Notowania

wybory samorządowe 2010
12.01.2011 07:58

Będą powtórne wybory w Wałbrzychu?

Kandydat na prezydenta miasta Patryk Wild twierdzi, że jego konkurencja kupowała głosy.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Radomil/CC/Wikipedia)

Sąd Okręgowy w Świdnicy ma dziś wydać orzeczenie w sprawie protestu wyborczego dotyczącego rzekomej korupcji wyborczej w Wałbrzychu. Sąd może odrzucić protest i tym samym uznać wybory za ważne, nakazać ponowne przeliczenie głosów lub nakazać rozpisanie wyborów.

Protest wyborczy złożył jeden z trzech kandydatów na prezydenta Wałbrzycha, Patryk Wild (niezrzeszony). Uważa on, że podczas wyborów doszło do korupcji wyborczej. Wild domaga się powtórzenia wyborów do rady miasta, rady powiatu oraz wyborów na prezydenta miasta.

Według Wilda korupcja wyborcza w Wałbrzychu polegała na _ kupowaniu głosów _ za pieniądze - często niewielkie sumy, ale też butelkę piwa czy produkty spożywcze, np. worek ziemniaków.

Rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Świdnicy Tomasz Białek powiedział we wtorek, że możliwości są trzy: jeśli sąd odrzuci protest wyborczy to od tej decyzji przysługuje jeszcze wnioskodawcy apelacja w Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu. _ _

_ - Sąd może też nakazać ponowne przeliczenie głosów z II tury wyborów (prezydenckich) lub nakazać rozpisanie ponownych wyborów. Ale wolałbym, abyśmy zaczekali na orzeczenie, jakie zapadnie w środę _ - zaznaczył Białek.

Podobny protest co Wild, ale w nieco późniejszym terminie, złożył inny z kandydatów na prezydenta Wałbrzycha Mirosław Lubiński (niezrzeszony). Rozpatrzenie jego protestu sąd zawiesił do czasu rozstrzygnięcia protestu Wilda. Lubiński powiedział, że jeśli sąd w środę odrzuci protest Wilda, będzie chciał _ odwieszenia _ swojego protestu, tak aby sąd mógł przyjrzeć się dowodom zgromadzonym przez niego.

Najprawdopodobniej jednak protest Lubińskiego będzie mógł być odwieszony dopiero, gdy orzeczenie w sprawie Wilda się uprawomocni. Jeśli świdnicki sąd odrzuci protest Wilda, ten będzie składać apelację, dopiero po apelacji wyrok będzie prawomocny.

Przed tygodniem podczas pierwszej rozprawy przed sądem zeznawał m.in. senator Roman Ludwiczuk (niezrzeszony; wcześniej PO i pełnomocnik wyborczy PO w Wałbrzychu), który powiedział, że podczas wyborów nie spotkał się z żadnymi nieprawidłowościami mającymi związek z kupowaniem czy sprzedawaniem głosów.

Dopytywany przez pełnomocnika Wilda Ryszarda Skorupskiego o rozmowę i propozycje korupcyjne, jakie miał składać politycznemu konkurentowi po I turze wyborów, Ludwiczuk powiedział, że nie będzie rozmawiać na ten temat, bowiem złożył do prokuratury zawiadomienie i ona wyjaśni, czy rozmowa nie została zmanipulowana.

Ludwiczuk zrezygnował z członkostwa w PO na początku grudnia, po tym, gdy sztab wyborczy kontrkandydata Piotra Kruczkowskiego - Mirosława Lubińskiego z Wałbrzyskiej Wspólnoty Samorządowej - zawiadomił wałbrzyską prokuraturę o popełnieniu _ korupcji politycznej _ przez Ludwiczuka.

Z zawiadomienia wynika, że Ludwiczuk miał proponować pełnomocnikowi sztabu wyborczego Lubińskiego, Longinowi Rosiakowi, stanowisko wicestarosty wałbrzyskiego, a jego żonie pracę w jednej ze spółek miejskich oraz atrakcyjny wyjazd na wakacje, jeśli ten przejdzie na stronę kontrkandydata.

We wniosku, w którym rezygnuje z członkostwa w PO, Ludwiczuk napisał, że Rosiak _ w sposób wyrafinowany _ posłużył się jego osobą. Według Ludwiczuka celem Rosiaka było wyeliminowanie Kruczkowskiego z ubiegania się o urząd prezydenta Wałbrzycha.

