Notowania

wiadomości
30.10.2011 10:10

Białoruś: Wystawa na temat Soutine'a - "szaleńca ze Śmiłowicz"

Chaima Soutine'a, jednego z ważniejszych malarzy XX wieku, zmarłego w Paryżu podczas II wojny światowej, przypomina niewielka ekspozycja w leżących około 30 kilometrów od Mińska Śmiłowiczach, znanych na Białorusi z fabryki walonek. Artysta urodził się w tym mieście.

Podziel się
Dodaj komentarz

Chaima Soutine'a, jednego z ważniejszych malarzy XX wieku, zmarłego w Paryżu podczas II wojny światowej, przypomina niewielka ekspozycja w leżących około 30 kilometrów od Mińska Śmiłowiczach, znanych na Białorusi z fabryki walonek. Artysta urodził się w tym mieście.

"Szaleniec ze Śmiłowicz" - pisze o nim francuski krytyk - "malował duszę ludzką z niezrównaną ostrością". Jednak na Białorusi twórca, którego płótna osiągają zawrotne ceny na światowym rynku sztuki, jest odkrywany od niedawna. Wystawa "Przestrzeń Chaima Soutine'a" to tytuł ekspozycji w śmiłowickim Młodzieżowym Domu Kultury.

Wciąż wiele śladów po malarzu, urodzonym pod koniec XIX wieku w rodzinie żydowskiego krawca, jest niepewnych - mówi PAP Swiatłana Chasenewicz z domu kultury. "Wiemy z pewnością, że na cmentarzu żydowskim w Śmiłowiczach pochowani są rodzice Soutine'a. Ich groby próbowali znaleźć wolontariusze UNESCO, ale na razie bez rezultatu" - dodaje Chasenewicz.

Twórcy wystawy ustalili, że drewniany dom Soutine'a stał przy ulicy Mińskiej (dziś Republikańskiej). Nie zachował się, choć przy ulicy, gdzie mieszkało przed wojną wielu Żydów, są jeszcze stare domy.

W czasach dzieciństwa Soutine'a Śmiłowicze były "typowym miasteczkiem strefy osiedlenia (tj. tej części Imperium Rosyjskiego, gdzie Żydzi mogli się osiedlać - PAP), z drewnianymi domami żydowskiej biedoty. Miasteczko było jednak bardziej cywilizowane, bo leżało blisko Mińska, stolicy guberni" - informuje tekst na wystawie.

"Rodzina Soutine'a żyła dość biednie. Dzieci było jedenaścioro, Chaim był dziesiąty. Do dziś nie mamy danych na temat wszystkich imion rodzeństwa" - opowiada Swiatłana Chasenewicz. Niemal wszyscy emigrowali przed II wojną światową.

W Śmiłowiczach została najmłodsza siostra Etel, której córka mieszka w Mińsku. Pamięta ona z opowiadań babki, że w rodzinie wybuchały konflikty, bo Chaim nie był w stanie nauczyć się rzemiosła. Interesowało go tylko rysowanie.

"Podobno gdy Chaim przedstawił na rysunku ojca w grobie, wygoniono go z domu. Według innej wersji, zrozpaczony ojciec uznając, że nie przekona chłopca, sam zawiózł go do Mińska" - opowiada Chasenewicz. Chaim zaczął pracę w zakładzie fotograficznym i wstąpił do szkoły rysunku. Potem wspominał, że gdy trzeba było malować antycznych bogów, na jego pracach wszyscy byli podobni do staruszków ze Śmiłowicz.

Przez Mińsk i Wilno trafił do Paryża, gdzie po okresie nędzy, odniósł sukces w latach 20. Na Białoruś nigdy nie wrócił. We Francji otoczyła go legenda człowieka trudnego i, co najmniej, dziwacznego, ale genialnego. Gęstymi warstwami farby, krzywymi liniami, wibrującymi kolorami malował dramatyczne portrety, martwe natury, słynne wizerunki zarżniętego wołu.

"Nie zachowały się żadne dowody, by Soutine malował Śmiłowicze" - mówi Swiatłana. Ale, pokazując na wystawie reprodukcję pejzażu "Powrót ze szkoły po burzy", zastanawia się: "Może to wspomnienia o rodzinnych stronach?".

Młodzieżowy Dom Kultury w Śmiłowiczach odwiedziła grupa żydowskiej młodzieży z dziewięciu krajów. Przybyli tu pod opieką Galiny Lewiny w ramach projektu "Odrodzenie żydowskiego miasteczka". Od pięciu lat Związek Białoruskich Żydowskich Organizacji Społecznych i Wspólnot, przy wsparciu Europejskiej Fundacji Żydowskiej organizuje plener dla młodzieży, połączony z poznawaniem kultury żydowskiej na Białorusi.

"Wizyta w Śmiłowiczach to lekcja przeplatania się kultur. Soutine, emigrant z tego, wydawałoby się zwykłego, miasteczka zdołał podbić Paryż i Europę" - mówi PAP Lewina. Zastrzega, że podczas pleneru młodzież "nie uczy się rysować, bo nie ma recepty na to, jak być malarzem". Tłumaczy: "Pokazujemy im świat. Mówimy, że drewniane domy z krzywymi płotami, z suszącą się bielizną, są piękne, że rysowali je Chagall i Soutine".

Chodzi też o to - dodaje - by "ktoś pomógł ci wtedy, gdy stawiasz w twórczości pierwsze kroki; żebyś czuł się nie częścią Mińska, Witebska czy Śmiłowicz, ale byś poczuł, że popiera cię wielki świat".

Soutine był jednym z wielu malarzy tzw. szkoły paryskiej, pochodzących z Białorusi. Wśród nich byli np. emigrant z Witebska Marc Chagall, urodzony w Grodnie Leon Bakst i wychowanek witebskiej szkoły rysunku Osip Zadkine. Zdobyli oni sławę we Francji w pierwszych dekadach XX wieku i zapisali się w historii sztuki.

Ze Śmiłowicz Anna Wróbel (PAP)

awl/ abe/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz