Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
wiadomości
04.12.2013 15:26

Koziej: konieczna nowa strategia UE ws. bezpieczeństwa

Polityka bezpieczeństwa UE potrzebuje nowej, aktualnej strategii, nie wystarczy reagowanie ad hoc - powiedział szef BBN Stanisław Koziej, który uczestniczył w środę na warszawskiej Akademii Obrony Narodowej w debacie z ambasadorem Francji Pierre'em Buhlerem.

Podziel się
Dodaj komentarz

Polityka bezpieczeństwa UE potrzebuje nowej, aktualnej strategii, nie wystarczy reagowanie ad hoc - powiedział szef BBN Stanisław Koziej, który uczestniczył w środę na warszawskiej Akademii Obrony Narodowej w debacie z ambasadorem Francji Pierre'em Buhlerem.

"Jest marzeniem, by Unia Europejska była dobrym filarem naszego bezpieczeństwa, niestety, do dzisiaj tak nie jest" - powiedział szef BBN. Zdaniem Kozieja problem w tym, że Unia "nie jest pełnokrwistym podmiotem strategicznym w dziedzinie bezpieczeństwa".

"Nawet kiedy mamy wolę coś zrobić, jak w Mali, przygotowania trwają tak długo, że poszczególne państwa zaczynają działać indywidualnie. Kłopoty ze wspólną polityką bezpieczeństwa i obrony wiążą się z tym, że w Unii próbujemy realizować politykę bez strategii. Tego się nie da dobrze zrobić, potrzebna jest strategia, a nie tylko bieżące reagowanie" - dodał.

Szef BBN podkreślił, że brak aktualnej strategii (obecna pochodzi z 2003 r.) nie jest winą samej UE i jej instytucji, np. Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych, źródło niemożności sformułowania nowej strategii leżą w samych państwach, które mają rozbieżne interesy.

Zdaniem Kozieja przy ustalaniu strategii - obejmującej nie tylko zagadnienia wojskowe, ale także bezpieczeństwo cybernetyczne, energetyczne i morskie - "musimy zacząć od ustalenia wspólnych interesów". "Trzeba przyjąć, że interesy narodowe są różne i szukać tego, co się znajdzie we wspólnej puli. Dopiero potem można określać zadania i struktury" - ocenił Koziej.

"Niezupełnie się zgadzam z panem ministrem w sprawie interesów narodowych. Bezpieczeństwo Europy to jedność, to nie jest czynnik do podzielenia" - replikował ambasador Buhler. "Jeżeli jeden członek Unii znajdzie się w zagrożeniu, dotyczy to nas wszystkich" - dodał.

Zdaniem Kozieja teza o niepodzielności bezpieczeństwa jest prawdziwa, o ile chodzi o bezpośrednie zagrożenie najbardziej żywotnych interesów, "ale w stosunku do mniej żywotnych, są duże różnice", a państwa są gotowe angażować się w różne sytuacje w różnym stopniu.

Buhler wezwał do budowania strategicznej autonomii UE, aby mieć "narzędzia oceny sytuacji" i zdolności wojskowe. Francuski ambasador przywołał wydarzenia sprzed dekady, gdy "nasz amerykański przyjaciel chciał nas przekonać, że w Iraku są środki masowego rażenia". Francja odmówiła wtedy udziału w "koalicji chętnych", nie podzielając amerykańskich ocen. "Kiedy ryzykuje się życie żołnierzy i grube pieniądze, lepiej podejmować decyzje na podstawie trafnych ocen" - zaznaczył Buhler.

Przyznał, że operacje takie jak w Libii i Mali wykazały także niedostatki zdolności wojskowych armii państw europejskich pod względem transportu strategicznego, tankowania w powietrzu, rozpoznania, zaopatrzenia w amunicję, a pomoc Amerykanów okazała się niezbędna. Wezwał do uzupełnienia tych braków, bo ze względów politycznych "nie zawsze możemy liczyć na wsparcie".

Wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony ma dotyczyć grudniowy szczyt UE. Była też ona jednym z tematów niedawnych polsko-francuskich konsultacji międzyrządowych, a wcześniej także spotkań ministrów spraw zagranicznych i obrony państw UE. Zdaniem szefa BBN jedną z konkluzji szczytu powinno być uznanie potrzeby rozpoczęcia strategicznego przeglądu bezpieczeństwa Unii. (PAP)

brw/ pz/ bk/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz