
Autor: Michał Kot
Europosłowie napiętnowali wykorzystanie funduszy UE - np. kredytów Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju - do subsydiowania przemysłowej hodowli trzody, w której występuje ryzyko uodpornienia zwierząt na antybiotyki, skażenia mięsa groźnymi dla ludzi dioksynami oraz zanieczyszczenia środowiska. Ponadto - podkreślali - na powstawaniu wielkich zakładów cierpią rolnicy stosujący tradycyjne metody hodowli.
- Taka forma przemysłowej produkcji jest przede wszystkim na szkodę polskich rolników i polskich konsumentów. Szkodzi środowisku i obszarom wiejskim, więc ma poważny, negatywny wpływ na całe życie na wsi - powiedział francuski eurodeputowany Jose Bove, znany z radykalizmu antyglobalista, lider rolniczych związków zawodowych.
- W ramach przyszłej reformy Wspólnej Polityki Rolnej można zakazać rozwoju takich przemysłowych ferm i ograniczyć liczbę trzymanych tam zwierząt. To problem ogólnoeuropejski - Polska stała się przystanią wielkich koncernów międzynarodowych, ale w Danii, Holandii, francuskiej Bretanii jest tak samo, tylko firmy są inne - dodał.
Zobacz fragmenty filmu Pig Business:
- Gospodarstwa przemysłowe powinny być zakazane w UE. Należy jednocześnie zakazać importu produktów mięsnych z takich gospodarstw spoza UE. Nie można zezwalać na tworzenie nowych dużych gospodarstw, a te, które istnieją, trzeba stopniowo wyeliminować - apelował Janusz Wojciechowski z PiS.
Europosłów sprzeciwiających się przenoszeniu amerykańskich przemysłowych sposobów hodowli trzody do UE poparła reżyserka filmu i autorka brytyjskiej kampanii Pig Business Tracy Worcester.
Najwięcej trzody zostanie wyprodukowane w Niemczech - szacuje Eurostat. W pierwszym kwartale 2012 r. produkcja w całej UE wyniesie 64,8 mln sztuk.
Protest zorganizował miliarder Bidzina Iwaniszwili, rozpoczynając kampanię przed jesiennymi wyborami do parlamentu.