Większe pieniądze i inne udogodnienia dla pracowników oraz problemy dla kredytobiorców - to najważniejsze zmiany w prawie, które czekają nas w tym roku. Dotyczą milionów osób. Zobacz, które dotkną ciebie.

Największe zmiany odczują pracownicy zatrudnieni na podstawie umowy o pracę na czas określony. Według danych GUS takich osób może być nawet około 4 milionów. Od 22 lutego zacznie obowiązywać nowelizacja Kodeksu pracy, która ma chronić takich ludzi.

Zatrudnienie na podstawie umowy o pracę na czas określony będzie bowiem możliwe maksymalnie przez 33 miesiące, a nie jak dziś - trwać latami. Trudniej będzie takiego pracownika zwolnić, bo obecny, dwutygodniowy okres wypowiedzenia będzie wkrótce zależny od długości trwania umowy. Istotna zmiana szykuje się również w kwestii umów na okres próbny. Pracodawca będzie mógł sprawdzać umiejętności pracownika wielokrotnie, pod warunkiem, że na różnych stanowiskach.

Do tej pory jedynym ograniczeniem w stosowaniu umów o pracę na czas określony była ich liczba. Pracodawca mógł dać pracownikowi do podpisu tylko dwie takie umowy, trzecia musiała być już bezterminowa. Przepisy nie mówiły jednak nic na temat długości takich umów. Zgodne z prawem było zatem zatrudnienie na przykład na 5 lat, a później - na 8. Przykładowy pracownik pracowałby zatem przez 13 lat bez poczucia stabilności. Nowelizacja ma takie praktyki ukrócić.

- Postulowaliśmy możliwość zawierania dłuższych umów na czas określony, maksymalnie do 48 miesięcy, ponieważ firmy, które są zrzeszone w naszej konfederacji wyrażały taką potrzebę ze względu na długość trwania różnych projektów - mówił money.pl Grzegorz Baczewski, dyrektor departamentu pracy Konfederacji Lewiatan.

Związki zawodowe również narzekały, ale argumenty mają zupełnie przeciwne. - 33 miesiące to za długo - twierdzi z kolei Marek Lewandowski, rzecznik NSZZ Solidarność. - Naszym zdaniem łączny okres trwania tego typu umów, wraz z umową na okres próbny, nie powinien przekroczyć 24 miesięcy, żeby ograniczyć nadużywania umów terminowych.

Dłuższy okres wypowiedzenia

Dotychczas zwolnienie pracownika zatrudnionego na podstawie umowy terminowej było łatwiejsze. Wystarczyło, że spełnione zostaną łącznie dwa warunki:

  • umowa została zawarta na czas dłuższy niż 6 miesięcy,
  • w dokumencie zawarto zapis, który umożliwia wcześniejsze rozwiązanie umowy z zachowaniem okresu wypowiedzenia.

Jeśli umowa jest krótkoterminowa (poniżej 6 miesięcy) lub nie zawiera odpowiedniego zapisu, to Kodeks pracy nie pozwala jej rozwiązać za wypowiedzeniem. Możliwością na wcześniejsze zakończenie współpracy jest rozwiązanie umowy z upływem okresu, na który została zawarta, za porozumieniem stron lub bez zachowania okresu wypowiedzenia (czyli na przykład zwolnienie dyscyplinarne).

Nowe przepisy zrównają w tym względzie umowę terminową z tą zawartą na czas nieokreślony. Okres wypowiedzenia będzie więc w tym przypadku zależał od długości zatrudnienia i wyniesie:

  • 2 tygodnie, jeśli zatrudnienie trwa krócej niż 6 miesięcy,
  • miesiąc, jeśli zatrudnienie trwa co najmniej 6 miesięcy,
  • 3 miesiące, jeśli zatrudnienie trwa co najmniej 3 lata.

Jeśli więc pracodawca będzie chciał wypowiedzieć umowę na czas określony (nawet, gdy została ona zawarta przed 22 lutego 2016 roku), będzie musiał zastosować "nowe" okresy wypowiedzenia.

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
asLan88skc
37.47.45.* 2016-01-04 08:56
powodzenia... wszystko to jest do ominięcia tak jak np. to że po 33 miesiącach zamiast dać umowę na stałe to poprostu można pracownika zastąpić kimś innym.
tomek895
89.68.2.* 2016-01-03 18:31
Mam umowę na czas określony do 2017 roku. Czy po 33 miesiącach dostane umowę na czas nieokreślony czy też muszę poczekać aż upłynie termin poprzedniej umowy?
poli62
5.172.235.* 2016-01-03 10:59
pewnie powinni płacić wszystkie podatki i tak mają zysk nie majom kosztów za urlopy wypoczynkowe
Zobacz więcej komentarzy (316)