Zawiadomienie do prokuratury złożył też Marcin K., który wcześniej opowiadał w wałbrzyskiej TV o korupcji wyborczej w Wałbrzychu. Ostatecznie wycofał się on ze swoich _ rewelacji _. W piśmie do wałbrzyskiej prokuratury napisał, że był nakłaniany do fałszywych zeznań przez wałbrzyską TV na temat korupcji wyborczej.

Podczas przesłuchania przed sądem Jacek Grabowski, redaktor naczelny wałbrzyskiej TV zaprzeczył jakoby jego stacja płaciła ludziom za mówienie do kamery o korupcji wyborczej. Przyznał jednak, że redakcja wyznaczyła tysiąc zł nagrody dla osoby, która opowie o korupcji do kamery. Jedną z takich osób, które opowiadały dziennikarzom TV o korupcji był właśnie Marcin K.

Grabowski wraz ze swoim podwładnym, dziennikarzem Sebastianem G., podczas II tury wyborów tropili korupcję wyborczą w Wałbrzychu. G. jest nie tylko dziennikarzem, operatorem kamery, ale i startował do rady miasta z listy Wilda.

Według komisarza wyborczego z Wałbrzycha Macieja Ejsmonta, który domagał się odrzucenia protestu wyborczego Wilda, nie ma podstaw do rozpisania ponownych wyborów, albowiem w toku procesu nie wykazano, aby to, co działo się w Wałbrzychu, miało wpływ na wynik wyborów.

Śledztwo w sprawie korupcji wyborczej w Wałbrzychu podczas wyborów samorządowych prowadzi Prokuratura Okręgowa w Świdnicy od 10 grudnia. Za tego typu przestępstwo grozi do 5 lat więzienia. Śledztwo wszczęte zostało na podstawie materiałów przekazanych przez Centralne Biuro Antykorupcyjne we Wrocławiu.

Śledztwem został objęty okres od początku listopada do 5 grudnia 2010 roku. Rzeczniczka prokuratury przyznała, że pieniądze i alkohol były oferowane głównie przez sympatyków jednego z komitetów wyborczych, ale pojawiali się też sympatycy drugiego komitetu, którzy namawiali ludzi do głosowania na ich kandydata.

W Wałbrzychu do II tury wyborów przeszli: wieloletni prezydent miasta Piotr Kruczkowski (PO), który ostatecznie wygrał tegoroczne wybory 325 głosami oraz Mirosław Lubiński.

Kruczkowski zdobył 50,59 procent (13 880 głosów), a Lubiński 49,41 procent (13 555 głosów).

Według _ Gazety Wyborczej _, która powołuje się na relacje świadków, podczas I i II tury wyborów samorządowych w mieście na potęgę handlowano głosami. Robert S., którego zeznania ma już prokuratura, twierdzi, że za 2 tysiące złotych podczas pierwszej tury kupił ok. 200 głosów - napisała _ Gazeta _.

Według _ Wyborczej _ kupować miał dla prezesa wodociągów Stefanosa Ewangielu, radnego powiatowego PO Piotra Głąba, a także kandydata na prezydenta Piotra Kruczkowskiego. Miał dostać za to 900 złotych i pracę w Wałbrzyskim Związku Wodociągów i Kanalizacji.

_ - To właśnie prezesa tej firmy Stefanosa Ewangielu i jednocześnie szefa klubu radnych PO w wałbrzyskiej radzie miejskiej Robert S. wskazuje, jako organizatora kupczenia głosami _ - napisała _ GW _. Stefanos Ewangielu i Piotr Głąb zawiesili swoje członkowstwo w PO.

Czytaj w Money.pl
[ ( http://static1.money.pl/i/h/11/t116491.jpg ) ] (http://news.money.pl/artykul/jest;sledztwo;w;sprawie;korupcji;wyborczej,101,0,732773.html) Jest śledztwo w sprawie korupcji wyborczej Chodzi o wydarzenia w Wałbrzychu przed I i II turą wyborów samorządowych.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/18/t117010.jpg ) ] (http://news.money.pl/artykul/po;przegrala;drugi;proces;w;trybie;wyborczym,59,0,723771.html) PO przegrała drugi proces w trybie wyborczym Tym razem w Koszalinie z Arturem Wezgrajem. Wcześniej we Wrocławiu.
Tagi: wybory samorządowe 2010, wałbrzych, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, najważniejsze
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz