
Główne hiszpańskie centrale związkowe - Generalna Unia Pracy (UGT) i Komisje Robotnicze (CCOO) - zapowiedziały na wspólnej konferencji prasowej w Madrycie zorganizowanie 19 lutego w całej Hiszpanii protestów przeciwko uchwalonej poprzedniego dnia przez rząd reformie prawa pracy. Będą one miały formę marszów ulicznych.
Od stopnia udziału pracowników w tym proteście obie centrale uzależniają zwołanie strajku generalnego przeciwko dekretowi konserwatywnego rządu premiera Mariano Rajoya.
Rządowa reforma przeprowadzona pod presją Brukseli, Europejskiego Banku Centralnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego - powiedział sekretarz generalny CCOO Ignacio Fernandez Toxo - obniża koszty zwolnień pracowników, niemal eliminuje możliwość odwoływania się do sądu, jest brutalna.
Również sekretarz generalny UGT Candido Menedez uważa, że możliwość zwolnienia pracownika nawet z zaledwie 15-dniowym terminem wypowiedzenia eliminuje kontrolę sądów nad zwolnieniami.
Czytaj więcej
Oni już mają sposób na kryzys w Hiszpanii Minister gospodarki przedstawił swój plan ratunkowy zatwierdzony na posiedzeniu rządu jako jeden z jego priorytetów. Wyraził też obawę, że konsekwencją zmian wprowadzonych przez rząd będzie dalsze zubożenie hiszpańskiej klasy średniej
Minister zatrudnienia w rządzie Partii Ludowej Fatima Banez, broniąc reformy wprowadzonej na zasadzie dekretu, oświadczyła, że ma ona na celu powstrzymanie w gospodarce krwotoku, jakim jest ciągły wzrost bezrobocia.
Rząd argumentuje, że zapewnienie większej płynności rynkowi pracy umożliwi znalezienie zatrudnienia młodym Hiszpanom. Obecnie bowiem 50 proc. Hiszpanów wieku od 16 do 24 lat nie może znaleźć pracy.
Hiszpańscy przywódcy związkowi twierdzili jednak na konferencji prasowej, że antykryzysowa reforma rządowa będzie miała wręcz przeciwny skutek: przyspieszy nadejście chwili, w której bezrobocie w Hiszpanii wzrośnie z obecnych 5,4 miliona ludzi (23 proc. aktywnej zawodowo populacji) do 6 milionów.
Hiszpańscy ekonomiści - pisze w sobotę największy dziennik hiszpański El Pais, komentując reformę prawa pracy - zwracają uwagę na fakt, że gdzie indziej w Europie operacjom zamrażania lub obniżki zarobków towarzyszą na ogół większe gwarancje stabilizacji zatrudnienia.
Część ekspertów - dodaje dziennik - broni reformy, twierdząc, że dewaluacja pracy jest formą odzyskania przez hiszpańską gospodarkę konkurencyjności, co pozwoli na wzrost produkcji i zatrudnienia.
Krytycy reformy wyrażają jednak obawy, że doprowadzi ona do dalszego kurczenia się rynku wewnętrznego, jeszcze większego spadku popytu i utraty coraz większej liczby stanowisk pracy - konkluduje dziennik.
| O kryzysie w Hiszpanii czytaj w Money.pl | |
|
Rząd ustalił im pensje, sprzeda 1 mln mieszkań Hiszpański rząd rozpoczął reformę systemu finansowego. |
|
Bezrobocie przekroczyło 50 procent. Gdzie? Liczba osób bez pracy jest już największa od 1995 roku. Władze uważają, że ponad pięć milionów bezrobotnych jest liczbą astronomiczną. |
|
Hiszpania pogrąża się, a miało być lepiej Bank centralny obniżył prognozy dotyczące hiszpańskiej gospodarki. Ostrzegł, przed jeszcze większym bezrobociem. |
Sport
Adam Małysz, polski skoczek narciarki, obecnie kierowca rajdowy, został wytypowany, jako polski kandydat do... więcej »
W kraju, liczącym 2 mln mieszkańców, pracę przerwało 80 tysięcy nauczycieli, lekarzy, policjantów i pracowników różnych służb.
Obraz Zumy - Włócznia - wywołał najburzliwszą od lat debatę o rasizmie, sztuce, granicach wolności słowa, a także jakości politycznego przywództwa.