2001-04-04 16:12
Konsorcjum LNG wciąż bez promesy na obrót gazem...
Autor:
Anna Bytniewska, Puls Biznesu
Konsorcjum, które ma zbudować terminal LNG na Pomorzu, wciąż nie złożyło wniosku do Urzędu Regulacji Energetyki o przyznanie promesy na obrót gazem. Tymczasem taki dokument wymagany jest przez banki, które mogłyby kredytować ten projekt. Jednak URE - kierując się założeniami polityki energetycznej państwa - może odmówić wydania promesy.
Konsorcjum, które zamierza wybudować na Pomorzu Zachodnim terminal LNG, chcąc swoje plany wprowadzić w czyn najpierw powinno uzyskać w Urzędzie Regulacji Energetyki promesę na obrót paliwami gazowymi. Sprawa nie jest jednak prosta.
Kwadratura kołaDla instytucji finansowych promesa to rodzaj zapewnienia ze strony władz administracyjnych, że inwestycja ma racją bytu, a podmiot, który podjął się jej realizacji, zasługuje na zaufanie. Konsorcjum, w którego skład wchodzą największe firmy regionu zachodniopomorskiego nie złożyło jeszcze wniosku o przyznanie promesy na obrót gazem. Prezes Urzędu Regulacji Energetyki wyda ją, jeśli wnioskodawca będzie dysponował środkami finansowymi, gwarantującymi 'prawidłowe wykonanie planowanej działalności', bądź udokumentuje możliwość ich pozyskania. W tym miejscu koło się zamyka. Na decyzje o odmowie lub przyznaniu promesy trzeba czekać dwa miesiące. Tymczasem zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami Konrada Jaskóły, przewodniczącego Konsorcjum Zachodniopomorski Terminal LNG, do połowy roku 2001 mają zakończyć się negocjacje z odbiorcami i dostawcami LNG oraz z inwestorami finansowymi i strategicznymi.
- Wniosek o przyznanie promes złożymy w terminie wiążącym się z kolejnymi etapami rozmów prowadzonych z potencjalnymi partnerami, chcącymi wziąć udział w przedsięwzięciu - enigmatycznie wyjaśnia Konrad Jaskóła.
W rękach UREPrawo energetyczne zawiera jednak sformułowanie, które stawia pod znakiem zapytania możliwość uzyskania przez konsorcjum wymaganej promesy.
- Art. 33 prawa energetycznego mówi, że przy podejmowaniu decyzji o wydaniu promesy czy koncesji trzeba brać pod uwagę interes społeczny i założenia polityki energetycznej państwa. Dopóki jednak wniosek Konsorcjum Zachodniopomorski Terminal LNG do nas nie wpłynie, nie mogę przesądzać jaki wpływ ten zapis będzie miał na decyzję URE - twierdzi Maciej Syroka z departamentu koncesji Urzędu Regulacji Energetyki.
Wszystko zależy od tego, jak to uregulowanie zinterpretuje URE. Urząd może wybrać między korzyściami płynącymi z funkcjonowania terminalu LNG w systemie energetycznym kraju a norweskimi planami rządu.
Fakty są takieRząd określił założenia polityki energetycznej państwa do 2020 r., które zakładają wzrost konsumpcji tego nośnika energii. Nie uwzględniono jednak tego, że zużycie gazu spada m.in. w związku z zaprzestaniem działalności przez wiele firm. A mimo tego - w ramach dywersyfikacji dostaw -przyszłości do Polski ma trafić gaz z rurociągu norweskiego. Zgodnie z założeniem, od Skandynawów rocznie będziemy musieli kupować 5 mld m sześc. tego nośnika energii.
Prognozy zużycia gazu w Polsce mówią jednak o tym, że - biorąc pod uwagę długoletnie dostawy zakontraktowane w Rosji - trudno będzie zagospodarować całą ilość gazu z Morza Północnego. Nie wspominając już o podobnych ilościach LNG, który będzie konkurencją dla norweskiego projektu.
- Państwo nie może walczyć z konkurencją stosując administracyjne zakazy. Priorytetem rządu jest budowa rurociągu norweskiego. W polityce energetycznej państwa nie może jednak zabraknąć tak istotnych dla gospodarki i bezpieczeństwa energetycznego kraju inwestycji jak terminal LNG - podkreśla Konrad Jaskóła.
Aby uniknąć konfrontacji z URE, konsorcjum ZT LNG może zaprosić do współpracy firmy, które mają już odpowiednie koncesje. W Polsce jest blisko 50 firm posiadających już stosowne dokumenty.