Na skróty
Money.plGospodarkaWiadomości gospodarczeHistoria bezrobocia: pracę traciło nawet 9 tysięcy osób dziennie
Bartłomiej Dwornik
Bartłomiej Dwornik, redaktor Money.pl
2010-01-13 06:00
Historia bezrobocia: pracę traciło nawet 9 tysięcy osób dziennie
fot: PAP/CAF/Stanisław Jakubowski

Historia bezrobocia: pracę traciło nawet 9 tysięcy osób dziennie

Autor: Bartłomiej Dwornik


Poleć artykuł:

Co trzeci Polak nie ma wątpliwości. To bezrobocie i trudności ze znalezieniem pracy są najbardziej negatywnym skutkiem zmian ustrojowych sprzed 20 lat.

W 1990 roku przestało obowiązywać popularne hasło czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy, wraz z wynikającymi z inflacji wariacjami na temat kwoty. Obowiązek pracy przestał istnieć, a w świadomości Polaków funkcjonować zaczęło pojęcie, dziś powszechnie uznawane za upiora zmian ustrojowych - bezrobocie. To ono jest bohaterem kolejnego odcinka cyklu XX-latka, podsumowującego zapoczątkowane przez reformy Leszka Balcerowicza zmiany gospodarcze w Polsce.

12 milionów widzów Kuronia

Zachęcamy do głosowania
na najlepszego ministra finansów minionego 20-lecia!

Pierwszy pomiar stopy bezrobocia, w styczniu 1990 roku wrażenia jeszcze nie robił. Według GUS pracy nie miało wówczas 0,3 procent czynnych zawodowo Polaków. Bezrobotnych zaczęło jednak lawinowo przybywać i już pod koniec roku okazało się, że pracy nie ma przeszło 1,1 miliona osób.

Trudno się zatem dziwić, że cotygodniowe, telewizyjne pogadanki z pierwszym niekomunistycznym ministrem pracy - Jackiem Kuroniem - gromadziły przed telewizorami nawet 12 milionów zaniepokojonych rozwojem wypadków widzów.

Kuroń nie tylko mówił, ale również robił. Nierozerwalnie związanym z nim atrybutem będzie już na zawsze talerz zupy, ochrzczonej od jego nazwiska mianem kuroniówki, którą na ulicach Warszawy osobiście rozdawał najbiedniejszym. Nazwę tę przejął później w potocznej polszczyźnie zasiłek dla bezrobotnych.


źródło: Główny Urząd Statystyczny, Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej
dane za 2009 - szacunki Ministerstwa Pracy na koniec grudnia
stopa bezrobocia w 2010 roku - za projektem ustawy budżetowej

Kuroń jeździł też po Polsce, słuchał ludzi i tłumaczył zachodzące zmiany. Nie nosił garnituru, budził zaufanie, więc ludzie mu wierzyli. Wierzyli też, że państwo nie zostawi ich samym sobie. Jeszcze w styczniu 1990 roku 57 procent ankietowanych przez CBOS było przekonanych, że tracąc pracę, będą mogli liczyć na pomoc państwa. Wątpliwości miały cztery na dziesięć osób.

Rzeczywistość zweryfikowała jednak tę wiarę. Już osiem lat później dwie trzecie Polaków miało świadomość, że na bezrobociu będą musieli radzić sobie sami.

W kolejce po zasiłek

W krajobraz rynku pracy wpisywać się zaczęły wydzielane od 1990 roku z wydziałów do spraw zatrudnienia urzędów miast i gmin nowe jednostki. Urzędy Pracy, pieszczotliwie nazywane pośredniakami doczekały się nawet uwiecznienia w tekstach przebojowych piosenek. Dość wspomnieć refren przeboju Mój dom grupy IRA z 1991 roku, czy Na bruku zespołu T.Love, z płyty wydanej rok wcześniej.

Pośredniaki szybko stały się symbolem zapaści na rynku pracy. Nie sposób się temu dziwić - już w drugim roku transformacji w kolejkach do rejestracji i po zasiłek stało przeszło dwa miliony Polaków. A w najgorszym okresie, na początku tego wieku, zarejestrowany był w nich co piąty zdolny do pracy Polak.

Zasiłek dla bezrobotnych to przywilej dla bardzo nielicznej grupy osób zarejestrowanych w urzędach pracy. W 1995 roku przysługiwał jeszcze połowie bezrobotnych. Od 2001 roku na finansowe wsparcie może liczyć jednak mniej niż co piąty bezrobotny.W rekordowym pod tym względem styczniu 2004 roku codziennie przybywało 9,3 tysiąca bezrobotnych. Do urzędów pracy w całej Polsce zgłosiło się ponad 291 tysięcy osób. Rekordową liczbę zarejestrowanych Polaków urzędy pracy odnotowały jednak rok wcześniej. W lutym 2003 w oficjalnych statystykach figurowało dokładnie 3 mln 344 tys. 158 osób, a stopa bezrobocia sięgnęła rekordowego poziomu 20,7 procent.

Nowa forma kredytu: zeszyt

Ci, którym dane było uniknąć zawirowań i nie musieli martwić się o znalezienie nowej posady, cieszyć się mogli rosnącymi płacami - choć rzecz jasna nie tak szybko, jak by chcieli. To nie one jednak przejdą do historii, jako kolejny symbol przemian. Tym została często ostatnia deska ratunku dla tych, którym pieniędzy do pierwszego nie wystarczało. Zakupy na zeszyt.


źródło: Główny Urząd Statystyczny, Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej
kwoty za lata 1989-1994 przeliczone zostały na złote po denominacji z 1995 roku
średnia płaca za 2009 - stan na III kwartał, za 2010 -
za projektem ustawy budżetowej
płaca minimalna w 2010 - stan na styczeń

Zjawisko przetrwało po dziś dzień praktycznie w całym kraju, jednak kojarzone było głównie z wiejskimi sklepami. Przede wszystkim za sprawą likwidowanych molochów, jakimi były Państwowe Gospodarstwa Rolne.

Na terenach popegieerowskich stopa bezrobocia i tak zwany poziom wykluczenia jest do dziś najwyższa w Polsce.
Sejm ostatecznie wydał na nie wyrok 19 października 1991 roku. Szybko jednak okazało się, że spora grupa spośród 700 tysięcy byłych pracowników PGR-ów nie potrafi sobie poradzić w nowej rzeczywistości. Obraz bezradności, jaka zapanowała na terenach hołubionych przez ludową władzę przedsiębiorstw utrwalała dodatkowo rodzima kinematografia.

Zrealizowany przez TVP w 1997 roku film Arizona Ewy Borzęckiej zdobywał nagrody na kilku festiwalach. Cztery lata później, przerysowany temat popegiereowskiej rzeczywistości posłużył też Juliuszowi Machulskiemu za kanwę komedii Pieniądze to nie wszystko.

Za chlebem na Zachód

Odsetek Polaków bez pracy wyraźnie zaczął maleć w 2004 roku. Statystyczny, pozytywny trend utrzymał się przez cztery lata. W 2008 roku udało się, pierwszy raz w historii, nie licząc roku 1990, osiągnąć poziom poniżej 10 procent.

Jednak to nie poprawa sytuacji w kraju - choć ona również oczywiście miała wpływ - była decydująca. Nie sposób nie zauważyć, że statystyki wyraźnie zaczęły się poprawiać wraz z otwarciem rynków pracy w Unii Europejskiej, po przystąpieniu Polski do Wspólnoty, w maju 2004 roku.


źródło: Główny Urząd Statystyczny, stan na koniec poszczególnych lat

Według ostatnich danych GUS, za pracą wyjechało z Polski ponad 2 miliony tak zwanych nowych emigrantów. Większość - po 2004 roku. Dziś jest ich prawie trzykrotnie więcej niż przed akcesją, a w przypadku krajów Unii przyrost jest jeszcze większy. W porównaniu z pierwszymi danymi, zebranymi podczas Narodowego Spisu Powszechnego z 2002 roku, nowa Polonia w krajach Unii jest dziś cztery razy liczniejsza.


źródło: Centrum Badania Opinii Społecznej,
Dwadzieścia lat przemian ustrojowych w Polsce

Problemy na rynku pracy i wynikające z nich wprost kwestie utrzymania wymieniamy w pierwszej kolejności, myśląc o negatywnych skutkach transformacji zapoczątkowanych przez reformy Leszka Balcerowicza. Wśród dziesięciu największych zmian in minus, jakich w związku z nimi doświadczyliśmy, aż cztery związane są właśnie z tą sferą życia

Jednak, pomimo minusów, zdecydowana większość Polaków jest dziś przekonana, że warto było dwadzieścia lat temu zmieniać panujący w kraju ustrój. W ubiegłym roku do takiego stanowiska przyznawało się ankieterom CBOS aż 82 procent Polaków. Akceptacja rośnie wraz z upływem czasu. Na podobne pytanie, zadane w 1994 roku twierdząco odpowiedziało tylko 60 procent Polaków.

Raporty Money.pl
1000 emigrantów na każdy dzień członkostwa
Fala nowej emigracji zarobkowej liczy około 2,2 miliona osób. Ponad 1,8 miliona z nich wyjechało do pracy do krajów Unii Europejskiej.
Młoda emigracja ucieka tylko z Ameryki
Co trzeci Polak chce wracać z USA do kraju. W sumie w tym roku wróci co dziesiąty emigrant - wynika z badania Money.pl.
Obalamy mit - nie będzie masowych powrotów z emigracji
Cztery piąte emigrantów nie wróci do Polski w najbliższym czasie - wynika z badania Money.pl.



Re: XX-latka. Pracę traciło nawet 9 tysięcy osób dziennie

artur xxxxxx / 188.146.42.* / 2010-01-15 12:51
Po tym wykresie bezrobotnych widać, że w 1997roku Buzek i jego banda nieudaczników zwana ministrami zarżnęli swoimi pseudo reformami odradzającą się gospodarkę.
Strach pomyśleć, że ten człowiek - porażka, z zerowym poparciem pod koniec swojego urzędowania, może wrócić do polskiej polityki jako premier lub prezydent.

Re: XX-latka. Pracę traciło nawet 9 tysięcy osób dziennie

krakus pl / 81.219.244.* / 2010-01-14 12:12
teraz jest "j****** na kogoś ch*** masz" " j****** sam możesz mieć ch*** albo średnio" "j**** na ciebie inni lub wały robisz to masz w ch**"??

Re: XX-latka. Pracę traciło nawet 9 tysięcy osób dziennie

business2peopledotpl / 2010-01-13 15:55 / Bywalec forum
"czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy" to hasło wciąż jest aktualne np. w urzędach, PKP, poczcie polskiej, państwowym szkolnictwie wyższym.
wizytator / 77.254.179.* / 2010-01-14 20:40
"...państwowym szkolnictwie wyższym",i w szkolnictwie średnim i podstawowym też. A kuratorium oświaty w Bydgoszczy jest tego dobitnym przykładem (m.in. sprawa samobójstwa katechetki z Płużnicy).
arch / 2010-01-13 17:55 / Tysiącznik na forum
Ale trzeba płacić POdatki -" PrOstytutka ma zapłacić 2,3 mln zł podatku -
Katowicki Urząd Kontroli Skarbowej nałożył 2,3 mln zł podatku na kobietę, która twierdzi, że jest prostytutką ."
ww.pb.pl/4/a/2010/01/13/Prostytutka_ma_zaplacic_23_mln_zl_podatku?readcomment=1#comment
mateoo2 / 2010-05-31 11:35
Czyli prostytucja w Polsce jest jednak legalna?
AlfonsCudak / 87.205.255.* / 2010-01-14 12:22
To nie POdatek. Działkę musi odpalić bez szemrania.
w345678 / 145.237.92.* / 2010-01-14 12:10
Wersja "na prostytutkę" to ograny numer, kiedy ktoś chce się wyłgać z podatku od dochodów ze źródeł nieujawnonych.

To nic dziwnego, w każdym urzędzie była taka sprawa.

Re: XX-latka. Pracę traciło nawet 9 tysięcy osób dziennie

rep / 79.186.29.* / 2010-01-13 15:22
Moim zdaniem z Balcerowiczem powinna współpracować, jako przemier Pani Taczer (fonetycznie), ponieważ bezrobocie jest odwrotną funkcją rozwoju, a w Polsce jej nie ma, bo nie ma na to pieniędzy i woli politycznej. Pieniądze zjada biurokracja licytująca się wielokrotnością średniej płacy (faktycznie zawyżonej dzięki biurokracji). Znana nam z historii Pani Taczer zablokowała pensje urzędników, przez blokadę sumy wynagrodzenia. Podwyżki dla biurokracji mogły być tylko wtedy jak się ktoś zwolnił, czy podwyżki za pieniądze zwolnionych biurokratów. U nas natomiast istnieje podwyżka coroczna, trzynastki ( w zakładach prywatnych ich nie ma), a także koszt biurokracji zwiększa się przez wrost zatrudnienia.
Dojdzie do takiej sytuacji, że biurokracja będzie decydować, kto ma zająć jakieś stanowisko w rządzie, bo w przeciwnym wypadku wyprodukuje się jakąś ciekawą notatkę obciążającą. W tej chwili można już obserwować wpływ biurokacji na rządzenie, bo kłótnie posłów i ministrów są powodowane różnymi produktami biurokracji.
Bejbionbord / 82.210.157.* / 2010-01-13 19:27
Wykonawcy planu likwidacji konkurencji zachodniego przemysłu i hodowli taniej siły roboczej na terenie Polski, nie przewidzieli, że sprytni Polacy utworzą sobie setki "wyższych" szkół i zasiądą za biurkami zamiast robić na bogów-kapitalistów.

Re: XX-latka. Pracę traciło nawet 9 tysięcy osób dziennie

Pilsener / 2010-01-13 09:36 / Sofciarski Cyklinator Parkietów
Za mało osób traciło tš pracę, reformy Balcerowicza bardzo szybko zastopowano, w wyniku czego po 20 latach:
- 46% ogółu zatrudnionych pracuje wcišż dla państwowych molochów, będzie ich więcej, jeœli uwzględnimy spółki formalnie prywatne, ale de facto wcišż pod kontrolš partii i zwišzkowców, jak np. KGHM
- dalej obowišzuje proteza w postaci systemu partyjnego zamiast demokracji, powszechna jest korupcja i łamanie praw człowieka, dzielenie ludzi na gorszych i uprzywilejowanych
- mamy rekordowš liczbę osób w wieku produkcyjnym (około 50%), które nie pracujš, dlatego oficjalne bezrobocie można o kant d.. potłuc. W polsce walczy się z bezrobociem rozdajšc renty, wczesne emerytury czy państwowe posady
- nasze PKB i œrednia płaca nawet nie zbliżyły się do œredniej starej UE
- emigracja dalej jest powszechnym sposobem na poprawienie jakoœci życia
- w wyniku wypowiedzenia przez kolejne polskie rzšdy wojny sektorowi prywatnemu oraz zagranicznym inwestorom gospodarka przestała się dynamicznie rozwijać, z liderów gospodarczych staliœmy się outsiderami
- pozycja koœcioła wcišż jest uprzywilejowana, sierp i młot zastšpił krzyż a naukę manifestu komunistycznego katechizm powszechny - demokracja nie na tym polega, że zastępuje się jednš ideologię innš
- wcišż nie rozliczono się z przeszłoœciš
- cały szereg innych spraw, które czyniš polskę podrzędnym i zaœciankowym krajem

Oczywiœcie kolejne rzšdy ludzi takich jak Tusk, Kaczyński, Pawlak czy Miller zwalajš brak demokratycznych i kapitalistycznych reform na liberałów i Balcerowicza. Niestety zdecydowana większoœć polaków jest przeciwko demokracji i kapitalizmowi a politycy na tym żerujš.
Floyd / 2010-01-13 15:12 / Tysiącznik na forum
Ja tam nie jestem politykiem, ale jestem zdecydowanie przeciwko takim jak ty, ale tego nie zrozumiesz nigdy. Sierp i młot ci się nie podoba ale i krzyż ci się nie podoba, pewnie dziki zachód w najgorszym wydaniu by ci pachniał. Spotykam takich jak ty w realnym życiu, obrzydliwość.
Pilsener / 2010-01-13 22:31 / Sofciarski Cyklinator Parkietów
Ideologia to sprawa prywatna, możesz być komunistą, faszystą, czy innym ortodoksem - ale W DOMU. Partia i rząd nie są od tego, by narzucać czy decydować o wyższości faszyzmu nad komunizmem, komunizmu nad buddyzmem itp. itd. etc. A krzyż nie podoba mi się głównie dlatego, że jest symbolem władzy i zniewolenia, triumfu systemu nad jednostką.
Floyd / 2010-01-14 00:10 / Tysiącznik na forum
Zarzucasz innym, że narzucają ci swoje poglądy które powinny być prywatną sprawą, a Ty? Czyżbyś nie .widział, że również pragniesz narzucać innym swoje poglądy które też powinny być Twoją prywatną sprawą.
man13 / 2010-01-13 12:48 / Tysiącznik na forum
Takie zmiany nigdzie nie przeszły gwałtownie. Przechodzenie z fantazji do realiów potrzebuje czasu i uporu. To tak jak z nałogami.

Re: XX-latka. Pracę traciło nawet 9 tysięcy osób dziennie

ŻĄDŁO / 79.188.238.* / 2010-01-13 09:29
TAKIE BEZROBOCIE A ŚNIEG TONAMI LEZY NA WARSZAWSKICH CHODNIKACH, KOMPLETNIE UTRUDNIAJĄC KOMUNIKACJĘ PIESZĄ.

SZUFLE I ŁADOWAC NA KONTENERY I WYWOZIĆ NA CO CZEKACIE W TYM RATUSZU ?

M Y Ś L E Ć TRZEBA !

DOBRZE , ŻE JUŻ KONIEC TYCH BEZNADZIEJNYCH RZĄDÓW W WARSZAWIE
r.warsz. / 85.181.107.* / 2010-01-13 10:05
A w Warszawie bufetowa ani grosza z przeniewierzonych (z walterem) pieniedzy na wywozenie sniegu.Rabnelam pólmiliarda to mam. J. j . pies.

Re: XX-latka. Pracę traciło nawet 9 tysięcy osób dziennie

polak mały / 213.77.7.* / 2010-01-13 08:53
Zapaść demograficzna, kosmiczny dług publiczny, bieda, emigracja, upadek strategicznych gałęzi przemysłu, przewracający się ZUS, chory NFZ i oszukane społeczeństwo przez elity liberałów........

Re: XX-latka. Pracę traciło nawet 9 tysięcy osób dziennie

Pikulin / 213.25.195.* / 2010-01-13 08:38
Z przemysłowego kraju z zapleczem badawczo-rozwojowym stalismy się montownią
polak mały / 213.77.7.* / 2010-01-13 08:49
Którą można przenieść w inne miejsce na świecie w ciągu kilku miesięcy.

