdaniem, głównym zagrożeniem dla wzrostu gospodarczego jest szybkie umacnianie się kursu złotego. |
![]() |
Pierwsze ostrzeżenie Rady Gospodarczej: kurs złotego Rada Gospodarcza przy premierze ocenia, że jednym z głównych zagrożeń dla polskiej gospodarki w tym roku jest zmienność kursu naszej waluty - poinformowali po posiedzeniu Rady jej członkowie. |
![]() |
Skrzypek użyje wszelkich środków, by bronić złotego Na razie nie ma takiej potrzeby. Jak podkreśla prezes NBP na razie nasza waluta ma mocne fundamenty i interwencja banku centralnego raczej nie jest konieczna. |
Wystraszeni inwestorzy uciekają do franka - także od polskiej waluty.
Kardynał Carlo Maria Martini: To co się stało miało osłabić papieża. Uważa, że Kościół musi pilnie odzyskać zaufanie wiernych.
jeszcze troszeczke i bedzie kaska
Re: Złoty coraz mocniejszy, kto na tym skorzysta?
Zgadza sie ...silny złoty to zły złoty ...export spadnie ale wtedy przedsiębiorcy będą zmuszeni obniżyć ceny oraz koszty produkcji i na jedno wyjdzie ...
Re: Złoty coraz mocniejszy, kto na tym skorzysta?
Niemcy juz czekaja ze swoimi towarami, te beda kupowane teraz przez Polakow. Export polski, ktory wplynal na dodatnie PKB bedzie teraz
niszczony przez silna zlotowke. Ciekawe kto wypracuje teraz pozytywne
PKB???? Chyba tylko Glowny Urzad Statystyczny!!!
Re: Złoty coraz mocniejszy, kto na tym skorzysta?
Re: Złoty coraz mocniejszy, kto na tym skorzysta?
Re: Złoty coraz mocniejszy, kto na tym skorzysta?
Re: Złoty coraz mocniejszy, kto na tym skorzysta?
chyba zloty ksiezycowy.
sprawdzajcie notowania walutowe przed publikacja.
Re: Złoty coraz mocniejszy, kto na tym skorzysta?
Re: Złoty coraz mocniejszy, kto na tym skorzysta?
http://byy.pl/ecbpeel/
http://byy.pl/ecbpeel/
Re: Złoty coraz mocniejszy, kto na tym skorzysta?
Co Rumuni? Baskowie?
Wiadomo, że Polacy.
1. Jeśli zarabiam 1000 zł wolę zarabiać 300 a nie 200 eur.
2. Jeśli mam 1000zł wolę mieć 300 a nie 200 eur.
3. Jeśli ktoś nic nie zarabia, ani nic nie ma to mu wszystko jedno.
I nie kontrargumentujcie proszę protekcjonistycznymi bzdurami, że należy chronić własną gospodarkę, wspierać eksport, bo:
1. każdemu zależy aby kupić towar jak najtaniej, nie ważne czy zrobiony w Pekinie, Tychach czy Chicago
2. Zalew tanim towarem jest kożystny dla konsumenta
3. Nie niszczy krajowej gospodarki, bo nawet jeśli nie będziemy produkować NIC w PL to skądś konsumenci kasę na towary z importu muszą mieć.
To co niszczy gospodarkę to socjali i protekcjonizm. Taki system jest na rękę tylko przedsiębiorcom bo ich chroni przed konkurencją i bankructwem, ogromnym kosztem konsumenta.
główny z nich to narzucanie przez urzędników stóp %
Gospodarka dziełająca wg pomysłów Keynesa dobrze funkcjonuje tylko w krótkim okresie. Długofalowo jest bardzo niekorzystna
całkowicie inne zjawisko
ponadto
a jeżeli ich nie ma
to nie znaczy że wynoszą 0% tylko, że kształtują się same na zasadach wolnorynkowych. Na wolnym rynku jest zaś tendencja do utrzymywania sie stóp na wysokim poziomie co bardzo sprzyja inwestycjom, a nie konsumbcji (jakby chciał Keynes). A jeśli ktoś nie wierzy, że inwestycje są lepsze dla gospodarki niż konsumbcja niech porówna rozwój od 16stego wieku krajów katolickich nastawionych na konsumbcje (Polska, Włochy, Hiszpania, Portugalia) z krajami prostestanckimi, w których dominowały inwestycje (Anglia, Holandia, Szwajcaria, Niemcy, Szwecja).
skutkiem :-)
decyzji RPP w głównej mierze + n innych lech mniej ważnych decyzji
będziemy produkować NIC w PL to skądś konsumenci kasę na
towary z importu muszą mieć.''BABCIA Z DZIADKIEM ZE SWOJEJ EMERYTURY MI DADZĄ!!!!
