Na skróty

Czy powstrzymają kryzys strefy euro?

Money.plWydarzenia

Szczyt strefy euro

fot: PAP/EPA
2011-10-24 06:09

Niemcy dyktują warunki. Zobacz, na co musimy się zgodzić

Autor: Łukasz Pałka, Paweł Szygulski


Poleć artykuł:

Grecja zbankrutuje, żaden europejski bank nie upadnie, a strefa euro będzie ratowana zgodnie z propozycją Niemiec - takich decyzji można spodziewać się po zaplanowanym na 26 października szczycie państw Unii Europejskiej.

Zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami weekendowe spotkanie szefów rządów UE w Brukseli nie przyniosło rozwiązania najpilniejszych kwestii dotyczących sposobów ratowania strefy euro. Wydaje się, że najistotniejszy spór skupił się wczoraj wokół tego, czy o planie naprawczym mają zdecydować tylko kraje Eurolandu, czy też wszystkich 27 państw UE. Zarówno Wielka Brytania, jak i Polska naciskają na to drugie rozwiązanie i wiele wskazuje na to, że tak się stanie.

- Warto upominać się o prawo uczestnictwa, bo sprawy dotyczą całej Unii Europejskiej, nie tylko strefy euro - podkreśla w rozmowie z Money.pl Andrzej Bratkowski, członek Rady Polityki Pieniężnej . - Gdyby przykładowo wprowadzono emisję euroobligacji, to jednocześnie zmalałby popyt na papiery innych krajów, w tym Polski. Poza tym w dłuższym okresie Unia Europejska ma sens tylko wtedy, gdy będzie dochodzić do coraz głębszej integracji - podkreśla.

Dodatkowo, nic nie wskazuje na to, by Unia zdecydowała się na jakiekolwiek zmiany w Traktacie UE, bo - jak zaznaczył m.in. premier Donald Tusk - na razie należy przetestować wszystkie dostępne obecnie środki do walki z kryzysem i zmobilizować państwa do wprowadzenia większej dyscypliny w swoich finansach publicznych.

Oznacza to, że w najbliższą środę zapadną zapewne następujące decyzje: wzmocnienie Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej, restrukturyzacja greckiego długu, dokapitalizowanie banków.

Francja ustąpi, będzie ratunek po niemiecku

Europejski Fundusz Stabilności Finansowej to mechanizm, który ma uchronić strefę euro przed rozpadem, ratując zagrożone państwa środkami finansowymi. I chociaż EFSF dysponuje już kwotą 780 miliardów euro, a ma ona zostać dodatkowo zwiększona, to wciąż dokładnie nie wiadomo, w jaki sposób ma funkcjonować.

Źródło: Money.pl

Wszystko rozbija się o to, czy będzie on działał na wzór niemiecki czy francuski. Jaka jest między nimi różnica? - Najprościej mówiąc, Niemcy proponują, by te pieniądze stanowiły gwarancję transakcji pomiędzy krajami lub bankami kupującymi obligacje zagrożonych krajów. Z kolei Francuzi chcą, by fundusz był niejako pośrednikiem Europejskiego Banku Centralnego w kupnie obligacji, co de facto sprowadzi się do dodruku pieniądza na wzór amerykański - tłumaczy w rozmowie z Money.pl prof. Marian Noga, były członek Rady Polityki Pieniężnej.

Zmiany w serwisie giełdowym Money.pl
Unikalne narzędzia i profesjonalne analizy

Jego zdaniem ostatecznie do środy wygra koncepcja niemiecka, która jest logiczniejsza i w swojej formie przypomina bardzo funkcjonującą już linię kredytową, która jest dostępna także dla Polski. - Fizycznie tych środków nie mamy, ale wiemy, że w razie potrzeby możemy z nich skorzystać - mówi prof. Marian Noga. - I mniej więcej do podobnego rozwiązania w sprawie strefy euro namawiają Niemcy - podkreśla.

Na razie nie zapadły również decyzje dotyczące ewentualnego wzmocnienia finansowego EFSF. Niemcy chcą, by fundusz wzrósł do biliona euro, przy czym sami raczej nie są skłonni wykładać więcej pieniędzy. Z kolei oczekiwania rynkowe sięgają nawet dwóch bilionów euro, co jednak obecnie wydaje się mało realne.

Według prof. Krzysztofa Rybińskiego, byłego wiceprezesa NBP, w tej chwili sama wielkość tej kwoty nie ma większego znaczenia, bo wszystko i tak dzieje się za późno. - Niestety, ale te pieniądze zostaną po prostu zmarnowane, bez względu na to, ile się ich wyda. Teraz na takie zabiegi jest już zdecydowanie za późno, co wynika właśnie z powolnego działania przywódców europejskich - powiedział Money.pl prof. Rybiński.

Grecja bankrutem, i co dalej?

Zdaniem ekonomistów już 26 października może zapaść decyzja o tzw. restrukturyzacji greckiego długu, czyli faktycznie bankructwie tego kraju. Co do samego kroku nie ma wątpliwości, pozostaje tylko pytanie o datę.

- Jeżeli taka decyzja zostałaby podjęta w najbliższą środę, to formalnie bankructwo Grecji mogłoby zostać ogłoszone pewnie w listopadzie. Proszę pamiętać, że wszyscy muszą się do niego bardzo dobrze przygotować, bo utrata kontroli nad sprawą Grecji miałaby potężne konsekwencje - mówi prof. Marian Noga.

Kontrolowane bankructwo Grecji sprowadzi się do umorzenia części jej długów, co ma pozwolić na powrót do wzrostu gospodarczego, przy jednoczesnym wprowadzeniu dużych oszczędności przez ten kraj. W czasie weekendu zapewniał o tym premier Grecji Jeorjos Papandreu. Z kolei 20 października parlament Grecji zatwierdził rządowy plan oszczędności budżetowych, przewidujący redukcję płac i zwiększenie podatków. Przy takim rozwiązaniu nie ma jednak mowy o wystąpieniu bądź wyrzuceniu Grecji ze strefy euro.

Żaden bank nie upadnie, to pewne

W środę 26 października europejskie rządy zdecydują też o pomocy finansowej dla banków, które mają swoich portfelach obligacje Grecji i tym samym będą musiały pogodzić się ze swoimi stratami. Do tej pory było wiadomo, że te straty wyniosą nie więcej niż 21 procent. Teraz zapowiada się, że banki będą musiały zaakceptować je na znacznie wyższym poziomie.

- Wiele wskazuje na to, że prywatni inwestorzy będą musieli zaakceptować spadek wartości posiadanych obligacji o nawet 50 procent - przyznawali wczoraj cytowani przez agencję Bloomberg dyplomaci.

- Nie sądzę, że będzie to mniej, niż 30 procent - uważa z kolei Andrzej Bratkowski.

Instytucje finansowe będą tym samym potrzebować znacznego dokapitalizowania, które ma doprowadzić do zwiększenia wymaganego wskaźnika płynności finansowej do 9 procent, z obecnych 5 procent. Europejskie rządy szacują, że potrzebna kwota może wynieść 100-110 miliardów euro, czyli mniej więcej jedną trzecią greckiego zadłużenia.

źródło: BIS Quarterly Review

- Co do tego, że nikt nie pozwoli na bankructwo jakiegokolwiek banku, nie ma wątpliwości - przyznaje prof. Marian Noga. - Wartość tej kwoty może jednak okazać się zbyt niska i prawdziwa dyskusja na temat rekompensat dla banków zacznie się dopiero po środzie - uważa.

Chodzi o to, że banki jako uczestnicy rynku powinny ponosić odpowiedzialność za swoje decyzje inwestycyjne, czyli np. zakup greckich obligacji. Problem w tym, że bankructwo któregokolwiek z nich zadziałałoby na rynek tak, jak upadek banku Lehman Brothers w USA przed trzema laty. Oznaczałoby w najlepszym wypadku zamrożenie akcji kredytowej w innych bankach, a tym samym recesję gospodarczą w Europie. A na to nikt nie może sobie pozwolić.

