
Autor: Inga Czerny
- Musimy kontynuować walkę w sprawie tego ważnego pakietu i nie poddawać się. Liczę na konstruktywną pomoc socjalistów - powiedział lider liberałów Guy Verhofstadt po głosowaniu.
Deputowani domagają się większego automatyzmu w sankcjonowaniu niesubordynowanych krajów. Chcą takiej procedury nakładania sankcji na kraje nieprowadzące odpowiedzialnej polityki budżetowej, która utrudni ministrom finansów odrzucanie dyscyplinujących rekomendacji Komisji Europejskiej.
Chodzi o pakiet pięciu rozporządzeń i jednej dyrektywy (dlatego potocznie zwie się on sześciopakiem), którego celem jest przede wszystkim wzmocnienie unijnego Paktu Stabilności i Wzrostu trzymającego w ryzach finanse publiczne krajów UE. Pakiet, zaproponowany przez KE we wrześniu ubiegłego roku, to efekt dyskusji, jaka rozgorzała w UE od czasu kryzysu greckiego, który zagraża stabilności euro.
Pakiet przyjęli już ministrowie finansów państw UE (Rada Ekofin), ale nie ma zgody między nimi, a eurodeputowanymi. Eurodeputowani mieli głosować dziś, czyli tuż przed rozpoczynającym się w Brukseli szczytem przywódców państw UE. Ci mieli ostatecznie zatwierdzić pakiet, wysyłając do rynków silny sygnał, że UE szybko reaguje na kryzys i wzmacnia fundamenty dla euro.
Europosłowie przyjęli jednak stanowisko wobec wszystkich sześciu aktów prawnych wraz z poprawkami, ale nie głosowali ws. ostatniego legislacyjnego raportu, odkładając głosowanie na początek lipca, czyli najbliższą sesję PE w Strasburgu. Do tego czasu sprawozdawcy PE liczą na przekonanie ministrów.
Francuscy politycy przyznają nieoficjalnie, że Rada ministrów finansów i tak poszła już na duże ustępstwa z PE i trudno oczekiwać, by poszła na większe. - Nasz kompromis i tak jest już zrównoważony - twierdzą.
Na drugiej stronie przeczytasz jakie sankcje mają dotyczyć krajów strefy euro.
Polska może liczyć na nieoczekiwane wsparcie w walce o hojne, unijne dotacje.
Protest zorganizował miliarder Bidzina Iwaniszwili, rozpoczynając kampanię przed jesiennymi wyborami do parlamentu.