Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Sytuacja powodziowa

0
Podziel się
bEhicINx

W większości kraju opada poziom rzek po ubiegłotygodniowej powodzi. Trudne warunki są jeszcze na Warcie oraz na Wiśle w województwie kujawsko-pomorskim.
Fala kulminacyjna na Wiśle spływa do Bałtyku. Na południu Polski rozpoczyna się szacowanie strat po powodzi. Na Odrze fala powodziowa znajduje się w okolicach Zielonej Góry i zbliża się do granicy niemieckiej.
Po raz pierwszy pojawiają się obawy o zagrożenie epidemiologiczne. Meteorolodzy zapowiadają niewielkie opady, ale podkreślają, że nie wpłyną one znacząco na stan wód, mogą być jedynie utrudnieniem dla ekip usuwających szkody.
Premier Donald Tusk zapowiedział kontrolę funkcjonowania zbiorników przeciwpowodziowych. Jak podkreślił, w niektórych przypadkach sprawdzać ich działanie będzie prokuratura. Szef rządu, który odwiedził mieszkańców Kobiernic na Śląsku, zapowiedział kontrolę zewnętrzną tego, czy ktoś nie popełnił błędów przy spuszczaniu wody ze zbiorników. Zaznaczył, że jeszcze jest za wcześnie na ocenę ich działalności.
Premier Tusk zapowiedział dodatkową pomoc dla terenów najbardziej dotkniętych powodzią. Jak podkreślił, w tym przypadku będą potrzebne dodatkowe projekty pomocowe, mające na celu odbudować zniszczone domy. Taki program będzie musiał być wdrożony między innymi w Lanckoronie i okolicach, gdzie doszło do osunięć ziemi.
Minister spraw wewnętrznych Jerzy Miller podkreślił, że nie otrzymał od wojewodów żadnego sygnału, by na zniszczonych powodzią terenach istniało zagrożenie zatruciami pokarmowymi lub innymi zjawiskami chorobotwórczymi. Służby sanitarne sprawdzają jednak, czy jest gdzieś zagrożenie epidemiologiczne. Badają też czystość wody pitnej dostarczanej powodzianom.
Rozpoczęto też odpompowywanie wody powodziowej i czyszczenie zalanych studni. Minister dodał, że konieczny jest pośpiech, gdyż im dłużej będzie się zwlekać z oczyszczeniem studni, tym większe może występować zagrożenie dla zdrowia.
Jerzy Miller podkreślił, że w ciągu 24 godzin praktycznie nie było opadów, a wały przeciwpowodziowe - choć mocno nasiąknięte - nie zostały przerwane. Szef MSWiA prosił o zachowanie czujności w rejonie namokniętych wałów. Zapewnił też, że domy zalane przez powódź są cały czas chronione przez policję.
W Wielkopolsce rzeki Prosna i Warta zagrażają gminie Żerków w powiecie jarocińskim. Mieszkańcy i strażacy od piątku umacniają wały przeciwpowodziowe.
W sztabie kryzysowym urzędu wojewódzkiego w Poznaniu poinformowano, że fala kulminacyjna zbliża się do ujścia Prosny do Warty. Najbardziej zagrożony fragment wałów to okolice wsi Chwałów. Od zeszłego tygodnia setki osób umacniają tam wały. Dziś worki z piaskiem układało 200 osób - żołnierzy, strażaków i mieszkańców. Fala kulminacyjna się jednak stabilizuje. Poziom wody w Prośnie nie wzrasta, choć delikatnie podniósł się przy ujściu do Warty. To skutek ogromnego zrzutu wody ze zbiornika Jeziorsko. Cały czas realne jest cofnięcie się wód Prosny. Takiej cofki spodziewają się mieszkańcy. Gdyby woda wzrosła o kolejne kilkanaście centymetrów, konieczna byłaby ewakuacja czterech wsi położonych najbliżej rzeki.
Poprawia się sytuacja na górnym odcinku Warty. Po raz pierwszy od kilku dni do zbiornika retencyjnego w Jeziorsku wpływa mniej wody niż z niego wypływa.
Do przyjęcia wielkiej fali przygotowuje się natomiast Poznań - służby miejskie rozpoczęły układanie worków z piaskiem na Starołęce. Zagrożony jest wał przy ulicy Szyperskiej - w tej sprawie w urzędzie miasta zebrał się sztab kryzysowy. Poziom Warty przekroczył w Poznaniu stan alarmowy i wynosi 4 metry i 64 cm. Służby meteorologiczne prognozują, że podczas weekendu Warta podniesie się do 6 metrów i 35 cm. Rzeka zajęła już rozlewiska przy katedrze.
Wał przeciwpowodziowy nad Wisłą w gminie Dragacz w województwie kujawsko-pomorskim został uratowany. Z uszkodzeniem wału między Zajączkowem a Lubieniem walczyli strażacy. Kiedy zauważyli przesiąkanie wody, zaczęli układać geowłókninę i tysiące worków z piaskiem. Wójt gminy Dragacz ogłosił przygotowanie do ewakuacji. Jednak okazała się ona niepotrzebna. Sytuacja jest opanowana. Na miejscu strażacy ciągle doglądają wału.
W okolicach Świecia około 20 kilometrów wałów nad Wisłą wymaga kontroli, ponieważ wysoka woda może doprowadzić do jego rozmoknięcia.
W Warszawie został wznowiony ruch na ulicy Wał Miedzeszyński dla pojazdów o masie poniżej 3,5 tony oraz komunikacji publicznej. Do późnych godzin wieczornych zamknięty pozostanie jedynie wjazd na Wał Miedzeszyński od strony ulicy Fieldorfa. Arteria była zamknięta od początku tygodnia, bo z powodu bardzo wysokiego stanu wody istniało zagrożenie uszkodzenia umocnień wzdłuż rzeki. Od jutra czynne też będą szkoły, przedszkola i żłobki w zagrożonych dzielnicach. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz Waltz powiedziała, że stolica najgorsze ma już za sobą. Podkreślila, że poziom w Wiśle znacznie spadł w okolice stanu alarmowego.
Woda w zalanym przez Wisłę Dobrzykowie koło Płocka powoli opada. Mieszkańcy zalanych terenów będą mogli powrócić do swoich domów za kilka dni. Wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski poinformował, że na zalanym obszarze nadal trwa ewakuacja zwierząt hodowlanych. Zapewnił też, że na terenach objętych powodzią nie dochodzi do kradzieży. Tam, gdzie woda zmusiła mieszkańców do ewakuacji, bezpieczeństwa ich majątku pilnują patrole policji. Jacek Kozłowski powiedział, że zalane tereny koło Dobrzykowa zostały skażone epidemiologicznie. Gdy woda opadnie, rozpocznie się odkażanie.
Rolnicy poszkodowani w wyniku powodzi otrzymają pomoc bezpośrednią w wysokości od 2 do 4 tysięcy złotych w zależności od wielkości gospodarstwa. Według pierwszych szacunków, straty mogło ponieść 50 tysięcy rolników.
Minister rolnictwa Marek Sawicki zaznaczył, że wysłano do Brukseli wniosek o wyrażenie zgody na pomoc finansową. W przyszłym tygodniu program pomocy ma zaakceptować rząd. Minister Sawicki zaznaczył, że możliwe jest też rozłożenie na raty lub umorzenie składek na KRUS oraz czynszów dzierżawnych płaconych do Agencji Nieruchomości Rolnych. Jego zdaniem właściciele gospodarstw będą mogli otrzymać też pomoc rzeczową taką jak ziarno czy mleko w proszku, ale to dopiero po oszacowaniu strat.
W przyszłym tygodniu rząd ma ostatecznie zdecydować, jaką pomoc dostaną przedsiębiorcy poszkodowani w powodzi. Wczoraj rząd postanowił, że na odbudowę domu każda rodzina może otrzymać 100 tysięcy złotych.
Z szacunków Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego wynika, że na skutek powodzi ucierpiało w regionie 15 tysięcy gospodarstw domowych. Zalanych jest około 62 tysiące hektarów, podtopionych - 10 tysięcy. W piątek samorządy mają podać pierwsze szacunki strat oraz określić, jak długo zajmie im cały proces liczenia zniszczeń.
Podkarpacka Izba Rolnicza koordynuje pozyskiwanie paszy dla zwierząt z podtopionych terenów. Uproszczono także procedury utylizacyjne padłych zwierząt - zrezygnowano z wymogu posiadania podpisu właściciela zwierzęcia - obecnie może go zastąpić pracownik gminy lub Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Na Podkarpaciu sytuacja epidemiologiczna związana z powodzią jest pod kontrolą.
Organizacje pozarządowe zbierają pieniądze i dary rzeczowe na pomoc powodzianom. Konta pomocowe otworzyły Caritas Polska, PCK i Polska Akcja Humanitarna. Numery kont znajdują się na stronach internetowych: . Przedstawiciele tych organizacji podkreślają, że wpłaty pieniężne są bardzo oczekiwane, bo łatwiej wtedy kupić większe ilości najpotrzebniejszych rzeczy. Pieniądze dla powodzian można przekazać także poprzez charytatywny SMS 72052.
W magazynach PCK i Caritas przyjmowane są trwałe artykuły spożywcze, woda, pościel, koce, gumowe buty i narzędzia - to wszystko, co może przydać się teraz i po zejściu wody powodziowej. Z warszawskiego magazynu PCK rano wyruszyły dwa transporty do powodzian z okolic Płocka i Słupna. W Warszawie zbiórka trwa także w siedzibach urzędu marszałkowskiego, gdzie najpotrzebniejsze rzeczy przynoszą urzędnicy i okoliczni mieszkańcy.

bEhicIOa
wiadomości
IAR
KOMENTARZE
(0)