Na skróty
Money.plGospodarkaWiadomości gospodarczeSprzęt medyczny poza kontrolą?
Andrzej Zwoliński
Andrzej Zwoliński, redaktor Money.pl
2008-10-15 06:30
Sprzęt medyczny poza  kontrolą?
fot: PAP/Andrzej Grygiel

Sprzęt medyczny poza kontrolą?

Autor: Andrzej Zwoliński


Poleć artykuł:

Placówki mają obowiązek okresowego sprawdzania urządzeń medycznych. Jednak, jak ustalił Money.pl, nie ma w Polsce spójnego systemu, który by to regulował.

Ile jest tak naprawdę ofiar wadliwego sprzętu? Tego nikt nie wie. Kilkadziesiąt osób rocznie zgłasza się tylko do stowarzyszenia Primum Non Nocere. A zdaniem Witolda Śmigielskiego ze stowarzyszenia, tych kilkudziesięciu skarżących się pacjentów to wierzchołek góry lodowej.

Nikt inny - ani ministerstwo, ani samorządy - nie prowadzi podobnych statystyk. Primum Non Nocere może to robić tylko na podstawie sygnałów od samych pacjentów.

- To trochę wolna amerykanka - mówi Śmigielski. Ministerstwo umywa ręce, bo odpowiedzialne są instytucje założycielskie szpitali. - To najczęściej samorządy. Nie kwapią się one jednak do kontroli - dodaje Śmigielski.

A zdarzają się bardzo poważne przypadki jak choćby sprawa kilku pacjentek poparzonych przez aparaturę w trakcie radioterapii w szpitalu w Białymstoku. Sprawa zakończyła się wyrokiem. Pacjentki otrzymały kilkudziesięciotysięczne odszkodowania i renty.

- Wadliwie działający sprzęt RTG obok stomatologicznego to najczęstsze przyczyny skarg - mówi Witold Śmigielski z Primum Non Nocere. - Jedyny sposób zadośćuczynienia, to dochodzenie swoich praw przez pacjentów na drodze sądowej, co z rzadka kończy się wyrokami zasądzającymi odszkodowania - dodaje.

        Akty prawne regulujące kwestie kontroli sprzętu medycznego

O sprawach związanych z jakością leczenia mówi Ustawa z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej.

Ustawa o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych określa z kolei obowiązki kontrolne NFZ.

 

ZOBACZ TAKŻE

Jakość według Ministerstwa Zdrowia

Różny sprzęt jest kontrolowany w różny sposób - mówi Money.pl Anna Rubinowska z biura prasowego Ministerstwa Zdrowia- np. sprzęt RTG i inne związane z promieniowaniem kontroluje Główny Inspektorat Sanitarny; natomiast sprzęt certyfikowany musi odpowiadać warunkom określonym przez oferty NFZ, jeśli odpowiednich certyfikatów nie posiada, nie zostaje zawarta umowa z NFZ itp. Poza tym są też umowy z firmami serwisującymi ten sprzęt - dodaje Rubinowska.

Ministerstwo Zdrowia kontroluje placówki zaangażowane w tzw. programy ministerialne, nazywane też programami narodowymi - usłyszeliśmy w biurze prasowym ministerstwa. Przykładem takiego jest Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych.

Ministerstwo w programach narodowych raczej kupuje nowy sprzęt niż go kontroluje, a wszelkie zadania związane z realizacją programów narodowych raczej zleca jednostkom, które podlegają kontrolom organów założycielskich.

Ministerstwo Zdrowia posiada także własny system certyfikacji usług zdrowotnych - akredytację.

Co to jest akredytacja?

Jak czytamy na stronie ministerstwa: Akredytacja to program, koncentrujący się na jakości opieki, jaką świadczą jednostki opieki zdrowotnej.Została unormowana w polskim prawie wraz z nowelizacją ustawy o zakładach opieki zdrowotnej w 1997roku.

Proces akredytacji szpitali składa się z trzech etapów:
1. przygotowawczego, w czasie którego szpital zapoznaje się ze standardami oraz dokonuje do nich działań dostosowawczych,
2. wizyty, czyli przeglądu akredytacyjnego przez Ośrodek Akredytacyjny.
3. decyzji akredytacyjnej, która przyznaje lub odmawia przyznania akredytacji podejmowaną przez Radę Akredytacyjną.

System akredytacji polega na poddaniu się ocenie, która może dotyczyć:
o wyrobów nie objętych obowiązkową oceną zgodności,
systemu zarządzania, jakością, środowiskiem, bezpieczeństwem,
usług, kompetencji personelu.

Niestety na kilkadziesiąt tysięcy placówek ochrony zdrowia w naszym kraju tylko niewiele ponad 140 posiada akredytację, czyli certyfikat ministerstwa dotyczący jakości usług.

Jak to robią samorządy

- Nas interesuje przede wszystkim stan finansowy i gospodarka mieniem podległych nam jednostek - mówi Money.pl Jarosław Maroszek dyrektor Departamentu Polityki Zdrowotnej Dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego. - Dyrektorzy placówek powinni wykazać się ważnymi certyfikatami sprzętu, ale tak naprawdę nie ma nacisku, by to robili.

Poza tym, jak powiedział nam Jarosław Maroszek, samorząd nie ma instrumentów by na przykład ukarać dyrektorów placówek za brak certyfikacji.

- Możemy tylko zdecydować o obcięciu premii takiemu dyrektorowi - tłumaczy Maroszek. W przypadku awarii sprzętu urząd może dofinansować lub sfinansować jego naprawę lub kupno nowego.

Urząd marszałkowski dopiero rozważa podpisanie umowy z zewnętrzną firmą posiadającą specjalistyczny program do monitorowania stanu urządzeń medycznych.

Mimo braku spójnego nadzoru, są placówki, które kontrolują sprzęt

-Nasz sprzęt serwisujemy regularnie, średnio raz do roku - odpowiada Money.pl Wojciech Swara ze szpitala powiatowego w Bolesławcu. - Nie wyobrażam sobie, by leczyć za pomocą sprzętu który nie jest skontrolowany. Gdy w przypadku na przykład respiratora minie termin wymaganej kontroli, taki sprzęt zostaje odstawiony i zostaje skontrolowany i dopiero wraca do użytku. Średnio na takie przeglądy wydajemy 20 tysięcy złotych. Zajmują się tym wyspecjalizowane, zewnętrzne firmy - dodaje Swara.

O cyklicznych i regularnych kontrolach sprzętu zapewnił nas także Grzegorz Włodarczyk z Niepublicznego Ośrodka Opieki Zdrowotnej Nex Medical w Świebodzicach. Nie przypomina sobie jednak kontroli ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia, który powinien kontrolować jednostki niepubliczne mające zawarty kontrakt z funduszem.

Narodowy Fundusz Zdrowia sprawdza certyfikaty

Umowy między oddziałami Narodowego Funduszu Zdrowia a świadczeniodawcami zawierają w szczególności zasady kontroli jakości, zasadności i dostępności świadczeń oraz realizacji umów, czytamy w ustawie regulującej zawieranie kontraktów.

Zgodnie z nią porównanie ofert obejmuje miedzy innymi ocenę jakości udzielanych świadczeń zdrowotnych w oparciu o wewnętrzną oraz zewnętrzną ocenę, która może być potwierdzona certyfikatem jakości lub akredytacją. Ustawa nie mówi jednak by było to warunkiem zawarcia kontraktu.

Andrzej Troszyński z NFZ zapewnia jednak, że kontrolerzy oddziałów wojewódzkich NFZ w ramach swych obowiązków sprawdzają , czy urządzenia posiadają aktualne certyfikaty zgodności. W przypadku braku certyfikatu urządzenie musi być oczywiście wyłączone z eksploatacji. Postępowanie wyjaśniające może prowadzić w niektórych przypadkach aż do zerwania umowy - mówi Truszyński.

Ile to kosztuje?

Na rynku działają setki firm zajmujących się naprawa i serwisowaniem sprzętu medycznego, ceny są jednak zbliżone i opierają sie na systemie punktacji. Każde urządzenie medyczne ma przypisaną liczbę punktów jeżeli chodzi o serwisowanie i naprawę.

Z reguły podpisujemy roczne umowy na serwisowanie sprzętu - powiedział Money.pl Włodzimierz Popielas z firmy Techmed zajmującej się kontrolą , oraz naprawą sprzętu. Skala jest dość spora, najczęściej psują się urządzenia stomatologiczne i do sterylizacji tutaj miesięcznie za serwisowanie na przykład fotela czy lampy polimeryzacyjnej przyznajemy od 5 do 10 punktów - mówi Popielas. Koszt jednego punktu to 10 złotych plus 22-procentowy VAT.

Miesięczny koszt serwisowania na przykład aparatów EKG to 4 punkty, urządzeń do narkozy to około 10 punktów. Najwięcej kosztuje serwisowanie aparatów RTG nawet 25 punktów miesięcznie czyli 250 złotych plus VAT.

ZOBACZ TAKŻE:

Dochodzenie praw pacjenta

Prawa pacjenta - NFZ

Dochodzenie odszkodowań - poradnik

KOMENTARZ

Andrzej Zwoliński Money.pl:

Szpitale używają sprzętu, który- jak twierdzi Primum Non Nocere - nie jest serwisowany tak jak być powinien, często jest też źle eksploatowany. Zdaniem stowarzyszenia także producenci nie interesują się zbytnio, co dalej dzieje się z ich sprzętem, dla nich najważniejszy jest interes, czyli sprzedać sprzęt i zarobić.

Jeżeli, jak twierdzą samorządy i zarządzający placówkami służby zdrowia, problemu nie ma, to skąd tych kilkudziesięciu poszkodowanych rocznie pacjentów? A to zapewne tylko część tych, którzy ucierpieli wskutek źle działającego sprzętu medycznego.

Gdy pokusa zaoszczędzenia kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych może wydawać się nęcąca, w przypadku placówek pod nadzorem samorządów rzeczywiście przydał by się zewnętrzny kontroler dysponujący odpowiednimi narzędziami. Szkoda tylko, że urzędy marszałkowskie dopiero rozważają podpisanie umowy z taką firmą.




Re: Sprzęt medyczny poza kontrolą?

Piorun King / 194.181.245.* / 2008-10-15 13:32
Akredytacja placówek medycznych nie rozwiąże problemów - to wielka ściema!!! System zarządzania jakością można skonstruować prawie dowolnie już nie mówiąc o braku wiarygodnych laboratoriów pomiarowo-wzorcujących.

Re: Sprzęt medyczny poza kontrolą?

Pilsener / 2008-10-15 13:28 / Sofciarski Cyklinator Parkietów
Tak, prywatne szpitale to zło, tylko publiczne szpitale zapewnią najwyższą jakość obsługi, najlepszy sprzęt, zero problemów finansowych, łatwą dostępność, zero korupcji i oczywiście są za darmo - bo lekarze to wolontariusze a sprzęt i leki daje Caritas.

Czas skończyć z komunistyczną mitomanią i zacząć myśleć pragmatycznie - prywatne warsztaty samochodowe też złe? Wyobraźcie sobie teraz, gdyby samochody były naprawiane z podatków w publicznych warsztatach, a zamiast 500 zł OC przez Internet płacilibyście co miesiąc 10% poborów na Narodowy Fundusz Samochodowy - nietrudno sobie wyobrazić, jak fatalny w skutkach byłby taki system i ilu politruków by zatrudniał - ale tego właśnie polacy chcą, więc mają to, czego chcą.
JX / 212.191.170.* / 2008-10-18 11:15
Pilsener, kolejny raz wypisujesz głupstwa. Jak możesz porównywać zdrowie człowieka do stanu technicznego samochodu? A gdyby oświadczono Ci, że dalsze leczenie jest nieopłacalne dla prywatnego szpitala? To co, odeślą Cię na tzw. szrot?
Pilsener / 2008-10-19 20:58 / Sofciarski Cyklinator Parkietów
Jak może być nieopłacalne? W publicznym jest nieopłacalne, bo pacjent to koszt (a budżet jest stały), a nie przychód z ubezpieczenia - jak chcesz komuny to jedź do Korei Północnej, jak chcę mieć demokrację i dobrobyt, nie chcę jeść trawy i czekać 2 lata na wizytę u specjalisty, za którą i tak muszę dać łapówkę. A różnica jest tylko w TWOIM umyśle - publiczne - dobre, prywatne - złe. Pokaż mi państwo, które oparte o własność publiczną osiągnęło sukces gospodarczy. Nie ma takiego.
Reklama

Zarobki w sporcie

Najlepiej zarabiający piłkarze świata. Oto lista

Zarabiają miliony dolarów w ciągu roku i to wcale nie na grze. Zobacz, kto najwięcej. więcej »

Podobne