wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Wybory w USA. Donald Trump został nowym prezydentem

Wybory w USA. Donald Trump został nowym prezydentem

Fot. PAP/EPA

Choć ostatnie przedwyborcze sondaże dawały przewagę Hillary Clinton, to Donald Trump został wybrany na 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jeszcze w trakcie głosowania reakcją giełd i rynków na spodziewane zwycięstwo kandydata Republikanów były natychmiastowe spadki, a MON Niemiec stwierdziło, że sukces miliardera to "duży szok".

[aktualizacja 10:13]

Wygrywając w stanie Wisconsin, Trump zdobył kolejnych 10 głosów elektorskich i przekroczył 270 głosów wymaganych do zwycięstwa. Według portalu Politico Trump uzyskał 276 głosów, a jego rywalka, Demokratka Hillary Clinton - 218. Clinton zadzwoniła już do zwycięzcy wyborów, aby uznać swą porażkę - poinformowała telewizja CNN.

- Sekretarz stanu USA Hillary Clinton bardzo długo i ciężko pracowała i mamy wobec niej ogromny dług wdzięczności - odpowiedział nowo wybrany prezydent.

Przemawiając w swoim sztabie wyborczym Trump zapewnił, że będzie prezydentem wszystkich Amerykanów. Zwrócił uwagę, że Stany Zjednoczone potrzebują jedności. - Teraz jest czas, by Ameryka zaleczyła rany podziałów. Musimy stanąć razem - powiedział kandydat Republikanów. Wezwał wszystkich Amerykanów, bez względu na poglądy polityczne, do ustawienia się po jednej i tej samej stronie.

Donald Trump zapowiedział też podwojenie amerykańskiego wzrostu gospodarczego. - Będziemy najsilniejszą gospodarką na świecie - mówił po ogłoszeniu wygranej. Zapewnił, że jego administracja odbuduje centra amerykańskich miast, a także autostrady, mosty, tunele, szkoły i szpitale. - Naprawimy całą infrastrukturę, która stanie się najlepsza na świecie. Przyszły prezydent Stanów Zjednoczonych dodał, że przy tej odbudowie pracę znajdą miliony ludzi.

Donald Trump zapowiedział również utrzymanie dobrych stosunków z innymi krajami. - Będziemy mieć dobre relacje ze wszystkimi państwami, które chcą mieć z nami dobre relacje - stwierdził.

Wahający się wybrali Trumpa

Podczas trwania wyborów Republikanin szybko wyszedł na prowadzenie i już go nie oddał. Na kontrowersyjnego miliardera zagłosowały nie tylko stany, które zwykle popierają Republikanów. Trump zdobył też przychylność Amerykanów z tak zwanych stanów wahających się (swinging states).

Wygrywając w największym z nich, na Florydzie, z której pochodzi aż 29 głosów elektorskich, a także w Iowa oraz wcześniej w Ohio i Karolinie Północnej, Trump niespodziewanie stał się faworytem całego wyścigu prezydenckiego.

Jeszcze w trakcie liczenia głosów i przed ogłoszeniem wyników wyborów przewodniczący Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych Paul Ryan złożył Trumpowi gratulacje - poinformował reporter NBC na Twitterze.

Jak komentowała korespondentka CNN z siedziby sztabu Clinton w Nowym Jorku, zgromadzeni ludzie byli tak zszokowani, że niektórzy płakali, gdy dowiadywali się, że Trump wygrywa w kolejnych stanach.

Obecny w sztabie wyborczym Hillary Clinton szef kampanii John Podesta podziękował wyborcom Clinton za oddane głosy. Dodał, że sztab, jak i sama kandydatka wypowiedzą się, gdy zostaną podliczone wszystkie głosy. Zachęcił zebranych, aby poszli do domów i odpoczęli.

W reakcji na rosnącą przewagę Trumpa dolar amerykański i meksykańskie peso zaczęły tracić na wartości. O ponad 5 proc. spadły notowania na amerykańskiej i tokijskiej giełdzie.

Jak podaje Bloomberg, europejskie giełdy - wbrew wcześniejszym przewidywaniom - nie zareagowały jednak na wygraną Trumpa tak drastycznie, jak po ogłoszeniu wyników referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE.

W Japonii Nikkei 225 spadł o 5,36 proc. W Chinach SCI w dół o 0,32 proc. W Hongkongu Hang Seng na minusie o 2,73 proc. W Korei Południowej KOSPI ze spadkiem o 2,25 proc. W Indiach Sensex traci 3,29 proc. Ceny ropy naftowej na giełdzie paliw w Nowym Jorku spadły o ponad 4 proc.

"Zły sygnał"

- Zapowiadany przez Trumpa izolacjonizm, odwrót od globalizacji i koncentracja na USA to zły sygnał dla innych krajów, szczególnie dla Europy. To również oddanie pola ekspansji gospodarczej Chinom, które z zadowoleniem przyjmą taką postawę największego konkurenta - ocenia dla money.pl prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

- Z drugiej strony stopień zaniedbań gospodarczych i sektora publicznego w USA jest duży. Z punktu widzenia Amerykanów zmiana była konieczna. Skupienie się na wewnętrznych problemach Ameryki wzmocni gospodarczo kraj, a tylko silne gospodarcze USA będą silne na arenie międzynarodowej - dodaje.

- Z punktu widzenia gospodarki niepokojący jest postulat obniżenia podatków. Trump będzie musiał z czegoś sfinansować swoje obietnice. Wyzwaniem jest rozwarstwienie i nierówności społeczne, które osłabiają popyt - ocenia Mączyńska.

Ekonomistka dodaje, że Trump jest "probiznesowy" i być może dzięki rozwiązaniom ułatwiającym prowadzenie amerykańskim firmom interesów uda mu się pobudzić gospodarkę.

- Nie można nie doceniać siły ponadnarodowych korporacji. To one będą wpływać na politykę nowego prezydenta. Międzynarodowe firmy będą bronić swoich interesów niezależnie od ich narodowości. Żadnego kraju nie stać we współczesnym świecie na pełen izolacjonizm. Korporacje to siła, z którą Trump będzie musiał się liczyć - kończy Mączyńska.

Polska zabiera głos

- Dla Polski najważniejsze jest to i dla prezydenta Dudy priorytetem jest implementacja tych decyzji, które zostały podjęte podczas niedawnego szczytu NATO w Warszawie, czyli rozmieszczenie czterech batalionów natowskich w krajach bałtyckich oraz Polsce, brygada pancerna amerykańska na terenie naszego kraju, a także budowa, czy też dokończenie bazy obrony przeciwrakietowej w Redzikowie - powiedział w Polskim Radiu 24 szef prezydenckiego biura prasowego Marek Magierowsk pytany, jak prezydent Duda wyobraża sobie współpracę z Donaldem Trumpem.

Podkreślił, że z punktu widzenia relacji Polski ze Stanami Zjednoczonymi i Sojuszem Północnoatlantyckim, to są kwestie, które dla prezydenta Dudy są najważniejsze.

Z kolei minister obrony narodowej Antoni Macierewicz powiedział, że spodziewa się, iż po zwycięstwie Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych "stosunki polsko-amerykańskie będą nie tylko bardzo dobre, ale jeszcze lepsze".

"Duży szok", "Clinton upokorzona"

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk oraz przewodniczący KE Jean-Claude Juncker pogratulowali w wystosowanym do Donalda Trumpa liście zwycięstwa w wyborach prezydenckich w USA. Zaprosili go też, by przejechał na Stary Kontynent na szczyt UE-USA.

"Dziś wzmocnienie stosunków transatlantyckich jest ważniejsze niż kiedykolwiek. Tylko ścisła współpraca UE i USA może przynosić różnice w obliczu mierzenia się z takimi bezprecedensowymi wyzwaniami jak: Daesz, zagrożenia dla suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy, zmiany klimatyczne i migracje" - wskazali liderzy instytucji europejskich.

Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz powiedział, że chociaż nie cieszy się z wyniku wyborów prezydenckich w USA, to Donald Trump jako wybrany w wolnych wyborach prezydent zasługuje na szacunek.

Minister obrony Niemiec Ursula von der Leyen powiedziała w pierwszej reakcji na napływające wyniki wyborów prezydenckich w USA, że spodziewane zwycięstwo kandydata Partii Republikańskiej to "duży szok".

Francja pozostaje sojusznikiem USA i będzie z nimi współpracowała - zapewnił szef francuskiego MSZ Jean-Marc Ayrault, jeszcze podczas liczenia głosów. Dodał, że stosunki między Europą i USA nie mogą ulec osłabieniu.

Powiedział też, że Paryż będzie musiał zobaczyć, jakie są nowe kierunki polityki prezydenta USA i że musi wyjaśnić stanowisko Waszyngtonu w sprawie zmian klimatu, umowy nuklearnej z Iranem oraz konfliktu w Syrii.

Szok, niepokój o przyszłość, niepewność polityki zagranicznej - takie opinie dominują w mediach we Włoszech po zwycięstwie Donalda Trumpa. Komentatorzy zastanawiają się, czy Trump będzie zachowywał się tak, jak w kampanii.

Świat dokonuje zwrotu w stronę, którą trudno przewidzieć - podkreślano podczas debaty, zorganizowanej przez dziennik "Corriere della Sera". Na stronie internetowej dziennika ocenia się, że Clinton poniosła "kolosalną porażkę" i została "upokorzona".

Nowa karta w stosunkach z Rosją

Prezydent Rosji Władimir Putin pogratulował Donaldowi Trumpowi wygranej. W telegramie przesłanym przyszłemu gospodarzowi Białego Domu podkreślił, że liczy na współpracę w sprawach międzynarodowych. Według agencji RIA-Nowosti Putin w piśmie wyraził nadzieję, że dialog między Moskwą a Waszyngtonem będzie służył interesom obu krajów.

- Zostanie otwarta nowa karta w stosunkach Rosji i USA - uważa lider partii "Sprawiedliwa Rosja" Siergiej Mironow. Rosyjski deputowany przypomniał, że już w okresie ZSRR republikanie, których reprezentuje Trump lepiej dogadywali się z Kremlem. - On nie ma osobistej niechęci do prezydenta Władimira Putina - podkreślił Mironow. - Zwycięstwo Trumpa daje nadzieję na poprawę rosyjsko - amerykańskich kontaktów - przekonuje rosyjski senator Konstantin Kosaczow.

Inny z senatorów - Wadim Tjulpanow stwierdził, że wynik amerykańskich wyborów świadczy o tym, iż wyborcy poczuli zmęczenie agresją Białego Domu. - Ludzie dostrzegli, że obecna polityka amerykańskich władz opiera się na kłamstwach i fałszowaniu faktów - uważa Tjulpanow.

Republikanie nie tylko będą mieli swojego prezydenta. Partia uzyskała także większość w Izbie Reprezentantów i, wbrew przewidywaniom, w Senacie - wynika ze wstępnych wyników wyborów do Kongresu.

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie