Na skróty
Money.plGospodarkaWiadomości gospodarczeWrogie przejęcia, czyli strachy na lachy
2007-10-17 07:00
Wrogie przejęcia, czyli strachy na lachy
fot: Stepanhie Pilick

Wrogie przejęcia, czyli strachy na lachy

Autor: Daniel Gąsiorowski

1 / 2

Poleć artykuł:
Nie ustają spekulacje na temat wrogiego przejęcia PKN Orlen, przez firmy rosyjskie. Tymczasem jak pokazują przykłady z historii rynków kapitałowych, takie operacje bardzo rzadko kończą się powodzeniem i rzadko kiedy się opłacają.

Na polskim rynku kapitałowym wrogie przejęcia zdarzają się niezwykle rzadko. Bodaj najbardziej spektakularną próbą był atak Deutsche Bank na BIG Bank Gdański (dziś Millennium). Operacja zakończyła się fiaskiem, ale wydarzenia te długo nie schodziły z czołówek serwisów ekonomicznych.

ZOBACZ TAKŻE:

Komu jest potrzebna fuzja Lotos - Orlen?
,,Wrogie przejęcie", jest bowiem bardzo atrakcyjnym tematem medialnym,. Jednak specjaliści nie mają złudzeń - takie transakcje rzadko kiedy udaje się doprowadzić do finału, zaś taki sposób przejmowania firm jest chyba jednym z droższych.

,,Wrogie przejęcia są kosztowne, zarówno dla oferentów, jak i firm próbujących zachować niezależność. Bez względu na rezultat zyskują na nich doradcy finansowi i prawni" - pisał niemal 10 lat temu prof. Waldemar Frąckowiak z Akademii Ekonomicznej w Poznaniu. Jak sie okazuje te spostrzeżenia do dziś nie straciły na aktualności.

Anglosaski świat finansjery wrogimi przejęciami zachwycał się jeszcze w latach 80-tych. Później ta ,,moda" dotarła do Niemiec, teraz zaś, areną, gdzie być może będziemy obserwowali w praktyce ,,wrogie przejęcia" staną się kraje Środkowej Europy.

Wrogo, czyli jak?

O ,,wrogim przejęciu" mówimy wtedy, gdy transakcja nie ma akceptacji zarządu lub rady nadzorczej przedsiębiorstwa.

By jednak do takiej próby doszło, musi być spełniony jeszcze jeden warunek - akcjonariat w przejmowanej spółki musi być rozproszony.

W ostatni czwartek ,,Rzeczpospolita" informowała, że ABW wysłała do ministra Wassermana notatkę, donosząc w niej "o zagrożeniu przejęciem polskiej firmy przez rosyjski koncern", w której napisała że, "niepokój budzi nadmierne rozproszenie akcjonariatu największej polskiej spółki", PKN Orlen. Służby odrobiły więc lekcje.

Stalowe starcie

Jak może wyglądać próba wrogiego przejęcia i jakie reperkusje spowodować pokazuje przykład takiej transakcji z udziałem niemieckiego koncernu Krupp-Hoesch, który chciał zdobyć kontrolę nad dużo większym Thyssenem.

Do próby wrogiego przejęcia doszło w 1997 roku. Krupp zdołał skupić 30 proc. kapitału akcyjnego konkurenta, przekonany analizami że przejęcie jest opłacalne z ekonomicznego punktu widzenia.

W dodatku do współpracy pozyskał dwa potężne banki, Dresdner Bank i Deutsche Bank, które miały zorganizować finansowanie tej transakcji, zaś rolę doradczą pełnił w tej próbie bank inwestycyjny Goldman Sachs.

Agresor nie spodziewał się jednak, że reakcje na próbę przejęcia będą tak ostre. Najpierw prezes Thyssena, Dieter Vogel potępił taką transakcję, zaś później do gry przystąpiły związki zawodowe.

W ramach protestu robotnicy z fabryk Thyssena likwidowali rachunki w Deutsche Banku, a prezes Kruppa, Gerhard Cromme otrzymał ochronę policyjną.

Głos w tej sprawie zabrał nawet ówczesny Kanclerz Niemiec, Helmut Kohl. W efekcie Krupp wycofał swoją ofertę odkupienia akcji od dotychczasowych akcjonariuszy Thyssena.

Do fuzji jednak doszło, ale dopiero rok później i nie było to wrogie przejęcie, ale przyjazne połączenie.

Wojna o Mannesmanna

Transakcja Krupp-Tyssen, to jednak nic w porównaniu z tym co wydarzyło się za naszą zachodnią granicą w połowie 1999 roku. Wtedy agresorem okazała się korporacja anglosaska.

Niemal ogólnonarodową debatę wywołała bowiem próba przejęcia koncernu Mannesmanna przez Vodafone Airtouch. To najdroższa dotąd transakcja tego typu - kosztowała blisko 200 mld dolarów, choć pierwotna oferta skierowana do akcjonariuszy była o blisko 100 mld dolarów niższa.

Dyrektor zarządzający Mannesmanna Klaus Esser (wraz z całym zarządem) twierdził, że oferta jest skrajnie niekorzystna i nie ustawał w wysiłkach, by zachować posadę. Jedynym wyjściem było jednak pokrzyżowanie planów Vodafone. Mannesmann zastosował cały szereg trików stosowanych w obronie przed wrogim przejęciem.

Najpierw rozpoczęto poszukiwania ,,białego rycerza". Tak nazywa się inwestora (branżowego lub finansowego), który w porozumieniu z zarządem przejmowanej spółki skupuje akcje, by utrudnić przejęcie agresorowi.

Prasa niemiecka w kontekście obrony Mannesmanna, pisała min. o SBC, Bell Atlantic, MCI WorldCom czy BT.

Na tym jednak nie koniec. Zarząd Mannesmanna zaczął oczerniać Vodafone w mediach i pozwał doradcę operatora, bank Goldman Sachs do sądu.

Powodem było to, że wcześniej GS doradzał niemieckiej firmie podczas transakcji przejęcia brytyjskiego operatora Orange, więc znał tajemnice spółki. Podobną strategię stosuje zresztą polski Skarb Państwa spierając się z Eureko o PZU.




Re: Wrogie przejęcia czyli strachy na lachy

Jerzy Wachsberger / 124.171.64.* / 2007-10-18 07:35
Panie Danielu,
Z uwaga przeczytalem Panski, moim zdaniem bardzo dobry artykul. Rozumiem ze temat mozna rozwijac "bez konca". Zgadzam sie takze z teza "bubu" ze o ile za proba wrogiego przejecia stoja istotne sily polityczne majace za soba odpowiednie zasoby finansowe, to wowczas sa one w stanie "orkiestrowac" swoj zamiar w taki sposob by przeciwnik byl nieswiadom tego co sie dzieje, az do ostatniej chwili a potem uderzyc z nienacka. Tak zrobila gielda w Dubaju by zmusic faworyta akcjonariuszy OMXu, amerykanski NASDAQ o ile nie do zupelnej kapitulacji to do ustepstwa "wspolpracy z wrogiem".

Re: Wrogie przejęcia czyli strachy na lachy

Roman K / 2007-10-17 11:36 / Bywalec forum
Jeśli ktoś ma wystarczająco duzo kapitału i czasu by skupować akcje systematycznie bez duzych wzrostów by nie wydawać na to zbyt dużego kapitału teoretycznie istnieje zawsze szansa przejęcia i nikt temu nie jest w stanie zapobiec.
Obroty ajkie towarzyszom akcjom Orlenu i zmiana kursu która dowodzi, że niewiele więcej jest kupujących jak sprzedających skłania do wniosku, że taki proceder skupowania akcji Orlenu musiałby trwać długo i jedynym skupującym musieliby być Rosjanie ,a przecież nigdy tak nie jest ,że jest duży kupujący ,którego udział w dziennym zakupie stanowi ponad 50% wszystkich kupujących.

Problem jednak jest ponieważ także rząd Niemiec zastanawia się jak nie dopuścić do przejmowania niemickich koncernów przez tkż globalny kapitał za pośrednictwem właśnie giełdy.
I nic rząd Niemiec nie jest w stanie zrobić podobnie jak inne rządy chyba, że nastąpi zmiana prawa, ale doprawdy nie wiem na czym miałoby to polegać i nawet jęsli udałoby się to zmienić to do jakiego pułapu udziałów i kto by to pilotował w kwestii technicznej.

Re: Wrogie przejęcia czyli strachy na lachy

bubu / 2007-10-17 10:11 / Bywalec forum
w tej analizie brakuje jednego elementu - wrogie przejęcie może być ekonomicznym nonsensem ale dla Rosjan ważniejszy jest aspekt polityczny. Chętnie "zainwestują" aby mieć energetyczny straszak. Ta polityka stosowana jest nie tylko wobec nas ale całej Europy.

Re: Wrogie przejęcia czyli strachy na lachy

arch / 2007-10-17 07:40 / Tysiącznik na forum
troszku z historii -
"Stalin był zupełnym przeciwieństwem Hitlera, miał pracujących na trzy zmiany 2100 oficerów sztabowych, którzy każdy alternatywny plan skrupulatnie opracowywali. Stalin nigdy sam nie formułował planów operacji wojskowych a raczej zajmował się grą polityczną. Obaj, Hitler i Stalin z łatwością popełniali zbrodnie ludobójstwa, ale na tym kończyło się ich podobieństwo. "
a dzisiaj ?
Reklama

Success story

Maciej Kaczmarski. Milioner, który dorobił się na długach

Założył KRD - jedyną tak dobrze prowadzoną bazę danych dłużników. Zobacz dlaczego ludzie popadają w długi i jak sobie radzić w sytuacjach kryzysowych. więcej »

Podobne