Notowania

wiadomości
21.10.2011 21:36

Chile: Stypendia dla 60 proc. niezamożnych studentów jako cena spokoju

Po sześciu miesiącach wielkich demonstracji studenckich rząd Chile obiecał stypendia dla 60 proc. niezamożnych studentów, renegocjację zadłużenia 110 tys. studentów, którzy zapożyczyli się, aby podjąć studia, i wyższe opodatkowanie najbogatszych Chilijczyków.

Podziel się
Dodaj komentarz

Po sześciu miesiącach wielkich demonstracji studenckich rząd Chile obiecał stypendia dla 60 proc. niezamożnych studentów, renegocjację zadłużenia 110 tys. studentów, którzy zapożyczyli się, aby podjąć studia, i wyższe opodatkowanie najbogatszych Chilijczyków.

Rząd zapewnił w piątek przez swego rzecznika Andresa Chadwicka, że nie dopuści do tego, aby fala demonstracji studenckich przerodziła się w "eksplozję społeczną", jaką mogłaby spowodować eskalacja "niekontrolowanej przemocy".

Rzecznik, nawiązując do wojskowego zamachu stanu generała Augusto Pinocheta z 1973 roku, oświadczył: "Nasz kraj przeżywał w przeszłości bardzo trudne chwile i jest świadomy tego, co oznaczała polaryzacja polityczna, oraz wysokiej ceny, jaką za nią zapłacił".

Chadwick, który spotkał się w piątek z przedstawicielami zagranicznych mediów w Santiago, wyraził przekonanie, że "ogromna większość" Chilijczyków poprze "negocjowane spełnienie postulatów studentów", którzy domagają się "głębokiej reformy systemu edukacyjnego".

Rządowy projekt reformy edukacji przedstawiony przez Chadwicka poparli m.in.: b. prezes Towarzystwa Rozwoju Przemysłu grupującego chilijskich przemysłowców i obecny prezes Towarzystwa Domów Towarowych Ripley, Felipe Lamarca, przewodniczący Towarzystwa Eksporterów Chilijskich Roberto Fantuzzi i kilku innych przedstawicieli biznesu.

Sekretarz generalny rządu konserwatywnego prezydenta Sebastiana Pinery odrzucił oskarżenia o "nadmierną brutalność", kierowane przez media wobec chilijskich karabinierów i sił specjalnych, używanych do rozpraszania studenckich demonstracji i likwidowania barykad na ulicach stolicy.

Jednocześnie wyraził ubolewanie, że spośród 1 700 uczestników demonstracji zatrzymanych przez siły porządkowe w ciągu 6 miesięcy protestów studenckich tylko pięciu zostało sądownie ukaranych.

Prasa chilijska określa wydarzenia ostatnich sześciu miesięcy jako "największy wstrząs społeczny, który Chile przeżywa od czasu przywrócenia demokracji w 1990 roku", tj. od końca dyktatury Pinocheta.

Dwa ostatnie dni (wtorek i środa) demonstracji studenckich w Santiago, które poprzedziły piątkowe deklaracje sekretarza generalnego rządu, cechowała szczególna eskalacja przemocy. Chilijska policja zmilitaryzowana, należąca do najsprawniejszych w Ameryce Łacińskiej, nie poradziła sobie jednak z małymi grupami wandali i elementów przestępczych, które wykorzystały demonstracje studenckie do swoich celów, podpalając m.in. autobus komunikacji miejskiej.

W kilku punktach liczącej 6,5 miliona mieszkańców stolicy Chile doszło w środę do starć tych grupek ze studentami, którzy ustawiali płonące barykady na ulicach Santiago, ale próbowali nie dopuszczać do rabunków i aktów wandalizmu. (PAP)

ik/ mc/

10016755 10038848

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz