Notowania

wiadomości
14.05.2013 08:39

Białoruś świętuje Radunicę, czyli dzień pamięci zmarłych

Białorusini obchodzą we wtorek Radunicę, czyli dzień pamięci zmarłych, przypadający dziewięć dni po prawosławnej Wielkanocy. Tego dnia odwiedzają groby swoich bliskich, które porządkują i ozdabiają. Niektórzy przynoszą na cmentarz jedzenie.

Podziel się
Dodaj komentarz

Białorusini obchodzą we wtorek Radunicę, czyli dzień pamięci zmarłych, przypadający dziewięć dni po prawosławnej Wielkanocy. Tego dnia odwiedzają groby swoich bliskich, które porządkują i ozdabiają. Niektórzy przynoszą na cmentarz jedzenie.

Radunica od 1991 r. jest na Białorusi dniem wolnym od pracy. W cerkwiach odbywają się wówczas nabożeństwa żałobne. Na groby ściąga cała rodzina, nawet z zagranicy. Ponieważ wiele osób musi odwiedzić kilka cmentarzy w różnych miejscowościach, ich objazd rozpoczyna się często kilka dni wcześniej.

Aby ułatwić Białorusinom odwiedzanie cmentarzy, w tym roku, podobnie jak w poprzednich, władze już od soboty umożliwiły wjazd na cmentarze do strefy skażonej po katastrofie w Czarnobylu bez przepustek, tylko z dowodem tożsamości. Co roku ponad 200 cmentarzy w strefie czarnobylskiej - w obwodach homelskim i mohylewskim - odwiedza około 12 tys. osób.

Z okazji Radunicy, która wywodzi się jeszcze z czasów przedchrześcijańskich, kładzie się na grobie jajka, cukierki, ciasto, a także sztuczne kwiaty, przez co cmentarze stają się bardzo kolorowe.

Dawniej na grobie zjadano posiłek i pito wódkę, a na talerzach zostawiano zmarłym dużo jedzenia. Temu zwyczajowi sprzeciwia się jednak Cerkiew prawosławna - duchowni na nabożeństwach, a nawet w telewizji mówią wiernym, że nie należy tego robić.

Wierni przywiązują wagę do słów duchownych, więc z roku na rok ilość przynoszonego na groby jedzenia jest coraz mniejsza. Zastawione stoły nadal jednak można spotkać nawet na cmentarzach w Mińsku.

Pani Łarysa na jednym z cmentarzy w centrum stolicy mówi, że w jej rodzinie posiłek spożywany na cmentarzu w gronie około 10 krewnych jest "symboliczny". "Przynosimy tylko mięso i kanapki. Cerkiew tego nie zaleca, ale nie mamy się gdzie spotkać całą rodziną" - tłumaczy PAP.

Podkreśla, że jej rodzina nie pije na cmentarzu wódki. "Kładziemy też zmarłym jajko z Wielkanocy. Ale nieświęcone" - zastrzega.

Niektórzy odwiedzają w Radunicę nie tylko cmentarze, gdzie leżą ich krewni. Pani Alaksandra chodzi wśród mogił nieznanych żołnierzy. "Przychodzę tu co roku i wspominam swojego przyrodniego brata, po którym ślad zaginął na wojnie. Szukałam go wiele lat, między innymi przez Czerwony Krzyż, ale bez skutku - opowiada. - Miałby dziś ponad 90 lat".

Pokraszone na brązowo jajka można spotkać na wielu mogiłach. Pani Alaksandra położyła takie wcześniej na grobach obojga rodziców. "Zagrabiłam groby, wianki powiesiłam, zapaliłam świeczkę. Tak ładnie wyszło, że nie chciało mi się odejść" - mówi.

Z Mińska Małgorzata Wyrzykowska (PAP)

mw/ kar/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz