Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Kryzys budżetowy w USA: cała nadzieja w Senacie

0
Podziel się:

Po tym jak we wtorek Republikanie w Izbie Reprezentantów nie zdołali
przyjąć wspólnego stanowiska, cała nadzieja na uniknięcie grożącej USA technicznej niewypłacalności
spoczywa na liderach Senatu, którzy dopinają szczegóły ponadpartyjnego kompromisu.

bEEeBfQl

Po tym jak we wtorek Republikanie w Izbie Reprezentantów nie zdołali przyjąć wspólnego stanowiska, cała nadzieja na uniknięcie grożącej USA technicznej niewypłacalności spoczywa na liderach Senatu, którzy dopinają szczegóły ponadpartyjnego kompromisu.

Przywódcy Senatu - lider większości Demokratów w Senacie Harry Reid oraz lider senackiej mniejszości Republikanów prowadzą wyścig z czasem, by dopracować porozumienie i przedłożyć je pod głosowanie zanim - jak informuje ministerstwo finansów - USA osiągną w czwartek limit ustawowo dopuszczalnego zadłużenia i bez zgody Kongresu na dalsze zapożyczanie państwu szybko zabraknie środków na regulowanie bieżących zobowiązań.

Współpracownicy senackich liderów, jak donoszą amerykańskie media, deklarują jednak, że są optymistyczni, co do szans porozumienia, które mogłoby być poddane pod głosowanie jeszcze w środę. Senat zaczyna obrady w południe czasu lokalnego.

bEEeBfQn

Reid i McConnell natychmiast wznowili negocjacje jak tylko we wtorek wieczorem stało się jasne, że całodniowe rozmowy Republikanów kontrolujących Izbę Reprezentantów nie przyniosły żadnego rezultatu. Przewodniczący Izby, Republikanin John Boehner nie poddał pod głosowanie żadnej propozycji. Partia jest zbyt podzielona; wielu kongresmenów pozostaje pod wpływem radykalnego ruchu Tea Party, który wciąż żąda uchylenia reformy systemu ochrony zdrowia.

Negocjatorzy w Senacie liczą jednak, że Boehner nie będzie miał wyjścia i wobec braku stanowiska Izby, podda pod głosowanie to, co przyjmie Senat. Mają nadzieję, że znajdzie się wymagana większość, bo wraz z Demokratami na "tak" zagłosuje część umiarkowanych Republikanów, którzy też mają już dość trwającego od ponad dwóch tygodni paraliżu rządu i chcą zapobiec katastrofalnym według większości ekonomistów skutkom niewypłacalności USA.

Jak zauważa "New York Times" powodzenie tego planu zależy nie tylko od Boehnera (czy podda pod głosowanie, to co przyjmie Senat), ale też od tego, jak zachowają się radyklani republikańscy senatorzy związani z Tea Party jak Ted Cruz z Teksasu czy Mike Lee z Utah. Jeśli zechcą, mogą oni zastosować procedurę obstrukcji parlamentarnej (ang. filibuster) polegającą na przeciąganiu debaty w celu uniemożliwienia głosowania. Wówczas potrzebna będzie większość 60 senatorów, by ten manewr przerwać. Jeśli z poparciem umiarkowanych Republikanów uda się to osiągnąć, to ostateczne głosowanie może się przesunąć na piątek lub nawet sobotę, szacuje "NYT". Ale jak dotąd ani Cruz ani Lee nie zagrozili jednak filibusterem.

Plan senatorów zakłada podniesienie limitu zadłużenia USA do 7 lutego oraz przyjęcie nowej ustawy o finansowaniu rządu do 15 stycznia. W tym czasie, do 13 grudnia Demokraci i Biały Dom oraz Republikanie mieliby osiągnąć porozumienie w sprawie długoterminowej polityki fiskalnej na najbliższą dekadę, która ograniczyłaby wzrost amerykańskiego zadłużenia. Jak informują media z powołaniem na źródła w Senacie, zarzucono plan wprowadzenia specjalnego podatku od urządzeń medycznych, z którego miała być m.in. finansowana reforma Obamacare. Wszystko, co Republikanom udało się jak dotąd uzyskać w negocjacjach w sprawie Obamacare, to zgoda Demokratów na zaostrzenie kontroli dochodów osób, którym w ramach reformy będą przysługiwać dotacje państwa.

bEEeBfQt

Nawet jeśli plan senatorów się powiedzie, będzie to tylko tymczasowe rozwiązanie, które nie rozstrzyga sporów fiskalnych w USA, a jedynie odkłada je na później. Plan odsunąłby jednak groźbę pierwszej w historii USA niewypłacalności państwa, a także umożliwiłoby powrót do pracy wysłanych na przymusowe urlopy od 1 października setek tysięcy urzędników i otwarcie nieczynnych od dwóch tygodni instytucji i urzędów.

Niewypłacalność nie grozi USA już w czwartek, gdy osiągnięty zostanie ustawowo wyznaczony na 16,7 bln dol. limit długu. Ministerstwo finansów USA szacuje, że w kasie pozostanie w gotówce około 30 mld USD. W dalszym ciągu wpływać będą też przychody z podatków, które są jednak niewystarczające. Eksperci szacują, że bez zgody na dalsze zapożyczanie się kraju, w ciągu dwóch tygodni zabraknie pieniędzy na emerytury, pensje dla żołnierzy czy świadczenia socjalne dla najuboższych oraz na obsługę amerykańskiego długu.

Oczekuje się, że rynki natychmiast ukarzą polityków za brak porozumienia do czwartku, żądając wyższego oprocentowania, by zrównoważyć ryzyko pożyczania pieniędzy rządowi USA. Agencja ratingowa Fitch już we wtorek zakomunikowała, że rozważa możliwość obniżenia ratingu USA z poziomu AAA ze względu na rozgrywki polityczne w Waszyngtonie wokół podniesienia pułapu zadłużenia publicznego.

Z Waszyngtonu Inga Czerny (PAP)

bEEeBfQu

icz/ fit/ ro/

bEEeBfQO
wiadomości
pap
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(0)