Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie

PILNE:
Wyrok Sądu Okręgowego. PKO BP przegrywa proces o 12 mln zł

Złoty jednak w niełasce rynku?

Złoty jednak w niełasce rynku?

Eurodolar nadal nie może złapać jednolitego trendu. Lub może inaczej: trudno jest jednoznacznie dopasować schematy do tego, co widać na wykresie – przynajmniej od 3 grudnia. Przedstawmy kilka możliwych spojrzeń.

Z jednej strony, można mówić o konsolidacji 1,08 – 1,10 – zaś poziomy rzędu 1,0720 (z początku stycznia) i 1,1060 (z pierwszej połowy grudnia) traktować tylko jako okazjonalne naruszenia tejże konsolidacji. Z drugiej strony, można cały ów okres (ponad półtora miesiąca) postrzegać jako kanał spadkowy, przyjmując, że minima z 5 – 6 stycznia były odbiciem od dolnego ograniczenia tegoż kanału.

W dodatku można też sugerować, że dołki z 6, 13 i 19 stycznia wyznaczają trend wzrostowy. A jak było dziś? Otóż z początku wygrywało euro, rynek premiował tę walutę, odsuwając się od dolara, na co wpływ miały także słabe dane globalne: np. spadki na giełdach (Szanghaj, CAC40, DAX i nie tylko). W dalszym ciągu czynnikiem niepokoju jest tracąca na wartości ropa. Zwracano też uwagę na rzecznika chińskiego resortu handlu, który ostrzegł przed możliwym osłabieniem styczniowego eksportu Państwa Środka, jak też i przyznał, że dane za grudzień (które zresztą i tak nie były rewelacyjne) były do pewnego stopnia skutkiem sztucznego wspomagania rynku przez władze.

W USA inflacja CPI wypadła poniżej prognoz, co może być głosem przeciwko podwyższaniu stóp w marcu. Grudniowa liczba pozwoleń na budowę domów przebiła prognozę, ale liczba faktycznie rozpoczętych budów (1,149 mln) była niższa od założeń (1,2 mln).

Gdy piszemy te słowa, eurodolar jest przy 1,0910, czyli wzrost poranny został zniesiony. Jeśli uznać za wiarygodną tezę o tendencji biegnącej od 6 stycznia, to za chwilę powinna ona zostać przetestowana – albo nawet już do tego doszło, przynajmniej w przybliżeniu. To sugerowałoby, że dolar będzie tracił. Tak może faktycznie być, jeśli gracze uznają, że Fed nie podwyższy stóp w marcu. To jednak nie jest jeszcze całkowicie pewne, zaś przebijanie się przez rejony bliskie 1,10 nie będzie na pewno sprawą banalną. Ogólnie więc jest bardzo możliwe, że to, co określamy mianem konsolidacji – będzie jeszcze trwać przez kilka czy kilkanaście dni, jeśli nie dłużej.

Orzeł nie ma szczęścia

Złotemu polskiemu nie wiedzie się dziś dobrze. Początek tygodnia pozwolił na korektę notowań po naszym lokalnym "czarnym piątku" – to prawda. Widać jednak, że ruch S&P – w połączeniu z ogólną atmosferą – był na tyle silny, że rynek nie garnie się zbyt mocno do naszej waluty.

USD/PLN wrócił grubo powyżej 4,11, czyli prawie do piątkowych szczytów. Wczoraj przetestowano niemal 4,06 – i pewnie ta okolica będzie wsparciem, gdyby złoty miał trochę zyskać. Z kolei na EUR/PLN takim ograniczeniem potencjalnego wzmocnienia może być 4,4320 (mniej więcej). Na razie zresztą także i na tej parze jesteśmy przy szczytach, przebijając mocno 4,48. Jeśli rynek się zlituje – mówiąc obrazowo – to uda się sztuka ocalenia złotego przed większą przeceną w tym tygodniu i może na obu parach będziemy krążyć między maksimami notowanymi teraz a minimami wspomnianymi przed chwilą.

Generalnie jednak perspektywy dla PLN nie są zbyt dobre, nawet jeśli po decyzji S&P Rada Polityki Pieniężnej niemal na pewno straci wszelką ochotę do obniżek stóp. Co do danych makro, to z jednej strony, grudniowe wynagrodzenia wzrosły tylko o 3,1 proc. r/r, zaś liczono na 3,7 proc. Z drugiej strony, zatrudnienie zwiększyło się o 1,4 proc. r/r, a tu z kolei prognozowano tylko 1,2 proc.

FMCM

Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja kupna bądź sprzedaży papierów wartościowych. 



Czytaj także
Polecane galerie