Notowania

wiadomości
20.11.2011 21:09

Białoruś: TV: Słowa polskiego ambasadora można nazwać dezinformacją

Białoruska telewizja państwowa oświadczyła w niedzielę, że wypowiedzi ambasadora Polski Leszka Szerepki "mogą być nazwane dezinformacją"; w ten sposób skomentowała niedawną konferencję prasową dyplomaty w Mińsku.

Podziel się
Dodaj komentarz

Białoruska telewizja państwowa oświadczyła w niedzielę, że wypowiedzi ambasadora Polski Leszka Szerepki "mogą być nazwane dezinformacją"; w ten sposób skomentowała niedawną konferencję prasową dyplomaty w Mińsku.

W cotygodniowym programie "W centrum uwagi" telewizja pokazała niektóre wypowiedzi Szerepki. Pytany przez dziennikarzy, mówił on na konferencji m.in. o tym, że ambasada musi wyprowadzić się z dotąd wynajmowanego budynku w Mińsku i wciąż nie może znaleźć nowego.

Umowa o wynajem budynku ambasady wygaśnie pod koniec roku; tym razem władze białoruskie jej nie przedłużą. Szerepka wyjaśniał, że strona białoruska zaproponowała dwa lokale, które nie odpowiadają potrzebom polskiej placówki, a budowa stałej siedziby na wydzielonej Polakom wcześniej działce zajmie pięć lat.

W programie TV rzecznik MSZ Białorusi Andrej Sawinych nazwał stronę polską "głównym winowajcą" zaistniałej sytuacji i ocenił, że mogła do tej pory zbudować nowy budynek. Telewizja dodała, że jeśli ambasada miała problemy finansowe, "to można by powiedzieć o tym i znaleźć kompromis, ale jeśli środki z MSZ Polski idą na absolutnie inne cele, to trzeba winić tylko siebie". W tym samym materiale telewizja stwierdziła, że Polska miała "protegowanych" wśród białoruskiej opozycji przed zeszłorocznymi wyborami prezydenckimi.

Telewizja oznajmiła też, że Domy Polskie na Białorusi nie zmieniły właściciela, ponieważ zarządza nimi Związek Polaków na Białorusi (ZPB).

Szerepka na konferencji mówił o konflikcie wokół tego związku, podzielonego na kierownictwo uznawane przez Warszawę i struktury popierane przez Mińsk. Przypomniał, że Domy Polskie, użytkowane obecnie przez ZPB popierany przez władze w Mińsku, powstały za polskie pieniądze. "Byliśmy świadkami przejęcia mienia, przeprowadzonego przez jakąś grupę, która teraz wykorzystuje ten majątek, podczas gdy Polska kupiła go po to, by był wykorzystywany przez całą mniejszość polską na Białorusi" - powiedział.

"Ambasador operuje faktami, które nie mają żadnych podstaw, albo są mocno zniekształcone i w innym języku niż dyplomatyczny mogą się nazywać dezinformacją. Czy świadomą, czy nie - to inna sprawa" - oznajmiła telewizja, komentując konferencję polskiego dyplomaty.

Ponadto porównała starcia z policją w Warszawie w Święto Niepodległości z rozbiciem przez białoruską milicję demonstracji opozycji w Mińsku w wieczór po wyborach prezydenckich 19 grudnia zeszłego roku.

Zdaniem telewizji, wydarzenia w Mińsku, zakończone procesami byłych opozycyjnych kandydatów i wyrokami skazującymi, były analogiczne do zamieszek w Warszawie, a polskie władze krytykując Białoruś za stłumienie protestów powyborczych stosują "podwójne standardy".

Z Mińska Anna Wróbel (PAP)

awl/ mc/ ura/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz