Notowania

wiadomości
13.02.2012 13:18

B. szefowie i wiceszefowie BOR apelują o niewłączanie formacji w politykę

Czternastu byłych szefów i wiceszefów BOR zaapelowało w specjalnym oświadczeniu o "niewłączanie biura do działalności politycznej, ukierunkowanej na realizację osobistych celów". Apel skierowany jest przede wszystkim do b. funkcjonariuszy BOR, którzy pełnili kierownicze stanowiska.

Podziel się
Dodaj komentarz

Czternastu byłych szefów i wiceszefów BOR zaapelowało w specjalnym oświadczeniu o "niewłączanie biura do działalności politycznej, ukierunkowanej na realizację osobistych celów". Apel skierowany jest przede wszystkim do b. funkcjonariuszy BOR, którzy pełnili kierownicze stanowiska.

"Celem nadrzędnym działania funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu zawsze było dobro Rzeczpospolitej, przestrzeganie prawa, zasady apolityczności, etyki zawodowej i profesjonalizm. Wyrażamy dezaprobatę dla opinii, nieuwzględniających przepisów prawa, regulujących zakres zadań, uprawnień i obowiązków BOR, które godzą w dobre imię i niepodważalny dorobek naszej formacji" - zaznaczono w piśmie, przesłanym w poniedziałek PAP.

Apel jest reakcją na postawienie zarzutów b. wiceszefowi BOR gen. Pawłowi Bielawnemu w śledztwie dotyczącym działań BOR przy organizacji wizyt premiera i prezydenta w kwietniu 2010 r. w Katyniu. Jednym z materiałów dowodowych jest opinia sporządzona m.in. przez b. wiceszefa Biura Jarosława Kaczyńskiego, wskazująca na szereg nieprawidłowości ze strony BOR.

Pod oświadczeniem podpisali się m.in. byli szefowie BOR: gen. bryg. Mirosław Gawor, gen. dyw. Grzegorz Mozgawa, gen. bryg. Henryk Sobczyk oraz mjr Janusz Zakościelny.

"Dwa lata po katastrofie smoleńskiej sytuacja jest taka, że jedyną osobą, która ma postawione zarzuty, jest zastępca szefa BOR (gen. Paweł Bielawny - PAP). Jest to dla nas trochę zaskakujące, podobnie jak sam sposób postawienia tych zarzutów. Zapowiadano je w ubiegłym roku, później w styczniu. Jeśli zarzuty są na tyle mocne, to trzeba jej przygotować, postawić i dopiero wtedy to ogłosić" - powiedział w poniedziałek PAP gen. Gawor, wyjaśniając decyzję o poparciu apelu.

Jak dodał, według niego opinia publiczna nie ma dostatecznej wiedzy technicznej, by móc oceniać działania BOR. "Ja nie widzę rażących błędów, które by wpłynęły na pogorszenie bezpieczeństwa prezydenta i premiera. Nie mam wglądu w materiały tego postępowania, ale na chwile obecną nie ma jednoznacznych przesłanek, że katastrofa nastąpiła z powodu zaniedbania obowiązków przez funkcjonariuszy BOR" - zaznaczył.

W ubiegły czwartek Prokuratura Okręgowa Warszawa - Praga przedstawiła dwa zarzuty dot. organizacji wizyt premiera i prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu w kwietniu 2010 r. b. wiceszefowi BOR gen. Pawłowi Bielawnemu. Pierwszy z zarzutów dotyczył niedopełnienia obowiązków, drugi poświadczenia nieprawdy w dokumentacji. Bielawny w związku z zarzutami został odwołany ze stanowiska zastępcy szefa BOR i zawieszony w czynnościach służbowych.

W sprawie tej opinie sporządziło dwóch biegłych, którzy wskazali na szereg nieprawidłowości. Sformułowane przez nich wnioski głosiły m.in., że sposób organizacji i realizacji działań ochronnych, podejmowanych przez funkcjonariuszy BOR był niezgodny z zasadami i pragmatyką, obowiązującymi wówczas w Biurze. Po ujawnieniu wniosków pojawiły się głosy, iż jeden z ekspertów przygotowujących opinię - płk Kaczyński - pozostaje w konflikcie prawnym ze swoim dawnym pracodawcą.

Kaczyński odwoływał się m.in. do sądu od decyzji o jego dymisji. Sąd uznał jednak, że nie doszło do nieprawidłowości. Według nieoficjalnych informacji ze źródeł zbliżonych do formacji, b. wiceszef BOR nadal też domaga się świadczenia za opuszczenie mieszkania służbowego.

Praska prokuratura pytana o biegłych zapewniała, że nie stwierdzono, aby istniał spór prawny pomiędzy nimi a BOR, a śledczy dołożyli "wszelkich starań celem oceny bezstronności obu biegłych". Według prokuratury jeden z biegłych był rekomendowany prokuraturze przez jedną z instytucji państwowych.

Rzecznik prasowy Prokuratury Generalnej, prok. Mateusz Martyniuk, poinformował, że prokurator generalny Andrzej Seremet polecił Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie, aby w trybie nadzoru wyjaśniła pojawiające się m.in. w mediach wątpliwości dotyczące doboru biegłych. "Prokurator generalny oczekuje na stanowisko prokuratury apelacyjnej w tej sprawie" - dodał. Rzecznik prasowy warszawskiej prokuratury apelacyjnej prok. Zbigniew Jaskólski poinformował PAP, że stanowisko to powinno zostać przekazane do PG prawdopodobnie pod koniec tygodnia.

Patrycja Rojek-Socha (PAP)

pru/ mja/ itm/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz