Notowania

wiadomości
08.12.2012 20:00

Ekspert: wspólny nadzór bankowy wymaga wspólnych funduszy

Jeśli euroland wdroży tylko wspólny nadzór bankowy bez uzgodnień w sprawie wspólnego gwarantowania depozytów oraz restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji banków, cały system będzie nieskuteczny - uważa ekspert brukselskiego think-tanku CEPS, H. Onno Ruding.

Podziel się
Dodaj komentarz

Jeśli euroland wdroży tylko wspólny nadzór bankowy bez uzgodnień w sprawie wspólnego gwarantowania depozytów oraz restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji banków, cały system będzie nieskuteczny - uważa ekspert brukselskiego think-tanku CEPS, H. Onno Ruding.

"Prawdziwy problem polega jednak na tym, że nawet jeśli wspólny nadzór bankowy będzie wdrożony szybko, to z politycznego punktu widzenia jest mało prawdopodobne, by pozostałe dwa etapy zostały wdrożone szybko" - napisał ekspert w nadesłanej w sobotę opinii.

Funkcje wspólnego nadzoru bankowego dla strefy euro i chętnych państw spoza eurolandu ma pełnić Europejski Bank Centralny (EBC). Wspólny nadzór ma być pierwszym etapem tzw. unii bankowej, zakładającej wspólny fundusz restrukturyzacji i likwidacji banków oraz harmonizację systemów gwarantowania depozytów; wcześniej mówiło się o wspólnym funduszu.

Ekspert argumentuje, że wspólny nadzór bez wspólnych funduszy gwarantowania depozytów oraz restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji banków byłby nieskuteczny, ponieważ decyzja wspólnego nadzoru o tym, że jakiś bank nie jest w stanie przetrwać i ma być likwidowany, powinna być poparta dalszymi działaniami na poziomie europejskim.

Jednak zdaniem Rudinga kraje euro nieprędko przejdą do drugiego - po wspólnym nadzorze - etapu unii bankowej, bo stwarza to polityczne i finansowe problemy. "Głównym powodem jest to, że duże finansowe obciążenie byłoby nałożone na barki podatników innych krajów euro niż te, których banki są zagrożone" - czytamy. Ekspert uważa, że fundusz ratunkowy strefy euro (EMS) powinien być zaangażowany w dokapitalizowywanie banków z płynnością.

Tymczasem przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy zaproponował w opublikowanym w czwartek raporcie, który będzie stanowić podstawę szczytu UE 13-14 grudnia, że wspólny mechanizm uporządkowanej likwidacji banków powinien dysponować wspólnym zabezpieczeniem, który mógłby być "prawdopodobnie zorganizowany przy użyciu linii kredytowej EMS dla wspólnego organu likwidacji (banków)". W dokumencie zastrzeżono jednak, że instrument ten powinien być w średnim okresie "fiskalnie neutralny" dzięki zapewnieniu, że pomoc publiczna będzie odzyskana w drodze opłat ex post od sektora finansowego.

Sam fundusz restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji banków miałby być zasilany ważonymi ryzykiem opłatami ex ante od banków uczestniczących we wspólnym nadzorze.

Jeśli chodzi o gwarantowanie depozytów Van Rompuy proponuje jedynie harmonizację krajowych systemów gwarantowania depozytów, a nie wspólny fundusz. Wspólnemu funduszowi sprzeciwiają się Niemcy, które obawiają się ryzyka gwarantowania depozytów banków krajów południa Europy.

Z Brukseli Julita Żylińska (PAP)

jzi/ mmp/ ap/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz