
Tzw podatek chipsowy, zwany też podatkiem hamburgerowym (choć hamburgerów nie obejmuje), dotyczy żywności paczkowanej, przede wszystkim napojów energetyzujących, chipsów i innych przekąsek, słonych i słodkich ciasteczek oraz pakowanych ciast.
Rząd premiera Viktora Orbana tłumaczy, że chce zmienić nawyki żywieniowe Węgrów, który spożywają za dużo tłuszczu, soli i cukru, co wywołuje liczne choroby.
Wysokość podatku to 5 forintów od litra słodzonego napoju, 250 forintów od litra napoju energetyzującego i 100-200 forintów od kilograma herbatników i ciast; jedno euro to 270 forintów. Nowy podatek nie dotyczy jednak wielu tradycyjnych produktów węgierskich takich jak salami, kiełbaski, kiszka, czy słonina.
Eksperci niepokoją się reperkusjami gospodarczymi wprowadzenia nowego podatku. Według dziennika gospodarczego Vilaggazdasad niemiecki właściciel zakładów Chio-chips może wycofać się z decyzji budowy na Węgrzech swojej nowej fabryki produkującej popcorn i przekąski. Gazeta pisze, że podobnie może postąpić producent napojów energetyzujących Hell.
| Po co Węgrom podatek od chipsów? Czytaj w Money.pl: | |
|
Premier przyznaje: Możemy zbankrutować Viktor Orban ostrzegł, że Węgrom grozi poważne niebezpieczeństwo w związku z kryzysem zadłużenia eurostrefy. |
|
Zapłacą podatek od chipsów. Dla zdrowia Od września Węgry wprowadzą podatek chipsowy od żywności i napojów o wysokiej zawartości cukru, soli, węglowodanów oraz kofeiny. |
Założenia rządowej strategii miałyby wejść w życie w roku 2032. Rząd argumentuje, że od dłuższego czasu Węgry borykają się z drastycznym spadkiem populacji.
Drogowcy podjęli decyzje w sprawie odcinka autostrady pomiędzy Grodziskiem Mazowieckim a Pruszkowem.
Re: Węgrzy opodatkowali niezdrowe jedzenie. Dla zdrowia i pieniędzy
Re: Węgrzy opodatkowali niezdrowe jedzenie. Dla zdrowia i pieniędzy
Re: Węgrzy opodatkowali niezdrowe jedzenie. Dla zdrowia i pieniędzy