Na skróty
Money.plGospodarkaWiadomości gospodarczeNa świątecznym stole coraz więcej jajek
2008-03-21 07:00
Na świątecznym stole coraz więcej jajek

Na świątecznym stole coraz więcej jajek

Autor: Wojciech Figura


Poleć artykuł:
Choć tradycja świąt Wielkiej Nocy od wieków jest niezmienna, cena jajka już niekoniecznie. Jak wynika z obliczeń Money.pl, liczba jajek, którą mogliśmy kupić za średnią krajową pensję w ciągu ostatnich 50 lat, zmieniła się diametralnie.

Dobrobyt można mierzyć na wiele sposobów. Może to być wysokość produktu krajowego brutto na mieszkańca lub wysokość średniej krajowej pensji. A czy można go zmierzyć w jajkach? Może nie jest to najbardziej obiektywne kryterium, ale Money.pl z okazji zbliżających się świąt postanowił spróbować.

Nominalnie cena jajek od 1995 roku nie uległa znaczącej zmianie. Jednak za sprawą wzrostu średniej krajowej pensji, z roku na rok możemy sobie pozwolić na zakup ich realnie większej liczby.

W 1953 roku nasze babcie mogły zakupić 681 jajek. W chwili obecnej liczba ta jest niemal 11 razy większa i wynosi prawie 7475.

Źródło: GUS

Jaja w PRL vs. jaja w III RP

Władysław Gomułka (był u sterów władzy w latach 1956 - 1970) nie popisał się. Przez okres jego władzy tylko o 21 procent zwiększyła się liczba jajek , na które mógł sobie pozwolić obywatel za przeciętnie wynagrodzenie.

Za to jego następca, Edward Gierek (1970 - 1980), to już zupełnie co innego. Za czasów tego pierwszego sekretarza powstawały nie tylko monumentalne pomniki socjalizmu - huty, osiedla, Dworzec Centralny w Warszawie. Towarzysz Gierek zadbał o to, aby nasz stół wielkanocny mógł wręcz uginać się od pisanek. Za jego urzędowania za statystyczną wypłatę można ich było kupić o ponad 73 procent więcej.

Niestety po latach siedemdziesiątych przyszły mroczne lata osiemdziesiąte. Wtedy też obywatelom wiodło się znacznie gorzej. Liczba jajek, na którą mogliśmy sobie wtedy pozwolić za średnią krajową pensję, w ciągu dekady spadła o ponad 30 procent.

Jednak w latach dziewięćdziesiątych nastąpił prawdziwy przełom, o którym pewnie nie marzył nawet towarzysz Gierek. Od 1990 do 2001 roku liczba jajek w koszyku wzrosła ponad pięciokrotnie.

Co prawda było pewne załamanie w latach 1989-1991, bo były to burzliwe czasy transformacji. W 1989 roku inflacja wyniosła około 250 procent, a rok później blisko 600 procent. Dopiero w 1991 roku spadła poniżej 100 procent. Za tak szybkim wzrostem cen nie nadążały pensje, więc i pisanek na wielkanocnym stole było mniej.

IV RP

Lata 2005 - 2007 to okres rządów Prawa i Sprawiedliwości. To także kolejny krok naprzód w kierunku zwiększania dobrobytu obywateli oraz - co za tym idzie - dokładania następnych jajek do koszyka. PiS dołożył obywatelom naszego kraju 6,7 procent.

Na razie nie da się sprawdzić, jak radzi sobie rząd Donalda Tuska - GUS nie opracował jeszcze wszystkich danych.

Wyższość świąt Bożego Narodzenia nad wielkanocnymi

Które święta są ważniejsze? Money.pl nie chciał angażować się w ten spór, ale badając sprawę jajek przy okazji rozwiązaliśmy ten odwieczny dylemat. Boże Narodzenie górą - można śmiało stwierdzić po wysłuchaniu producentów i dystrybutorów jajek.

Przyznają oni, że w okresie bożonarodzeniowym i noworocznym ich sprzedaż zwiększa się od 30 do 50 procent. Na Wielkanoc popyt wzrasta tylko o 25 - 30 procent.

ZOBACZ TAKŻE:

Większość handlowców uważa, że dzieje się tak, ponieważ okres świąt Bożego Narodzenia jest okazją do dłuższego i bardziej hucznego świętowania. Ponadto w okresie zimowym spożycie wszelkiego rodzaju produktów żywnościowych, a więc także jajek, jest większe.

Ale jest też bardziej niepokojące wyjaśnienie. - Tradycja w narodzie zanika. Kiedyś na stole stał kosz pełen pisanek, a teraz zaledwie kilka jaj - tłumaczy Sławomir Piotrowski, właściciel hurtowni Polmir. - Poza tym młode gospodynie są coraz bardziej wygodne. Zamiast upiec ciasto, wolą je kupić w cukierni i mieć spokój.



Re: Na świątecznym stole coraz więcej jajek

andowc / 83.30.92.* / 2008-03-22 15:20
Możemy kupić więcej jajek, ale nie pisanek.
Spożycie spadło bo straszą cholesterolem.
Jajka są najzdrowsze (w/g mnie), ale nasze maniery w jedzeniu (chipsy,cola, itp...),tak zmieniły nasze żołądki, że tego co zdrowe nie umie przetrawić.
Nie żałować jajek, żołądek (układ trawienny) się przyzwyczai i będziemy zdrowi, na pohybel lekarzom.
Dziennie 2 jajka, tyle ile mają zdrowe chłopy.

Re: Na świątecznym stole coraz więcej jajek

nokryd / 2008-03-22 15:06
Ten wykres ale w drugą stronę idealnie pasuje do mojej emerytury.
Co rok mogę kupić mniej jajek.

Re: Na świątecznym stole coraz więcej jajek

szposzczegawczy / 83.30.54.* / 2008-03-22 10:22
A może lepiej byłoby zrobić porównanie ile nasze babcie mogły kupić jajek z nadwyżki pieniędzy które im zostawały, a ile możemy kupić obecnie? Obawiam się, że w przypadku naszych babci ta liczba nie jest zbyt wysoka, ale na pewno dodatnia...

Re: Na świątecznym stole coraz więcej jajek

leiho / 2008-03-21 07:32 / "Tu Ne Cede Malis"
a jeszcze zróbta chłopoki analize ILE litrów benzyny mozemy kupić w porównaniu do zarobków Amerykanów- no smiało, wyjdzie wam zabójcza liczba :)))
maa / 2008-03-21 10:25 / Tysiącznik na forum
Europa nie może sobie pozwolić na takie horrendalne marnotrawstwo, jak Stany Zjednoczone (na ich kretyńskie samochody, czy suburbia). Proszę porównać gęstość zaludnienia.

To się zresztą skończy z końcem dolara jako waluty międzynarodowej. Jeśli w USA nie będą mieć możliwości opodatkowania świata, będą musieli sami się opodatkować, zaorać swoje suburbia, itp.

Teraźniejszy układ spowodowany głównie głupotą Niemców, którzy powodując dwie wojny światowe spowodowali, że Europa awansowała Stany na wyższą pozycję, niż to by wynikało z ich np. pracowitości, czy wykształcenia.
marek19.53 / 83.24.23.* / 2008-03-21 08:21
W latach 70-tych za pensję inspektora budowy mogłem kupić 550 litrów.
Dzisiaj dokładnie tyle samo może kupić pracownik (magazynier, kierowca) w mojej firmie.
maa / 2008-03-21 11:10 / Tysiącznik na forum
W latach 70 benzyna była relatywnie bardzo tania. Kosztowała nominalnie z grubsza tyle, co teraz, gdy większośc innych artykułów była wtedy droższa (szynka 92 zł/kg, masło 17.50/25dkg, czekolada 19zł/szt, marna kurtka zimowa 400zł).
Wynikało to z faktu, że samochody miały głównie pieszczochy systemu (budowlańcy, hutnicy, górnicy, SB, MO i wojsko) i członkowie PZPR. Ceny samochodów, benzyny i jajek, i wszystkiego istotnego politycznie były wtedy, jak Pan zapewne pamięta, ustalane w KC PZPR, nie przez rynek.
Trzeba pamiętać przy tym, że samochód i benzyna, to nie były dobra dla szeroko rozumianego społeczeństwa. To była marchewka. Jajka na rzepaku (śmierdzą rybą), kwaśny biały twaróg, chleb czerstwiejący to 5 godzinach od ostygnięcia, kiełbasa zwyczajna i mleko z IXI, to były artykuły dla takich jak ja, którzy na małego fiata musieliby oszczędzać z pensji ponad 20 lat. Ich ceny były nominalnie zbliżone do dzisiejszych.
sfd / 83.6.176.* / 2008-03-21 07:56
nasz kraj nie jest wielkości europy i nie jeżdzimy samochodami z 5.5 litrowymi silnikami tłuku
:OOOk / 83.17.193.* / 2008-03-21 08:22
to ja ci powiem kolego sfd jak jest naprawdę, bo moze sobie nie zdajesz sprawy, a leih ma racje! Otóz benzyna na gieldzie w Asterdamie, TONA (1000kg) kosztuje 950-1000 zl.To znaczy 1 zł za litr. Dodaj do tego transport (25-30 gr na litr wyjdzie za cysterne 20 ton paliwa), dodaj marzę dystrybutowa, (jakies 30 groszy) - no i ile wychodzi ?? 1,5-2 zote maks. Reszta to podatek który łupi rzad, na kazdym litrze. Takze, wesolej jazdy i płacenia. 2,5 złotego podatku na KAZDYM litrze....
antymoher / 2008-03-21 08:08 / Bywalec forum
ale prowadzi wojny z "terrorystami" wiec dostep do ropy powinien byc!
Reklama

Luksusowe Domy

Zobacz jak mieszkają najbogatsi Polacy!

Chcesz też tak mieszkać? Na co czekasz? Sprawdź i wybierz dom dla siebie więcej »

Podobne