Notowania

wiadomości
18.06.2012 20:04

Grecy po wyborach: między ostrożnym optymizmem a zwątpieniem

Po niedzielnych wyborach wśród Greków panują mieszane odczucia: podczas gdy jedni wykazują ostrożny optymizm co do przyszłości kraju po zwycięstwie popierającej oszczędności Nowej Demokracji, inni podejrzewają, że wybory nie przełamią politycznego impasu.

Podziel się
Dodaj komentarz

Po niedzielnych wyborach wśród Greków panują mieszane odczucia: podczas gdy jedni wykazują ostrożny optymizm co do przyszłości kraju po zwycięstwie popierającej oszczędności Nowej Demokracji, inni podejrzewają, że wybory nie przełamią politycznego impasu.

W Europie zapanowało chwilowe odprężenie po wyborach w Grecji i deklaracji przywódcy zwycięskiej Nowej Demokracji Antonisa Samarasa, że dołoży wszelkich starań, aby jak najszybciej stworzyć rząd. "Nie ma czasu na polityczne rozgrywki. Państwo potrzebuje rządu" - powiedział Samaras.

Jednak dla Jannisa Papadojanisa, 40-letniego właściciela dwóch niewielkich restauracji w centrum Aten, nie ma dużego znaczenia, że prawdopodobnie w ciągu następnych kilku dni Grecja będzie miała rząd, który przynajmniej w teorii powinien natychmiast zacząć wprowadzać w życie tak potrzebne strukturalne reformy.

"Mówią, że stworzą rząd, ale czy to wystarczy? Przecież to ci sami ludzie, co poprzednio. A mój interes idzie coraz gorzej. Prawdopodobnie zamknę obie restauracje w ciągu następnych dwóch miesięcy" - powiedział Papadojanis w rozmowie z PAP.

Od 2010 r. Jannis stopniowo zmniejszył liczbę pracowników z 40 do 10, pozostałym zredukował godziny pracy, a dużą część pracy wykonuje obecnie sam na zmianę ze swoim wspólnikiem.

"Problem w tym, że ludzie nie mają pieniędzy na jadanie w restauracjach, a my już nie mamy pieniędzy na dalsze dokładanie do biznesu. Przykro myśleć, ile rodzin utrzymywaliśmy za dobrych czasów, ale teraz jest to już po prostu niemożliwe" - rozkłada ręce Jannis.

Podobnie wygląda położenie wielu Greków, nie tylko w Atenach, ale w całej Grecji. Pogłębiająca się recesja, obniżka wynagrodzeń zarówno w sektorze publicznym, jak i prywatnym, groźba opuszczenia przez kraj strefy euro - wszystko to wpłynęło na tysiące małych sklepów i firm, a tym samym spowodowało dalszy wzrost bezrobocia, które obecnie sięga 22 procent. Szczególnie trudny okazał się przedwyborczy miesiąc - w zawieszeniu "między drachmą a euro", czyli między perspektywą wymuszonego powrotu do starej waluty po zwycięstwie przeciwnej oszczędnościom lewicowej SYRIZY a utrzymaniem się w strefi euro po wygranej bardziej proeuropejskich ugrupowań.

"Każdego dnia słyszę historie od biznesmenów, z którymi współpracujemy, o transakcjach, których nie mogli przeprowadzić, bo ich zagraniczni partnerzy żądali przedpłat w euro w obawie, że mogą stracić pieniądze. Dobrze, jeśli biznesman może sobie na taką przedpłatę pozwolić, ale dla tych, co nie mogli, to był wyrok śmierci" - powiedziała PAP Stelina Hadżikristu z ateńskiej Fundacji Badań Ekonomicznych i Przemysłowych (IOBE).

Zaraz po wyborach parlamentarnych 6 maja IOBE opracowała krótki dokument "Ekonomiczne dylematy Grecji", w którym w punktach wymieniono reformy, jakie przyszły rząd Grecji powinien przeprowadzić, aby wydobyć państwo z recesji. Wiele z tych postulatów znajduje się także w programie wyborczym Nowej Demokracji.

"Nie jest to szczegółowy program, ale (politycy ND) mają parę pomysłów na załagodzenie sytuacji, np. mają nadzieję, że nie będą musieli wprowadzić nowych cięć budżetowych teraz, ale dopiero za dwa lata. Liczą także na trochę pieniędzy z Europy z przeznaczeniem na inwestycje. Poza tym prywatyzacja mienia państwa i redukcja etatów w państwowej administracji na pewno będą kontynuowane. Mam też nadzieję, że uproszczą prawo pracy" - powiedział PAP politolog z Uniwersytetu Kreteńskiego Andreas Stergiu.

Wielu Greków zadaje sobie pytanie, czy nowy rząd rzeczywiście będzie w stanie te postulaty wprowadzić w życie. Mimo złego mniemania o greckich politykach Stergiu ma nadzieję, że tak.

"Ludzie mieli do wyboru romantycznych lewicowych radykałów albo niekompetentnych łapówkarzy. Wybrali niekompetentnych łapówkarzy, bo mają nadzieję, że pod presją ze strony UE będą się zachowywać lepiej. Romantyczni lewicowcy tak czy owak nie byliby w stanie rządzić. Mam po prostu nadzieję, że tym razem zamiast polityków w rządzie będzie więcej technokratów. Politykom powinno to być na rękę, bo jeśli coś pójdzie źle, zawsze łatwiej będzie im zrzucić na nich winę" - wyjaśnił Stergiu.

Restaurator Jannis zgadza się z tą oceną. "Przecież nie można zaufać trockiście, że wyprowadzi państwo z kryzysu. Więc już lepiej, że mamy Nową Demokrację. I tak będziemy mieć problem z SYRIZĄ, bo (jej przywódca Aleksis) Cipras na pewno wyprowadzi ludzi na ulicę. A to przez takie demonstracje moje restauracje zaczęły podupadać" - ocenił.

Wystarczy jednak przejść kilka metrów, żeby usłyszeć inną opinię. "Samaras czy Cipras? Cipras, tylko Cipras" - mówi PAP Kyriakos, sprzedawca gazet na Placu Omonia.

Koalicja Radykalnej Lewicy SYRIZA zajęła w niedzielnych wyborach w Grecji drugie miejsce. Cipras już zapowiedział, że nie wejdzie do przyszłej koalicji rządzącej i pozostanie w "dynamicznej opozycji" do rządu, który stara się utworzyć Samaras. Negocjacje w sprawie sformowania gabinetu trwają.

Z Aten Agnieszka Rakoczy (PAP)

ara/ akl/ kar/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz