
Grzegorz Kołodko jest zdania, że wejście Polski do strefy euro jest kwestią naszej racji stanu. Dlatego też profesor po spotkaniu z prezydentem Lechem Kaczyńskim powiedział, że nie dziwi go zainteresowanie głowy państwa tą sprawą.
Grzegorz Kołodko podkreślił, że tak jak było miejsce dla Polski w Unii Europejskiej, tak i jest dla niej miejsce w strefie euro. Dla niego kwestią podstawową jest kurs, po jakim będzie złotówka przeliczana na europejską walutę. I na tę sprawę - jak mówił profesor w Pałacu Prezydenckim - zwracał uwagę Lecha Kaczyńskiego.
Grzegorz Kołodko podkreślił, że musi być to kurs, który będzie stwarzał prawdopodobieństwo utrzymania dobrobytu polskich rodzin. Jego zdaniem, kurs ten powinien być ustalony bliżej 4 złotych niż 3 i pół czy nawet trzech złotych 20 groszy.
Mistrzostwa Europy
Recepta jest prosta. Siła leży oczywiście w piłkarzach, jednak to my - kibice musimy ją wyzwolić. Jak to zrobić? Wystarczy by każdy z nas zabrał na mecz dużą, odblaskową strzałkę. więcej »
Jarosław Kaczyński ujawnił, czy jego ludzie wyjdą na ulice. Ogłosił jednostronny rozejm. Mówi sam do siebie, ten żart się nie udał - komentują politycy Platformy.
Chodzi o gromadzenie informacji o milionach Brytyjczyków - przy okazji fotografowania ulic dla potrzeb funkcji Street View.
Re: Kołodko: Wejście do strefy euro kwestią racji stanu
Re: Kołodko: Wejście do strefy euro kwestią racji stanu
Jedynym drogowskazem dla rządu Donalda Tuska jest doprowadzenie do maksymalnego osłabienia gospodarczego i społecznego potencjału Polski. Przeżywamy kolejne podwyżki cen żywności, usług, nośników energii, już teraz zapowiada się fala podwyżek w miesiącach wakacyjnych. Kto to wytrzyma? Na pewno nie ludzie, którzy muszą przeżyć miesiąc za 800-900 zł. A jeśli jeszcze muszą kupić leki, to dramat już pełny. I "wybór": lekarstwa czy chleb.
Podobny charakter ma tzw. strategia prywatyzacyjna obejmująca 740 spółek z udziałem skarbu państwa, w istocie - wyprzedaż przez państwo ostatniego mienia.
Twierdzimy, że polityka rządu jest polityką z góry zaplanowaną. Nie można mówić o przypadkowości, gdy niszczona jest służba zdrowia, a tzw. restrukturyzacja szpitali służyć ma wyłącznie ich sprzedaży i likwidacji, podobnie zresztą wygląda sprawa z prywatyzowanymi uzdrowiskami, finansami państwa, narastającą inflacją, pozostawieniem wymierzonego w klientów tzw. podatku Belki czy ostatnio największą zmorą nakręcającą wzrost cen - wysoką akcyzą na paliwa, utrzymywaną przez rząd.
To niektóre jedynie przykłady "cichego" niszczenia państwa, a więc i niszczenia rodziny, gdyż pogarszająca się sytuacja ekonomiczna wraz z liberalnym systemem oświaty powodują rozpad tej najważniejszej komórki społecznej. Coraz częstsze w Polsce staje się tzw. eurosieroctwo czy przemoc ze strony dzieci i młodzieży.
Na takie niszczenie państwa nie może być naszej zgody! Ten rząd musi jak najszybciej runąć, inaczej czeka nas katastrofa.
Musimy się zorganizować tak jak niegdyś dla obalenia "komuny", by rządowi Tuska oraz Platformie Obywatelskiej patrzeć na ręce i ujawniać jej "przekręty". Prowadzić ogólnopolski monitoring złodziejstwa i oszustw politycznych.
Gdy Polską rządzili postkomuniści, powołaliśmy wraz z naszymi Czytelnikami Ogólnopolski Ruch Narodowy, który właśnie monitorował działalność władzy. Plonem jego działalności były raporty i wystąpienia. Uważamy, że dziś nadszedł czas, by działania ORN w pełni reaktywować.
Nasza inicjatywa skierowana jest do ogółu Polaków. Jarosław Kaczyński ogłosił w zeszłym tygodniu organizowanie powszechnego ruchu inteligencji, która sprzeciwia się obecnemu kierunkowi rozwoju państwa i uwłaszczaniu się na niej platformerskiej nomenklatury. Jest to idea jak najbardziej słuszna i nie zamierzamy z nią konkurować. Uważamy więc, że to PiS właśnie powinien być osią takiego ruchu, z którym chcemy współdziałać, ale uważamy także, że nie można go ograniczać wyłącznie do inteligencji.
Polska bowiem to nie tylko inteligencja. To także młodzież, emeryci, renciści, kombatanci, rolnicy... Wszyscy oni (rolnicy np. na cenach skupu) na swój sposób odczuwają "cuda" Tuska.
Re: Kołodko: Wejście do strefy euro kwestią racji stanu
BLAGAM!
Re: Kołodko: Wejście do strefy euro kwestią racji stanu
Re: Kołodko: Wejście do strefy euro kwestią racji stanu
Po drugie - kurs EURO na poziomie 4 PLN jest kursem MOCNO zawyżonym. Rzeczywiście w początkowym etapie, może dać to efekt konkurencyjności naszych produktów i nasi, ponoć obecnie mocno zdołowani producenci, odczują ulgę i wzrost zysków. Nie wierzmy jednak, że przełożą się one na wzrost pensji "szarych" pracowników.
Po trzecie, zależy nam chyba na podniesieniu poziomu produkcji i zwiększeniu konkurencyjności naszych produktów. Nie uzyskamy tego bez inwestycji w park maszynowy, pochodzący z lepiej rozwiniętych krajów.
Po czwarte, grupa Polaków, posiadających kredyty w walutach nie jest znikoma. Sztuczne zawyżenie kursu spowoduje utracenie zdolności kredytowej dużej części tych osób, co spowoduje kolejny kryzys finansów, doprowadzi część osób na skraj bankructwa i de facto obniży i tak niska w naszym kraju siłę nabywczą znaczącej części społeczeństwa, powoli zaczynającej zaliczać się do tzw. "klasy średniej" - motoru postępu w "normalnych" krajach.
Po piąte,może na początku w naszym kraju, za 600 EURO, kupimy to samo co za 1000 EURO, ale znając zasady rządzące rynkiem, szybko staniemy przed faktem wysokich podwyżek, może nie jednorazowych, a pełzających, których nie zrekompensują ewentualne podwyżki płac, o rewaloryzacji emerytur nie wspominając.
Podsumowując, wymiana PLN na EURO jest konieczna i przesądzona, trzeba to jednak zrobić "z głową", uwzględniając obowiązujące na międzynarodowych rynkach trendy i nie pozwalając wtrącać się w to pseudonaukowym "geniuszom", chcących testować swoje pomysły na żywej tkance, jaką jest naród. Niestety jest ich sporo pośród naszych polityków. Mam nadzieję, że tym razem nie będzie sytuacji, że znowu były dobre zamiary, a wyszło jak zawsze.......
Trudno podejrzewać Pana Kołodko o nieuctwo i tępotę.
Re: Kołodko: Wejście do strefy euro kwestią racji stanu
Re: Kołodko: Wejście do strefy euro kwestią racji stanu
To jest patrzenie na krótką metę (tanie euro i frank), bo jeśli kurs euro będzie zły dla firm które eksportują, to one będą bankrutować, będą zwalniać ludzi, a ludzie będą mieć mniej kasy, więc i gdzie indziej będą zwalniać i i tak ludzie nie będą mieli jak spłacać kredytów skoro nie będą mieli pracy.
Mysle, ze pokutuje niekonsekwentne myslenie, ze jezeli euro to zachodnia waluta, to ceny beda zachodnie i tylko pensje beda przewalutowane dokladnie.
Otoz wszystko sie przewalutuje tak samo, a kurs musi byc ustalony na sensownym poziomie ustalajacym Polske gospodarczo, zgodnie z nasza infrastruktura, przemyslem itd.
Tu postawmy pytanie co nam sie oplaca. Co nam pozwoli zwiekszyc poziom zycia.
Re: Kołodko: Wejście do strefy euro kwestią racji stanu
Może prof. Kołodko przekona wpierw tamte władze, aby dostrzegły swoje racje stanu?
Czy przed przyjęciem wspólnej waluty poziom gospodarek nie powinien się wyrównać?
Dlaczego nagle tak zaczęto się o nas troszczyć? Czy nie jest tak, że UE grozi kryzys i potrzebuje rynków zbytu, a nie konkurentów? Mając własną walutę możemy się bronić kursem. Przy wspólnej walucie już nie.
Czemu Szwecja nie wprowadziła euro - sam nie wiem, może tez byli tam jacyś populiści którzy wmówili 51% ludzi aby zagłosowali przeciw (rządy były za), na szczęście już teraz proporcje się zmieniły, a Szwecja planuje za jakiś czas przeprowadzić referendum w sprawie Euro, podobnie jest w Danii. A czemu teraz a kilka lat temu nie chcieli ?
Bo nie przewidywali, ze kryzys może ich tyle kosztować (np Dania aby bronic kursy musiała podnieść stopy, co oczywiście jest nie na rękę przedsiębiorcą i kredytobiorcą).
Co do Wielkiem Brytanii to sprawa jest inna, oni bardzo cenią swoją walutę i są wstanie płacić miliardy aby ją utrzymać, ale myślę, ze jak ich bardziej kryzys przyciśnie to tez pójdą po rozum do głowy.
Zaletą Euro jest to, że Polska nie będzie musiała się przejmować kursem waluty, więc utrzymywanie rezerw nie będzie już konieczne, dziś jest to $ 50mld , część z tej kasy będzie trzeba wpłacić do Europejskiego banku centralnego, ale nie ma żadnych limitów, można wpłacić ile się tylko chce np €500mln a resztę przeznaczyć na coś rozsądnego (spłatę długów czy coś)
Re: Kołodko: Wejście do strefy euro kwestią racji stanu
1 dolar = 4 zł
1 euro = 4 zł
Na więcej "Polacy" zapracujcie (lenie).
Re: Kołodko: Wejście do strefy euro kwestią racji stanu
Nie wiem skąd u ludzi podejście że jak przejdziemy na euro to ceny zaraz będziemy mieli takie same jak w Unii. Oczywiście dla firm których moc produkcyjna zależy od sprzętu sprowadzanego z zagranicy "za dolary i euro" tak niska wartość naszej waluty raczej nie pomoże w utrzymaniu niskich cen za swoje towary. Jednak może to być przynieść pozytywne rezultaty na dłuższą metę. W końcu Chiny swoje imperium zbudowały właśnie na niskiej wartości swojej waluty bo opłacało się tam produkować. My możemy tak samo.
A to że polaków nie będzie stać na telewizory plazmowe to mały pikuś w porównaniu z tym że większość będzie stać na przeżycie od pierwszego do pierwszego. Nie tak jak teraz.
Im płacą jednak za całkiem odmienne wnioski. Ci lobbyści przypominają mi naganiaczy wynajmowanych na polowanie. Ich zadaniem jest kierowanie zwierzyny w kierunku myśliwych ze sztucerami. Myśliwych, którzy wcześniej wykładali karmę w paśnikach.
zgadzam sie z profesorem
99% ekonomistów mówi że wejście do strefy euro będzie dobre dla Polski
a kurs 3,60-3,80 najlepszy
??
Jako plusy można wskazać np:
1. Bardziej opłacalny eksport (poprawa konkurencyjności oraz stabilność (!))
2. Poprawa warunków inwestowania w Polsce a co za tym idzie warunków gospodarczych..
3. (Moim zdaniem najważniejszy) W przypadku ataku spekulacyjnego po wejściu do ERM II łatwiej bronić waluty przy kursie słabszej waluty zachowując wachanie +/- 15% dla dwóch przypadków:
a) ilość walut przy kursie niższym potrzebna do skupowania PLN jest o wiele mniejsza (kurs PLN wtedy się osłabia) - najbardziej prawdopodobny atak spekulacyjny.
b) ilość PLN potrzebne na skupowanie walut jest wyższy, ale w przypadku ataku spekulacyjnego kurs PLN się umacnia. łatwiej zdobyć PLN niż obce waluty na rynku,a emitenetem nadal jest NBP - mało prawdopodobny atak.
Jako minusy można wskazać:
1. Niższe zarobki społeczeństwa (po przeliczeniu na EUR )Na poczatku nie powinno miec to znaczenia dla większości społeczeństwa ponieważ większość nadal kupuje i pracuje w Polsce, a istnieje coś takiego jak substytut produktu, niekoniecznie musi to być produkt importowany.
2. Wyższy koszt obsługi zadłużenia zagranicznego państwa i przedsiębiorstw.
Re: Kołodko: Wejście do strefy euro kwestią racji stanu
Co do kursu, to tez racja, lepiej parę groszy wyżej aby eksport kwitł, niż niżej aby importowane towary były tańsze.
Trzeba promować EKSPORT a nie import, moim zdaniem kurs wymiany powinien być około 3,8zł za €1
Re: Kołodko: Wejście do strefy euro kwestią racji stanu
"Faktem jest , że ceny w Niemczech wzrosły
drastycznie i wyraźnie odczuwają wszędzie tam
,gdzie wprowadzono 'euro' . Np: włoscy emeryci teraz
"zęby w stół" ! Bieda aż piszczy . Na nic ich
nie stać . Niemcy plują sobie w brodę , że dali
się wpuścić w maliny . Jeszcze gorzej będzie u
Nas ."
Po wprowadzeniu Euro w Niemczech była deflacja, albo inflacja na minimalnym poziomie.
Zawsze znajdzie się ludzi którym się nie powodzi i zrzucają winę na walutę, ale sam osobiście znam ludzi mieszkających w Niemczech i jakoś nie zauważyli różnicy.
Jestem 100% pewny, ze jakby dziś przeprowadzili referendum w sprawie powrotu do marki to ludzie by nie chcieli wracać - no chyba, ze Ci ze wschodnich Niemiec, którzy uważają, ze to przez euro im się pogorszyło, a to po prostu coraz więcej ludzi wyjeżdża do zachodniej części kraju i przez to jest mniej pracy i pieniędzy na wschodzie, na zachodzie nie znajdziesz osoby który by narzekała.
Podobnie jest we Włoszech, bo to tez nie jest taki kraj, ze bogactwo jest w nim równo rozłożone, są regiony biedne i bogate, więc te biedne wmyśliły sobie, ze winowajcą ich biedy jest euro, mimo iż żadne obiektywne dane tego nie potwierdzają.
Re: Kołodko: Wejście do strefy euro kwestią racji stanu
przy przeliczeniu po wysokim kursie piekarz stwierdzi, że na nowy samochód musiał sprzedać 200 000 bułek a teraz musi ich sprzedać 300 000. to co zrobi? podniesie ceny tak, by znów osiągnąć pułap poprzedni! a że tak zrobią wszyscy piekarze (bo czymś muszą jeździć, a producenci samochodów w unii będą trzymać w miarę jednolite ceny - na pewno nie zrobią super promocji dla Polski, bo p. Kołodko wpadł na pomysł obciąć pensje polaków o 20%) to po dupie dostanie Kowalski z Nowakiem, a nie Kołodko ze Skrzypkiem. I to w takim wypadku nastąpi nagły skok cen i deprecjacja wartości pieniądza/pracy. Tylko nie zwalajcie później winy na Unię czy techniczną zamianę PLN na E. To cymbały które ustalą konkretny kurs wymiany będą za to odpowiadać. I można ich wymienić z nazwisk
Wymieniając euro na 4zł budujemy fundamenty do szybkiego zwiększania Naszych pensji w drugiej perspektywie.
Wymieniając euro po 3,5zł od razy dostajemy więcej, ale zamykamy sobie szansę szybkiego wzrostu pensji w przyszłości, za sprawą zmniejszenia atrakcyjności Naszej produkcji.
Zadaniem ekonomistów jest obliczenie co się Nam opłaca DŁUGOTERMINOWO i wprowadzenie właśnie takiego kursy który zapewni Nam to, ze na Euro zyskamy jak najwięcej, bo do Euro wchodzi się nie na rok czy 2 lata, ale na bardzo długo i właśnie w takich długi perspektywach trzeba na to patrzeć.