DZIĘKI MISTRZU- AJJJJ _ZA TAK WSPANIAŁĄ PODPOWIEDZ.KTÓTRY UNIWERSYTET SKOŃCZYŁES O WIELKI MYŚLICIELU CHCIAŁBYM TAM POSŁAĆ TEŻ SWOJE POCIECHY?!!!
alem ja głupiii
:-)
ZUS sam z siebie nie wypłaci
Re: Złoty coraz mocniejszy, kto na tym skorzysta?
realnie tansze.Co do podstawowych marek ubran to roznice siegaja juz dzis spokojnie 50%.Chandlarze doskonale o tym wiedza.
Jezeli kupujecie cos na rynku w Polsce to nawet nie macie pojecia ze sprzedawca kupil czesc towaru w cenach detalicznych w UK, takie sa roznice.Elektronika na na aukcjach Allegro tez z UK.
Zarabia sie teraz i lupi biednych polaczkow.
Emigranci juz masowo zaczynaja wracac zeby zarabiac o polowe mniej i placic drozej.Takie czasy, medialnego bogactwa.
Zarobki 3 krotnie nizsze, a odziez o polowe drozsze niz w UK.Dziekujemy kochanemu rzadowi.
mocniejszy ale nie w stosunku do dolara
Ropa kosztowała 145,1 $, dolar był po 2,26, wychodzi ze na polskie baryłka kosztowała około 327 zł. Cena PB95 około 4,6 zł/l
5.02.2009
Ropa kosztowała 46 $, dolar był po 3,78, wychodzi ze na polskie baryłka kosztowała 173 zł. Cena PB 95 około 3,5 zł/l
24.03.2010
Ropa kosztuje 80$, dolar po 2,88, baryłka wychodzi po 230 zł, a cena PB95 średnio to 4,40.
Podsumowując:
2008 r. baryłka 327, paliwo 4,7
2009 r. baryłka 173, paliwo 3,5
2010 r. baryłka 230, paliwo 4,4
Spadek ceny ropy o 160 zł na baryłce spowodował spadek ceny paliwa zaledwie o 1,2 zł. Ale wzrost ceny ropy o 60 zł na baryłce spowodował wzrost cen paliwa o 0,9 zł na litrze. Widać tu dokładnie politykę stacji, i sposób w jaki jesteśmy kantowani.
Re: Złoty coraz mocniejszy, kto na tym skorzysta?
"...Wg ministra finansów dług publiczny na koniec 2009 roku wyniósł 664,3 mld zł i stanowił 49,5 % PKB. Tenże sam minister jeszcze nie tak dawno w oficjalnym stanowisku stwierdził, że na koniec III kwartału 2009 roku dług publiczny wynosił aż 49,9% PKB. Przy założeniu, że wszystkie inne zmienne pozostają constans, wynika, że nasz dług publiczny zmniejszył się w IV kwartale o jakieś 26 mld zł (0,4% różnicy). Czyż nie jest to kolejny z zapowiadanych przez Tuska cudów, tym razem cud Rostowskiego.
Wg Rzeczpospolitej Ministerstwo Finansów nie chce wyjaśnić jakie działania doprowadziły do zmniejszenia się długu publicznego w stosunku do PKB.
Przyczyną na pewno nie było wzmocnienie złotego, bowiem w czwartym kwartale wg kursu NBP złoty umocnił się zaledwie o 4 i 9 groszy w stosunku do dolara i Euro.
Jakie są więc przyczyny cudownego zmniejszenia długu publicznego. Otóż Rostowski wyrzucił zapewne część zadłużenia poza budżet stosując transakcje typu SWAP. Ministerstwo weszło w te transakcje w grudniu 2009 tuż przed zamknięciem roku rozrachunkowego.
Wg prawa UE, zgodnie z informacjami zamieszczonymi w Naszym Dzienniku, derywaty nie są klasyfikowane jako zobowiązania budżetowe i dlatego dług zastąpiony SWAP-ami wypada poza bilans. Co ciekawe, obecnie w trakcie przesilenia finansowego w Grecji, włodarze Unii zamierzają zmienić te przepisy tak by derywaty traktować jednak jako zobowiązania budżetowe - zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Cud Rostowskiego może się więc okazać powtórką z greckiej tragedii.
Wydawać by się mogło, że w imię racji stanu Rostowski powinien uchylić rąbka tajemnicy i przedstawić strukturę, skalę transakcji SWAP jak i ich wpływ na poziom zadłużenia na koniec zeszłego roku - za nim tego odkrycia dokonają rynki finansowe. Bowiem wtedy z pewnością będzie się to wiązało z gwałtowną dewaluacją złotego..."
CUda ! Cuda i do przodu ...
Re: Złoty coraz mocniejszy, kto na tym skorzysta?
wszedzie mi chca wlasnie wcisnac euro
” Konieczna jest polityka utrzymywania ludzi w stanie głupoty.” Mao Zedong
I po co te śmieszne "analizy" anali