Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

To rabunek! Na Śląsku za 25 lat zabraknie węgla

0
Podziel się

Ci, którzy teraz kończą szkoły górnicze, mogą być tym pokoleniem, które... zgasi w kopalniach światło. Przez marnotrawstwo i niefrasobliwość spółek na Śląsku za 25 lat może zabraknąć węgla. Nieprawdopodobne?

To rabunek! Na Śląsku za 25 lat zabraknie węgla
bEgjfIRh

A jednak. Takie zatrważające informacje wypływają z raportu Najwyższej Izby Kontroli. "Zostań górnikiem!", "Pierwszy rok nauki za darmo!" - tak szkoły zachęcają do nauki zawodu, który na Śląsku przez długie wieki był najbardziej szanowaną profesją. Czy jednak ten zawód to dobry wybór? Niekoniecznie. Zdaniem NIK, węgla w kopalniach jest na 25 lat. Potem - jeśli spółki nie zmienią podejścia do wydobycia - zaczną się problemy. Skąd te kłopoty się wzięły? W latach 90. górnictwo urynkowiono. Chcąc poprawić rentowność kopalń, złoża węgla, których wydobycie było kosztowne i trudne - uznano za "nienadające się". Fedrowano łatwiej dostępne pokłady. Na dodatek pozostawione złoża niszczono przez nieprawidłowe wybieranie tych leżących niżej. I tak zostało do dzisiaj. Ta nieracjonalna - zdaniem NIK - gospodarka jest kontynuowana. Jej konsekwencje dla mieszkańców regionu mogą być fatalne. Czy można temu zaradzić? Prezes Wyższego Urzędu Górniczego Piotr Litwa podkreśla, że na ogólną ilość zasobów bilansowych około jedna
trzecia (35 proc.) leży w pokładach cienkich, czyli do 1,5 metra miąższości. - W latach 2000-2006 niewiele z nich wydobywaliśmy (od 3,5 do 8,7 procenta), bo wymagały innej, m.in. strugowej technologii - mówi. I dodaje, że w kopalni Bogdanka są już dwa kompleksy strugowe. Tę technologię dostrzega też Jastrzębska Spółka Węglowa. - Drugi kierunek działań to technologia kombajnowa. Przekornie powiem, że wyczerpanie zasobów w pokładach grubych i średnich to dobra informacja. To wymusi nowe inwestycje i rozwój technologii - podkreśla prezes Litwa. Inny problem to przebilansowanie zasobów, które do tej pory uznawano za nieopłacalne, a teraz - dzięki postępowi techniki jest już możliwe. Jedyną kopalnią, która to zrobiła jest niedawno sprzedana Czechom Silesia w Czechowicach-Dziedzicach. Okazało się, że dodatkowo, bez żadnych inwestycji, może wydobyć 80 mln ton! Zobacz także: Jaki będzie Śląsk bez węgla? [SONDA] To jest gospodarka nieracjonalna Zbigniew Matwiej z Najwyższej Izby Kontroli: Polskie kopalnie realizują
nieracjonalną metodę eksploatowania złożami, która jest obliczona na maksymalizację zysków. Stosowanie sposobu eksploatacji węgla prostego i taniego doprowadza do dużych strat w samych złożach. Gdyby zastosowano również inne metody wydobycia, nie mówilibyśmy dzisiaj o dosyć szybkim wyczerpywaniu się złóż węgla. Działanie takie polega m.in. na wybiórczym eksploatowaniu złóż, pomijaniu trudniejszych ich części, a w konsekwencji na niewielkim wykorzystaniu całości zasobów. Węgiel w kopalniach wydobywa się najczęściej tzw. systemem ścianowym, który generuje wysokie straty w zasobach. NIK nie jest konsekwentny Jerzy Markowski, ekspert górniczy: NIK jest niekonsekwentny. Wypominając niewłaściwe gospodarowanie złożami, zapomina, że problem bierze się z braku strategii węglowej. Kiedy budowałem kopalnię Budryk, mnie NIK także zarzucił, że to działanie niecelowe. Na szczęście budowa została dokończona, a zakład przynosi zyski. Węgla już brakuje. Sprowadzamy go z zagranicy - aż 13 mln ton. Problem tkwi w kryteriach
bilansowania, które w latach 90. ustawiono bardzo wysoko, bo szukano pretekstu do zamykania kopalń. Wtedy też uznano, że nawet pokłady o grubości 140 cm nie nadają się do eksploatacji. To błąd, którego do tej pory nie naprawiono. Takie firmy jak Famur i Kopex produkują maszyny, które sprawdzają się w takich warunkach.

bEgjfIRK
wiadomości
KOMENTARZE
(0)