Notowania

wiadomości
09.01.2012 12:42

Związkowcy pikietowali poznański Bridgestone [ZDJĘCIA, WIDEO]

Pracownicza "Solidarność" pikietowała dziś pod bramą zakładu Bridgestone przy ul. Bałtyckiej w Poznaniu.

Podziel się
Dodaj komentarz

Pod Bridgestone podjechaliśmy około godzinę przed planowaną pikietą. Przed główną bramą wjazdową do zakładu stało kilku pracowników ochrony. Były już policyjne radiowozy. Kilkadziesiąt metrów od bramy stała niewielka grupa uczestników manifestacji. - Niech pan zobaczy, co zrobili w nocy - mówi jeden z pracowników Bridgestone. Wymalowali białą linię i ustawili barierki, jakbyśmy im w czymś zagrażali. To ma być dialog? Z daleka widać, że jeden ze strażników kręci film. Nagrywa uczestników pikiety. Niemal wszyscy przybyli na nią nie zasłaniają twarzy. Głośno komentują. Ubierają związkowe koszulki. Szykują transparenty. Czekają na Macina Steinke, przewodniczącego Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w Bridgestone Poznań. Im bliżej godziny 10.00 tym więcej fotoreporterów i dziennikarzy. Tym więcej flag "Solidarności" w powietrzu, Tym więcej radiowozów. Pod Bridgestone przy Bałtyckiej podjeżdżają autobusy ze związkowcami z Gniezna i Jarocina. Marcin Steinke udziela wywiadów. Za chwilę to samo powtórzy przez
megafon. - Chodzi nam o dialog w rozwiązywaniu problemów pracowniczych - mówi szef zakładowej "Solidarności". - Firma odrzuca projekty zmian w regulaminach pracy. Najwięcej zależy nam na zmianie restrykcyjnego programu nieobecnościowego - podkreśla Marcin Steinke. - Za nieobecność są drastycznie cięte premie - dodaje. Przewodniczący wspomina o tym, że związkowcy muszą płacić wygórowaną stawkę za wynajem zakładowych pomieszczeń na spotkania. Mówi, że firma zabroniła urządzać spotkania związkowe w stołówce. Jego wypowiedzi lapidarnie ujmuje napis na transparencie: "Bridgestone: tu prawa związkowe nie są lubiane". Pochód związkowców z wiezionym taczką Koziołkiem Matołkiem, przyodzianym w koszulkę z napisem "Wracam do Pacanowa" przy akompaniamencie syreny i gwizdów wydobywających się z dziesiątków gwizdów miał do przejścia ledwie kilkadziesiąt metrów. Manifestujący starali się nie zakłócać ruchu samochodowego. Przez pewien czas wydawało się, że związkowcy są karni i we wszystkim słuchają swego szefa, który
między innymi prosił o nieużywanie środków pirotechnicznych. Niestety, w tłumie ktoś odpalił świece dymne. To od razu zelektryzowało stojących po drugiej stronie barierek. Marcin Steinke, pytany o możliwość dialogu z kierownictwem Bridgestone po pikiecie i jej nagłośnieniu w mediach, wyraził optymizm. - Nie zakładamy możliwości, że nie dojdzie do dialogu - deklarował. Chcesz skontaktować się z autorem informacji? w.kaiser@polskapresse.pl Najważniejsze informacje z Poznania - zamów nasz newsletter

Tagi: wiadomości
Źródło:
Polska The Times
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz