wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Walka o autobusy dla Warszawy zaczyna się od nowa. Gra toczy się o ćwierć miliarda złotych

Walka o autobusy dla Warszawy zaczyna się od nowa. Gra toczy się o ćwierć miliarda złotych

Fot. Adam Burakowski/REPORTER

Walka o autobusy dla Warszawy zaczyna się od nowa. Firmy startujące w przetargu na dostawę 50 pojazdów dla stolicy starły się w Krajowej Izbie Odwoławczej. W efekcie ofertę trzeba wybrać jeszcze raz. A jest o co się bić, bo kontrakt to około ćwierć miliarda złotych.

Zarząd Transportu Miejskiego ogłosił przetarg na jesieni. Chciał wybrać firmę, która dostarczy 50 autobusów z napędem alternatywnym i będzie nimi wozić pasażerów przez osiem lat. Koperty zostały otwarte w styczniu. ZTM uznał, że najkorzystniejszą ofertę złożył Mobilis i to właśnie tę firmę wybrał. I wtedy się zaczęło.

Wykluczona z postępowania firma Europa Express City i spółka Michalczewski, której oferta przegrała z propozycją Mobilisu, ruszyły do Krajowej Izby Odwoławczej. Europa Express City argumentowała, że wyrzucono ją z przetargu niesłusznie. Michalczewski natomiast chciał udowodnić, że Mobilis źle obliczył koszty oferty. Michalczewski przegrał zresztą o włos. Obie firmy proponowały taką samą stawkę, ale Mobilis zaproponował więcej autobusów zastępczych.

KIO wydała orzeczenia w obu przypadkach pod koniec zeszłego tygodnia. Uznała odwołanie Europa Express City, co oznacza, że procedurę wyboru trzeba powtórzyć. Odwołanie Michalczewskiego oddaliła.

- KIO nie miała najmniejszych wątpliwości, że odwołanie Michalczewskiego jest bezpodstawne - relacjonuje w rozmowie z money.pl prezes Mobilis Dariusz Załuska. - Konkurent zarzucał nam, że zaproponowaliśmy w przetargu inny model autobusu, niż wymagało miasto. Zamawiający wymagał podania marki i typu pojazdu. Natomiast dostawca autobusów – firma Volvo – posługiwał się w przekazanej nam dokumentacji typem pojazdu i nazwą handlową. My wpisaliśmy w formularze przetargowe typ, a nie nazwę handlową. Michalczewski próbował udowodnić, że oferujemy inny autobus, choć od producenta otrzymał ofertę na dokładnie te same pojazdy - opowiada.

Jego zdaniem Michalczewski to zbyt doświadczona firma, by tego nie wiedziała. - Od początku było widać, że w naszych ofertach jest ten sam autobus. Zresztą, nawet gdybyśmy na przykład zaoferowali autobus międzymiastowy, a nie miejski, to zamawiający szybko by to zauważył. Nie podpisalibyśmy umowy, wadium by przepadło, a my byśmy stracili reputację. Wiadomo więc, że z biznesowego punktu widzenia nie moglibyśmy sobie pozwolić na takie postępowanie - tłumaczy.

Całą sprawę komplikuje uwzględnienie odwołania Europa Express City. - Przywrócenie do postępowania Europa Express City bez wątpienia przedłuży cały proces. Miasto teraz musi ocenić, czy nadal widzi powody do wykluczenia ich z postępowania. Jeśli nie, to musi dokonać ponownej oceny ofert, łącznie z ofertą Michalczewskiego - mówi Dariusz Załuska.

Tylko że oferta Europa Express City jest znacznie tańsza od wszystkich pozostałych i to przy autobusach elektrycznych, a nie hybrydowych, jak u konkurencji. Koszt zakupu tych elektrycznych jest o 40 proc. wyższy niż hybrydowych. Powrót firmy do przetargu może więc oznaczać, że to właśnie ona go wygra.

Kontrakt ma być zawarty na osiem lat. Do przejechania jest cztery miliony kilometrów rocznie, co razem daje wartość umowy rzędu 250 mln zł netto. Jest więc o co walczyć.

Czytaj także
Polecane galerie
Andrzej
2017-05-20 01:25
Przekręty ciagle przekręty
BUSOMAT PL
2017-05-19 16:07
Im więcej autobusów tym lepiej bo to najlepszy srodek transportu.
Ccf
2017-05-19 11:03
Tylko solaris
Pokaż wszystkie komentarze (11)