Notowania

wojsko
23.05.2013 07:20

Ranni na misjach chcą pieniędzy od MON

Pięciu polskich żołnierzy rannych w misjach domaga się zadośćuczynienia, renty i odszkodowania. Ile chcą?

Podziel się
Dodaj komentarz
(Piotr Blawicki/East News)

Pięciu żołnierzy rannych na misjach wystąpiło do MON o zadośćuczynienia, odszkodowania i dodatkowe renty. Roszczenia sięgają trzech milionów złotych na osobę. MON zapewnia, że dołoży starań, by rozstrzygnięcia były sprawiedliwe, ale każdą sprawę musi zbadać sąd.

_ Pięciu żołnierzy weteranów wystąpiło do MON z wnioskami o wypłatę zadośćuczynień, odszkodowań czy rent uzupełniających na podstawie przepisów kodeksu cywilnego, po otrzymaniu pomocy udzielanej w oparciu o inne przepisy _ - poinformował PAP rzecznik prasowy MON Jacek Sońta. Jak dodał, roszczenia są związane z obrażeniami, których żołnierze doznali, służąc za granicą.

_ Kwoty wskazywane we wnioskach sięgają sum rzędu trzech milionów złotych _ - powiedział Sońta.

Jak zapewnił, MON pozostaje otwarte wobec roszczeń weteranów i nie kwestionuje prawnych możliwości ich dochodzenia. _ Kodeks cywilny uzależnia jednak możliwość zasądzenia zadośćuczynienia, odszkodowania czy renty m.in. od aktualnej sytuacji życiowej osoby poszkodowanej, jej potrzeb czy możliwości zarobkowych. W przypadku wystąpienia przez poszkodowanych żołnierzy ze stosownymi pozwami i poddania zasadności wysokości dochodzonych roszczeń ocenie sądu, Ministerstwo Obrony Narodowej dołoży wszelkich starań, by wyrok był dla poszkodowanego żołnierza sprawiedliwy _ - powiedział Sońta.

Wśród żołnierzy, którzy wystąpili do MON jest 36-letni st. plut. Mariusz Saczek, ranny 27 lipca 2010 r. razem z sześcioma innymi żołnierzami z załogi Rosomaka, gdy pod ich pojazdem wybuchła mina. Saczek doznał złamania kręgosłupa w trzech miejscach i uszkodzenia rdzenia kręgowego - ma niedowład nóg, porusza się na wózku lub o kulach. Miał obrażenia śledziony i wątroby, a także słuchu, w szpitalu spędził dwa lata.

W rozmowie z PAP przyznał, że dostał pieniądze od MON i ubezpieczyciela - odszkodowanie i zapomogę. Podkreślił też, że zawsze mógł liczyć na pomoc jednostki wojskowej. Jednak jego zdaniem MON nie opiekuje się nim tak, jak powinien. Długie starania Saczka o wózek inwalidzki, niedawno zakończone sukcesem, wiosną opisała _ Rzeczpospolita _. Za część turnusów rehabilitacyjnych weteran płacił z kieszeni własnej lub sponsorów. Niedawno musiał pożegnać się z wojskiem - lekarze orzekli, że jest całkowicie niezdolny do pracy i do samodzielnej egzystencji.

Saczek domaga się od MON miliona złotych zadośćuczynienia, niemal dwóch milionów odszkodowania, a także renty. Posiedzenie ugodowe w jego sprawie odbędzie się przed stołecznym sądem na początku czerwca. _ Rosomak, w którym wyleciałem w powietrze, kosztował ponad 10 mln zł. Poszedł na straty, rozpadł się na kawałeczki. Cud, że nikt nie zginął. A wózek inwalidzki kosztuje w granicach 10 tys. zł. Czy ja powinienem trzy lata się o niego prosić? _ - powiedział PAP weteran.

Reprezentujący Saczka prawnicy są pełnomocnikami jeszcze dwóch rannych w Afganistanie. _ Chcemy wspólnie z MON wypracować dla tych rannych takie rozwiązanie, które posłuży także pozostałym osobom. Trzy przypadki wystarczą, by opracować wspólne stanowisko _ - powiedział PAP jeden z nich radca prawny Sylwester Nowakowski. Jak powiedział drugi z prawników mec. Piotr Sławek, chodzi o zadośćuczynienia z powodu uszczerbku na zdrowiu, odszkodowania, które mają pokryć dotychczasowe i przyszłe koszty wynikające pogorszenia zdrowia, oraz renty uzupełniające.

Obaj prawnicy przyznają, że ranni na misjach zwrócili się o pieniądze do MON po tym, jak świadczenia uzyskały rodziny tych, którzy polegli w Iraku i Afganistanie oraz rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej. W przypadku tych ostatnich Skarb Państwa zawierał z małżonkami, dziećmi i rodzicami tych, którzy zginęli Skarb Państwa, ugody na 250 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Część bliskich dodatkowo zwróciła się o wypłatę odszkodowań w związku z pogorszeniem sytuacji życiowej.

W sprawach dotyczących żołnierzy, którzy polegli w Iraku i Afganistanie, oraz ofiar katastrofy lotniczej pod Mirosławcem, większość członków rodzin ofiar początkowo domagała się po 1 mln zł. Ostatecznie jednak ugody, jakie MON zawiera z bliskimi poległych w Iraku i Afganistanie, opiewają na 100 tys. zł zadośćuczynienia oraz do 150 tys. zł odszkodowania; w zależności m.in. od tego, czy danej osobie wypłacono pieniądze z ubezpieczenia. Z kolei bliscy ofiar katastrofy lotniczej pod Mirosławcem, którzy do MON zwrócili się wcześniej, dostali po 250 tys. zł łącznie tytułem zadośćuczynienia i odszkodowania.

Ze statystyk Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych wynika, że w Afganistanie zostało poszkodowanych 819 Polaków, w tym 346 było rannych.

Żołnierze, którzy służyli na misjach zagranicznych, na swój wniosek otrzymują status weterana, a ci, którzy odnieśli rany - weterana poszkodowanego. Do końca marca 2013 r. status weterana poszkodowanego przyznano 350 osobom, w tym pięciu kobietom.

Zgodnie z polskim prawem weterani poszkodowani mają prawo do szeregu uprawnień w zakresie opieki zdrowotnej - leczenia poza kolejnością, leczenia bezterminowego, bezpłatnych leków i wyrobów medycznych, świadczeń specjalistycznych bez skierowania. Przysługuje im także odznaka Za Rany i Kontuzje, jednorazowe wydanie bezpłatnego umundurowania i wyekwipowania oraz pomoc na finansowanie nauki. Ustawa przyznaje weteranom poszkodowanym także zapomogi bez względu na wiek, ulgi na przejazdy komunikacją miejską i krajową, dodatek do renty lub emerytury oraz pierwszeństwo w zatrudnianiu w jednostkach podległych MON.

Wszyscy weterani mają prawo do bezpłatnej pomocy psychologicznej poza kolejnością, dodatkowego urlopu wypoczynkowego, zapomogi po ukończeniu 65 lat i umieszczenia poza kolejnością w Domu Weterana. Ponadto przysługuje im zwrot kosztów przejazdu i zakwaterowania na uroczystości organizowane przez MON lub dowódców jednostek wojskowych, na które zostali zaproszeni, oraz asysta honorowa podczas pogrzebu. 29 maja przypada Dzień Weterana Działań poza Granicami Państwa.

Czytaj więcej w Money.pl
To początek reformy dowodzenia armią Szef MON mówi, że wczorajsze nominacje na najwyższe stanowiska w wojsku są przygotowaniem do reformy dowodzenia armią.
Takiego połączenia w Polsce jeszcze nie było By proces tworzenia nowej agencji mógł się rozpocząć 1 stycznia przyszłego roku, konieczne są zmiany w ustawach.
MON łagodzi przepisy z testów sprawnościowych Oblany test z w-f nie oznacza automatycznego wyrzucenia żołnierza z wojska.
Tagi: wojsko, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, najważniejsze
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz