Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Echa zamieszek przed rosyjską ambasadą

0
Podziel się
bEpNUGLF

OPIS Marsz Niepodległości - Rosja - echa

Polski MSZ przeprasza za rozróby przed rosyjską ambasadą podczas Marszu Niepodległości. Jednocześnie, polscy dyplomaci wyrazili zaniepokojenie z powodu incydentu, którego doszło w Moskwie. Polska ambasada została obrzucona petardami, policja zatrzymała sprawców tego incydentu.
Wezwany do ministerstwa ambasador Federacji Rosyjskiej otrzymał notę z wyrazami ubolewania za atak narodowców na ambasadę Rosji. Ponadto, jak wyjaśnia rzecznik resortu Marcin Wojciechowski, Polska przekazała rosyjskiemu dyplomacie wyrazy głębokiego zaniepokojenia w związku z dzisiejszym obrzuceniem petardami naszej placówki w Moskwie.
Marcin Wojciechowski podkreśla, że odnotowano, iż oba incydenty - zarówno ten w Warszawie, jak i w Moskwie - miały charakter chuligański. Polska podziękowała również rosyjskiej policji za szybką reakcję dzisiaj rano. Jednak, jak zaznacza Marcin Wojciechowski, nasz kraj kategorycznie domaga się od strony rosyjskiej wyjaśnień w tej sprawie. Rzecznik MSZ wyjaśnia, że ambasador Aleksander Aleksiejew odniósł się do polskich oczekiwań ze zrozumieniem. W czasie spotkania podkreślono też chęć budowy dobrych i przyjaznych stosunków między Polską a Rosją. Z ambasadorem Aleksiejewem spotkał się wicedyrektor Departamentu Wschodniego MSZ Marek Całka.
Polscy politycy komentują incydent w Moskwie. Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak uważa, że reakcja MSZ powinna być bardziej stanowcza. "Do naszego MSZ powinien zostać wezwany ambasador Federacji Rosyjskiej z żądaniem wyjaśnień" - stwierdził Błaszczak.
Również senator PO Bogdan Klich uważa, że nasz MSZ powinien zażądać wyjaśnień od strony rosyjskiej. "Nic nie usprawiedliwia zasady ząb za ząb" - powiedział. Senator Klich przyczyny ataku na polską ambasadę doszukuje się w wydarzeniach z 11 listopada. Jego zdaniem, że organizatorzy Marszu Niepodległości powinni przeprosić wszystkich Polaków za incydenty, a wobec sprawców podpaleń powinny zostać orzeczone surowe kary.
Włodzimierz Cimoszewicz nie jest zdziwiony atakiem na polską placówkę. Logika tego, kto to zaczął, jest jasna - mówił dziennikarzom polityk. W jego ocenie, fatalną rzeczą jest, że na relacje między państwami-sąsiadami wpływ mają krańcowo nieodpowiedzialni ekstremiści. Włodzimierz Cimoszewicz zwraca uwagę, że na wzrost nastrojów nacjonalistycznych w Rosji.
"Badania tamtejszej opinii publicznej wskazują, że 50 procent popiera hasło Rosja dla Rosjan. Przypomina też, że ilekroć w Polsce, czy Holandii rosyjscy dyplomaci byli w jakikolwiek sposób poszkodowani, nieznani sprawcy zachowywali się podobnie w stosunku do dyplomatów holenderskich, czy polskich. Czy to jest analogiczna sytuacja, tego nie wiem" - zaznaczył Cimoszewicz.
Rosyjscy politycy potępiają atak na polską ambasadę, a niezależni komentatorzy ironizuję, że - moskiewscy chuligani wzięli sobie do serca zasadę "ząb za ząb". W opinii komentatorów - w ten sposób zemścili się na Polakach za wydarzenia z 11 listopada w Warszawie. Sami zresztą pochwalili się swoimi wyczynami na stronach internetowych ugrupowania Inna Rosja, zamieszczając krótką relację i kilka fotografii. Z kolei dla dziennikarzy telewizji Rossija24 obrzucenie racami polskiej ambasady to nie polityczna retorsja, ale zwykłe chuligaństwo.
W opinii rosyjskich polityków tego typu incydenty nie powinny wpłynąć na relacje polsko - rosyjskie. Wiceprzewodniczący komisji spraw zagranicznych Dumy Państwowej Leonid Kałasznikow potępił atak na polską ambasadę i nazwał działania Innej Rosji - "chuligaństwem godzącym w porządek prawny".
Tymczasem, jeden z zatrzymanych chuliganów, Konstantin Makarow oświadczył, że nie wstydzi się tego co zrobił, ponieważ była to odpowiedź na poniedziałkowe burdy przed ambasadą Rosji w Polsce. Jemu oraz jego dwóm kolegom: Siergiejowi Zapławnowowi i Simonowi Wardinjanowi grozi do 15 dni aresztu.
Polska policja poinformowała o kolejnych dwóch osobach zatrzymanych w związku z podejrzenie o udział w zamieszkach przed rosyjską ambasadą w Warszawie. Bilans zatrzymanych w związku z burdami podczas Marszu Niepodległości to ponad 70 osób.
Surowo pracę policji podczas poniedziałkowych burd ocenia Mariusz Kamiński z PiS-u. Jego zdaniem policja spóźniła się ze swoimi działaniami. W radiowej Jedynce polityk podkreślał, że w tej sytuacji dyskusja o dymisji szefa MSW jest uzasadniona. Poseł zwrócił uwagę, że wątpliwe było, by organizatorzy poradzili sobie z utrzymaniem porządku w trakcie marszu. Dodatkowo według posła, narodowcy już w poprzednich latach pokazali złą wolę. Zdaniem Kamińskiego minister spraw wewnętrznych za bardzo zaufał ludziom przygotowującym marsz, a rezygnacja z bezpośredniej asysty policji była błędem.
Mariusz Kamiński wyraził nadzieję, że w najbliższych dniach odbędzie się posiedzenie sejmowej komisji spraw wewnętrznych w sprawie 11 listopada. Dodał, że kwestią burd i działań policji w Święto Niepodległości powinien zająć się też cały Sejm.

IAR

bEpNUGMi
wiadomości
IAR
KOMENTARZE
(0)