Na skróty
Money.plGospodarkaWiadomości gospodarczeNIK: Rząd nie walczy z deficytem
2008-07-22 13:50
NIK: Rząd nie walczy z deficytem
fot: PAP/Jacek Turczyk

NIK: Rząd nie walczy z deficytem


Poleć artykuł:
Najwyższa Izba Kontroli pozytywnie ocenia wykonanie budżetu państwa w ubiegłym roku - poinformował w Sejmie prezes Izby Jacek Jezierski (na zdjęciu) podczas debaty nad sprawozdaniem budżetowym za ubiegły rok.

Pomimo pozytywnej oceny całości sprawozdania z budżetu państwa i wniosku o udzielenie absolutorium dla rządu za 2007 r., NIK negatywnie oceniła wykonanie budżetu w 4 częściach: Krajowej Rady Sądownictwa, Ministerstwa Kultury, Funduszu Modernizacji Sił Zbrojnych i Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców.

NIK negatywnie oceniła też nadzór nad planowaniem, przygotowaniem i prowadzeniem inwestycji budowlanych oraz inwestycji drogowych podczas poprzedniego roku budżetowego.

Jezierski podkreślił, że budżet w 2007 r. był realizowany w wyjątkowo dobrych warunkach gospodarczych, przy 6,6 proc. wzroście PKB. NIK zaznaczyła, że deficyt budżetowy w 2007 r. - jedynie 15,9 mld zł wobec planowanego 30 mld zł, to efekt wzrostu gospodarczego, wyższych dochodów budżetu, ale też niewykonania zadań infrastrukturalnych, współfinansowanych z budżetu UE.

- To niewykonanie zadań budzi niepokój NIK i Izba nie może pozytywnie ocenić wykonania zadań współfinansowanych z budżetu UE, w tym zadań infrastrukturalnych - zaznaczył Jezierski.

Posłuchaj Jacka Jezierskiego, jak mówi o niewykorzystanej szansie:

Dźwięk: IAR

Izba uważa, że nie wykorzystano wysokiego wzrostu gospodarczego dla poprawy równowagi finansów publicznych - nastąpił realny wzrost wydatków. Nie podjęto też bardziej aktywnych działań dla trwałego obniżenia deficytu finansów publicznych - stwierdzili kontrolerzy.

NIK zwróciła uwagę na niedoszacowanie zmian wartości złotego. Na koniec grudnia za dolara płacono 2,48 zł, a średnioroczna jego cena wyniosła 2,7 zł przy założonym w budżecie średnim kursie 3,04 zł, a za euro w grudniu 3,60 zł a średnioroczny kurs 3,88 zł przy założonym na 3,90 zł.

Z budżetu nie wydano w 2007 r. 2,8 mld zł na rozwój wsi oraz 1,1 mld zł z budżetów wojewodów, 7 mln zł na transport i 300 mln zł na obsługę zadłużenia zagranicznego - podkreślił prezes Izby.

W 2007 r. dochody z budżetu państwa wyniosły 236,4 mld zł. Były o blisko 7,4 mld zł (o 3,2 proc.) wyższe od planowanych. Wydatki budżetowe wyniosły 252,3 mld zł i były one niższe o 6,6 mld zł (o 2,6 proc.) od zaplanowanych. Deficyt, zamiast planowanych 30 mld zł, wyniósł 15,9 mld zł.

Dług publiczny na koniec 2007 r. wyniósł 527,4 mld zł czyli 45,2 proc. PKB - podała NIK. Wzrosła ogólna kwota długu - o 21,1 mld zł w porównaniu z 2006 r., ale obniżył się jego poziom w stosunku do PKB - o 2,6 pkt proc. Poprawiła się sytuacja finansowa Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, który po raz pierwszy od kilku lat nie musiał zaciągać kredytów bankowych na finansowanie swojej działalności - podkreślił Jezierski.

NIK zwróciła uwagę na potrzebę doprecyzowania i ujednolicenia zasad i technik rachunkowości państwowych jednostek budżetowych, potrzebę przeciwdziałania zagrożeniom wynikającym ze wzrostu nadpłynności systemu bankowego oraz potrzebę takiego przygotowywania postępowań w sprawach o udzielenie zamówień publicznych oraz takie ich prowadzenie, by zapewnić rzetelny wybór wykonawcy.

(PAP)



Re: NIK: Rząd nie walczy z deficytem

Prawda was wyzwoli! / 93.172.28.* / 2008-07-22 19:21
NIEKTÓRZY PYTAJĄ DLACZEGO LECH KACZYŃSKI JEST WROGIEM IIIRP Odpowiadam: Lech Kaczyński jest symbolem walki z tym wszystkim czego nienawidzą PISowcy. Zakłamanej IIIRP, w której zdrajcy Solidarności razem z komuchami urządzili sobie wygodne gniazdko na koszt polskiego społeczeństwa. Symbolem zdrady Polaków.
Która trwa do dziś w nowym wcieleniu.

Platforma zagospodarowała dawny elektorat postkomunisty Kwaśniewskiego . Nie dziwią koalicje PO z komunistami w Warszawie, Krakowie i na Śląsku. Nie dziwi to że poglądy które dawniej były artykułowane jedynie w komunistycznej Trybunie i szmatławcu Urbana NIE są teraz poglądami polityków i wyborców PO. To są dwa światy. Świat ludzi którzy dla osobistych korzyści zrezygnowali z przyzwoitości akceptując korupcję i przestępczość gospodarczą i funkcjonowanie komunistyczno-UBeckiej mafii (PONAD STO TYSIĘCY ESBEKOW I JEJ WSPÓŁPRACOWNIKÓW!) mającej swoją reprezentację polityczną, oraz świat patriotyzmu i moralnych zasad wykluczający komunistyczne szumowiny jako potencjalnych koalicjantów. Inne podziały są drugorzędne. W obu środowiskach są i ludzie wykształceni i tacy którzy ocierają się o mongolizm. Podstawowym kryterium podziału nadal nie jest sojalizm i liberalizm ponieważ postawy ekonomiczne w tych grupach są zróżnicowane i zależne najczęściej od statusu materialnego ale to czy można budować nową Polskę na chorych podstawach którą jest struktura społeczna w której komunistyczne szumowiny i liberalni przestępcy zajmują strategicze miejsca dzięki majątkowi zagrabionemu w czasie transformacji. Elity liberalne dopuszczone do podziału łupów stały się sojusznikami komunistów i zaciekle zwalczają tych którzy mogą ujawnić skalę przestępstw prywatyzacyjnych. Nie dziwi walka Platformy z CBA i żarliwa obrona Sawickiej, Blidy i innych uwikłanych w ciemne interesy. Podstawowy podział to przyzwoitość lub nieprzyzwoitość. Umieszczenie Piskorskiego przez Tuska na pierwszym miejscu listy wyborczej do Parlamentu Europejskiego i wybranie go tam przez liberalnych wyborców pokazuje że to jest moralny rynsztok. Dlatego głosuję na PIS i na Prezydenta Lecha Kaczynskiego!!!

Re: NIK: Rząd nie walczy z deficytem

Tomasz.S. / 83.7.7.* / 2008-07-22 18:01
Oczywiście że NIK ma rację! Bo w walce z deficytem, Rząd powinien zlikwidować właśnie, NIK, IPN, CBA i wiele innych instytucji, marnotrawiących finanse państwa.

Re: NIK: Rząd nie walczy z deficytem

andowc / 83.30.117.* / 2008-07-22 17:23
Bo nie umie.
Może NIK powalczy ?

Re: NIK: Rząd nie walczy z deficytem

Pajchiwo / 2008-07-22 16:25 / Tysiącznik na forum
Hmm...
Można by powiedzieć, że zaczekamy wyniki kontroli w przyszłym roku - jak wypadnie PO.
Tak by było ładnie i sprawiedliwie, tylko, czy naprawdę ta sprawiedliwość nam potrzebna z racji tego, że daliśmy rządzącym władzę, a oni mają nas gdzieś?
Tak nieco odchodząc od politycznych racji spójrzmy na sytuację z punktu widzenia przeciętnego Kowalskiego, który nie jest pod wpływem indoktrynacji żadnego z ugrupowań, ba - spójrzmy nawet z punktu widzenia tegoż Kowalskiego o partyjnym spojrzeniu na świat.
IMHO z patrząc na jego dobro i dobro kraju widzimy, że tak naprawdę żadna partia (no, bo to, że PO teraz głównie ściemnia nie podlega chyba dyskusji) nie jest zainteresowana dobrem Kowalskiego. Od 89 roku jesteśmy tak samo oszukiwani jak wcześniej - kolejno przez wszystkie inne (i te same co poprzednio również) ugrupowania polityczne.
Wszystkie partie po kolei się ośmieszają, wszystkie zrzucają winę na poprzedników, konkurentów, UE, mafię, masonów, kościół i innych, a tak naprawdę maskują tylko swoją nieudolność.
Nadal nie mamy reformy finansów publicznych (to co dostaniemy pięknie podsumował b.wiceminister Gomółka polecam poczytać), nadal nie mamy infrastruktury technicznej ani drogowej na wspólnotowym poziomie, nadal dominują monopoliści w telekomunikacji, poczcie (o sile nacisku energetyki nie wspominając). Nadal spadają inwestycje strategiczne w takie dziedziny jak edukacja, badania i rozwój, brak jest prawa umożliwiającego opłacalną współpracę centrów naukowych i biznesu, spada totalnie wręcz jakość nauczania, rośnie nam patologicznie już administracja.
Wiec zapytam Koleżanki i Kolegów - czy jest sens w ogóle chodzić jeszcze w Polsce na wybory?
Po to, żeby legitymizować przejecie władzy przez kolejnych nieudaczników i oszustów?
IMHO nie ma sensu.
Reklama
Podobne