Na skróty
Money.plGospodarkaWiadomości gospodarczeZe stoczniami mamy czas do czerwca
2008-11-05 11:40
Ze stoczniami mamy czas do czerwca
fot: PAP/Stefan Kraszewski

Ze stoczniami mamy czas do czerwca


Poleć artykuł:
Do czerwca Polska ma czas na sprzedaż stoczni w Gdyni i Szczecinie, by uchronić je przed bankructwem i wyprzedaniem majątku przez syndyka upadłościowego. Taka będzie decyzja Komisji Europejskiej dotycząca polskich zakładów. Wbrew zapowiedziom nie zapadnie ona dzisiaj, ale może jeszcze w tym tygodniu.

Do ostatniej chwili trwały jeszcze szczegółowe ustalenia między Komisją Europejską a polską stroną dotyczące przetargu, produkcji i zatrudnienia. Ogólne ustalenia jednak nie zmieniły się. Sytuacja więc wygląda tak, ze Bruksela wydając negatywna decyzje i nakazując stoczniom zwrot rządowego wsparcia, co wiadomo już od kilku tygodni, da jednocześnie zielone światło na realizacje planu awaryjnego.

Chodzi o przeprowadzenie zmian w zakładach i sprzedaż ich majątku, a to pozwoli na spłatę długów. Nowe spółki, które powstaną, nie będą już obciążone koniecznością zwrotu pieniędzy, które dostały z budżetu państwa.

Cała operacja musi być jednak przeprowadzona w ciągu 7 miesięcy. Jeśli się uda i znajdzie sie inwestor, które zechce kupić podzielony na kawałki majątek, stocznie będą uratowane, produkcja statków będzie prowadzona dalej, a część miejsc pracy zachowana.

Gdyby jednak do czerwca nie udało sie zakończyć przetargu, wtedy byłby to już koniec stoczni - Komisja zażąda zwrotu pomocy publicznej przyznanej po wejściu do Unii. A ponieważ zakłady w Gdyni i Szczecinie takich pieniędzy nie mają, zbankrutują. Wówczas wkroczy syndyk upadłościowy i rozpocznie wyprzedaż majątku, by zaspokoić roszczenia wierzycieli.

ZOBACZ TAKŻE: 

(IAR)



I żeby wszystko było państwowe

a320 / 80.68.235.* / 2008-11-05 13:17
Na wszystkie kłopoty: nacjonalizacja i omnipotencja państwa. I żeby dawało za darmo kredyty i żeby zysku broń Boże w firmach nie było i żeby się wszystko rozwijało zgodnie z narodowym interesem i żeby wszystko było na eksport i nic z importu i żeby ceny skupu rosły a ceny w sklepach malały, żeby wyngiel był tani ale górnikom dobrze płacono. Raj.
Ale dlaczego w czerwcu 1989 Polacy z tego raju zrezygnowali?

Re: Ze stoczniami mamy czas do czerwca

Pilsener / 2008-11-05 12:44 / Sofciarski Cyklinator Parkietów
Ja już traciłem "robotę" 10 razy - przynajmniej 9 razy znajdywałem nową pracę, ja wiem, że stoczniowcom robota brzydko pachnie i najchętniej by się uwłaszczali na majątku stoczni, no co jakiś tam czas pykniemy młoteczkiem albo (chętniej) strajk czy wiec, ja wiem, że trudno znaleźć pracę mając fakultet ze strajków, wiecy i nieróbstwa - ale mi się udało to chyba oni też potrafią? Stoczniowcy zawsze tacy figo-fago, a nie umieją sobie pracy znaleźć? Przecież to fachowcy! Kwiat narodu! Sól tej ziemi!

Proponuję wycieczkę do Korei by zobaczyć, jak się teraz buduje statki - budowanie statków to nie obalanie komunizmu, tu potrzeba technologii, ekonomii i gospodarczej demokracji, a nie związkowych i partyjnych działaczy.
hehe / 81.190.68.* / 2008-12-07 13:32
fachowiec co tracił robote 10 razy
Pilsener / 2008-12-07 18:52 / Sofciarski Cyklinator Parkietów
Nie z mojej winy plajtowały firmy, w których pracowałem. Gdyby nie wysokie podatki i partyjne regulacje żeby chronić pasożytów i nierobów, pewnie np. Halex działałby do dziś, zatrudniał 1000 osób i przynosił zyski - ale zwykli ludzie to nie górnicy czy stoczniowcy, nie mają politycznego zaplecza i nikt na nich nie będzie pracował.

Re: Ze stoczniami mamy czas do czerwca

Mr Bear / 217.98.12.* / 2008-11-05 12:29
Z ekonomicznego punktu może to i dobrze. Mnie to nie zaboli. Ale powiedzcie co z tymi ludźmi co stracą robotę. Co oni będą robić? Wszyscy pójdą na zasiłki albo renty?
Pilsener / 2008-11-05 12:48 / Sofciarski Cyklinator Parkietów
Takie zakłady jak stocznie, kopalnie czy np. poczta to de facto aktywne formy walki z bezrobociem - produkcja czy usługi to uboczna działalność, mająca usprawiedliwić utrzymywanie tych skansenów komuny. Za komuny też nie było bezrobocia i co z tego? Było olbrzymie bezrobocie ukryte - i z takim mamy właśnie do czynienia w polsce - np. rolnictwo - policz sobie, ile by przybyło bezrobotnych, gdyby z podatków państwo nie utrzymywało prawie 2,5 miliona nierentownych gospodarstw rolnych. Faktyczne bezrobocie sięga około 30%.
Mr Bear / 217.98.12.* / 2008-11-05 14:30
Masz całkowitą rację. Pomyśl jednak, że ci ludzie mają rodziny, a przypuszczam że większość nie znajdzie innej pracy, z czego duża część nie będzie nawet jej szukać. Niestety sprawdza się tu teoria Marksa, że biedny zawsze będzie biedny i będzie mu źle, a do tego będzie się rozmnażał. Poza tym to nie wina tych ludzi, że zaczynali pracę w sercu systemu jaki był przed '89. Do tego w rządzie jest jeszcze wielu, którzy za ten system są odpowiedzialni i uważam że powinni zagwarantować tym ludziom jakąś miejsce pracy - tak jak kiedyś trzeba było robić bo się nie miało wyboru. Wiem że to socjalistyczne podejście, ale wyrzucić tysiące osób na bruk to moim zdaniem za ostre. To nie jest tak, że jak weszliśmy do UE to nagle się obudziliśmy w innym świecie, a to co za nami już się nie liczy - nie stanowi problemu. To nasz rząd stracił 20 lat żłopiąc z koryta, a niczego nie zmieniając w tym państwie.
FirezeuG / 2008-11-05 14:44 / Tysiącznik na forum
Oj człowieku, ty chyba masz problemy z liczeniem.
Tysiące na bruk to nic w porównaniu ze stratami jakie generuje to coś co nazywamy stocznią. Napewno nie jest to przedsięgiorstwo bo w takowym zysk i bilans ekonomiczny na plus jest zasadniczym czynnikiem działania.
Ta ekipa może i fakycznie nie jest winna temu że urodziła się w takim a nie innym czasie ale pytanie czy twoje dzieci są lub będą winne temu że oni chcą kasę za to że poprostu istnieją.
Uważam że nikt nie był przymuszany do pracy a od 99 roku był czas na przekwalifikowanie a to że się im nie chciało to już nie nasza sprawa. Teraz poprostu muszą wypić to piwo którego sami naważyli.
adamo_wirta / 85.222.34.* / 2008-11-05 21:08
FirezeuG A jednak to ty zacznij liczyć . Patrzysz tylko na stocznię. Ale stocznia to tylko zakład montażowy, ktory zatrudnia kilka tysięcy osób a kooperujący z kilkoma tysiącami innych zakładów w których zatrudnionych jest kilkaset tysięcy ludzi. Padająca stocznia - to brak zatrudnienia bezpośrednio dla kilku tysięcy ludzi a pośrednio dla kilkuset tysięcy. To, że stocznie były i są źle zarządzane to widać od długiego okresu czasu. Widać też lobby związkowe, które gardłuje bo chce uzasadnić swoje istnienie. Jak do tej pory żaden rząd nie uporał się z duktatem związków zawodowych. A czy poza tym, nie dostrzegasz, że projekt likwidacji stoczni to świadoma walka toczona z konkurencją przez przemysł niemiecki i francuski ? Przecież stocznie niemieckie też były dotowane.
A co z bankowością ? Nikogo z tych "fundamentalnych liberałów" nie razi pompowanie pieniędzy podatników w systemy bankowe, gdzie ci co są winni kryzysowi, który powoli ogarnia cały Świat wypłacoją sobie z dotacji milionowe nagrody ?
Liberały czy wy jesteście takimi głupcami , że tego nie dostrzegacie ? Czy wasz fundamentalizm jest jeszcze bardziewj zasadniczy od fundamentalizmu ( innego rodzaju) talibów? Wielu z was ogłosiło , że kryzys Polski nie dotknie. Ale już teraz kilku fundamentalistów liberalnych zauważyło, że Polska Gospodarka jednak zwalnia .
Mr Bear / 217.98.12.* / 2008-11-06 09:35
Zgadzam się w 100%. W dodatku wymieniasz aspekt, o którym zapomniałem - o zakładach, które bardzo dużo produkują dla stoczni. Np. Huta Cegielski w Poznaniu, która dostarcza silniki okrętowe i ich elementy, kolej która je transportuje, i wiele innych. Tam też ludzie mają stracić pracę, bo weszliśmy do UE, do "lepszego" świata? Przecież oni też brali udział w referendum akcesyjny do UE. Zrobili to dla lepszego jutra, przynajmniej tak im się wtedy wydawało.
Reklama

Sprawdź zdolność kredytową w 26 bankach!

Jaki kredyt hipoteczny wybrać w 2012r.?

Porównamy dla Ciebie promocje w kilku bankach! Dajemy gwarancje najniższej raty! więcej »

Podobne
  • Cameron poskromi związki zawodowe?

    Cameron poskromi związki zawodowe? więcej

    Przygotowuje on plany usztywnienia ustawodawstwa związkowego, jeśli związki zawodowe sektora publicznego nie zrezygnują z protestów.