Re: XX-latka. Pracę traciło nawet 9 tysięcy osób dziennie

Pajchiwo / 2010-01-13 07:22 / Tysiącznik na forum
Z tego co pamiętam, to bezrobocie tak naprawdę było i wcześniej. Poprawność polityczna bloku sowieckiego nie pozwalała na pokazanie, że wcale nie potrzebujemy tych 20% społeczeństwa do pracy, bo nasza gospodarka jest tak niedorozwinięta, że nie potrafi ich wykorzystać.
Balcerowicz tylko to obnażył.
Tak jak i wspomniany niedorozwój.
Znamienne jest, że sprawcy tego stanu rzeczy, czyli Jaruzelski i inni spadkobiercy PZPR (teraz SLD i mniejsze jej klony) pojawili się dopiero jak niezadowolenie społeczne spowodowane powrotem do rzeczywistości skupiło się na ludziach typu Balcerowicz i Mazowiecki.
Efekt był taki, ze prawdziwi winowajcy wrócili do władzy na długie lata i nikt do nich nic nie miał...
IMHO taka właśnie ucieczka od płacenia rachunku była właśnie celem Okrągłego Stołu dla partyjnych kacyków, którzy musieli sobie zdawać sprawę w jakim stanie jest gospodarka (no bo kto jak nie oni). Zresztą Stan Wojenny unaocznił to nawet najbardziej ograniczonym umysłowo...
Tak to widzę.
dadak / 109.243.208.* / 2010-01-13 09:11
Bardziej sprecyzuj swoje myśli, zrób wywód mniej chaotyczny, proszę Cię bardzo.
raf73 / 89.171.138.* / 2010-01-13 09:53
Dla mnie ten wywód jest OK: bezrobocie było wcześniej, tylko w formie bezrobocia ukrytego. Pracownicy byli zatrudniani, mimo, że nie było takiej potrzeby z punktu widzenia pracodawcy. Cel był, żeby ludzie mieli pracę, a właściwie nie pracę, tylko pensję.
A.T. / 194.73.38.* / 2010-01-13 10:24
I jeszcze nalezy dodac, ze jezeli przedsiebiorstwo jest zmuszane do zatrudniania i placenia pensji ludziom, ktorzy tak naprawde w tej firmie sa niepotrzebni, to zmniejsza sie rentownosc tej firmy. Jesli tych ludzi jest na tyle duzo, ze rentownosc jest ujemna, to konczy sie to bankructwem. Jesli takie firmy sa panstwowe i jest ich duzo (prawie 95% w PRL), to bankrutuje panstwo. Co mielismy okazje obserwowac w 1989 roku.
Bernard+ / 83.22.84.* / 2010-01-13 16:04
Szacuję, że jeszcze w 2009 roku w nierentownych stale wymagających wsparcia budżetowego spółkach z udziałem skarbu państwa pracowało około 1 milion osób mając tam wysokie wystrajkowane w przeszłości wynagrodzenia, na które nie potrafili zarobić sprzedaża swoich produków lub usług. Na czele tej listy są stocznie, kopalnie, spółki PKP, Poczta Polska, Zakłady Zbrojeniowe i kilkaset pomniejszych zakładów w 100% należących do Skarbu państwa, które przez całe 20 lat przemian stale dotowano w sposób jawny lub ukryty a to umarzając im zaległości podatkowe w VAT i podatku od nieruchomości, a to umarzając im niezapłacone miliardy składek ZUS a to udzielając dotacji na restrukturyzację albo na likwidację kopalń a nawet umarzając niezapłacone, chociaż pobrane pracownikom zaliczki podatku od wynagrodzeń PIT - 4. Ciągłe dotowanie i zwalnianie z podatków lub umarzanie zaległości albo postępowania układowe państwowych zakładów z prywatnymi wierzycielami i bankami trwale nierentownych wielkich dinozaurów z epoki PRL pochłonęło ponad 500 mld złotych.
hjfkh / 83.30.124.* / 2010-01-13 17:31
Nie zapomnij że Stocznia w Szczecinie została zabrana jej właścicielom ( ludzie mają akcje stoczni) a potem udawano że jest państwowa dojąc ją. W związku z tym ze duże zakłady pracy sa siedliskiem zamieszek w czasach gdy trzeba walczyć o swoje zamyka się je. Lepiej trzymać małe zakłądy lub obozy tzw monterskie za nasze pieniądze. Iie dopłaca się do budowy fabryk zachodnich koncernów z nzaszych podatków tylko dlatego aby rządowi spadło bezrobocie? Płace są tam żałosne więc praca to nijaka. Polskie firmy się zamyka bo rozwijała się tam Polska myśl. Głupim narodem najłatwiej sterować. Hitler i Stalin dawno już to zrozumieli i dlatego wymordowano Polską inteligencję.
Reklama

Po godzinach

Naukowcy potwierdzają. Dwa piwa i po problemie!

Osoby będące pod niewielkim wpływem alkoholu mają lepszą zdolność do rozwiązywania niektórych problemów - dowodzą naukowcy Uniwersytetu Illinois. więcej »