
Autor: Anna Frankowska, Arkadiusz Droździel, Maciej Miskiewicz
PKB na głowę mieszkańca Lubelszczyzny jest blisko pięć razy mniejszy niż w Warszawie. Średnie zarobki na Warmii i Mazurach są o 900 zł niższe niż na Dolnym Śląsku. Pracy nie ma co siódmy mieszkaniec Podkarpacia - to Polska B w pigułce. Socjologowie alarmują: Przepaść między Polską A, a Polską B jest tak samo duża, jak między Polską, a najbardziej rozwiniętymi krajami Unii Europejskiej.
Rząd przyjął wczoraj Krajową Strategię Rozwoju Regionalnego 2010-2020. Przygotowany przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego dokument określa to, jak będziemy wydawać pieniądze z unijnych funduszy strukturalnych.
Dziś tego dokładnie nie wiadomo, bo negocjacje unijnego budżetu na lata 2014-20 dopiero przed nami. Ale MRR spodziewa się, że w sumie w grę wchodzić może kwota rzędu nawet 70 mld euro. Od 2012 roku z budżetów UE, państwa i samorządów na realizację celów KSRR ma być wydawanych nie mniej niż 3 proc. PKB z 2008 roku. Oznacza to średnio na rok około 34 mld zł. Z tego około 24 mld zł będzie pochodziło ze środków UE.
Gdzie popłynie rzeka pieniędzy?
Rządowa strategia ma dwa priorytety. Pierwszy to wsparcie biednych regionów w całym kraju - w tym utrzymanie programu Rozwój Polski Wschodniej. Drugi - wzmocnienie roli 18 największych miast. Mają one stać się ośrodkami promieniującymi na otoczenie i wspierającymi rozwój całych regionów.
49 tys. zł
tyle w 2007 r. wynosił PKB na głowę mieszkańca na Mazowszu
20,8 tys. zł
a tyle na Podkarpaciu
Ten ostatni priorytet ma być najbardziej kosztowny i pochłonąć około 60 proc. wszystkich pieniędzy, które Polska - z kasy unijnej i państwowej - chce wydać w nadchodzącej dekadzie.
Reszta ma pójść na wsparcie najbiedniejszych regionów - nie tylko na tzw. ścianie wschodniej, bo resort rozwoju regionalnego podkreśla, że także m.in. na Mazowszu , Opolszczyźnie i w woj. zachodniopomorskim są obszary wymagające wsparcia.
Rząd liczy na to, że strategia pomoże w zatarciu podziału na tzw. Polskę A i B. Podziału, o który spierali się w czasie debaty kandydaci na prezydenta. Prezes PiS zarzucił Bronisławowi Komorowskiemu, że lansowana przez szefa zespołu doradców premiera Michała Boniego koncepcja wspierania tzw. lokomotyw, czyli silnych ośrodków, utrwala różnice między regionami. Komorowski replikował, że Polska jest jedna i trzeba jednakowo dbać o wszystkie regiony.
Ściana wschodnia daleko w tyle
Socjologowie nie mają złudzeń podział istnieje. - Od 1945 roku jesteśmy krajem podzielonym na strefy wynikające jeszcze z zaborów. Mamy kilka starych regionów - które mają mocno zakorzenionych tożsamość - i kilka nowych , które wciąż ją kształtują - mówi Jacek Wódz, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego.
- Przepaść między Polską A, a Polską B jest tak duża jak między Polską, a rozwiniętymi krajami Unii. Trudno sobie wyobrazić, że zniknie w dającej się przewidzieć przyszłości. Zmniejszenie jej będzie wymagać ogromnych inwestycji - podkreśla Wiesław Łagodziński, socjolog, rzecznik Głównego Urzędu Statystycznego.
W nowej strategii rząd także przyznaje, że tzw. ściana wschodnia - czyli województwa: warmińsko-mazurskie, podlaskie, lubelskie, świętokrzyskie i podkarpackie - to region o najniższym poziomie rozwoju: ze starzejącym się społeczeństwem, niższym niż reszta kraju poziomem wykształcenia, zapóźnieniami infrastrukturalnymi, niskim poziomem warunków życia i niską produktywnością wszystkich sektorów gospodarki.
Marcin Nowicki, ekspert z Instytutu Badań nad Gospodarką Regionalną, który opiniował projekt rządowej strategii przestrzega jednak przed uproszczeniami i generalizowaniem: Widać nie tylko ten podział, które rysuje Wisła – na Polskę zachodnią i wschodnią. Odzwierciedla ona różnice nie tylko gospodarcze, ale też społeczne i demograficzne. Są też różnice między południem a północą Polski, miastem a wsią. Obszarów przełamania, różnic jest bardzo wiele.
Mniejsze zarobki i słaby przemysł
To, że Polska B to fakt, a nie mit, Polacy boleśnie odczuwają w swoich kieszeniach. Z danych GUS wynika, że mieszkańcy wschodniej Polski zarabiają średnio o około 20 proc. - czyli o blisko 700 zł - mniej niż wynosi średnia pensja dla całego kraju, która w maju 2010 r. wynosiła 3346,6 zł.
Gdy zestawimy średnią pensję w warmińsko-mazurskiem (2632 zł) ze średnią pensją w województwie mazowieckim (4156 zł), wyraźnie widać jak duża jest różnica w poziomie życia mieszkańców tych regionów.

źródło: obliczenia Money.pl na podstawie danych GUS z maja 2010 r.
Wysokość zarobków odzwierciedla siłę gospodarczą poszczególnych województw. Wartość Produktu Krajowego Brutto - czyli wartość dóbr i usług wytworzonych na terenie danego regionu - przypadającego na głowę mieszkańca na Mazowszu jest blisko 2,5 raza większa niż na ścianie wschodniej.
| PKB na głowę mieszkańca w poszczególnych województwach (w tys. zł) |
27,7
30,1
23
23
27,3
32
26,8
49
33,6
28,6
21
25,8
32,9
26,3
23,9
20,8
źródło GUS, dane za 2007 rok
Przepaść rośnie, gdy weźmiemy pod uwagę tylko Warszawę. Tam PKB na głowę jest niemal pięć razy większy (94 tys. zł) niż na Podkarpaciu czy Lubelszczyźnie. - To są tereny zmarginalizowane ekonomicznie. To m.in. spuścizna czasów PRL-u. Wtedy, z niezrozumiałych dla mnie względów, poza kilkoma wyjątkami, nie powstał tam przemysł nastawiony na współpracę z ZSRR - mówi Łagodziński.
Nie ma pracy, a jak jest to trudno do niej dojechać
Efektem słabości gospodarczej Polski wschodniej jest też wysokie bezrobocie. Pracy nie ma niemal co piąty mieszkaniec Warmii i Mazur i co siódmy na Podkarpaciu oraz w Świętokrzyskiem.
Mapa polskiego bezrobocia pokazuje jednak, że lansowany w mediach podział - na Polskę bogatą i biedną - wzdłuż linii Wisły akurat w tym przypadku nie pokrywa się z rzeczywistością. Równie wysoki odsetek osób pozostających bez pracy jest rejestrowany w pośredniakach w województwach: Zachodniopomorskim i Kujawsko-Pomorskim.
| Stopa bezrobocia w poszczególnych województwach w maju 2010 |
16,1%
12,2%
19,1%
12,5%
15,3%
9,2%
15,5%
9,3%
12,9%
11,9%
12,5%
12,5%
9,7%
9,9%
14,4%
15%
źródło: GUS
Mimo tego, że dostępność - przynajmniej teoretyczna - stosunkowo taniej i licznej siły roboczej jest w Polsce B większa niż na zachodzie i w centrum Polski, mieszkańcy tego regionu nie są zbyt przedsiębiorczy. - Dlatego państwo powinno wymiernie wesprzeć firmy ze ściany wschodniej. A te powinny nastawić się na ekspansję na rynki: Litewski, Białoruski i Ukraiński - podkreśla Łagodziński.
źródło: obliczenia Money.pl na podstawie danych GUS
W walce z bezrobociem mogłoby pomóc zwiększenie mobilności Polaków. Dlatego rząd chce szczególnie mocno wspierać te regiony, z których dotarcie do miasta wojewódzkiego zajmuje ponad dwie godziny. To m.in. przygraniczne tereny na Dolnym Śląsku, Podkarpaciu i na Mazurach. Ale też gminy i powiaty na granicy województw zachodniopomorskiego i pomorskiego.
- Na Dolnym Śląsku czy pod Opolem 80 km drogi do pracy to nie problem. Na Lubelszczyźnie czy Podkarpaciu już tak - mówi Łagodziński. Według socjologa kluczowa jest więc rozbudowa infrastruktury drogowej na wschodzie naszego kraju. Bez tego nieliczne, większe miasta - Lublin, Białystok, Zamość, Krosno, Rzeszów - staną się nie lokomotywami rozwoju, ale samotnymi wyspami na morzu stagnacji.

źródło: obliczenia Money.pl na podstawie danych GDDKiA
Eksperci podkreślają, że w zasypaniu cywilizacyjnej przepaści pomóc może też upowszechnienie dostępu do internetu. Z badania NetTrack wynika, że w Polsce z sieci korzysta już ponad 15,6 mln osób. Z raportu Urzędu Komunikacji Elektronicznej wynika, że niemal 40 proc.gospodarstw domowych miało w ubiegłym roku dostęp do internetu szerokopasmowego. Ale na ścianie wschodniej użytkowników szybkiej sieci jest najmniej.
źródło: Raport o stanie rynku telekomunikacyjnjnego w Polsce 2009 (UKE)
Lokomotywy za słabe, by pociągnąć regiony?
Eksperci są zgodni. Trzeba z głową wyrównywać poziom rozwoju regionów.Tym bardziej, że unijna kroplówka w końcu wyschnie, bo kraje starej UE mają swoje kłopoty i nie będą już tak chętne, by przeznaczać miliardy euro na fundusze strukturalne.
Różnią się jednak w ocenach tego, jak najskuteczniej wspierać zapóźnione regiony. Według eksperta IBnGR koncepcja tzw. lokomotyw jest słuszna. - Nie ma szansy na rozwój równomierny. W żadnym kraju na świecie tego nie ma. To jest komunistyczna koncepcja, która w rzeczywistości się nie sprawdza - podkreśla Nowicki.
Ale Jacek Wódz zdecydowanie krytykuje założenia rządowej strategii. - Rząd powinien przekazać więcej kompetencji samorządom. Jedyną szansą dla Polski jest odważna decentralizacja. Minister Boni lansuje logikę, która polega na mówieniu innym, co mają robić, bo my wymyślimy dla nich strategię. My będziemy lokomotywą dla innych. A to niekonieczne dobra droga - mówi.
W metropoliach mają być dofinansowywane przede wszystkim projekty innowacyjne, rozwijające gospodarkę opartą na wiedzy.
Pieniędzy, które mają trafić na wieś i do małych miast, mają wspomóc rozwój infrastruktury: dróg, poprawy komunikacji, telekomunikacji, transportu.
- W budżecie województwa śląskiego zaledwie dziewięć procent stanowią dochody własne. To są środki, którymi bez ograniczeń mogą dysponować samorządy. To za mało, by dobrze sterować swoim rozwojem. Moim zdaniem jednak ten model strategii zablokuje na wiele lat tzw. oddolny rozwój społeczeństwa i rozwój przedsiębiorczości - podkreśla Wódz.
- To można porównać do remontu starego samochodu, gdzie zamiast remontować silnik, zajmujemy się tapicerką i lakierem. Takim silnikiem są aglomeracje. Jeśli nie będą działały, całość nie pojedzie - replikuje Nowicki.
Według Nowickiego rozwój dużych miast sprawi, że zwiększy się popyt na usługi, które powinny zapewnić mniejsze miasta i wsie. - To np. zdrowa żywność, szeroka oferta turystyczna, spa, sporty ekstremalne. Ludzie za tego typu usługi są w stanie zapłacić wiele - wylicza ekspert IBnGR.
Choć dziś dla wielu osób mieszkających kilkadziesiąt kilometrów od aglomeracji perspektywa pracy w nich nie jest zbyt atrakcyjna, to, dzięki przemyślanym decyzjom, może się to zmienić. - Jeżeli człowiek ze wsi zarobi w dużym mieście dwa razy więcej niż u siebie to pod warunkiem, ze będą szybkie koleje, dobre drogi zmieni zdanie. Do tego pierścień inwestycji ogrania obszar nawet do 100 kilometrów poza granicami dużego miasta Przy dobrej komunikacji i drogach, mogą do zlokalizowanych w nim fabryk dojeżdżać pracownicy, nawet z miejscowości odległych o kolejne 100 kilometrów. Taka lokomotywa może promieniować na całe województwo - podsumowuje Nowicki.
| Czytaj więcej o biedzie w Polsce i na świecie w Money.pl |
|
|
Kandydaci pustymi obietnicami walczą o biedny elektorat W biedzie żyje 6,5 mln Polaków. To ogromny elektorat, do którego usiłują dotrzeć obaj kandydaci na prezydenta. Mimo deklaracji, nie mają jednak żadnego pomysłu, jak skutecznie im pomóc. |
|
Rekordowa przepaść między bogatymi a biednymi Wielka Brytania ma najwyższy poziom nierówności od II wojny światowej. |
|
Unia chce zmniejszyć o 20 mln liczbę biednych Do 2020 roku, liczba ta ma spaść ze 120 do 100 mln osób. Taki cel zawiera nowa strategia UE. |
|
Co piąte polskie dziecko żyje w biedzie W porównaniu z innymi krajami OECD gorzej jest tylko w Turcji i Meksyku. |
Wymieniasz walutę? Wymieniaj taniej!
Najniższy spread walutowy dostępny od teraz, bez żadnych opłat, szybka i bezpieczna wymiana. więcej »
Drogowcy podjęli decyzje w sprawie odcinka autostrady pomiędzy Grodziskiem Mazowieckim a Pruszkowem.
Nie ma podzialu na Polske A i Polske B ....
Gajowy wie co mowi.
Każdy polityk ciągnie do siebie
1. Zostały skasowane WSZYSTKIE inwestycje drogowe w Podlaskim, a zaoszczędzone środki przeniesione na zachód
2. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego pomaga w inwestycjach zagr. i organizuje dotacje, tymczasem w Orli (podlaskie, nowa fabryka IKEA w polu za 340 mln. eur ) odmawia pomocy a Ministerstwo Rolnictwa robi wszystko, by ją w ogóle zablokować
i mógłbym tak dalej...
Jeśli władza wszystkie środki pakuje w Polskę A i jak pokazuje ten i inne przykłady tępi rozwój na wschodzie, to trudno się dziwić, że Polska B jest i bedzie biedniejsza.
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Polska to szajs!
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Czy pisanie prawdy jest rozsadne, przeciez zaraz mlodzi znowu masowo zaczna wyjezdzac.
Masowa sieczka o Tygrysie Europy, najlepszej gospodarce EU naprawde sprawila ze widzialem takich ktorzy twierdza ze za 5 lat w Polsce bedzie sie zylo prawie ze jak w bogatych krajach wspolnoty.
Jezeli manipuluje sie tym jak to jest naprawde, to po co teraz wybudzac wyborcow ze snu, ze to juz za chwile, za rogiem.
Nagle okazuje sie ze trzeba bedzie poczekac dziesieciolecia zeby zaczac zyc normalnie.Jak to ?
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Ze wszystkimi tematami tak robią, wkońcu to Lemingi niebyle jakie.
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Postawić na MAŁE gospodarstwa ( bez nawozów ).
Do tego potrzeba dużej ilości ludzi , brak bezrobocia .
Taka żywność to skarb .
Sprzeda się wszędzie i nie za grosze .
Trzeba tylko ominąć pośredników , zorganizować sprzedaż
we własnym zakresie , stworzyć własne kanały dystrybucji ,
zrzeszyć się , bo warto .
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Jednym słowem Polacy - do ciężkiej pracy a nie czekać na darowiznę!
1. jest kryzys gospodarczy i trudno jest znaleźć nową pracę, chyba że na budowie za 2000 złotych w moim regionie, ale nie po to chyba się chodziło tyle lat do różnych szkół i zdawało się ciągle egzaminy, aby móc iść dalej.
2. bez pracy i oszczędności trudno jest się przenieść do innego regionu w kraju, a pracodawcy zwykle nie zadają sobie trudu, aby odpowiedzieć na wysyłane CV, bo mają u siebie w okolicy wielu kandydatów.
3. I co najgorsze, szybko odkrywa się, że większość pracodawców "poluje na" tak zwane "okazje", czyli np. chce, aby pracownik znał biegle języki obce i jednocześnie posiadał obszerną i wiedzę z zakresu np. ekonomii, chemii czy informatyki, najlepiej na poziomie uniwersyteckim. Problem w tym, że zdobycie takiego wykształcenia bardzo dużo kosztuje i wymaga czasu. Chętnie bym studiował na drugim kierunku, ale nie miałem i nie mam na to środków.
Chyba nie trzeba nikogo uświadamiać, że bezpłatna edukacja uniwersytecka w Polsce to fikcja; póki co idziemy w odwrotnym kierunku niż np. Szwecja, gdzie studia i kursy przygotowujące do pracy w zawodach, na które jest rzeczywiste zapotrzebowanie na rynku pracy - są rzeczywistością.
W Polsce, gdy szukam pracy to ciąglę słyszę, że angielski znam *zbyt dobrze*, bo wystarczyłaby mi znajomość na poziomie komunikatywnym, a potrzeba mi innych umiejętności. Tylko jak i za co mam je zdobyć?
Polska to taki dziwny kraj, gdzie momentami mam wrażenie, że nic się w nim nie planuje, oprócz tego jak by tu oszukać innych.
Dlatego wolę wyjechać za granicę i pracować choćby na budowie czy jako robotnik rolny przy krowach czy świniach przez kilka lat, bo później będzie tam jakaś, dobra przyszłość przede mną, tj. szansa na godziwe życie za przyzwoite pieniądze i możliwość podnoszenia kwalifikacji i zdobycia lepszej pracy np. w biurze, itp.
Jak widać "się nie skończyło tylko "podstawowkie" ", a i tak perspektyw raczej *mało* w naszym Nadwiślańskim Kraju.
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Głupi tytuł, fajny artykuł : )
Wybudować i zasiedlić dodatkowe 'Warszawy' na Mazurach?
Zmniejszyć średnią wieku w wybranych regionach?
Zwiększyć 10 razy gęstość zaludnienia tam, gdzie trzeba?
Wyłapywać i przesiedlać ludzi przedsiębiorczych?
Równie dobrze można zadać pytanie, ile lat zajmie przekształcenie maluchów w Mercedesy....
Każdy region kraju jest inny, i żyje swoim tempem, i swoim rytmem. Najlepsze co można zrobić, to nie przeszkadzać.
Dlaczego ten artykuł ukazuje się PO wygranych przez Komorowskiego
Młodzież jest wykształcona na równi z młodzieżą z Krakowa i Wrocławia. Państwo powinno zadbać o to, żeby z Krakowa do Przemyśla nie jechać 5 godzin. Kto tu będzie inwestował jak nie ma podstawowej infrastruktury.
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Polska A to my Warszawa a reszta to Polska B
By zasypać przepaść między Polską A i Polską B trzeba polskie lenie ...
Powtórka historii Niemiec raczej się nie uda
Trzeba robić konkursy: które z biednych województw najsprawniej przygotuje inwestycję, dostanie kasę. Reszta będzie czekać i uczyć się od tego któremu się udało. Proste i skuteczne. Zajmie wiele lat, ale zakończy się sukcesem. W DE raczej trudno nazwać sukcesem wymieranie wschodnich landów i masowe przeprowadzki czy nawet bardziej masowe wyjazdy za granicę niż z Polski (sic!) - tak, ze wschodnich landów ludzie bardziej masowo wyjeżdżali nawet nie do zachodnich ale wręcz do innych krajów niż z Polski, choć może się to wydawać nie do uwierzenia
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Polska A byłaby zerem bezwzględnym gdyby nie infrastruktura pozostawiona przez Niemców. Zresztą tę "wyższość" Polski A widać po niskiej zdawalności matur i % scholaryzacji.
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Może najpierw przeanalizować te liczby, a później mówić że Polska B to ściana wschodnia
Pic na wodę
Najlepsza jest ta klasyfikacja wg. ilości dróg krajowych;)
Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Trzeba przede wszystkim do maximum ulatwic i zachecac ludzi do mobillnosci, zmiany miejsca zamieszkania w celu znaleznienia lepszej pracy, warunkow zycia etc.
Rzad natomiast moze w rejonach biedy, to tak to trzeba nazwac po imieniu, rozwazyc tworzenie swoich centrow rzadowych sluzacych wszystkim.
Sztuczne "zasilanie" moze okazac sie marnotrawieniem srodkow.
nalezacych do nas.
Pozdr.
JKW
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Ludzie z tych terenów niech sie przesiedlą na zachód od Wisły.
Będzie wtedy jedna Polska o równym rozwoju gospodarczym i społecznym.
Re: Tylko w Lublinie
Natomiast cena parkingu nad zalewem w Lublinie 5 zł/godz jest chyba najwyższa w całej Polsce.
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Rozmiar przepaści jest wynikiem także polityki "lokomotyw rozwoju" - swoją drogą co za brednie ta teoria lokomotyw. Inwestycje, centrale i zarządy firm, są lokowane w owych "lokomotywach" i rośnie odległość między "regionem" a centralą, tak że w tej centrali na końcu nikt nie wie którą stroną krowa je a którą wydala i liczy się tylko szpan, blichtr i WOLNOŚĆ (od prawy, realności, powinności i zasad) oraz LODY (wiadomo trzeba żyć na pozomie najlepiej EUROPEJSKIM).
Ludzie w terenie myślą inaczej - realnie, często żyją skromnie i chcą coś osiągać ale nie można terenu drenować ze wszystkich możliwości rozwojowych, transferować podatki i śmietanę do „lokomotyw”, z których w terenie pojawia co najwyżej dym i smród.
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Jaka znowu Polska A i B ?
... a poza tym zgoda buduje.
buahahaha
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
1. Kalifornia jest 2,5 raza droższa niż Montana - USA
2. Bawaria niż Szlezwik-Holsztyn - oba w dawnym RFN Niemcy
3. północ Włoch niż południe
Tak to już jest że uwarunkowania gospodarcze , połączenia logistyczne , wykszałtcenie oraz warunki pogodowe i pracowitość decydują o rozwoju różnych regionów.
Grecja 2500 lat temu była potęgą a teraz jest w UE jak każdy wie. Chyba.
- logistyka - miejsce tranzytowe na wschodnią Europę, która mimo że jest rynkiem niebezpiecznym nadal jest rynkiem chłonnym. Rozbudować drogi i możliwości eksportowe, a wszystko powinno się na tej bazie rozwinąć (o ile komuś będzie się chciało to zamiast stać w pośredniaku).
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
i tego się od razu nie naprawi - w innych krajach także są podziały na A i B, metoda janosikowa (zabrać bogatym i oddać biednym) nie zadziała - bo dziś mamy Unię i bogaci od razu uciekną za granicę z podatkami. Przeciętniak na zachodzie europy jest bogatszy od przeciętniaka polskiego ponieważ bogacz na zachodzie jest bogatszy od bogacza polskiego.
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
Poza tym problem jest w fakcie płaconych podatków, firmy płacą podatki do gmin gdzie są zarejstrowane, dla przykładu więc wy macie smroda hutę a my w Warszawie podatki bo nie wypada by firma z wielkim prezesem była zarejestrowana z siedzibą w mieście 80 tysięcznym.
Wyolbrzmymiony podział dla celów propagandowych
Lublin - Wrocław - Dusseldorf
50 - 100 - 200
ja to widzę jak 70 - 100 - 350
Zresztą podziały zawsze będą! Ważne, żeby ludzie mogli i chcieli swobodnie przemieszczać się po kraju tam gdzie jest lepiej.
Bo co? Wybudujemy 3 kopalnie na Mazurach ? Zatrudnimy 40tys ludzi, a później pomyślimy co mają kopać?
Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
nie ma żadnego podziału
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
co masz jeszcze na pulpicie?, może ulubione z IE też wstaw - sie uśmiejemy
t%20import/wyspa%20z%C5%82ota.htm
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady
zachodem."
to się w skrócie nazywa CIEMNOGRÓD :P
religia to zło, a spokojniejsi w jakim sensie?
Re: Zasypanie przepaści między Polską A i Polską B zajmie dekady