Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Dmitrij Babicz: w polityce zagranicznej Rosji mogą nastąpić zmiany

0
Podziel się:

Znany publicysta rosyjski Dmitrij Babicz nie
sądzi, by nowy prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew "bił brawo, gdy
w Polsce będą rozmieszczane amerykańskie antyrakiety".

Znany publicysta rosyjski Dmitrij Babicz nie sądzi, by nowy prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew "bił brawo, gdy w Polsce będą rozmieszczane amerykańskie antyrakiety".

Nie wykluczył jednak, iż polityka zagraniczna Moskwy będzie teraz mniej konfrontacyjna wobec Zachodu.

"Jest bardzo prawdopodobne, że w polityce zagranicznej Rosji nastąpią zmiany, że stanie się ona mniej konfrontacyjna wobec Zachodu" - zauważył Babicz, komentator pisma "Russia Profile", w rozmowie z PAP.

Jego zdaniem, "nie wchodzi oczywiście w grę, by Rosja zgodziła się oddawać swój gaz za bezcen lub przyłączyła się do Karty Energetycznej".

"Miedwiediew jest dużej klasy specjalistą w sferze biznesu. Myślę, że to była jego inicjatywy, aby nie dopuścić, by rosyjski system przesyłu gazu kontrolował ktokolwiek poza Rosjanami. Sądzę, że nie dopuści do naruszenia tej zasady" - powiedział publicysta.

Według niego, "we wszystkim pozostałym retoryka może być łagodniejsza". "Już jest łagodniejsza, o czym świadczy chociażby poparcie dla Borisa Tadicia w wyborach prezydenckich w Serbii. To był krok w kierunku pojednania z Zachodem" - ocenił.

"Nie sądzę wszelako, by Miedwiediew bił brawo, gdy w Polsce będą rozmieszczane amerykańskie antyrakiety. I że uwierzy, iż będą one skierowane przeciwko Iranowi" - zaznaczył Babicz.

Komentator zwrócił uwagę, że podczas jednego ze swoich ostatnich przed wyborami spotkań z dziennikarzami Miedwiediew oświadczył, iż jest "częścią machiny państwowej".

"To bardzo ważne zdanie. Myślę, że powinno ono być punktem wyjścia przy ocenie jego działań. Miedwiediew jest człowiekiem z silnie rozwiniętym poczuciem odpowiedzialności za tych, którzy go wysunęli, za tych których on reprezentuje. Jest klasycznym przykładem menedżera, który w spółce akcyjnej dba o interesy akcjonariuszy. W rządzeniu Rosją będzie się tym kierować" - powiedział Babicz.

W jego opinii, "choć dopiero czas pokaże, czy w niedzielę Rosjanie wybrali prezydenta, czy marionetkę, to jednak trudno wyobrazić sobie, aby Rosją rządziły dwie osoby".

"Wszystko zależeć będzie teraz od tego, za kim pójdą +czynownicy+, czyli urzędnicy państwowi. Z reguły idą za tym, który jest silniejszy" - wskazał Babicz.

Publicysta wyjaśnił, że "Rosją rządzi koalicja: z jednej strony - bogaci biznesmeni, elita lat 90., a z drugiej strony - przedstawiciele służb specjalnych i resortów siłowych, którzy dostali się na szczyty władzy w ostatnich latach".

"Miedwiediew reprezentuje to pierwsze środowisko, a Putin - drugie. Większość ekspertów twierdzi, że Putinowi trudno było przeforsować kandydaturę Miedwiediewa na swojego następcę. Jego koledzy ze służb specjalnych mieli wiele wątpliwości. Putin najwyraźniej przekonał ich, że wszystko będzie w porządku, że zostaje w charakterze gwaranta ciągłości; gwaranta, że ich interesy nie zostaną naruszone" - powiedział Babicz.

Jego zdaniem, "jeśli nie daj Boże dojdzie do poważnego konfliktu i służby specjalne będą zmuszone do dokonania wyboru, to naturalnie wybiorą Putina, którego lepiej znają i lepiej rozumieją".

Odnosząc się do przebiegu kampanii wyborczej, publicysta zauważył, że "według niektórych politologów wyglądała ona tak, jak wyglądała, gdyż Putin nie chciał, aby Miedwiediew uzyskał silny mandat". "Albo Putin tego nie chciał, albo jego otoczenie. Dlatego zrobiono wszystko, by wybory te nie wyglądały poważnie, by przypominały farsę" - wskazał Babicz.

Jerzy Malczyk (PAP)

mal/ ap/

wiadomości
pap
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(0)