Jak na ostatni szczyt zareagują rynki finansowe?

Inwestorzy jeszcze pod koniec ostatniego tygodnia z optymizmem spoglądali na poczynania polityków, co znajdowało odzwierciedlenie we wzrostach giełdowych indeksów. Jest szansa na to, że sytuacja będzie wyglądać tak do środy. Jeżeli jednak okazałoby się, że mimo zapowiedzi tego dnia nie zapadną kluczowe dla strefy euro decyzje, rynki czeka duże rozczarowanie. - To wszystko trwa zbyt długo i nerwy inwestorów są już mocno nadwyrężone - uważa prof. Marian Noga. - Wszyscy oczekują więc, że w środę poznamy ostateczne decyzje - dodaje.

- W zasadzie powinniśmy być na dobrej drodze do zażegnania obecnych problemów. Wszyscy wiedzą przecież, że chodzi o to, by za redukcją długów poszły odpowiednie reformy - podkreśla Andrzej Bratkowski. - Dlatego jestem jednak umiarkowanym optymistą. Systemy demokratyczne mają to do siebie, że trudne decyzje odkłada się w nich na ostatnią chwilę, ale zazwyczaj w końcu się je podejmuje - ocenia.

Więcej na temat możliwych scenariuszy dla warszawskiej giełdy przeczytasz w komentarzu Money.pl.

Czytaj więcej o kryzysie strefy euro
Tyle stracą banki na ratowaniu Grecji. Policzyli
Zdaniem ekspertów, wierzyciele powinni zgodzić się na straty. To pozwoli uniknąć dalszego pompowania pomocy dla Aten.
Chińczycy chcą wpompować miliardy w UE
W grę mają wchodzić dziesiątki miliardów euro inwestowane w infrastrukturę i obligacje.
Prezes EBC ujawnił, co jest problemem Europy
- Musimy być w stanie to zrobić, to jest lekcja wynikająca z kryzysu - twierdzi Jean-Claude Trichet.
Zobacz reakcję rynków

Indeks WIG 20 na GPW

Amerykański Dow Jones

Ucieczka do złota?

Zobacz reakcję euro

Zobacz kurs niemieckiego DAX

Zobacz notowania ropy naftowej

Opinie ekspertów
Komentarze giełdowe
GPW: Na przełom trzeba czekać do czwartku. Albo dłużej GPW: Na przełom trzeba czekać do czwartku. Albo dłużej
Przeczytaj w komentarzu Money.pl, co się stanie na polskim rynku akcji w nadchodzącym tygodniu.
Komentarze walutowe
Ta waluta jest najtańsza od blisko dwóch lat Ta waluta jest najtańsza od blisko dwóch lat
Kurs EUR/USD ustanowił maksimum na poziomie 1, 2624, tym samym nie zdołał przebić oporu wyznaczonego przez dołki z 14 maja oraz 200 - okresową średnią kroczącą (na interwale godzinowym).
Bądź na bieżąco z rynkami
Opinia eksperta
Czy politycy uratują strefę euro?

Tak, strefa euro pozostanie w obecnym kształcie   17%

Tak, ale okupione to będzie poważną recesją   32%

Nie, gdyż Grecja wypadnie ze strefy euro   9%

Nie, więcej państw wyjdzie z unii walutowej   11%

Nie, grozi całkowity rozpad Eurolandu   31%

Najnowsze wydarzenia ze strefy euro
Korzystaj z narzędzi Money.pl

Obawiasz się, że sytuacja na giełdach i rynkach walutowych może odbić się na Twoich oszczędnościach i inwestycjach? Sprawdź:

Wszystko to sprawdzisz i porównasz w jednym miejscu. Zobacz platformę Money Analytics.