
Autor: Inga Czerny, Michał Kot
- Zależy nam na stabilizacji europejskiej gospodarki i dobrej przyszłości euro - uzasadnił decyzję Dowgielewicz. - Jako jedna z największych gospodarek w UE chcemy uczestniczyć w tworzeniu mechanizmu.
Jak dodał, decyzja nie oznacza jeszcze udziału finansowego Polski w przyszłym mechanizmie, który ma zacząć działać od 2013 roku. Na razie to kwestia jego kształtu - powiedział.
Premier Donald Tusk mówił jednak w grudniu, kiedy zapadała na szczycie UE decyzja o powołaniu mechanizmu, że Polska bierze pod uwagę ewentualne obciążenia finansowe. Jak się zastanawiamy i oceniamy, co się dzieje w Europie i na świecie, to lepiej nawet ryzykować, że trzeba będzie coś wyłożyć, ale być w tej grupie państw mimo wszystko najbogatszych w tej części świata i liczyć na ich pomoc, jeśli - odpukać - u nas coś nie będzie grało - mówił premier, zapowiadając, że Polska poważnie rozważa uczestnictwo w mechanizmie.
Podobnego zdania są źródła w Komisji Europejskiej, pragnące zachować anonimowość. Wszystko jest gołosłowne jeśli nie deklaruje się udziału finansowego - powiedziały w poniedziałek.
Gotowość Polski wynika z obaw o podział Europy na dwie prędkości: strefę euro i resztę UE, czemu polski rząd od miesięcy stara się zapobiec w pracach nad wzmocnieniem zarządzania gospodarczego i dyscypliny finansowej po kryzysie. W Brukseli uważa się, że stały mechanizm antykryzysowy dla strefy euro będzie zaczątkiem jej instytucjonalizacji, za czym może pójść harmonizacja polityk gospodarczych eurolandu.
- Europa już się dzieli - przyznał przedstawiciel KE. Dodał, że skoro coraz poważniej traktujemy zarządzanie gospodarcze, to Polska powinna w tym uczestniczyć co najmniej nogą w drzwiach.
Unia daje sobie czas do marca
Ministrowie finansów strefy euro mają do marca zdecydować o kształcie mechanizmu antykryzysowego, w tym o jego wielkości i udziale sektora prywatnego, czyli banków i funduszy inwestycyjnych, w ponoszeniu konsekwencji restrukturyzacji długu ratowanego kraju.
W 2011 roku polskie firmy zainwestowały w Niemczech 398 milionów euro.
Obraz Zumy - Włócznia - wywołał najburzliwszą od lat debatę o rasizmie, sztuce, granicach wolności słowa, a także jakości politycznego przywództwa.
Dziad wspomoże bogacza?